Posts Tagged ‘Games Workshop’

Oldhammer Great Unclean One

Posted on January 28th, 2015 under , , . Posted by

As I continue to paint up a Nurgle model every 7 days, I present the next completed model. Here’s a classic Great Unclean One, what we call Oldhammer now. This beasty is over 20 years old and yet has so much more charm than the modern sculpt(s). I’m going to be working on some Plaguebearers […]

The post Oldhammer Great Unclean One appeared first on My Wargame.

Epic 30K: odsłona 15 – ciężka broń XII Legionu | Epic 30K: part 15 – heavy weapons of XII Legion

Posted on January 27th, 2015 under , , , , , . Posted by

Kolejne dzieła Mormega, podstawki ciężkiej broni piechoty World Eaterów. Zadziwiające, jak wiele szczegółów mają te malutkie figureczki. Osiem podstawek tego rodzaju legionistów z drużyn ciężkiego wsparcia z pewnością znacznie zwiększy siłę ognia całej armii. Schemat kolorystyczny i malowanie identyczne jak przy pokazywanych tydzień temu żołnierzach drużyn taktycznych
Od siebie dodam tylko, że podstawki w formie pasków nieźle wyglądają, niemniej jednak starsze, kwadratowe, pozwalały chyba ciut łatwiej ustawiać oddziały na terenach.

Mormeg is steadily painting more and more infantry for his World Eaters in 6mm scale. It is truly suprising, how detailed those tiny 6mm miniatures are. Eight stands of heavy weapon squads will certainly add a lot of firepower his growing army. All of them were painted in exactly the same way as tactical squads shown one week ago.
One more thing – In my opinion stripes as a bases look very good. that is certain, but I think that older, square bases were a little bit easier to put down on the terrain features.



Sunday Funnies: Ork Power Grab

Posted on January 25th, 2015 under , . Posted by

There is one thing about 40k is that once you go green, all the other armies pale in comparison. So when I found this on the web, I just laughed. WAAAGH! JP

Nurgle, Blightkings, Dragon

Posted on January 22nd, 2015 under , , . Posted by

I forgot to post up my second Nurgle model on Tuesday as part of my paint a unique Nurgle model every 7 days challenge, but I most certainly completed a second model. In fact, I’ve painted 5 now. These models were so fun to paint, I did the whole lot together, but didn’t really know […]

The post Nurgle, Blightkings, Dragon appeared first on My Wargame.

Back to the Brushes 99

Posted on January 21st, 2015 under , , , , , , , , , , , , , , , , . Posted by

A quick update on the painting progress at present – apologies for the lousy pictures. As has been the norm over the last couple of months a couple of different periods and scales have been getting worked on at the same time.First up is another retro C…

Epic 30K: odsłona 14 – piechota World Eaters | Epic 30K: part 14 – World Eaters infantry

Posted on January 20th, 2015 under , , , , . Posted by

Mormeg pomalował ostatnio trochę rzeczy do naszego epikowego projektu Herezji Horusa, poproszony o “dosłownie trzy, cztery zdania opisu”, przysłał mi poniższy tekścik:

Pierwsze: Jest to powrót po dłuższej przerwie do epica.
Drugie: Zacząłem przesadzać z malowaniem – to jest 6 mm, a ja zacząłem bawić się w malowanie szczegółów i staranne nakładanie kolorów. Strasznie długo schodzi się z malowaniem każdej pojedynczej podstawki.
Trzecie: Wychodzą bardzo sterylni ale nie mam serca ich brudzić, boję się, że w tej skali zamazałbym ich kolor zbroi.
Czwarte: O ile długo maluję taktycznych, o tyle przy szturmowcach zwyczajnie się zatrzymałem. Musiałem poczekać na powrót weny (podobnie jak czekam teraz na kolej orków do Śródziemia). Prawdę mówiąc do malowania zdopingował mnie Inkub. Umówiliśmy się na epica – już czułem zapach krwi Imperialnych Pięści na moich toporach – rzuciłem się do malowania i okazało się, że IF nawet się nie pojawili. Cóż, przynajmniej cztery standy szturmowców dołączyły do mojej rosnącej armii WE. Schemat malowania jest taki sam, jak wcześniej, tyle że – jak pisałem – malowanie jest znacznie staranniejsze od wcześniejszych.
Mormeg has painted some more Epic Horus Heresy stuff and asked about writing some comments, “just three, four sentences”, wrote this:

First: This is a return to epic painting after a really long break.
Second: I think that I pushed my painting in this scale a little too far – this is 6mm afterall, and I started to paint all tiny details, colours are much more smoother and blended too. It takes a really long time to paint a single stand.
Third: Finished miniatures are very sterile and clean, but I don’t want to make them dirtier. I’m afraid to dirt them too much.
Fourth: Tactical marines took a really long time to paint, but assault marines were, painted even slower. It seems I lost my drive to paint them initially (as I lost my drive to paint more Middleearth orcs for a time being). To be honest, Inkub was a driving force behind finally finishing assault marines. We planned to play a little epic, I practically smelled smell of Imperial Fists’ blood on my axes. So, feeling blood in the air, I finished four stands and… Imperial Fists didn’t come. Well, at least I have four painted stands in my collection now. Painting scheme is exactly the same as earlier. I just painted them much more thoroughfully and took greater care with details painting.


