Posts Tagged ‘Games Workshop’

Dark Angels – Scout Camo cloaks colours

Posted on July 5th, 2015 under , , , , . Posted by

Unfortunately [or fortunately depending on your point of view] I didn;t take anymore WiP pics after this. I actually did a few highlights on all the black polygons and then promptly painted all the black bits, green bits, metalics and eveything else bu…

Z otchłani czasu: klany i kasty orków: Kult Szybkości i Konowały | From the abyss of time: Orks clans and castes: Kult of Speed and Painboyz

Posted on July 4th, 2015 under , , , , , , . Posted by

W opublikowanych w ramach tej serii wpisach przedstawiłem już Mekaniaków, Świrusy, a wcześniej Chopaków i Burszujów. Tekst to fragment podręcznika Waaagh Orks, dodatku do Warhammera 40,000, pierwszej edycji tej gry, wydanego w 1990 r. Ilustracje wykonał niesamowity Paul Bonner.
KULT SZYBKOŚCI
Orki lubią szybkość. Szybkość odpowiada jakiejś głęboko ukrytej cesze orkowego temperamentu, tam samo jak pisk opon, hałas gąsienic i huk pola walki. Szybka jazda doprowadza ich do ekstazy – uwielbiają czuć wiatr na twarzach, widzieć tumany kurzy unoszące się z tyłu i słyszeć hałas potężnych silników.
Imperialni uczeni uważają, że Orki są uzależnione od szybkości, teoretyzują też, że gdzieś w ich mózgach znajduje się obszar stymulowany przez prędkość. Duża szybkość wzbudza więc ich euforię.
Kiedy tylko ork zabiera swój wózek czy motor do Meka w celu naprawy, zawsze pyta „czy możesz go by zrobić szybszym”? Zazwyczaj oznacza to konieczność położenia nowej warstwy czerwonej farby, jak również sporo hałaśliwego gmerania przy silniku. Jak wszystkie orki wiedzą, „czerwone jedzie szybciej” (trudno argumentować z taką logiką). Pojazdy zdolne do naprawdę szybkiej jazdy mają wielką wartość prestiżową, orki potrafią zbierać zęby całymi latami, by w końcu kupić sobie wymarzony, naprawdę szybki (obowiązkowo czerwony) pojazd. Burszuje i Hersztowie bezustannie spierają się, kto z nich ma najszybszy wózek, co najczęściej kończy się gnaniem na złamanie karku dookoła osady orków.
Niektórzy orkowie nigdy nie opuszczają swoich pojazdów – w nich żyją, śpią i jedzą. Często Mekowie proszeni są o odpowiednie przystosowanie maszyn – rozwieszenie hamaków na pace, czy przynitowanie zbiorników z paszczunami, pełniącymi rolę przekąsek, po bokach. Pożądane są też platformy i uchwyty dla gretchinów, które muszą mocno trzymać się wszystkiego co się da, jeśli cenią swe życie (żaden szanujący się maniak prędkości nie zatrzyma się tylko po to, by zabrać gretchina który spadł w czasie jazdy). Kiedy taki pojazd w końcu zatrzyma się, na pewno gdzieś w bagażnikach przewożone są brezentowe płachty, pozwalające zmienić go w rodzaj namiotu.
To Kult Szybkości doprowadził do powstania rozlicznych przeróbek wyścigówek, ciężarówek i innych pojazdów, które widać gdy jakieś plemię orków rusza na wojnę. Większość tych pojazdów jest w stanie permanentnego rozwalenia, części odpadają od nich co kilkanaście kilometrów. Wiele spośród tych pojazdów należy do Meków, znanych z prób naprawiania pojazdów w ruchu. Orkowie, którzy są najmocniej uzależnieni od prędkości, często mają problem z zatrzymaniem się, gdy już uda im się rozpędzić na maksa. Jedynym sposobem zatrzymania takiego kierowcy jest solidne walnięcie go w głowę – prawdę mówiąc, to najczęstsza sposób stosowany przez  dowódców pojazdów orków w czasie walki – gdyby tak nie robili, ich kierowcy na pełnym gazie przejechaliby przez pozycje wroga i zniknęli za horyzontem.
W każdym plemieniu jest kilku Meków, którzy wykorzystują orkową miłość do prędkości do zarobienia paru zębów. Budują oni przeróżne kolejki górskie, wielkie koła, jakieś inne szalone konstrukcje. Im bardziej niebezpieczna jest jazda czymś lub na czymś takim, tym bardziej podoba się to orkom. Każde duże osiedle orków ma z pewnością miejsce, gdzie można zabawić się w taki sposób. Burszuje i Hersztowie mogą nawet zamówić u jakiegoś Meka osobiste urządzenie podobnego rodzaju. Przykładowo, jednym  z ulubionych urządzeń orków służących do zabaw z prędkością, jest wielki, wysoki słup z zamontowanym na szczycie obrotowym kołem, do którego przywiązane są kawałki liny z pętlami na końcach. Orki wkładają w nie stopy i zaciskają pętle, a Mek włącza silnik. Koło obraca się coraz szybciej, w szalonym pędzie kręcąc orkami zawieszonymi głowami na zewnątrz. Szybkość i dezorientacja doprowadza bawiące się tak orki do ekstazy.
