Posts Tagged ‘Między Młotem a Kowadłem’

Między Młotem a Kowadłem… – Dwathrim z Kuźnia Dwalthrima.

Posted on January 22nd, 2018 under , . Posted by

Dzień dobry!Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!Listę wszystkich opublikowanych do tej pory w…

Między Młotem a Kowadłem… – Torin z Paint Crime Site.

Posted on January 1st, 2018 under , . Posted by

Dzień dobry!Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!Listę wszystkich opublikowanych do tej pory w…

Między Młotem a Kowadłem… – Findar z Diariusz RPG.

Posted on December 11th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Findar, który od maja 2014 roku prowadzi blog Diariusz RPG.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Findara teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czemu Hurt w wykonaniu Johnego Casha i co sądzisz o filmie Logan, czyli ostatniej części Wolverina?

Findar: Logan arcydziełem filmowym nie jest, ale na pewno jednym z najlepszych filmów o superbohaterach. Super moce głównych postaci nie są wątkiem pobocznym,a jednocześnie nie sprowadzają fabuły do serii luźno powiązanych scen przeładowanych efektami specjalnymi. Odkąd obejrzałem Logana Hurt trafiło na moją youtubową playlistę, która zawsze leci w tle kiedy maluje figurki. Kiedy wziąłem się za odpisywanie na pytania wywiadu, właśnie leciała z głośników, wybór był prosty.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Findar: 20 lat temu poszedłem kupić podręcznik do RPG w katowickim Undergroundzie, zobaczyłem ludzi grających w Chronopie i kupiłem blister Pierworodnych (rycerz z dwuręczną maczugą i rycerz z maczugą i tarczą) patrząc na moją najnowszą armię Stormcastów i oddział Liberatorów, widzę, że historia zatoczyła koło.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Findar: W 2014 roku miałem przerwę od bitewniaków, za to więcej grałem w RPG. Blog miał służyć jako baza pomysłów na przygody oraz być miejscem gdzie je spisuję. Kiedy zacząłem więcej grać w biewniaki, nie chciałem tworzyć kolejnego bytu, szczególnie, że nie wrzucam aż tylu notek. Stąd myląca nazwa bloga.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Findar: Używam gmaila, ta platforma jest z nim powiązana i tyle.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Findar: Zerknę z ciekawości po wrzuceniu notki, czy ktoś w ogóle czyta.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Findar: Staram się śledzić i komentować, sam wiem jakie to przyjemne kiedy jest jakaś informacja zwrotna pod notką.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Findar: Poziom komentarzy na blogach zawsze był wysoki szczególnie w porównaniu z facebookiem czy forami.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Findar: Konkretnego nie mam, ale każdy cenię.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Findar: Staram się codziennie zaglądać na blogi zrzeszone na Wrotach, najczęsciej wpadam do Maniexa i QC.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Findar: Różnie, pracuje zrywami. Zdaża się kilka godzin dziennie szczególnie nocnych, a zdarzają się tygodnie zastoju.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Findar: Jeśli chodzi o figurki lubie nowości, dominuje GW, ale nie brakuje innych producentów. Jeśli chodzi o narzędzia to do tej pory głównie farbki od GW, teraz eksperymentuje z Army Painterem i jestem zadowolony z ceny i jakości nowych farbek.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Findar: Przede wszystkim graczem! Potem kolekcjonerem, a na końcu malarzem, co widać po moich pracach. 🙂

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Findar: Inspirację czerpię zewsząd, czyli internet, książki filmy. Jeśli chodzi o schematy kolorystyczne staram się zawsze stworzyć własne, a nie sugerować się proponowanymi przez producenta.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Findar: Orków i Krasnoludów bez względu na producenta, zawsze fajnie się maluje i chyba nigdy się nie znudzą.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Findar: Land Raider, Arachnarok – duże modele bez aerografu to dla mnie męczarnia.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Findar: Przekrój producentów. Było kilkaset, ale armia orków do 40k poszła pod młotek. Teraz jest ponad setka i znów rośnie. Chyba mam poważny problem. 😉

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Findar: Najczęściej allegro i targowisko na FB, ale ze sklepów za najlepszy uważam Battle Models.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Findar: WSZYSTKIE ŁORHAMMERY. 😛

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Findar: W przeciwieństwie do większości nie mam sentymentalnego podejścia do starych modeli. Lubie nowe wzory i możliwości jakie dają nowe metody produkcji. Brak jakiegoś nieprodukowanego już ołowianego żołnierzyka nie zakłóca mojego spokoju. Teraz poluje na Stardrake do Stormcastów z AoS, ale że nie jest tani, powolutku odkładam pieniążki.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Findar: Infinity – z braku czasu na kolejny system pozbywam się figurek, ale w idealnym świecie, gdzie czas jest z gumy chętnie bym i w niego pograł.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Findar: Warhammer Fantasy Battle – chyba nie muszę wyjaśniać, a komu muszę… to i tak nie zrozumie. 😉

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Findar: Tolerują. 🙂

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Findar: Polecam turnieje Warheim FS organizowane przez QC, staram się brać udział w turniejach gier, do których maluje figurki czyli AoS, Warheim FS, Malifaux ale wiadomo, że różnie bywa z czasem, szczególnie kiedy trzeba wyjaśnić żonie, że w wolną sobotę spędzę 8 godzin nad figurkami….

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Findar: Pomalować wszystkich posiadanych Stormcastów, a w ramach odpoczynku dokończyć drużynę skavenów Blood Bowla.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Findar: Pewnie zbierającego figurki do kolejnego nowego systemu, chociaz obiecałem sobie, że już wystarczy. 😉

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Findar: Bitewniak w klimatach Malazjańskiej Księgi Poległych to było by to!

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Findar: Klasyczne RPG.

W jakie systemy RPG grasz?

Findar: WFRP, Świat Mroku 1 i 2 edycja, Savage Worlds i sporo autorek, które wyciągają co najlepsze z powyższych. W tym roku króluje WFRP.

Który jest twoim ulubionym?