Nagash Supreme Lord of the Undead

Posted on January 20th, 2015 under , . Posted by

Here’s a paintjob I did for somebody’s Christmass. I’ve to say it’s an incredible kit from Games Workshop. It was very easy to put together and came with many variations. It all fit beautifully and required very little putty work. How do the work the assemblage is mind boggling.
I tried to follow the paintjob from the studio and added a different base. I really enjoyed doing this one and hope it will see many battles.
Voici une des peintures que j’avais fais comme cadeau de Noël. Le kit est absolument incroyable. Très facile à assembler et avec beaucoup de variations possibles, je n’arrêtais pas de me demander comment ils concoient ces pièces pour l’assemblage. Tout c’est très bien monté et j’ai eu très peu de rebouchage à faire.

J’ai un peu suivi la peinture du studio et ai faits un socle different. Je me suis bien amusé à le faire et j’espère qu’il verra de nombreuses batailles.




Moar of Otty’s Inquisition force

Posted on January 19th, 2015 under , . Posted by

Otty has been at it again, adding to his Inquisition forc. More berobed maniacs carrying bolt weaponry.Once again I think that’s a Lord of the Rings Ring Wraith in the middle with the Power Mace.Here they are with 3three of the previously seen standard…

Skaven Verminlord Corrupter

Posted on January 19th, 2015 under , , . Posted by

So, this week I painted up the new Skaven Verminlord as a little something to pop on ebay. Personally I …

Continue reading

Z półki Mormega: The Fall of Altdorf

Posted on January 18th, 2015 under , , , . Posted by

“The Fall of Altdorf”, autorstwa Chrisa Wrighta, to druga powieść w serii “Warhammer The End Times”, wydana jako fabularny towarzysz książki “Glottkin”, również drugiej z serii podręczników do WFB, przedstawiających epickie wydarzenia, których początek miał miejsce w książce “Nagash” (recenzja podręcznika, recenzja powieści), a które przedstawiają końcowe lata świata Warhammera, jaki znamy od pierwszej edycji WFB.

Z góry powiem, że Chris Wright nie należy do moich ulubionych pisarzy Black Library, ma na swoim koncie książki, które dość mi się podobały, jak “Wrath of Iron”, czy “Battle of the Fang”, nie przypominam sobie jednak niczego jego autorstwa, co rzuciłoby mnie na kolana (oczywiście, w przenośni, biorąc pod uwagę rodzaj i ogólną jakość literatury, wydawanej przez BL). Niemniej jednak Wright jest sprawnym rzemieślnikiem, potrafi pisać i nie jest to trzecia liga autorów.

“The Fall of Altdorf” w początkowej części powiela nieco opis wydarzeń znany z “Nagasha” i “The Return of Nagash” – rozpoczyna się bowiem opisem bitwy o Heffengen, tej samej, w której siły Imperium po raz pierwszy walczą wraz z ożywieńcami przeciw Chaosowi i tejże samej, w której cesarz Karl Franz spada z nieba pokonany przez wampira, Walacha Harkona, dosiadającego terrorgheista. Oczywiście, walka opisana jest z innej perspektywy, przedstawione wydarzenia widziane są oczami bohaterów Imperium. Bój kończy się rozbiciem wojsk cesarskich. Wycofują się one z walki, kierując ku Altdorfowi. Dowodzi nimi Kurt Helborg, ciężko ranny w czasie starcia z demonem Nurgla, niepewny, czy ożywieńce walczyły przeciwko Chaosowi, czy też wraz z nim przeciw ludziom. Staje się on jedną z postaci, oczyma której widziane są wydarzenia powieści.

Kolejnymi bohaterami są bracia Glott – trzech wyznawców Chaosu, wybrańców Nurgla, którym Archaon osobiście powierzył zadanie dalszego osłabienia państwa potomków Sigmara, Sam wciąż czeka w Pustkowiach Chaosu na właściwy moment, chwilę, w której wyruszy by dobić upadłe państwa ludzi, od wieków stające przeciw temu, co nieuniknione. Bracia Glott są jednym z ciekawszych tworów Chaosu, jakie wyszły ostatnio z GW – wojownik, czarownik i zmutowana, potężna bestia, na której grzbiecie przemieszczają się dwaj wcześniejsi bracia.