KONOWAŁY
Orkowie, którzy specjalizują się w leczeniu ran i składaniu do kupy swoich kolegów po walce, znani są jako Konowały. Jak sugeruje nazwa, Konowały nie są specjalnie wykształceni i nie obawiają się sprawić bólu. W zasadzie, wcale o to nie dbają – nawet jeśli pacjenta boli, to przecież nie powód, żeby przerwać leczenie. Konowały z lubością zajmą się nawet najstraszliwszymi obrażeniami. U orków nie ma zbyt wielu fragmentów ciała, których nie dałoby rady zszyć, związać czy znitować. Środków przeciwbólowych nie używa się, bo Konowały lubią słyszeć wrzaski swych pacjentów – dzięki temu wiedzą, że jeszcze nie umarli. Konowałom towarzyszą służące gretchiny, niezbędne do siedzenia na zbyt ruchliwych pacjentach, chcących wierzgać akurat wtedy, gdy Konował zajmuje się jakimś bolącym miejscem.
Konowały są zafascynowane bólem – nie tylko agonią innych orków lecz także własnym cierpieniem. Bezustannie sprawdzają, jak duży ból potrafią znieść, nie cofają się przed eksperymentowaniem na własnych ciałach. Znani są z tego, że każą swym podwładnym gretchinom wszczepiać sobie bioniczne implanty, czy też dokonywać na sobie skomplikowanych operacji. W czasie takiego zabiegu Konował jest przywiązany pasem, a gretchiny w lustrze pokazują swojemu panu co akurat robią. Wieli orków jest zdania, że Konowały są zdrowo walnięte (to i tak dość łagodne określenie). Należy na to jednak spojrzeć z punktu widzenia Konowała – skoro już zainwestowało się majątek w jakiś super implant bioniczny, to chyba logiczne, że to właśnie on sam powinien skorzystać z niego jako pierwszy (ponownie, trudno argumentować z tak logicznym wywodem).
Konowałów można łatwo rozpoznać po poplamionych krwią skórzanych fartuchach i pasach obwieszonych cęgami, nożami, piłami, palnikami (do kauteryzacji ran), młotkami (do znieczulania co bardziej żwawych pacjentów) i podobnymi narzędziami. W przypadku pracowania nad bioniczymi wszczepami, Konowały często łączą siły z Mekaniakami. Jednym ze skutków tej współpracy są cyberdziki, bionicznie ulepszone stwory, wykorzystywane przez niektóre z orków jako wierzchowce w czasie walki.
Konowały mnóstwo czasu poświęcają na badania. Są wielce zainteresowani tym, jak funkcjonują orki, gretchiny i snotlingi i co można im zrobić. W zasadzie wiele łączy Konowałów i Mekaniaków – eksperymenty, wykorzystywanie metody prób i błędów, nieudana większość prób – to elementy wspólne. Kiedy jakiś ork padnie w walce – zostanie ogłuszony, nie jest jednak zabity, ani nawet ranny, może zostać ściągnięty z pobojowiska przez zgraję snotlingów, „pomocników” jakiegoś Konowała. Nieprzytomny ork w końcu odzyska świadomość, by przekonać się, że właśnie stał się beneficjentem orkowej opieki medycznej w najlepszym wydaniu – dostał parę nowych, bionicznych nóg czy ramion. Stojący nad nim Konował uśmiecha się z zadowoleniem, a mądry ork wie, że w takim przypadku najlepiej jest zapłacić i nie dopytywać się za bardzo o bolesne guzy na czole, gdyż Konował, w ramach rozliczenia, z przyjemnością może zająć się również i nimi.
Konowały często przebywają w towarzystwie Mekaniaków i Poganiaczy. Wszyscy oni mają wspólne zainteresowania – chcą ulepszać (mniejsza z tym, czy chodzi o ciało, gatunek Snotlingów czy jakąś maszynerię). Przedstawiciele tych kast bez końca dyskutują między sobą, poruszając tematy związane z technologią, dzieląc się pomysłami i radami. Często nie rozumieją się w ogóle, co prowadzi do naprawdę dziwacznych skutków, gdy któryś z nowych pomysłów wcielany jest w życie. To, co sprawia że samochód jedzie szybciej, zazwyczaj nie sprawdzi się w przypadku gretchina, choć zanim osiągnięto taki wniosek, pomalowano na czerwono naprawdę wielu gretchinów. Kiedy spotykają się przedstawiciele tych kast, dyskusja potrafi być bardzo zacięta. Przysłuchiwanie się jej jest gwarantowanym sposobem na oszołomienie, choć i Konowały, i Mekaniaki, i Poganiacze, rozchodzą się z poczuciem, że „dofiedzieli się czegoś naprawdę użytecznego”.