Findar: Świat Mroku, bez względu na edycję i to czy gram śmiertelnikiem, wampirem czy innym wilkołakiem. Jest to też system w którym najbardziej lubię prowadzić. Warhammera i settingi fantasy lubię ze względów sentymentalnych, ale postacie które najbardziej zapadły mi w pamięć to mój Brujah z Chicago lat ’80, podobnie z pomysłami na scenariusze i kampanię, najłatwiej przychodzą właśnie w tych klimatach.

Jak często grasz?

Findar: Przez długi czas grałem regularnie raz w tygodniu, ostatnio niestety raz w miesiącu lub rzadziej.

Wolisz być MG czy graczem?

Findar: Zależy od tego na co jestem bardziej nakręcony w danym okresie. Mam też to szczęście, że dwóch znajomych – (pozdrawiam Quasa i QC) preferują bycie MG, więc znacznie częściej jestem graczem.

Czy zauważasz jakąś różnicę w odbiorze RPG i bitewniaków przez rodzinę i bliskich?

Findar: Na pewno  łatwiej wytłumaczyć  o co chodzi w bitewniakach, w końcu to takie planszówki, tyle że trzeba samemu sobie plansze zrobić. Żeby wytłumaczyć komuś na czym polega RPG, jednocześnie nie zapraszając tej osoby na sesję jest dosyć trudno. Ale żona zdecydowanie woli RPG, przynajmniej nie wydaję na to pieniędzy i nie zagracam mieszkania kolejnymi figurkami.

I jeszcze jedno pytanie od Maniexa. Od jak dawna grasz w Warheim FS i jak poznałeś ten system?

Findar: W Warheim FS gram od początku. A rozwijając wypowiedź miało to wszystko miejsce ponad dekadę temu, przez co szczegóły mogą odbiegać od rzeczywistości. Regularne rozgrywki w WFRP z QC poskutkowały odkupieniem od innego znajomego armii Vampire Counts  – rok bodajże 2006. Po kilku bitwach które można by policzyć na palcach jednej ręki, uświadomiłem sobie, że Warhammer Fantasy Battle to nie jest gra dla mnie. Pamiętam, też że był to okres kiedy mieliśmy przerwę w RPG, ponieważ QC odbywał służbę wojskową. Wtedy znajomy od którego odkupiłem armię VC, pokazał mi Mordheim i od niego skserowałem podręcznik do tej zacnej gry (może niezbyt chlubny czyn, ale oryginał już był bardzo trudno dostępny). Przeszkolony przez znajomego, rozegrałem kilka gier ze Szczerym i Torinem, a jak QC przyjeżdżał na przepustki, również nam towarzyszył. Regularne granie w Mordheim w tym towarzystwie owocowało coraz większą ilością modyfikacji. QC podjął się wtedy tytanicznej pracy spisania tego wszystkiego, okraszenia fluffem itd. Dłuuugo graliśmy po prostu w Mordheim z domowymi udziwnieniami. QC produkował kolejne pdfy, niczym królik na końskich dawkach viagry. Każdy kolejny obszerniejszy i coraz mniej mający wspólnego z oryginalnym Mordheimem. W końcu jeszcze na forum Najmita ogłosił konkurs na nazwę gry w którą te wszystkie dodatkowe zasady zmieniły poczciwego świętej pamięci Mordheima. Wygrał Warheim Fantasy Skirmish i od tego momentu oficjalnie „gram w grę”.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Findar: Jak udaje ci się wygospodarować czas na hobby.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

FindarDwalthrim z bloga Kuźnia Dwalthrima.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Findar z Diariusz RPG.

Posted on December 11th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Findar, który od maja 2014 roku prowadzi blog Diariusz RPG.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Findara teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czemu Hurt w wykonaniu Johnego Casha i co sądzisz o filmie Logan, czyli ostatniej części Wolverina?

Findar: Logan arcydziełem filmowym nie jest, ale na pewno jednym z najlepszych filmów o superbohaterach. Super moce głównych postaci nie są wątkiem pobocznym,a jednocześnie nie sprowadzają fabuły do serii luźno powiązanych scen przeładowanych efektami specjalnymi. Odkąd obejrzałem Logana Hurt trafiło na moją youtubową playlistę, która zawsze leci w tle kiedy maluje figurki. Kiedy wziąłem się za odpisywanie na pytania wywiadu, właśnie leciała z głośników, wybór był prosty.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Findar: 20 lat temu poszedłem kupić podręcznik do RPG w katowickim Undergroundzie, zobaczyłem ludzi grających w Chronopie i kupiłem blister Pierworodnych (rycerz z dwuręczną maczugą i rycerz z maczugą i tarczą) patrząc na moją najnowszą armię Stormcastów i oddział Liberatorów, widzę, że historia zatoczyła koło.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Findar: W 2014 roku miałem przerwę od bitewniaków, za to więcej grałem w RPG. Blog miał służyć jako baza pomysłów na przygody oraz być miejscem gdzie je spisuję. Kiedy zacząłem więcej grać w biewniaki, nie chciałem tworzyć kolejnego bytu, szczególnie, że nie wrzucam aż tylu notek. Stąd myląca nazwa bloga.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Findar: Używam gmaila, ta platforma jest z nim powiązana i tyle.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Findar: Zerknę z ciekawości po wrzuceniu notki, czy ktoś w ogóle czyta.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Findar: Staram się śledzić i komentować, sam wiem jakie to przyjemne kiedy jest jakaś informacja zwrotna pod notką.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Findar: Poziom komentarzy na blogach zawsze był wysoki szczególnie w porównaniu z facebookiem czy forami.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Findar: Konkretnego nie mam, ale każdy cenię.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Findar: Staram się codziennie zaglądać na blogi zrzeszone na Wrotach, najczęsciej wpadam do Maniexa i QC.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Findar: Różnie, pracuje zrywami. Zdaża się kilka godzin dziennie szczególnie nocnych, a zdarzają się tygodnie zastoju.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Findar: Jeśli chodzi o figurki lubie nowości, dominuje GW, ale nie brakuje innych producentów. Jeśli chodzi o narzędzia to do tej pory głównie farbki od GW, teraz eksperymentuje z Army Painterem i jestem zadowolony z ceny i jakości nowych farbek.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Findar: Przede wszystkim graczem! Potem kolekcjonerem, a na końcu malarzem, co widać po moich pracach. 🙂