Glottowie, uzbrojeni w dary Archaona, ruszają ku Imperium. Zaczynają od ataku na Marienburg, który pada w ciągu jednego dnia. Wielkie miasto portowe nie ma szans w starciu z magią Chaosu i hordami żądnych krwi jego wyznawców. Magia Nurgla kruszy mury, zatyka kanały, paskudzi wodę i żywność. Drobną zaledwie niedogodnością okazuje się atak sił ożywieńców, prowadzonych przez z dawna osiadłego w Marienburgu wampira, podwładnego Von Carsteina. Nic nie może przeszkodzić siłom wyznawców Ojca Zgnilizny.

A skoro mowa o Von Carsteinie – to jeszcze jeden z bohaterów powieści, część akcji widziana jest z jego perspektywy. Paradoksalnie, działania tego nieumarłego od tysiącleci stwora są warunkowane bardzo prostymi, wręcz ludzkimi powodami. Ambicja, pragnienie odnalezienia ukochanej, chęć pomszczenia krzywd. Wszystko to skrywane, przed jego obecnym panem, Nagashem, podbijającym w czasie, w którym dzieje się akcja “The Fall of Altdorf”, królestwa Khemri.

Część fabuły pokazana jest z perspektywy następnych dwóch postaci – cesarza Karla Franza, który nie zginął w czasie bitwy (został jednak bardzo poważnie ranny, i w towarzystwie swojego też rannego gryfa przedziera się samotnie ku Altdorfowi) i nowego Najwyższego Patriarchy Kolegiów Magii, Gregora Martaka z Bursztynowego Kolegium. Ten ostatni to interesująca postać, zdecydowanie odmienna od Balthasara Gelta, jej potencjał w książce pozostaje jednak nieco nie wykorzystany. Trochę też zakrawa na ironię, że na czele walki o zachowanie cywilizacji ludzi staje ktoś, kto specjalizuje się w magii zwierząt.

W powieści występuje również kilka postaci odgrywających istotną rolę w fabule, pojawiających się jednak niezbyt często – to były król Bretonii Louen Leoncoeur oraz Festus, przygotowujący dla Altdorfczyków dużą, śmierdzącą niespodziankę wprost pod ich miastem. Leoncoeur, mimo relatywnie niewielu scen z jego udziałem, jest jedną z najważniejszych postaci całej książki. Podobały mi się fragmenty, w których opisywane są jego wizje Pani z Jeziora, ładnie też opisano sposób, w jaki bogini pomaga swoim wyznawcom. Z kolei Festus wprowadza elementy komizmu, obfituje w nie zwłaszcza opowiedziany w kilku rozdziałach opis warzenia przez niego magicznej mikstury.

Fabuły nie będę, rzecz jasna, streszczał dokładnie. W dużym skrócie, na stolicę Imperium z trzech stron prą armie wyznawców Nurgla, mają się zebrać pod jej murami w noc Geheimnisnacht, Altdorf ma paść, a najsilniejsze państwo ludzi ma zostać rzucone na kolana, by stać się łatwą zdobyczą dla Archaona.

Spora część książki poświęcona jest z jednej strony natarciu sił Chaosu na serce Imperium, z drugiej – próbom znalezienia wyjścia z sytuacji, zdawałoby się, beznadziejnej – zorganizowania oporu i stawienia im czoła. Sytuacji tym trudniejszej, że magia chaotycznego władcy życia i chorób przemienia władztwo Karla Franza w coś, co powoli staje się odzwierciedleniem Ogrodu Nurgla z Królestwa Chaosu. Woda zamienia się w śluzowatą maź, lasy porastają żarłoczne pnącza, nad wszystkim unosi się smród rozkładu i chorób.

Wright błyszczy w dwóch przypadkach – pierwsza to niezłe opisy bitew, zapadają w pamięć. Szkoda tylko, że poprzez ograniczenia, zapewne, czasowe i objętościowe, nie są one dłuższe. Druga, to talent do tworzenia postaci drugo, a nawet trzecioplanowych, wzbogacających fabułę, odgrywających jakieś niewielkie, lecz godne zapamiętania role. Przykładem postaci tego rodzaju może być niedoszły zabójca Von Carsteina, imperialny łowca czarownic Jan Herrscher, pokazujący, jak śmierć z rąk Mortarchy może zmienić perspektywę… Autor ma także talent do wiarygodnego przedstawiania motywów postaci niejednoznacznych, jak wspomniany przed chwilą wampir. Jego motywacje, obawy, kalkulacje i sposób działania pokazane są w sposób interesujący, a on sam nie jawi się jako postać z gruntu zła – ma, po prostu, inne priorytety niż żywi.

Uprzedzę nieco swoją własną recenzję książki “Warhammer Glottkin”, opisującą te same wydarzenia co “The Fall of Altdorf” w nieco szerszym kontekście, stwierdzeniem, że fabuła autorstwa Wrighta podoba mi się bardziej niż podręcznik do WFB. I to znacznie bardziej. W zasadzie, brakuje mi w niej może jedynie nieco bardziej pogłębionych postaci, zwłaszcza braci Glott, którzy sprawiają wrażenie dość płaskich, i wspomnianego wcześniej Martaka. Nie dziwi to może jednak, zważywszy że ich działania to, w sumie, jedynie niewielki fragment znacznie większej, epickiej opowieści o końcu znanego nam świata WFB.