Jednym z rezultatów współpracy Konowałów i Mekaniaków jest Mordodred. To maszyna bojowa sterowana przez gretchina-ochotnika, specjalnie zaadaptowanego do tego celu przez Konowała. Gretchiny kompletnie nie przejmują się tym, że proces adaptacji wymaga wywiercenia w czaszce paru dziur – oznacza bowiem, że będą mieli szansę walczyć u boku orków.  Dla wielu gretchinów pokusa jest, po prostu, zbyt duża. Ze stoickim spokojem znoszą ból, dzięki któremu znikną w czeluściach blaszanego Mordodreda.
You can read earlier notes from this series too: here is one describing Mekaniaks, you can also read more about Madboyz, Boyz and Nobz. Text comes from Waaagh Orks, one of the supplements for original Warhammer 40,000 game, Rogue Trader. Illustrations by brilliant artist Paul Bonner.

KULT OF SPEED
Orks like to go fast. Speed fulfils some deep need in the Orkish temperament, just as do the thunder of gum, the grind of tracks, and the din of battle. They derive an ecstatic sensation from going fast – they like to feel the wind on their faces, see the dust rising behind them in a great cloud, and to hear the roar of powerful engines.

Imperial scholars believe that Orks are addicted to speed, and theorize that there is a sensory region of their brain that is easily stimulated by it. High speeds came intense euphoria. 

Whenever an Ork takes his buggy or bike to a Mek for repairs, he always asks “can yer make it go faster?” This usually necessitates a fresh coat of red paint, as well as a bit of noisy tinkering with the engine. For, as every Ork knows, red ones go faster. (“Stands to reason, dunnit.”) Vehicles that go really fast have great prestige value, and Orks will hoard teeth for years to afford a really fast (and red) vehicle. Rivalries among Nobz and Warlords as to who has the fastest machines lead to reckless racing around the perimeter of Ork settlements. 

Some Orks never get out of their vehicles; they live, eat, and sleep in them. Often, Orks get the Meks 
to customize their vehicles accordingly, with hammocks suspended on the back and Squig tanks riveted on the side for a ready supply of snacks. They also request footplates and handgrips for the Gretchin servants, who have to hang on for dear life. (Ork speed maniacs won’t stop to pick up a Gretchin who falls off along the way.) When an Ork vehicle finally does stop, it is equipped with tarpaulins, which can be unwrapped to convert it into a tent. 

The cult of speed accounts for the vast array of customized buggies, karts, and ramshackle vehicles that can be mustered by an Ork tribe. Most are in a constant state of disrepair, with bits falling off every few miles. A lot of these vehicles are owned by Meks, who have been known to attempt repairs while a vehicle is in motion. Orks suffering from extreme speed addiction often find it difficult to stop once they’ve revved up to full speed. Sometimes, the only way to get the driver to stop is to smack him soundly on the head. Vehicle commanders resort to this lactic in the heat of battle; otherwise, their drivers keep going straight through the enemy and off into the horizon. 
Every tribe has a few Meks who exploit the Ork love of speed to earn some teeth. They construct all kinds of ferris wheels, helter-skelters, and rollercoasters. The more dangerous the ride, the better the Orks like it. Any large Ork settlement is likely to sprout a fun fair of this kind. Nobz or Warlords may even commission a Mek to design and build for him a personal ferris wheel or switchback. For example, one of the Orks’ favorite fun devices resembles a huge maypole. It consists of a tall central post topped by a wheel. Hanging from the wheel are many ropes with loops at the end of each. Orks put one foot through the loop and tighten it. Then, the Mek starts the engine, and the wheel begins to revolve faster and faster. The ropes spin around with the Orks hanging upside down by one foot. The sensation of speed and disorientation sends the Orks into a state of ecstasy. 

PAINBOYZ 
Orks who specialize in the treatment of wounds and patching up their mates after a battle are known as Painboyz. As their name suggests, Painboyz are not a bit put off by pain. They don’t care how much their ministrations hurt the patient – they still carry on regardless. Painboyz are willing to delve into the most hideous wounds. There aren’t many bits of an Ork which they can’t stitch, tie, or rivet back together. Anesthetics aren’t used as the Painboyz like to hear the screams of their patients so they know they’re still alive and kicking. Painboyz are assisted by Gretchin servants, who are essential for sitting on the patient to keep him still while the Painboyz dig down to the hurty bitz. 
Painboyz are so-called because of their fascination with pain – not just with the agony of other Orks, but with their own pain as well. Painboyz are always trying to find out how much pain they can endure, and are even willing to experiment on themselves. Painboyz have been known to let their Gretchin orderlies perform surgery and bionic implants on their masters, usually under the supervision of the patient himself. During these operations, the Painboy is strapped down and the Gretchin set to work, letting their master see what is going on by holding up a mirror. Many Orks think the Painboyz are deranged (though this is undoubtedly an understatement). It’s only fair to see it from the Painboyz’s point of view: if you’ve just invented the best bionic bits yet, you should also be the first to have them fitted. (“Stands to reason, dunnit?”)

Painboyz are easily recognizable by their blood-stained hide aprons, goggles, and belts hung with tongs, saws, knives, blow-torches (for cauterizing wounds), mallets (for sedating restless patients), and other tools of the trade. When it comes to working with bionics, Painboyz often pool their talents with Mekboyz. One of the notable achievements of this association was the creation of the cyboars, bionically enhanced creatures ridden into battle by the Boarboyz. 