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Findar: Inspirację czerpię zewsząd, czyli internet, książki filmy. Jeśli chodzi o schematy kolorystyczne staram się zawsze stworzyć własne, a nie sugerować się proponowanymi przez producenta.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Findar: Orków i Krasnoludów bez względu na producenta, zawsze fajnie się maluje i chyba nigdy się nie znudzą.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Findar: Land Raider, Arachnarok – duże modele bez aerografu to dla mnie męczarnia.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Findar: Przekrój producentów. Było kilkaset, ale armia orków do 40k poszła pod młotek. Teraz jest ponad setka i znów rośnie. Chyba mam poważny problem. 😉

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Findar: Najczęściej allegro i targowisko na FB, ale ze sklepów za najlepszy uważam Battle Models.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Findar: WSZYSTKIE ŁORHAMMERY. 😛

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Findar: W przeciwieństwie do większości nie mam sentymentalnego podejścia do starych modeli. Lubie nowe wzory i możliwości jakie dają nowe metody produkcji. Brak jakiegoś nieprodukowanego już ołowianego żołnierzyka nie zakłóca mojego spokoju. Teraz poluje na Stardrake do Stormcastów z AoS, ale że nie jest tani, powolutku odkładam pieniążki.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Findar: Infinity – z braku czasu na kolejny system pozbywam się figurek, ale w idealnym świecie, gdzie czas jest z gumy chętnie bym i w niego pograł.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Findar: Warhammer Fantasy Battle – chyba nie muszę wyjaśniać, a komu muszę… to i tak nie zrozumie. 😉

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Findar: Tolerują. 🙂

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Findar: Polecam turnieje Warheim FS organizowane przez QC, staram się brać udział w turniejach gier, do których maluje figurki czyli AoS, Warheim FS, Malifaux ale wiadomo, że różnie bywa z czasem, szczególnie kiedy trzeba wyjaśnić żonie, że w wolną sobotę spędzę 8 godzin nad figurkami….

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Findar: Pomalować wszystkich posiadanych Stormcastów, a w ramach odpoczynku dokończyć drużynę skavenów Blood Bowla.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Findar: Pewnie zbierającego figurki do kolejnego nowego systemu, chociaz obiecałem sobie, że już wystarczy. 😉

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Findar: Bitewniak w klimatach Malazjańskiej Księgi Poległych to było by to!

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Findar: Klasyczne RPG.

W jakie systemy RPG grasz?

Findar: WFRP, Świat Mroku 1 i 2 edycja, Savage Worlds i sporo autorek, które wyciągają co najlepsze z powyższych. W tym roku króluje WFRP.

Który jest twoim ulubionym?

Findar: Świat Mroku, bez względu na edycję i to czy gram śmiertelnikiem, wampirem czy innym wilkołakiem. Jest to też system w którym najbardziej lubię prowadzić. Warhammera i settingi fantasy lubię ze względów sentymentalnych, ale postacie które najbardziej zapadły mi w pamięć to mój Brujah z Chicago lat ’80, podobnie z pomysłami na scenariusze i kampanię, najłatwiej przychodzą właśnie w tych klimatach.

Jak często grasz?

Findar: Przez długi czas grałem regularnie raz w tygodniu, ostatnio niestety raz w miesiącu lub rzadziej.

Wolisz być MG czy graczem?

Findar: Zależy od tego na co jestem bardziej nakręcony w danym okresie. Mam też to szczęście, że dwóch znajomych – (pozdrawiam Quasa i QC) preferują bycie MG, więc znacznie częściej jestem graczem.

Czy zauważasz jakąś różnicę w odbiorze RPG i bitewniaków przez rodzinę i bliskich?

Findar: Na pewno  łatwiej wytłumaczyć  o co chodzi w bitewniakach, w końcu to takie planszówki, tyle że trzeba samemu sobie plansze zrobić. Żeby wytłumaczyć komuś na czym polega RPG, jednocześnie nie zapraszając tej osoby na sesję jest dosyć trudno. Ale żona zdecydowanie woli RPG, przynajmniej nie wydaję na to pieniędzy i nie zagracam mieszkania kolejnymi figurkami.

I jeszcze jedno pytanie od Maniexa. Od jak dawna grasz w Warheim FS i jak poznałeś ten system?

Findar: W Warheim FS gram od początku. A rozwijając wypowiedź miało to wszystko miejsce ponad dekadę temu, przez co szczegóły mogą odbiegać od rzeczywistości. Regularne rozgrywki w WFRP z QC poskutkowały odkupieniem od innego znajomego armii Vampire Counts  – rok bodajże 2006. Po kilku bitwach które można by policzyć na palcach jednej ręki, uświadomiłem sobie, że Warhammer Fantasy Battle to nie jest gra dla mnie. Pamiętam, też że był to okres kiedy mieliśmy przerwę w RPG, ponieważ QC odbywał służbę wojskową. Wtedy znajomy od którego odkupiłem armię VC, pokazał mi Mordheim i od niego skserowałem podręcznik do tej zacnej gry (może niezbyt chlubny czyn, ale oryginał już był bardzo trudno dostępny). Przeszkolony przez znajomego, rozegrałem kilka gier ze Szczerym i Torinem, a jak QC przyjeżdżał na przepustki, również nam towarzyszył. Regularne granie w Mordheim w tym towarzystwie owocowało coraz większą ilością modyfikacji. QC podjął się wtedy tytanicznej pracy spisania tego wszystkiego, okraszenia fluffem itd. Dłuuugo graliśmy po prostu w Mordheim z domowymi udziwnieniami. QC produkował kolejne pdfy, niczym królik na końskich dawkach viagry. Każdy kolejny obszerniejszy i coraz mniej mający wspólnego z oryginalnym Mordheimem. W końcu jeszcze na forum Najmita ogłosił konkurs na nazwę gry w którą te wszystkie dodatkowe zasady zmieniły poczciwego świętej pamięci Mordheima. Wygrał Warheim Fantasy Skirmish i od tego momentu oficjalnie „gram w grę”.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Findar: Jak udaje ci się wygospodarować czas na hobby.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

FindarDwalthrim z bloga Kuźnia Dwalthrima.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Wojtek z Well of Eternity.