Zdecydowanie najlepszą, dla mnie, częścią całej powieści jest opis epickiego pojedynku, stoczonego przez Karla Franza z braćmi Glott w ruinach pałacu cesarskiego. Dobrze, plastycznie napisany, przenosi czytelnika w bezpośrednie sąsiedztwo walczących, pozwala mu niemal uczestniczyć w tym wydarzeniu, tak istotnym dla dalszego losu świata Warhammera.

Niewielką skazą na całej powieści są różnice pomiędzy książką Wrighta, a podręcznikiem “Glottkin”. Najczęściej to drobniutkie detale, inny opis bohatera, inne nazwisko, nieco zmienione okoliczności, czy przebieg wydarzeń. Mi nie przeszkadzało to w lekturze.

Polecam, nawet jeśli ktoś nie przepada za powieściami ze Starego Świata. Warto dla opisów bitew, Leoncoeura i Von Carsteina oraz, a może przede wszystkim, dla bycia świadkiem przemiany poczciwego Karola Franciszka.

Rob’s Bullet Points #03

Posted on January 16th, 2015 under , , , , , , . Posted by

I really wish GW supported their customers and competitive scene like Privateer Press does with their products. I had seen a post about their free tournament packet they release to players, and Eric reminded me of this last night. Its…

Rob’s Bullet Points #01

Posted on January 14th, 2015 under , , , , , , , , , , , . Posted by

Hey all! I’m going to start a new series where I give my daily (or semi-daily, weekly, random-timed) thoughts about all aspects of the game and hobby. These are mostly ramblings. We’ll laugh, we’ll cry, I’ll offend some people. It’s…

‘nids part 159 – MOAR Genestealers!

Posted on January 14th, 2015 under , , , . Posted by

With 8 fresh Genestealers on sprues in Deathstorm I thought I best remove the ebay ones from the Dettol dip. Now there are 10 original Space Hulk stealers absent, as I kitbashed five of them with Scything Talons and carapace armour just to make them a …

Mnich z Calibanu | A monk from Caliban

Posted on January 13th, 2015 under , , , , , . Posted by

Ostatni z niedawno malowanych mnichów I Legionu Adeptus Astartes z czasów Herezji Horusa – równie dobrze można go wykorzystać jako towarzysza walk Liona El’Jonsona, jak i późniejszego Upadłego. Mormeg maluje tych legionistów jako sojuszników swoich Władców Nocy, czasem może jednak przydadzą się jako lojaliści.
Last of the recently painted monks of I Legion of Adeptus Astartes from the mythic times of Horus Heresy. It can be fielded as a follower of Lion El’Jonson or a Fallen. Mormeg paints these legionaries as a allies for his Night Lords but they can be fielded as loyalists too.



Gaming resolutions for 2015

Posted on January 13th, 2015 under , . Posted by

It’s taken me a couple of weeks to decide but I am ready to pose myself the challenge(s). At first I only decided on one challenge for this year – to play every game (board game, tabletop game) I own at least once this year. I have quite a lot of board games, so I […]

The post Gaming resolutions for 2015 appeared first on My Wargame.

‘nids part 158 – The Beast of Phodia

Posted on January 12th, 2015 under , , , . Posted by

That’s the thing when you try to kickstart your mojo by doing dull and tedious jobs – at the point your mojo kicks in you begin to feel you’re wasting your time on these necessary yet creatively unfulfilling tasks. Thus over the Christmas period I magn…

Z otchłani czasu: Sławne oddziały – Harboth i Chłopcy z Gór Czarnych | From the abyss of time: Regiments of Renown: Harboth and the Black Mountain Boys