Painboyz devote a lot of their time to research. They are greatly interested in how Orks, Gretchin, and Snotlings work and with what can be done with them. Painboyz are much like Mekboyz in their outlook: experimentation, trial-and-error methods, and botched jobs are the rule of the day. If an Ork falls in battle, being stunned or knocked unconscious, but by no means dead or wounded, he might be dragged from the field by a horde of Snotlings, the “orderlies” of one of the Painboyz. Eventually, the casualty regains consciousness and discovers that he has benefited from the best, most up-to-date Ork medical attention – perhaps a pair of bionic legs or arms. The Painboy grins with satisfaction, and a wise Ork knows enough just to pay up and not to say anything about the bump on his head, which the Painboy would be all too pleased to put right as part of the deal. 

Painboyz often get together with Runtherdz and Mekboyz. They all share the same interest in improving things, whether it be the physical body, breeds of Snotlings, or machinery. These castes discuss technological topics endlessly, sharing ideas and advice. Often, they completely misunderstand each other, which leads to some bizarre results when the new ideas are put into practice. What makes a buggy go faster may not always work for a Gretchin, though quite a few Gretchin have been painted red under this assumption. Whenever a Mek, a Painboy, and a Runtherd get together, a heated discussion often ensues. Listening to such a conversation is guaranteed to cause bewilderment, although the Mek, Painboy, or Runtherd leaves feeling he has learned “somefink useful.” 

One of the results of cooperation between Painboyz and Meks has been the Ork Dreadnought. These war machines are piloted by Gretchin who have been specially adapted for the task by the Painboyz. The fact that the pilot of a Dreadnought must have his skull drilled doesn’t seem to deter Gretchin from volunteering for this task, as this is their big chance to fight alongside the Orks. The temptation for many Gretchin is too great; they stoically endure the pain so they can be plugged into a Dreadnought suit. 

The Best of Times or the Worst of Times?

Posted on July 4th, 2015 under , , , . Posted by

After months of faffing around, Games Workshop have finally revealed Warhammer 9th edition or “Age of Sigmar” (very much the Windows 10 of the wargaming world).”The End Times” was never going to attract me in a big way because I don’t react quickly to …

Games Workshop: Warhammer – The Age of Sigmar Core Set Pre-Order – Cheap Online Sources

Posted on July 4th, 2015 under , , , , , , , , . Posted by

Some may have heard of the upcoming new fantasy game system by Games Workshop named Age of Sigmar. But for those who don’t here’s some information and some sources to grab your core box set with nice discounts!

Listen carefully. Can you hear it? The cruel laughter of dark gods? It dances on the winds between worlds, striving to be heard, for the ruinous powers bore easily, and they seek tirelessly for new realities to conquer. Where there is life, Chaos will find it, and misery and bloodshed will soon follow. The world is gone, but all may not be lost.


The descendants of the Old Ones left before the Chaos moon destroyed their homelands, that much is certain. But where did they go? And if they escaped, did anyone else? Can what is dead ever truly die? Who remains lost in the void? To what does he cling? And when a world dies… …what happens next?
To launch this new game system they have announced the launch of a new warhammer core set which is surprisinlgy named Warhammer – The Age of Sigmar! With this box, you can play out the very first battle of the Age of Sigmar, where the forces of Sigmar take on the forces of Chaos. This new core box comes with everything you need to play Warhammer – The Age of Sigmar. 
  • 47 incredibly stunning, finely detailed miniatures.
  • 18 Stormcast Eternals and 29 Warriors of Khorne
  • 96 page booklet with all the rules, background, scenarios, rules for all new miniatures. 
  • A booklet with assembly instructions
  • Gaming accessories such as oval bases, 12 dice, 2 range rules and 2 transfer sheets
Interested in grabbing this core set but at a nice discount make sure to check the following online webstores which offer nice discounts. Check the postage options on their website along with other additionnal discount vouchers/ reward point systems!

This wargame news feed is kindly supplied by Wargame News and Terrain.

Wargame News and Terrain is a growing wargame news blog featuring new miniature releases, wargame promotions, miniature reviews and terrain tutorials. To check out all of our news posts filled with amazing new miniatures and much more. Check us out over at http://wargameterrain.blogspot.com

Dark Angels – Scout Camo cloak patterns

Posted on July 3rd, 2015 under , , , , . Posted by

This was quite laborious, and I really started ot think this was a mistake part way through. Painting all these polygons took quite a while made more time consuming by making the shapes so small. The titan carapace shapes were about twice the size.I di…

Dark Angels – Scout Camo cloaks

Posted on July 1st, 2015 under , , , , . Posted by

I spent most of last week on the scouts, you’ll be pleased to know they’re finished now, I’ll get chance to do their completed pics this weekend. In the mean time most of my WiP pictures are of their camo cloaks I’ll be posting these over the next few …

Age of Sigmar – Warscrolls and balance

Posted on June 30th, 2015 under , , . Posted by

The Age of Sigmar rules have spread across the Internet today. Many people became happy. Many people became confused, even angry, because it is new. New is not always good. I like new. The rules of Age of Sigmar are just 4 pages. This sounds short. It is short, but it is a core set […]

The post Age of Sigmar – Warscrolls and balance appeared first on My Wargame.