Posted on November 20th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Witam szanowne państwo-draństwo i w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa zapraszam do lektury kolejnego wywiadu, który mieliśmy przyjemność przeprowadzić w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami (wyWrotowcami) skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem dzisiejszego odcinka jest Wojtek, który od stycznia 2016 roku prowadzi blog Well of Eternity.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Wojtka teledysk.



Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Wojtek: To musiało być gdzieś między szóstą a siódmą klasą szkoły podstawowej, bo pamiętam, że pierwsze bitwy rozgrywaliśmy na szkolnych ławkach z książkami i piórnikami jako terenami. Sceną zbrodni na moim młodym, nieskalanym jeszcze wtedy plastikowym narkotykiem umyśle okazał się krakowski sklep Bard a pierwszymi zakupionymi figurkami był orkowy warboss na dziku i dwóch bretończyków, bo wiadomo – oczy kupują. 😉 Żeby było śmieszniej, do sklepu trafiłem z babcią która jeszcze długie lata przypominała mi jak to się bała o mnie po tym co w tym Bardzie zobaczyła (horda długowłosych, starszych chłopaków rzucających kości, zaklęcia i przekleństwa…).

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Wojtek: Pierwszy wpis na blogu wrzuciłem dokładnie siódmego stycznia 2016 roku. 😉 Postanowiłem założyć bloga bo uważałem, że będzie to świetny sposób na zmotywowanie samego siebie do większej systematyczności i większego zaangażowania w hobby do którego wróciłem po latach nieobecności przy okazji “Końca Świata” a więc wydania Age of Sigmar. Nie miałem przy tym większego pojęcia jak wygląda “sytuacja blogowa” w temacie bitewniaków, nie robiłem rozeznania, nie podpatrywałem żadnego bloga. “To był impuls”. Jak się szybko okazało, miałem rację i hobby w połączeniu z różnymi aspektami blogowania zaczęło się wzajemnie nakręcać.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Wojtek: Jest darmowa, jest nieskomplikowana, jest połączona z Google. I w dodatku była chyba pierwszą która wyskoczyła po wpisaniu w mojej wyszukiwarce zapytania o platformy blogowe.


Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

Wojtek: Szczerze mówiąc gdybym miał teraz wybierać nazwę to byłaby zupełnie inna. 😉 O ile dobrze pamiętam szukałem nazwy która będzie kojarzona z Warhammerem a jednocześnie będzie mieć w sobie na tyle dużą ogólność, że pozwoli mi pisać na tematy związane z ogólnie pojętą fantastyką. Wybór padł na Well of Eternity, a więc źródło wiedzy Tzeentcha o tym co było, jest i będzie (najogólniej mówiąc). Wydawało mi się, że będzie to pasować do tego co będę tworzył (czyli co będzie się z mojego twórczego chaosu wyłaniać) i tak już zostało. Oczywiście, nie zrobiłem żadnego “researchu” i już po wyborze okazało się, że jest to też dodatek do World of Warcraft, nazwa jest trochę przydługa i wielu kojarzy się nie z wiecznością a z eternitem ale to już inna, długa historia.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Wojtek: Sprawdzam regularnie – codziennie, albo co parę dni. Prowadzę z resztą swoje własne statystyki oparte nie tylko o mechanizmy Bloggera. Początkowo blog miał motywować mnie, stanowić zapis rozwoju armii i hobby. Kompletnie nie brałem pod uwagę tego, że może stać się czymś więcej. Jak się okazało dość szybko “przebiłem się” szerzej. Prawdopodobnie dlatego, że na Age of Sigmar spadła fala hejtu i trafiłem w niszę – skupiłem tych zainteresowanych “nowym warhammerem”. Wykorzystałem też Social Media – grupę AoS na Facebooku, założyłem konta na Instagramie i Pintereście które z biegiem czasu zaczęły napędzać całkiem sporo ruchu na samym blogu. Licznik odwiedzin idzie w górę a wrzesień kończyłem z nieco ponad 33 tysiącami wyświetleń w miesiącu.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Wojtek: Na tyle na ile czas pozwala śledzę wybrane blogi na które trafiłem mniej lub bardziej przypadkowo od czasu kiedy sam zacząłem aktywnie pisać. Wykrystalizowała się grupa bloggerów których obserwuje i których wpisy czytam a prace oglądam. Z komentowaniem różnie bywa ale staram się zostawić jakiś ślad swojej obecności pod wpisami które szczególnie mnie zainteresowały.


Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Wojtek: Te kilka lat to raptem dwa, więc za dużego doświadczenia jak chodzi o komentarze pod blogami nie mam. 😉 Co innego jak chodzi o aktywność internautów ogółem, w różnych kanałach interakcji w internecie. Blogi to jednak dość specyficzna i dość hermetyczna dziedzina. Zazwyczaj trafiają na nie ludzie już “przesiani” i rzeczywiście zainteresowani danym tematem więc poziom komentarzy jest wysoki. Brak bezsensownego hejtu, jeśli już krytyka to zazwyczaj konstruktywna.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Wojtek: Jasne, mam kilka takich miejsce do których wracam regularnie, są to zarówno krajowe jak i zagraniczne blogi. Z ulubionych to na pewno Bitewniakowe Pogranicza, Battlemania, Za pomocą Berdysza, shadow grey, The Fantasy Hammer, czy Sproket’s Small World. Tych miejsc jest naprawdę sporo bo czerpanie inspiracji i podpatrywanie prac innych to nieodłączna część tego hobby.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Wojtek: Staram się regularnie siadać do swojego warsztatu i wykorzystując nawet kilkadziesiąt minut coś zrobić. Z doświadczenia wiem, że jeśli zrobię kilkudniową przerwę to potem ciężej wrócić tej “rutyny” a przez to projekty stoją w miejscu. Są zatem tygodnie w których udaje mi się codziennie wygospodarować godzinę-dwie, a są i takie w których przez cały tydzień rozgrzebane modele zbierają kurz. Na szczęście mam warsztat i to niemały w którym cały czas mogą leżeć rozgrzebane modele, stoły, pudła i reszta szpeja.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Wojtek: Zdecydowanie króluje tutaj Games Workshop i Citadelki chociaż produktów innych producentów również nie brakuje (Vallejo, Army Painter). Sporo jest też produktów czy materiałów producentów zupełnie nie związanych z hobby modelarskim. Na koniec zaś – produkty naturalne też zajmują kilka sporych pudeł (korzenie, korzonki, mchy, porosty, suszonki, gałązki, gałęzie, kamienie,, żwir… i niekończąca się lista innych BARDZO NIEZBĘDNIE POTRZEBNYCH RZECZY BEZ KTÓRYCH NIE MA MOWY O SKOŃCZENIU TEGO PROJEKTU. 😉