Posted on January 9th, 2015 under , , , , , , . Posted by

Piąty ze Sławnych Oddziałów powstał w czasach I edycji Warhammera, znany był również w czasach drugiej edycji. W tym czasie do początkowych figurek dołączono miniaturkę czempiona. Sam Harboth powróci jeszcze w serii, dowodzi bowiem kolejnym oddziałem.
Przełęcz Czarnego Ognia to jedyna droga prowadząca przez Góry Czarne. Od lat i góry, i droga były nieprzejezdne ze względu na powstałą tam dużą osadę orków. Ta śmierdząca i brudna mieścina to kilkadziesiąt drewnianych szop i wielki lecz niezbyt solidny bar, a także setki złych, chciwych i nikczemnych orków.
Miastem rządził Harboth, ork wielkich rozmiarów i siły. Jego podwładni większość swego czasu spędzali w barze, kryjąc się przed padającym niemal bez przerwy deszczem. Opady te to znany fenomen pogodowy na stokach Gór Czarnych. Podwładni Harbotha na zmianę pełnili wartę przy wrotach i w katowniach, gdzie torturowali podróżnych. Od czasu do czasu wybuchały tam jakieś bójki, kiedy jakiś niepogodzony z losem niziołek czy krasnolud próbował się bronić – było to jednak rzadkie.
Jak widać na obrazku, Chłopcy z Gór Czarnych niespecjalnie przejmowali się ubraniami czy wyszukanym ekwipunkiem. Posiadają naprawdę bogaty zbiór pancerzy i broni, odebranych podróżnym, ale preferują silne łuki i ciężkie, żelazne tasaki ze szpikulcami, nazywane krasnoludzkimi łachotnikami. Te ostatnie wymyślił Harboth, jest z tego bardzo dumny. Zamtego Kciałeś uzbrojony jest w wielką, dwuręczną wersję takiej broni.
Po zakończeniu wojen goblinów krasnoludy stopniowo oczyściły Złe Ziemie. Harboth i jego grupa musieli salwować się ucieczką. Krążą pogłoski, że w ostatnich latach swego żywota Harboth zajmował się wypasem bydła na dalekim południu.
UZBROJENIE: Krasnoludzkie Łachotniki, noże i pałki
SZATY i ZBROJA: porwane tuniki i spodnie, wszystko bardzo brudne, niczym wyciągnięte z odpadów. Pod tymi szmatami noszona jest krótka koszulka kolcza. 
TARCZE: przeważają emblematy nie związane ze sobą – często mają charakter obraźliwy. Harboth i jego podwładni lubią wypisywać na tarczach obraźliwe hasła i prywmitywne obrazy.
ZAWOŁANIE BOJOWE: Ulubionym zawołaniem Harbotha jest “Zmiażdżyć pokurczów!”
DOKONANIA: Kiedy przywódca lokalnych krasnoludów wyznaczył nagrodę dla łowców przygód śmiałych na tyle, by zniszczyć osadę orków, Harboth odpowiedział zjadając każdego głupiego na tyle, by tego spróbować. Zamtego Kciałeś ma naszyjnik z uszu takich nieszczęsnych poszukiwaczy przygód. Ich kości Harboth odesłał wodzowi krasnoludów z prośbą o przysłanie więcej niziołków, gdyż zwłaszcza oni przypadli orkowi do smaku.
PRZYWÓDCA: Harboth jest potężnym herosem orków.
CZEMPION: Zamtego Kciałeś,
Fifth of the Regiments of Renown comes from the era of first Warhammer edition. During second edition unit was reinforced by a champion too.
Harboth himself will return, as he will lead another famous unit…

The Black Fire Pass is the only route over the Black Mountains, and for years the mountain and the pass were by and large impassable due to the presence of a large Orc settlement. This dirty and squalid township consisted of several dozen wooden shacks, a large but unstable saloon and hundreds of mean, greedy, low-down Orcs.

The town was run by Harboth, an Orc of great size and strength. Harboth’s mates used to spend most of their time in the saloon, sheltering from the almost non-stop rain which is an every day phenomenon along the slopes of the Black Mountains. They would take turns manning the toll gates and torturing travellers. Occasionally there would be a fight as some indignant Halfling or Dwarf tried to defend himself – but not often.

As you can see The Black Mountain Boys don’t go in much for fine clothing or fancy gear. They have quite an extensive collection of armour and weapons looted from travelers, including sturdy bows as welt as heavy iron hooked cleavers called Dwarf Ticklers, an invention of Harboth’s of which he is justly proud. Yaskin Forit carries an especially large, double handed version of thsi weapon.

After the Goblin wars the Bad Lands were gradually cleaned up by the Dwarfs. Harboth and his gang were forced to take to their heels. It is rumoured that Harboth spent his declining years cattle rustling in the deep south.

Armament. Dwarf Tickler, knives and clubs.
Dress Ragged tunics and breeches, all clothing is very dirty with a generally cast off appearance. A light Mail jerkin is worn underneath the other rags
Shield Assorted emblems prevail – often of an offensive or insulting nature. Harboth and his troops prefer to individualise their shields by scrawling offensive pictures or slogans on them.
Battlecry Harboth’s favoured expression is ‘Pulp the Stunties’.
Leader Harboth has the profile of a Mighty Orc Hero. Leadership factor 4.

Deeds. When the local dwarf leader offered a bounty to adventurers bold enough to try to destroy the Orc settlement, Harboth resonded by meetinf, and subsequently eating each adventurer stupid enough to try it. Yaskin Forit made a necklace of the ears of these unfortunate characters, whilst Harboth sent their bones back to the Dwarf leader together with instructions to send more Halflings as he found these particularly palatable.