Review – Warhammer: Age of Sigmar – Pre-Release thoughts

Posted on June 30th, 2015 under , , , , , , . Posted by

Hey folks, I don’t normally do this, but my chats, inboxes and basically any other form of communication are actually exploding with people asking my my thoughts about the spoilers for Warhammer: Age of Sigmar’s four pages of rules, which will be available with a baggie’d Stormcast Eternal this Saturday, July 4th at a friendly […]

Szósty żołnierz ze znakiem Białego Drzewa | Sixth soldier of the White Tree

Posted on June 30th, 2015 under , , , , , . Posted by

Szósty i – na jakiś czas – ostatni z prezentowanych żołnierzy Gondoru, obrońców miasta Białego Drzewa. Malowanie identyczne z poprzednio pokazywanymi. Ciekawe, czy gdzieś w zapasach mojego brata, spod którego pędzla, rzecz jasna, wyszła ta figurka, nie jakichś konnych rycerzy Gondoru…. Scena, pokazująca Faramira na czele skazanej na porażkę szarży rycerstwa gondorskiego na wojska Mordoru, należy do moich ulubionych. Zwłaszcza skontrastowana z pieśnią Pippina i widokiem Namiestnika przy obiedzie…
Sixth and – for a time being – last of Gondorian soldiers, defenders of the City of the White Tree. Painting is exactly the same as with previously shown five miniatures. I wonder, if my brother – who painted this miniature, of course – has some mounted Gondorian knights…The scene, where Faramir leads doomed charge of Gondorian chivalry against hordes of Mordor is one of my favourites. Especially seen together with Pippin singing his song and Denethor eating his dinner…


Cabinet models at Manchester GW

Posted on June 29th, 2015 under , . Posted by

Nipped into GW to pick up a Knight base the other week and took a few photos of the models that interested me in the display cabinet. There was this green and orange Maleceptor which made me actually like the model, not enough to buy one obviously! The rules just don’t appeal to me, I just can’t bank on the randomness of the ‘Psychic Phase’ [aka the disappointment phase] so investing in this both in £s and pts especially when this is smaller than but more expensive than a Tervigon to buy.

The same painter also put together a Spawn of Cryptus which was equally nice.

But this conversion of the Spawn was really clever, utilising it as a base for a Tyranid Prime!

Had to get this fella on ‘film’ for you all as I knew it was such a killer idea, shame the kitbash is probably more expensive than the standard option.I suppose it does allow you to keep the three Warrior brood intact without sacrificing a model to become a Prime though and if you don’t run Genestealers then maybe the spawn would be redundant anyway and the Deathstorm box does provide all the bits to achieve this.

Lastly some of the nice new AdMech models, I certainly prefer the Cult Mechanicus theme and kits than the Skitarii. I remember reading that Skitarii were more ‘techno-barbarians’ than the steampunk we seem to have gotten. So I’d definitely go cult first if I was going to invest in another army [which I’m not] and then if I wanted Skitarii I’d do some crazy conversions from Warhammer Fantasy models, that’s if they still exist in the near future!

I thought I’d share this too, it’s the ‘shed’ I’ll be getting in a few weeks to move my hobby into, although mine will be 10′ x 6′. It’s an expensive to do, but it will free up our back room to become a dining room and more importantly remove my ‘crap’ from the house

And just to ensure this does go ahead [well the deposit has been paid so it better had] the wife encouraged me with this for Father’s Day

Dark Angels – Scouts, Jetfighters and MOAR

Posted on June 26th, 2015 under , , , . Posted by

See, I AM painting them! For some reason the Scouts are calling to me I think it’s the camo cloaks and the plan I have to paint them. Of course they have to be red so I’m introducing yet more to the colours in my Dark Angels mix! As I needed to tip my last order from Element Games* [see below] over the £80 for free delivery threshold I also got some Martian Earth technical paint and some Khorne Red base – which I believe is the closest to Mechrite Red and not that Mephiston they tried to foist on me when the new range came out. So I had a quick go on the cloaks and I’m impressed. It seems a lot thinner than the old Foundation paint but went on very opaque. It did dry a little less so but I can live with that.

I then drybush/wetbushed the cloaks with my Vermilion craft acrylic. Even when dry this became a little tacky to touch but it did add a subtle texture I hoped to benefit from in subsequent highlights. This is going to be a lot fun as it’s all rooted in the Ferron Proxima theme so I’m loving the opportunity to do my Ferron camo pattern, regardless of the not inconsiderable effort involved.

Sadly the Milliput cloak is a bit out of place amongst the plastic counterparts but hopefully it’ll be less conspicuous once complete.

And my Jetfighter is starting to come together. I want it magnetised so I can try both flyers and looking at the leaks I want to try both flyers! However, the cockpit/canopy situation is a bit fussy. I was debating the colour of the canopy, originally it was going to be Tamiya Clear Orange X-26 but I think introducing orange into my Ravenwing may be a mistake so will go with Tamiya Clear Red X-27. I’ve sprayed the internals of the cockpit Red Oxide and washed it, I won’t have to do a great deal inside as most of the colours will be obscured by the canopy colour.

Although it would be nice to see the result before sticking it in I’m not so sure that’s possible as there are still two extra pieces that enclose the canopy to glue in places which actually makes the canopy impossible to open – sounds like typical AdMech design principles!