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Wojtek: Graczem, modelarzem i kolekcjonerem. W tej właśnie kolejności. Wróciłem do grania po latach przerwy wchodząc w system który stratował od zera dając mi “czystą kartę” tak samo jak innym. Postanowiłem więc tym razem wziąć się na poważnie za granie turniejowe. Aby grać na turniejach armia musi być pomalowana co za tym idzie – maluję i konwertuje i sprawia mi to sporo frajdy. Gram zaś i maluję (a wcześniej kupuję) to co w danej chwili uznaje za “mocne” a więc moja kolekcja oparta jest na tym czego potrzebuję. Oczywiście – gram armiami które w jakiś sposób mi się podobają (fluffowo, czy ze względu na modele) ale staram się wybierać z nich właśnie te modele które “grają” na stole. Jedyny model kupiony tylko oczami przez mnie w ostatnich dwóch latach to Alarielle na żuczku. 😉

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Wojtek: Staram się przygotować do każdego projektu, a przez projekt rozumiem armię lub jednostkę. Sprawdzam archiwa internetowe w poszukiwaniu ciekawych wariantów kolorystycznych danej armii i oddziałów, porównuję je, potem przychodzi czas na zastanawianie się co bym w nich zmienił a w chwilę potem zaczynam malować. Na końcu staram się jeszcze dopasować pasujące podstawki. Estetyka jest dla mnie ważna, staram się żeby armia wyglądała na spójną i schludną, nie przejmuję się przy tym “narzuconymi” wariantami kolorystycznymi z boxów czy instrukcji, bardziej polegam na pracach innych i własnej inwencji.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Wojtek: Starego, metalowego Archaona na Dorgharze.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Wojtek: Finecastowego Lord of Change. Model który śni mi się po nocach jako ten w którym wszystko od samego początku szło nie tak jak powinno. Zraziłem się do LoCa na długi, długi czas po tej przygodzie.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Wojtek: ZA MAŁO! A teraz poważniej – 99% modeli na mojej półce to Games Workshop. Te 99% to dobre kilkaset modeli zawierających się w kilku armiach – wyłącznie do WHFB a obecnie do Age of Sigmar. Kieruję się ich przydatnością na polu bitwy ale też – mimo wszystko – tym jak wyglądają. Nie podoba mi się estetyka Seraphonów/Lizardmenów więc pomimo tego, że są obecnie dobrą, grywalną armią nie planuję kupna tych modeli, podoba mi się za to Khorne Bloodbound więc mimo to, że nie gram nimi (za często 😉 ) to od czasu do czasu coś tam przybędzie.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Wojtek: Najczęściej kupuję nowe modele, kolekcję uzupełniając o jakieś okazje z drugiej ręki albo odkupione od znajomych elementy kolekcji – w tym przypadku najczęściej korzystam z grupy na FB – Polskie Mini Targowisko. Nie ma jednak jak możliwość rozszarpania folii i sztachnięcia się zapachem świeżo wyjmowanego z pudełka plastiku! Zaopatruje się w lokalnym, krakowskim sklepie – Vanaheim – POLECAM! 😉.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny i dlaczego jest to Warhammer – Age of Sigmar?

Wojtek: Z fantastyką “żyłem” odkąd pamiętam. Albo wymyślałem własne światy i historie, albo bawiłem się i grałem w bitwy bohaterów, herosów z potworami i innymi bohaterami i herosami 😉 Potem rzecz jasna przeszedłem etap Magii i Miecza którego naturalnym rozwinięciem był “fantastyczny” bitewniak. Warhammer był po prostu najbardziej rozpowszechniony, miał zawsze świetne modele (do tego w naprawdę dużej ilości na stole co dla mnie jest bardzo istotne!) więc był naturalnym kandydatem. Wpadłem więc na dobre i tak sobie grałem ze znajomymi przed dobre kilka lat po czym jakoś się to tak rozmyło i figurki zaczęły zbierać kurz który starł z nich dopiero młodszy brat. Minęły lata, świat warhammera się skończył, nadszedł AoS a ja postanowiłem, że to dobry moment, żeby przypomnieć sobie jak to jest rzucić “Snake Eyes” na 3-calową szarżę. AoS jako naturalny następca WHFB był oczywistym wyborem i tak już zostało. PS. i na koniec – nie gram obecnie w żaden inny system.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Wojtek: Nie jestem typem kolekcjonera więc ciężko mi jednoznacznie wskazać taki model.


W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Wojtek: W karcianego Doomtroopera.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Wojtek: Nie ma takiej.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Wojtek: Mam szczęście. 😉 Moja żona rozumie, akceptuje i wspiera mnie w hobby. Jest też recenzentem i pierwszym jurorem który ocenia moje prace i moje działania na blogu. Jest też hamulcowym kiedy na zegarze 2:30 w nocy a ja MUSZĘ SKOŃCZYĆ TEN PŁASZCZ. 😉 Rodzina zdążyła się już przyzwyczaić, że “Wojtek gra w gry”, tym bardziej, że udało mi się swego czasu zaszczepić hobby w młodszym bracie – jest nas więc dwóch w rodzinie a co za tym idzie i zrozumienie mnoży się razy dwa.