‘nids part 157 – The Spawn of Cryptus

Posted on January 9th, 2015 under , , , . Posted by

At this point the Spawn started to take priority, leaving his toxin spewing bretheren hanging around like a bad smell. There’s obviously little here that hasn’t been covered before, Turquoise highlights on the Chitin.Once again the detritus on my desk,…

‘nids part 156 – The Spawn of Cryptus/Malanthrope

Posted on January 7th, 2015 under , , , , . Posted by

Gosh, this seems agaes ago now. Thanks to not writing the text to go with these the Spawn is now finished but here he is in all his basecoat glory.It’s amazing how quick he went together, essentially it’s like painting just one Genestealer, even though…

Nikt was teraz nie uratuje! | No one’s gonna save you now!

Posted on January 6th, 2015 under , , , . Posted by

Kolejnym cytatem z filmu “Władca Pierścieni” kończę pokazywać orków brata, pomalowanych jeszcze w minionym roku. Figurka to, jak to ostatnio bywało, kolejny plastik. Chciałem początkowo pokazać wszystkie pomalowane orki w grupie, okazało się jednak, że nie mogę zrobić odpowiedniego zdjęcia. Chwilowo odkładam więc taką fotę zbiorową, w zamian pokazując – oprócz samego orka z nadziakiem – scenkę rodzajową z ataku moich Rohańczyków na sługi Oka i Białej Ręki.

Another quote from “Lord of the Rings” movie serves as an afterword for all my brother’s orcs, which were shown here past few weeks. Miniature shown today is yet another plastic from the basic set, it was painted about a month ago. I wanted to show all Mormeg’s orcs on one group photo initially but it turned out to be impossible with my current photo set-up so it have to wait a little bit. Instead, please take a look at the photo taken during attack of my Rohan riders, who were tirelessly pursuing servants of The Eye and White Hand.



Astra Militarium Taurox

Posted on January 5th, 2015 under , , , . Posted by

Still in the wip stages but very close to being finished

Filed under: Games Workshop, Imperial Guard

A Nice Problem to Have – Too Much Choice…

Posted on January 3rd, 2015 under , , , , , . Posted by

While chatting with one of my fellow hobbyists Tom (Citizen_W when messing around on the internet…he’s also currently my GM so I have to be nice to him or my character might have a mysterious and fatal accident next session, lol) about how many games systems we owned compared to how many we actually played we began to wonder how we could so easily slip from spending all our spare time on a particular game to happily putting it in a box and forgetting about it….

Both of our initial interests in miniature war-gaming were primarily in the area of Games Workshops systems (Warhammer 40K for the most part) and it was only really when a certain new edition of that particular game emerged that we weren’t big fans of (Personally I f@#king hated 6th Edition but I won’t put words into the mouths of others…) that we started looking elsewhere…

I often get accused of making arbitrary decisions about what I choose to like (or not like) but this isn’t actually true (well…not totally…). It’s just that I don’t see the point in writing about things I don’t enjoy and most peoples opinions of me and what I care about are (for obvious reasons) based on what I write about. My hatred of Infinity (for example) came about after playing it several times and I gave 6th Edition 40K about fifty chances to convert me and it failed on every occasion…

Well that’s enough preamble…

My bits will be in red, Toms will be in blue and any generic information will stay in black…

As Tom is a guest we’ll let him go first…

A lot of blog space has been given up over time (including much of my own) to how best to get into certain systems. Their positive and negatives, USP’s and the damage they’ll cause to your wallet.

At this point in my life as a hobbyist though I have an issue, through friends, FLGS, Kickstarter and just sheer impulse I have accumulated more than a few systems. The sad fact is however my magpie like nature exceeds my time and ability to learn to play, paint or play these systems. With Christmas coming up and a number of Kickstarters due to arrive in the early new year the number only looks to increase, so my plan is to take you through a few of my systems and my reasoning for keeping some and ditching some.

A point before I continue, I am not saying any system is better than another (unless I expressly say so) this is very much a subjective set of reasons for me. I on the other hand will probably be less diplomatic…


These are the categories that Tom decided upon and they seemed reasonable so I’ve left them as is…it will be of no surprise to any-one whose seen my painting that ‘display’ is unlikely to have been on my list of reasons for keeping any system…


Systems will fall into categories:
Scrapped - Got rid of in their entirety
Display - Key figures or ones I like most will be kept and put in my cabinet
Played - Systems I am playing

System 1 – Malifaux
Malifaux is what I consider to be my core system. When I was looking for something different to 40K a few years ago it was Malifaux that grabbed me first and even through an edition change and a near complete restyle I’m still fully on board.  Malifaux is the system I play most and some of the models I most enjoy painting. For me it and the smaller skirmish games are an easier fit to my free time and the available space I have to store my hobby. 

Also my core system and one of the few occasions where a change of edition hasn’t annoyed me in any way as all. This was one of the first systems I invested any time in after I abandoned Warhammer 40K and only having to paint a handful of models* was a refreshing change from forty identical Space Marines

*I now have several hundred Malifaux models so this argument is a little hollow now, lol.