This is what arrived from Element Games – my missing Ravenwing Command Squad/Knights box.

And my Google Adsense funded Imperial Knight Warden and two pots of paint. OOH I’m gonna have me some fun!

* Incidentally when I ordered from element games I got some loyalty points and a code so you can get double ‘Element Crystals’ (Store Credit). My referral code is DAV910.

  • If you feel the urge to use it on any order I’ll receive extra Element Crystals to my account, but
  • You receive DOUBLE Element Crystals too, so everyone wins! 

All you have to do is enter the code above at the end of the checkout stage, or not, it’s up to you.

Merry, rycerz Rohanu | Merry, knight of Rohan

Posted on June 25th, 2015 under , , , , . Posted by

Mormeg trochę skusił mnie swoimi ostatnimi figurkami, zdecydowałem się pomalować coś do swojego Rohanu (mam już całe cztery pomalowane figurki, nieźle, nie?). A że chciałem pomalować coś w miarę szybko, wybór padł na chyba najmniejszą figurkę z tej armii w mej posiadaniu – Merry’ego w stroju rycerza Rohanu. Starałem się oddać barwy z filmu, pewnych szczegółów nie mogłem jednak znaleźć. Już po pomalowaniu okazało się, przykładowo, że rękawice wyglądały na filmie jednak ciut inaczej. Trudno. Sama figurka okazała się dość nieszczęśliwie odlana. Dłoń trzymająca miecz, a w zasadzie detale, praktycznie nie występują, są mocno pozlewane. Podobnie brak detali na twarzy, choć ta jest w sumie zasłonięta.
Już po zrobieniu zdjęć przypomniałem sobie, że powinienem jeszcze pomalować rant podstawki. Się zrobi.
Mormeg and his last miniatures for Middle-Earth game has pushed me finally. I decided to paint something for my Rohan army (total four painted miniatures so far, great show of strength). My miniature of choice was smallest figure in my Rohan collection, Merry dressed as a knight of Rohan. I tried to mimic colours showed in the movie but some detailes were hard to find. When the miniature was finished, I found some details I was interested in and it seems gloves should be a little different. Well, I won’t repaint them certainly. Miniature itself was badly casted. Sword-helding hand, and more precisely fingers, were one round ball of metal. Face too was very badly detailed, fortunately it is not that visible.
Once the photos was done I realised that edge of the base should be painted too. Well, I will paint it. Someday.



The return of the Free Radical Collective – MOAR cultist pics

Posted on June 24th, 2015 under , , , , , . Posted by

I know htis is more of the same but once again I am working behind the scenes on stuff so while I regale you with more pictures of all my Dark Vengeance cultists I can get one with Dark Angels safe in the knowledge you’re actually getting some posts ou…

Partyzana | A partisan

Posted on June 23rd, 2015 under , , , , , . Posted by

Piąty żołnierz z Minas Tirith uzbrojony jest w coś, co od biedy można nazwać partyzaną. Może nie jest idealnie zgodna z “wzorcem”, wyraźnie widoczne są jednak poszerzone na kształt skrzydeł boczne wypustki ostrza. Ciekawe, że Jackson zdecydował się pokazać w filmie tę raczej niezbyt popularną broń. Malowanie samej figurki nie odbiega w niczym od już wcześniej pokazywanych. Tak przynajmniej twierdzi Mormeg, spod którego ręki wyszła ta miniaturka. Ja mam wrażenie, że kolor pancerza jest odrobinę bardziej błękitny.

Fifth Minas Tirith soldier, this time armed with something resembling a partisan. This particular example doesn’t, maybe, perfectly fit descriptions of such weapons but two broad wings on the blade are pronounded and are visible. I find it interesting that Jackson decided to show this polearm, as it wasn’t really so popular and is not widely known.
Miniature itself, which was painted by Mormeg, of course, is exactly the same as four already shown here – at least my bro told me that. Personally, I think that armour has deeper blue hint.


Australian Wargaming with Joshua Shoobridge – Wargaming Recon #138

Posted on June 23rd, 2015 under , , , , , , , , . Posted by

The Merimbula Wargaming Society is an Australian wargaming club founded by Joshua Shoobridge. Josh discusses Australian wargaming and shares some tips for being a dad wargamer. Support Jonathan through PATREON Stay in touch with Joshua e-Mail Josh: [email protected] Tweet Josh The Hobby Desk Facebook Page The Hobby Desk Google+ Page… Read More»

The post Australian Wargaming with Joshua Shoobridge – Wargaming Recon #138 appeared first on Wargaming Recon.

‘nids part 172 – Genestealer Cultists – TO DONE!