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Wojtek: Zaliczam wszystkie możliwe turnieje Age of Sigmar w Krakowie, ostatnio rozszerzam pole działania również na okoliczne ośrodki grania. Brałem też udział w oficjalnie pierwszym ogólnopolskim turnieju AoS podczas konwentu Cytadela w Modlinie. Jestem jednak świeżynką i wciąż zielonym uczestnikiem takich wydarzeń więc nie mam ich na rozkładzie zbyt wielu. Na pewno mile wspominam Modlin ze względu na to, że był pierwszym turniejem AoS’a a przy tym odbywał się w naprawdę fajnym miejscu i w gronie świetnych ludzi.


Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Wojtek: Z celów koniecznych do zrealizowania chciałbym zdążyć z pomalowaniem mojej armii nurgla do grudnia, czyli na Mistrzostwa Śląska (oczywiście Age of Sigmar) – epickie zadanie dla mnie bowiem moje tempo malarskie delikatnie mówić nie powala. Z celów długoterminowych – NMM to dla mnie czarna magia którą próbuję zgłębić już dłuższy czas i która w końcu opanuję. 😉

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Wojtek: Widzę siebie stojącego na tle zajmującej całą ścianę gabloty z modelami do Age of Sigmar oczywiście! (zastawionej też pucharami z kolejnych edycji AoSowych turniejów). 😉 Są na to szanse bo – czym na blogu się już chwaliłem – przy okazji remontu domu będę miał do dyspozycji jeszcze więcej miejsca, własne pomieszczenia do grania i warsztat. Co za tym idzie będę chciał rozwijać Well of Eternity o foto/video Battlereporty, zaprosić do współpracy kilka znajomych osób by z bloga wyewoluował serwis AoS. Co do ściśle modelarskich celów to rzecz jasna w tej gablocie z pierwszego zdania widzę same pomalowane modele. 😉

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Wojtek: Zdecydowanie, z całego serca, płacąc cenę w złocie za każdy gram figurki chciałbym zagrać w bitewniaka opartego na świecie stworzonym przez Stevena Eriksona: Malazańska Księga Poległych.


Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Wojtek: Od czasu do czasu bujam w obłokach dzięki balonom. Lubie też okres II W.Ś i zdobywanie kolejnych fragmentów wiedzy o taktyce, technikaliach wojskowych z tego okresu traktuje jako hobby.

Imarthil z Kuźnia Imarthila przygotował dla Ciebie pytanie: Skąd czerpiesz inspirację do tworzenia tak ciekawych i zarazem różnorodnych taktyk do AoS ? Nie patrząc na wyniki rozgrywek turniejowych, która armia z AoS według Ciebie jest mocna, ale wymaga od gracza dużo finezji, kombinowania i inwencji podczas rozgrywki?

Wojtek: Spędzam mnóstwo czasu nad warscrollami różnych frakcji i szukam często nieoczywistych synergii między nimi – innych to nudzi mnie kręci szukanie możliwości jakie daje połączenie kilku umiejętności rozsianych po zasadach różnych jednostek i mechanice gry. Sprawdzam też regularnie fora AoSowe w poszukiwaniu aktualnych, turniejowych rozpisek i staram się ogarnąć to jak działają (i jak możne je ulepszyć oczywiście!). Jeśli chodzi o mocną armię która jednak sama nie wygrywa i w której gracz musi trochę nagłówkować to po wejściu General`s Handbooka 2017 (nowego “podręcznika”) sprawa się nieco skomplikowała bo sporo armii dostało nowe zasady i ciężko jednoznacznie określić która spełnia te warunki. Na pewno sporo taktyki wymaga granie Free People opartej na powiązaniach pomiędzy oddziałami (znane z WHFB Empire i kontyngenty) która sama z siebie jest słabsza od wielu przeciwników jednak umiejętne pozycjonowanie oddziałów i wykorzystanie synergii między jednostkami sprawia, że zmienia się siłę zdolną rozstrzelać każdego przeciwnika. Mógłbym też wskazać Sylventhów jako wciąż silną a przy tym zupełnie odmienną w stylu grania armię opartą na mobilności-teleportowaniu się między lasami i magii lasu.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Wojtek: Dlaczego wybrał armię Stormcast Eternals jako “wejście” w Age of Sigmar pomimo raczej chłodnego ich przyjęcia przez środowisko graczy.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

WojtekMikołaj z NerdWorkshop.


Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Wojtek z Well of Eternity.

Posted on November 20th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Witam szanowne państwo-draństwo i w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa zapraszam do lektury kolejnego wywiadu, który mieliśmy przyjemność przeprowadzić w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami (wyWrotowcami) skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem dzisiejszego odcinka jest Wojtek, który od stycznia 2016 roku prowadzi blog Well of Eternity.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Wojtka teledysk.



Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Wojtek: To musiało być gdzieś między szóstą a siódmą klasą szkoły podstawowej, bo pamiętam, że pierwsze bitwy rozgrywaliśmy na szkolnych ławkach z książkami i piórnikami jako terenami. Sceną zbrodni na moim młodym, nieskalanym jeszcze wtedy plastikowym narkotykiem umyśle okazał się krakowski sklep Bard a pierwszymi zakupionymi figurkami był orkowy warboss na dziku i dwóch bretończyków, bo wiadomo – oczy kupują. 😉 Żeby było śmieszniej, do sklepu trafiłem z babcią która jeszcze długie lata przypominała mi jak to się bała o mnie po tym co w tym Bardzie zobaczyła (horda długowłosych, starszych chłopaków rzucających kości, zaklęcia i przekleństwa…).

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Wojtek: Pierwszy wpis na blogu wrzuciłem dokładnie siódmego stycznia 2016 roku. 😉 Postanowiłem założyć bloga bo uważałem, że będzie to świetny sposób na zmotywowanie samego siebie do większej systematyczności i większego zaangażowania w hobby do którego wróciłem po latach nieobecności przy okazji “Końca Świata” a więc wydania Age of Sigmar. Nie miałem przy tym większego pojęcia jak wygląda “sytuacja blogowa” w temacie bitewniaków, nie robiłem rozeznania, nie podpatrywałem żadnego bloga. “To był impuls”. Jak się szybko okazało, miałem rację i hobby w połączeniu z różnymi aspektami blogowania zaczęło się wzajemnie nakręcać.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Wojtek: Jest darmowa, jest nieskomplikowana, jest połączona z Google. I w dodatku była chyba pierwszą która wyskoczyła po wpisaniu w mojej wyszukiwarce zapytania o platformy blogowe.


Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

Wojtek: Szczerze mówiąc gdybym miał teraz wybierać nazwę to byłaby zupełnie inna. 😉 O ile dobrze pamiętam szukałem nazwy która będzie kojarzona z Warhammerem a jednocześnie będzie mieć w sobie na tyle dużą ogólność, że pozwoli mi pisać na tematy związane z ogólnie pojętą fantastyką. Wybór padł na Well of Eternity, a więc źródło wiedzy Tzeentcha o tym co było, jest i będzie (najogólniej mówiąc). Wydawało mi się, że będzie to pasować do tego co będę tworzył (czyli co będzie się z mojego twórczego chaosu wyłaniać) i tak już zostało. Oczywiście, nie zrobiłem żadnego “researchu” i już po wyborze okazało się, że jest to też dodatek do World of Warcraft, nazwa jest trochę przydługa i wielu kojarzy się nie z wiecznością a z eternitem ale to już inna, długa historia.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Wojtek: Sprawdzam regularnie – codziennie, albo co parę dni. Prowadzę z resztą swoje własne statystyki oparte nie tylko o mechanizmy Bloggera. Początkowo blog miał motywować mnie, stanowić zapis rozwoju armii i hobby. Kompletnie nie brałem pod uwagę tego, że może stać się czymś więcej. Jak się okazało dość szybko “przebiłem się” szerzej. Prawdopodobnie dlatego, że na Age of Sigmar spadła fala hejtu i trafiłem w niszę – skupiłem tych zainteresowanych “nowym warhammerem”. Wykorzystałem też Social Media – grupę AoS na Facebooku, założyłem konta na Instagramie i Pintereście które z biegiem czasu zaczęły napędzać całkiem sporo ruchu na samym blogu. Licznik odwiedzin idzie w górę a wrzesień kończyłem z nieco ponad 33 tysiącami wyświetleń w miesiącu.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Wojtek: Na tyle na ile czas pozwala śledzę wybrane blogi na które trafiłem mniej lub bardziej przypadkowo od czasu kiedy sam zacząłem aktywnie pisać. Wykrystalizowała się grupa bloggerów których obserwuje i których wpisy czytam a prace oglądam. Z komentowaniem różnie bywa ale staram się zostawić jakiś ślad swojej obecności pod wpisami które szczególnie mnie zainteresowały.


Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Wojtek: Te kilka lat to raptem dwa, więc za dużego doświadczenia jak chodzi o komentarze pod blogami nie mam. 😉 Co innego jak chodzi o aktywność internautów ogółem, w różnych kanałach interakcji w internecie. Blogi to jednak dość specyficzna i dość hermetyczna dziedzina. Zazwyczaj trafiają na nie ludzie już “przesiani” i rzeczywiście zainteresowani danym tematem więc poziom komentarzy jest wysoki. Brak bezsensownego hejtu, jeśli już krytyka to zazwyczaj konstruktywna.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Wojtek: Jasne, mam kilka takich miejsce do których wracam regularnie, są to zarówno krajowe jak i zagraniczne blogi. Z ulubionych to na pewno Bitewniakowe Pogranicza, Battlemania, Za pomocą Berdysza, shadow grey, The Fantasy Hammer, czy Sproket’s Small World. Tych miejsc jest naprawdę sporo bo czerpanie inspiracji i podpatrywanie prac innych to nieodłączna część tego hobby.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Wojtek: Staram się regularnie siadać do swojego warsztatu i wykorzystując nawet kilkadziesiąt minut coś zrobić. Z doświadczenia wiem, że jeśli zrobię kilkudniową przerwę to potem ciężej wrócić tej “rutyny” a przez to projekty stoją w miejscu. Są zatem tygodnie w których udaje mi się codziennie wygospodarować godzinę-dwie, a są i takie w których przez cały tydzień rozgrzebane modele zbierają kurz. Na szczęście mam warsztat i to niemały w którym cały czas mogą leżeć rozgrzebane modele, stoły, pudła i reszta szpeja.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Wojtek: Zdecydowanie króluje tutaj Games Workshop i Citadelki chociaż produktów innych producentów również nie brakuje (Vallejo, Army Painter). Sporo jest też produktów czy materiałów producentów zupełnie nie związanych z hobby modelarskim. Na koniec zaś – produkty naturalne też zajmują kilka sporych pudeł (korzenie, korzonki, mchy, porosty, suszonki, gałązki, gałęzie, kamienie,, żwir… i niekończąca się lista innych BARDZO NIEZBĘDNIE POTRZEBNYCH RZECZY BEZ KTÓRYCH NIE MA MOWY O SKOŃCZENIU TEGO PROJEKTU. 😉

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Wojtek: Graczem, modelarzem i kolekcjonerem. W tej właśnie kolejności. Wróciłem do grania po latach przerwy wchodząc w system który stratował od zera dając mi “czystą kartę” tak samo jak innym. Postanowiłem więc tym razem wziąć się na poważnie za granie turniejowe. Aby grać na turniejach armia musi być pomalowana co za tym idzie – maluję i konwertuje i sprawia mi to sporo frajdy. Gram zaś i maluję (a wcześniej kupuję) to co w danej chwili uznaje za “mocne” a więc moja kolekcja oparta jest na tym czego potrzebuję. Oczywiście – gram armiami które w jakiś sposób mi się podobają (fluffowo, czy ze względu na modele) ale staram się wybierać z nich właśnie te modele które “grają” na stole. Jedyny model kupiony tylko oczami przez mnie w ostatnich dwóch latach to Alarielle na żuczku. 😉