System 2 – Warhammer 40,000
While Malifaux may be my core system now, my first and for a long time only system was 40k. I haven’t played 40k much since 5th edition for many reasons. First like many other players the rules change to 6th ed did not suit me, my armies or my play style. Secondly the system is getting bigger needing more models, larger models and all my current armies would need a fair bit of updating to be competitive.  This sadly means the system that got me into hobby is consigned to the scrap pile to be fondly remembered when I glance at the few models I intend to keep as display pieces.
Pretty much all of my Warhammer 40K has been sold to loving homes, given away or transferred to the loft and even 7th Edition wasn’t sufficient to lure me back. The reasons for this have been ably described by Tom but I’d also have to add the poor internal game balance to my personal list of issues. If I wanted to play ‘Rock, Paper, Scissors’ I could do that far more cheaply by simply playing ‘Rock, Paper, Scissors’… 

System 3 – Batman
Knight models Batman system is the game I’m most excited about at the moment. Ever since I got my hands on my Joker crew almost two years ago I’ve wanted this system to be more out there so I can play with my favourite characters on the table top. Needless to say I will be keeping hold of this system, it’s small the models are detailed and make great display pieces and I can’t wait to see it develop. 
In my first game a member of the Gotham City SWAT team brutally machine-gunned Batman to death…

…which quite obviously made me an instant fan. Like Malifaux it has a small model count so it doesn’t take a large financial investment to start and the rulebook is downloadable for free from Knight Games website and despite a few translation issues early on it’s a solid enough rule-set. I haven’t played it enough to comment on balance but it scores in both the ‘cool models’ and ‘is fun’ categories so I’m sold…

System 4 – Wild West Exodus
I’m a big fan of both Steampunk and westerns so when WWX popped up on Kickstarter I was so excited. I went halves on a core box with a guy at my FLGS, painted up my outcasts and learned the rules. The models have now been sat in my cabinet for almost a year now as no one else in my gaming circle has picked it up. This has been a hard decision as my force is painted and not taking up much space but I think WWX is a goner from my collection just because I won’t have the time (or an opponent) to play it. 

I considered this game at the Kickstarter stage but it seemed expensive for what you got even once you took the quality of the miniatures into account (they are excellent models though) and the interest locally was very much of the ‘wait and see’ variety as Tom discovered. I may buy the odd model to use as proxies but I’m kinda glad that I didn’t leap into this one…


System 5 – Warmachine/Hordes
While they’re separate systems I consider them one (despite having a rulebook for each and more tokens than I want to think about). Warmahordes is probably my largest collection of models due to owning two 50 point forces and a large 100 point force. I really enjoy the simplicity of the game and the varied styles is covers. I think for me it fills that itch for tactics on a larger scale without having a massive amount of models. This is one I might scale back to be just the one maybe two forces as my Cygnar are hardly used at present. 

I only like one particular force from the many Warmahordes options available (Cryx) and there’s only about half of their models that I like so my Warmachine army is pretty much done in that I can field three different Warcasters forces of 50 points each though there is a lot of crossover (I like Banes…a lot…). I should however probably get around to painting them at some point…

System 6 – Lord of the Rings
I like elves, Tolkien and hobby. Therefore I have a some what large collection of Rivendell, Mirkwood and Lothlorien elves for the LOTR strategy battle game and the Hobbit. While the system is elegant (if highly criticised) I rarely get a chance to play it. I think this may become a display system due to my love of the source material. 
I bought a box of Uruk-Hai once…

System 7 – X-Wing, D+D Attack Wing

…I’ll add Star Trek Attack Wing to this list as they’re all very similar.
Both these systems I judge to be more board games but I’ve included them none the less. Of all the systems I play they take up the least time. I may need to scale back my imperial fleet a little for space concerns but both fast and easy to play.
Locally you tend to be either a Star Trek Attack Wing or a Star Wars X-Wing player though there are a few people who play both. I’m in the Star Trek camp though I only collect a single faction (Klingons) and have recently bought into D+D Attack Wing as well. All these sub-set of systems have pre-painted models which saves on time but many people re-paint their own (The Star Trek ones are quite badly painted I’d have to admit). I’m giving serious consideration to using another systems models for D&D as though I like the system, the models leave me somewhat cold…in fact those Urak-Hai I mentioned a moment ago might be useful after all…

It’s bright ideas like this that explain why tidying up always takes me longer than planned…


System 8 – Mercs
Mercs was a bit of a flash in the pan at my FLGS. The relatively cheap buy in meant I grabbed starter set, painted it up and had some great games but it died off in store, in part due to a lack of support at the time, so now the models just take up valuable cabinet space. I think it heads to the scrap pile. 
I bought a set…and then had a game…this isn’t really an order way of doing things, lol. I didn’t like the system or the models and this one is already gathering dust in my loft…

System 9 – Dreadball
I love Dreadball my teams live in a small KR multi case with the tokens and other paraphernalia needed ready to head out to a game day at any point. It’s definitely a keeper and one of my favourite tournament systems. 