Posted on June 22nd, 2015 under , , , , , . Posted by

I don’t quite know why I got a sweat on for completing these guys. They are on my list so I don’t feel too bad about allocating hobby time to them even if they’re currently of zero use to me. But these were actually a little bit more fun to paint that …

Dark Angels – Scouts and stuff

Posted on June 20th, 2015 under , , , , , . Posted by

I’ve decided to throw this out there as it seems my ‘so-called’ buddies are unimpressed with my admittedly slow but nonetheless actual Dark Angel progress :P Yes I am working on them! And here’s some proof, these were a unit of Scouts PeteB gave me tha…

Z otchłani czasu: sławne oddziały – Jaszczuroludzie – najeźdźcy Karnaca | From the abyss of time – Regiments of Renown: Karnac’s Lizardmen Raiders

Posted on June 19th, 2015 under , , , , , . Posted by

Kiedy krasnoludy wybudowały górskie miasto Caraz-A-Carak na wschodzie Starego Świata, ich dzieło było największą, najcudowniejszą i najtrudniejszą do zdobycia fortecą na całym świecie. Jej komnaty i sale otwierały się wprost do serca góry i sięgały głęboko ku jej korzeniom. Krasnoludy nie miały pojęcia, że kopanie głębokich szybów doprowadzi ich do jeszcze głębszych, rozleglejszych i niewyobrażalnie starszych jaskiń, skrytych pod górami.
W jaskiniach tych żyło wiele podłych istot. Krasnoludy nie wiedziały, że spod ich stóp ruszy niepowstrzymana fala mordu i krwi. Wkrótce niższe sale Krasnoludzkiego Królestwa stały się miejscem łowów Jaszczuroludzi, spośród których najbardziej niebezpiecznym był jaszczur znany krasnoludom pod imieniem Karnac. Był on przywódcą dzikiej bandy jaszczuroludzi, wśród których walczył także straszny zwierz o imieniu Huris. Starcia krasnoludów z jaszczuroludźmi ciągnęły się niemal sto lat, sala po sali, poziom po poziomie. Jaszczuroludzie okazali się jednak zbyt silni, co więcej, żywiac się mięsem zabitych i pijąc krew schwytanych, stali się jeszcze mocniejsi. W końcu krasnoludy porzuciły nadzieję odbicia najniższych poziomów i odcięły je, zasypując prowadzące do nich tunele. Co stało się z Karnakiem, Hurisem i Jaszczuroludźmi, można sobie tylko wyobrazić.
WYPOSAŻENIE: Jaszczuroludzie uzbrojeni są w długie łuki, noszą zazwyczaj dwa ozdobne kołczany. Dodatkowo, każdy z nich ma też co najmniej dwa miecze, a często także kamienną maczugę. Każdy wojownik nosi również tarczę.
ZAWOŁANIE BOJOWE: Przed walką stwory te zaczynają syczeć i warczeć, a im głośniej to robią, tym większa jest ich żądza krwi, w końcu zaś rzucają się na swych nieszczęsnych wrogów.
DOKONANIA: W głownej komnacie 142 poziomu Karnac zabił, a następnie pożarł, tuzin krasnoludzkich wojowników, wśród nich Baluka Żelaznopiąstnego, następcę tronu. Przez wiele tygodni w salach fortecy dały się potem słyszeć odgłosy złego trawienia.
TARCZE: Tarcze, których używają te istoty, wykonane są ze skóry jakichś jaskiniowych gadów, mają kolor zielony lub szary.
SZATY: Barwy samych jaszczuroludzi są zróżnicowane, od przytłumionych brązów do jaskrawych czerwieni i błękitów. Sam Karnac jest biały, Huris jest zielony. Większość wyposażenia jest czarna, natomiast najbardziej rozpowszechnionym metalem jest albo miedź, albo jej stopy, w rodzaju brązu lub mosiadzu. Jaszczuroludzie czasami korzystają ze zdobytych pancerzy krasnoludzkich, które często wykonane są z żelaza. Huris nosi bardzo charakterystyczny hełm, niegdyś należący do krasnoludzkiego wojownika. Jest teraz jednak tak bardzo pogięty, że mniej więcej pasuje na jaszczurczą głowę.
UWAGA: Skóra jaszczuroludzi jest tak twarda, że traktuje się ją jak kolczugę.

When the Dwarfs built the mountain city of Caraz-A-Carak in the East of the Old World, they created the largest, most wonderful and impregnable fortress the world was ever to see. Its chambers and halls opened into the heart of the mountain and deep into its roots. Unknown to the Dwarfs their tunnellings were to lead them into the still vaster, still deeper and unfathomably more ancient caverns below the mountains.

Within these caverns dwelt many foul creatures. Little did the Dwarfs guess of the blood-letting and savagery that was to rise from beneath their feet. Soon the lower passages of the Dwarf Kingdoms became the hunting grounds of the perilous Lizardmen, the most feared of whom was the reptile known to the Dwarfs as Karnac, leader of a savage band of Lizard men including the dread animal called Huris. For almost a hundred years the Dwarfs battled against the Lizardmen, chamber by chamber and level by level. But the Lizardmen proved too strong, and grew ever stronger as they feasted upon the flesh of the slain and drank the blood of their doomed captives. Eventually the Dwarfs gave up hope of ever recovering the lower levels, and sealed them off by collapsing the connecting passages. What then became of Karnac, Huris and the Lizardmen can only be imagined.

EQUIPMENT: The Lizardmen carry a Long bow and usually two large decorated quivers. Each Lizardman has in addition at least two swords, and often a stone club as well. Each warrior carries a shield.
BATTLECRY: Before battle these creatures raise up a great noise of hissing and snarling, as the cry gets louder and louder the Lizardmen’s thirst for blood reaches an uncontrollable level, and they fall upon their unfortunate enernies.
DEEDS: In the main chamber of the 142nd level Karnac slew and subsequently ate a dozen Dwarf warriors, including Baluk Ironfist, the heir to the Kingship. After this occasion his howls of indigestion echoed throughout the fortress for many weeks.
SHIELD: The shield carried by these troops is made from the hide of some underground reptile, and is of mottled grey or green colour.
UNIFORMS: The colours of the reptiles themselves vary from dull browns to sparkling reds and blues. Karnac himself is white. Huris is green. Most of the equipment carried by thesec reatures is black, whilst the commonest metal used by the lizardmen is either copper or a copper alloy such as brass or bronze. Lizardmen sometimes use captured Dwarf armour, which is often iron. Huris wears a very distinctive helmet, which formerly belonged to a Dwarf warrior, but has been beaten so that it more or less fits his reptilian head.
NOTE:Lizardmen have tough, scaly skins, which counts as mail armour.

NMM Necrons WiP 

Posted on June 19th, 2015 under , , , . Posted by

As I’m sure most of you are aware, I love doing NMM, there’s something about the challenge that appeals to …

Continue reading

Blog Wars 9 1850pt battle report – nids vs Chaos Daemons

Posted on June 19th, 2015 under , , , , , , , , , , . Posted by

Ben Leach, the only time I’ve played against Chaos Daemons was against Chris Sharp and his Nurgle Chaos Daemons which I recall as a particularly tortuous affair thanks to Cloud of Flies cover saves and Feel no Pain that I recently had flashba…

Blog Wars 9 1850pt battle report – nids vs Adeptus Mechanicus, Skitariiiiiii

Posted on June 17th, 2015 under , , , , , , , , , , , . Posted by

Well this is new and exciting, fresh out of the forge Ian Plumpton and Adeptus Mechanicus – Skitariiiiiii. Quite interesting to go into a battle with absolutely no idea of the abilities of the models opposite but I think Ian was new to ‘nids so we were…

Kolejny żołnierz z Minas Tirith | One more Minas Tirith swordsman

Posted on June 16th, 2015 under , , , , , . Posted by

Czwarta figurka mormegowego obrońcy Minas Tirith, utrzymana w tym samym stylu i kolorach, co poprzednia trójka (i jeszcze nie pokazana na blogu dwójka towarzyszy). O malowaniu nie ma co specjalnie pisać, chciałem za to wspomnieć o dwóch cechach samych figurek. Pierwsza, to pewna miękkość detali samego odlewu, widoczna najlepiej na twarzach. To cecha charakterystyczna starszych produkcji Games Workshop, związana zapewne z jakimiś ograniczeniami technicznymi (i zużyciem form). Druga to coś bardziej tajemniczego. Na niektórych – nie wszystkich – miniaturkach Games Workshop z różnych gier i z różnych okresów widoczne są, sam w zasadzie nie wiem jak je określić… rysy. Wyglądają trochę, jakby plastik zastygał w pewnym odstępie czasu, dwoma różnymi warstwami. Widziałem to również i na bardzo nowych figurkach i zastanawiam się, skąd biorą się te ryski…

Fourth miniature of Mormeg’s Minas Tirith defender, painted in exactly the same style and colours as three figures already shown and two yet unshowed here, too). So, there is not too much to tell about painting itself but I would like to write about two properties of these miniatures. First – soft edges of most details, visible especially on the face and helmet. This is a characteristic mark of older Games Workshop’s plastic figures, and I think it is both a matter of wear and tear of moulds and some technological drawback. Second thing is more mysterious I think. I have seen some kind of strange. very thin cracks on many miniatures from GW. Some of them on older, some of them on recently released minis. They look like two layers of plastic stuck together maybe… I wonder, what is it?




Vermintide!

Posted on June 15th, 2015 under , , , , , . Posted by

Well, not a vermintide per say, more of a puddle, or slight trickle of Vermin. Yep, I’ve been painting those …

Continue reading

Miecznik z drzewem na tarczy | Swordsman with tree on the shield

Posted on June 11th, 2015 under , , , , , . Posted by

Trzeci z przeciwników hordy orków, jakich przygotował Mormeg. Schemat kolorystyczny identyczny z poprzednio pokazywanymi żołnierzami z Minas Tirith, jedyną różnicą jest uzbrojenie. Ponownie ciężki do właściwego pokazania. Jasny pancerz i ciemna tunika to chyba najmniej fajne do fotografowania połączenie.
Third opponent of Mormeg’s orc horde, painted by my brother of course. This one was painted in exactly the same way as two already shown, the only difference is his armament. I must admit that I hate to take photos of miniatures wearing shiny armour – it is very hard to show properly, especially when someone is using basic photo equipment, as I do…



Warhammer 9th edition – Age of Sigmar – what does this mean for you?

Posted on June 11th, 2015 under , , , . Posted by

We don’t actually know what Warhammer 9th edition will be right now. We have rumours – quite a mixed bag. We have stories from stores emptying shelves of Warhammer books. There’s the usual doom prophets and knee-jerk reactions, but what does it all mean? Do you have to abandon your 8th edition rules, army books […]

The post Warhammer 9th edition – Age of Sigmar – what does this mean for you? appeared first on My Wargame.