It’s fun enough to keep the one team I have somewhere convenient to grab for a quick game but I can take or leave it as a system. My Dreadball Xtreme Kickstarter is still in the box it arrived in…I should probably do something about that….

System 10 – Deadzone
Another system I bought painted and played to death for a month or so before the love died off a little. I’m not a huge sci-fi fan (compared to Steampunk and fantasy) so i think if/when Mantic Games get round to a fantasy skirmish game I’ll scurry back in a heartbeat. Scrapped though I’m afraid. 

I got caught up in the Kickstarter induced need to own one of everything so invested in this one rather heavily especially with the Plague faction but local player interest dropped off fairly quickly for some reason (surprisingly really because it’s a solid enough system) so I built a Warpath army with the models I had in anticipation of Mantic updating that system at some point. Surprisingly Mantic updated Kings of War first…but the armies painted and only takes up one shelf so it can stay…hopefully Mantic will get around to sorting out Warpath soon…

In Conclusion
Due to the hassle of time I’m scaling it back to smaller skirmish systems and those with more impressively detailed models. It’s been quite hard to choose those system I’ll be dropping especially being such a hoarder for plastic crack, but hopefully this means I’ll be able to spend more time improving the quality of my models and my ability to play those I have chosen to keep playing.  Better get clearing I suppose *sigh*.

I’ve been clearing up too…though I’ll more than likely elaborate on that in my traditional Sunday ’round-up’ post.


Thoughts and comments are (as usual) most welcome.

Świt nie nadejdzie… dla ludzi | There will be no dawn… for men

Posted on January 3rd, 2015 under , , , , . Posted by

Tytuł wpisu to, rzecz jasna, cytat z filmu “Władca Pierścieni, gdy Saruman przemawia do armii orków i uruk-hai, czekających na niego u stóp Orthanku. Jedna ze scen, które podczas pierwszego oglądania “Dwóch Wież” w kinie wywarły na mnie duże wrażenie…
Dzisiejszy mormegowy ork wziął sobie do czarnego serca stwierdzenie swojego pana i władcy, jest gotów nieść śmierć ludziom, elfom i wszystkim innym istotom. Uzbrojony w glewię i ciężko opancerzony, z grymasem wściekłości na twarzy rzuca się na podbój świata.
Miniaturka to jeszcze jeden plastikowy produkt GW z podstawowego pudełka orków, wydanych już blisko piętnaście lat temu. Prosty, masowy produkt, jedna z lepszych, moim zdaniem, póz z tego zestawu.
Title of this note is a quote from “Lord of the Ring” movie, of course, from the scene of Saruman addressing his massed horde of orcs and uruk-hais, waiting for him at the base of the Orthanc. This was one of the best, albeit short, scenes in whole “Two Towers” movie, I think, it really gave me a shivers when I saw it for the fist time, all these years ago in a cinema.

Today’s orc (painted by Mormeg) took to his black heart his master’s call, and he is ready to bring death and misery to all humans and elves. Armed with heavy glaive, heavily armoured, he screams his frustration and anger, and wants to slaughter and destroy whole world.

This orc is further plastic GW product from the basic orc warriors set, released close to fifteen years ago. Simple, and mass producted. This particular miniature shows one of the best poses in the wholse set, I think.

Sculpting Oldhammer Daemons – Flamers

Posted on January 2nd, 2015 under , , , . Posted by

Some classic models are easy to acquire, others are rare or expensive. In an attempt to get back into sculpting and fill some gaps in my army, I’ve decided to try and create my own versions of Oldhammer models. I got some new styluses for Christmas, so here’s the obligatory tool shot. I’ve been working […]

The post Sculpting Oldhammer Daemons – Flamers appeared first on My Wargame.

Dzidą go, dzidą! | Empale him, spear his guts!

Posted on December 30th, 2014 under , , , , . Posted by

Mormeg pomalował tego orka już dość dawno temu, nie zdążyłem go jeszcze jednak pokazać. Ponownie, stary plastik z początków romansu GW z Władcą Pierścieni w interpretacji Jacksona. Jeden z wzorów, które niespecjalnie mi się podobają – w tym przypadku ze względu na broń. Jakoś nie przekonuje mnie jej kształt. 
Ze wstydem mogę stwierdzić, że mój brat przewyższa swoimi pomalowanymi siłami Zła moje pomalowane siły Rohanu w stosunku jakieś dziesięć do jednego… A może nawet więcej.

Mormeg has painted this orc quite a long time ago but I didn’t manage to show him yet. This is further old plastic miniature from the very beginning of cooperation of GW and powers behind Jackson’s Lord of the Ring movie. I don’t really like this particular design as I think weapon looks a bit silly.
I am ashamed to say that painted forces of Evil from my bro’s collection outnumber mine painted Rohan at least ten to one now… Maybe even more.