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Wojtek: Staram się przygotować do każdego projektu, a przez projekt rozumiem armię lub jednostkę. Sprawdzam archiwa internetowe w poszukiwaniu ciekawych wariantów kolorystycznych danej armii i oddziałów, porównuję je, potem przychodzi czas na zastanawianie się co bym w nich zmienił a w chwilę potem zaczynam malować. Na końcu staram się jeszcze dopasować pasujące podstawki. Estetyka jest dla mnie ważna, staram się żeby armia wyglądała na spójną i schludną, nie przejmuję się przy tym “narzuconymi” wariantami kolorystycznymi z boxów czy instrukcji, bardziej polegam na pracach innych i własnej inwencji.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Wojtek: Starego, metalowego Archaona na Dorgharze.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Wojtek: Finecastowego Lord of Change. Model który śni mi się po nocach jako ten w którym wszystko od samego początku szło nie tak jak powinno. Zraziłem się do LoCa na długi, długi czas po tej przygodzie.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Wojtek: ZA MAŁO! A teraz poważniej – 99% modeli na mojej półce to Games Workshop. Te 99% to dobre kilkaset modeli zawierających się w kilku armiach – wyłącznie do WHFB a obecnie do Age of Sigmar. Kieruję się ich przydatnością na polu bitwy ale też – mimo wszystko – tym jak wyglądają. Nie podoba mi się estetyka Seraphonów/Lizardmenów więc pomimo tego, że są obecnie dobrą, grywalną armią nie planuję kupna tych modeli, podoba mi się za to Khorne Bloodbound więc mimo to, że nie gram nimi (za często 😉 ) to od czasu do czasu coś tam przybędzie.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Wojtek: Najczęściej kupuję nowe modele, kolekcję uzupełniając o jakieś okazje z drugiej ręki albo odkupione od znajomych elementy kolekcji – w tym przypadku najczęściej korzystam z grupy na FB – Polskie Mini Targowisko. Nie ma jednak jak możliwość rozszarpania folii i sztachnięcia się zapachem świeżo wyjmowanego z pudełka plastiku! Zaopatruje się w lokalnym, krakowskim sklepie – Vanaheim – POLECAM! 😉.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny i dlaczego jest to Warhammer – Age of Sigmar?

Wojtek: Z fantastyką “żyłem” odkąd pamiętam. Albo wymyślałem własne światy i historie, albo bawiłem się i grałem w bitwy bohaterów, herosów z potworami i innymi bohaterami i herosami 😉 Potem rzecz jasna przeszedłem etap Magii i Miecza którego naturalnym rozwinięciem był “fantastyczny” bitewniak. Warhammer był po prostu najbardziej rozpowszechniony, miał zawsze świetne modele (do tego w naprawdę dużej ilości na stole co dla mnie jest bardzo istotne!) więc był naturalnym kandydatem. Wpadłem więc na dobre i tak sobie grałem ze znajomymi przed dobre kilka lat po czym jakoś się to tak rozmyło i figurki zaczęły zbierać kurz który starł z nich dopiero młodszy brat. Minęły lata, świat warhammera się skończył, nadszedł AoS a ja postanowiłem, że to dobry moment, żeby przypomnieć sobie jak to jest rzucić “Snake Eyes” na 3-calową szarżę. AoS jako naturalny następca WHFB był oczywistym wyborem i tak już zostało. PS. i na koniec – nie gram obecnie w żaden inny system.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Wojtek: Nie jestem typem kolekcjonera więc ciężko mi jednoznacznie wskazać taki model.


W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Wojtek: W karcianego Doomtroopera.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Wojtek: Nie ma takiej.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Wojtek: Mam szczęście. 😉 Moja żona rozumie, akceptuje i wspiera mnie w hobby. Jest też recenzentem i pierwszym jurorem który ocenia moje prace i moje działania na blogu. Jest też hamulcowym kiedy na zegarze 2:30 w nocy a ja MUSZĘ SKOŃCZYĆ TEN PŁASZCZ. 😉 Rodzina zdążyła się już przyzwyczaić, że “Wojtek gra w gry”, tym bardziej, że udało mi się swego czasu zaszczepić hobby w młodszym bracie – jest nas więc dwóch w rodzinie a co za tym idzie i zrozumienie mnoży się razy dwa.

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Wojtek: Zaliczam wszystkie możliwe turnieje Age of Sigmar w Krakowie, ostatnio rozszerzam pole działania również na okoliczne ośrodki grania. Brałem też udział w oficjalnie pierwszym ogólnopolskim turnieju AoS podczas konwentu Cytadela w Modlinie. Jestem jednak świeżynką i wciąż zielonym uczestnikiem takich wydarzeń więc nie mam ich na rozkładzie zbyt wielu. Na pewno mile wspominam Modlin ze względu na to, że był pierwszym turniejem AoS’a a przy tym odbywał się w naprawdę fajnym miejscu i w gronie świetnych ludzi.


Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Wojtek: Z celów koniecznych do zrealizowania chciałbym zdążyć z pomalowaniem mojej armii nurgla do grudnia, czyli na Mistrzostwa Śląska (oczywiście Age of Sigmar) – epickie zadanie dla mnie bowiem moje tempo malarskie delikatnie mówić nie powala. Z celów długoterminowych – NMM to dla mnie czarna magia którą próbuję zgłębić już dłuższy czas i która w końcu opanuję. 😉

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Wojtek: Widzę siebie stojącego na tle zajmującej całą ścianę gabloty z modelami do Age of Sigmar oczywiście! (zastawionej też pucharami z kolejnych edycji AoSowych turniejów). 😉 Są na to szanse bo – czym na blogu się już chwaliłem – przy okazji remontu domu będę miał do dyspozycji jeszcze więcej miejsca, własne pomieszczenia do grania i warsztat. Co za tym idzie będę chciał rozwijać Well of Eternity o foto/video Battlereporty, zaprosić do współpracy kilka znajomych osób by z bloga wyewoluował serwis AoS. Co do ściśle modelarskich celów to rzecz jasna w tej gablocie z pierwszego zdania widzę same pomalowane modele. 😉

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Wojtek: Zdecydowanie, z całego serca, płacąc cenę w złocie za każdy gram figurki chciałbym zagrać w bitewniaka opartego na świecie stworzonym przez Stevena Eriksona: Malazańska Księga Poległych.


Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Wojtek: Od czasu do czasu bujam w obłokach dzięki balonom. Lubie też okres II W.Ś i zdobywanie kolejnych fragmentów wiedzy o taktyce, technikaliach wojskowych z tego okresu traktuje jako hobby.

Imarthil z Kuźnia Imarthila przygotował dla Ciebie pytanie: Skąd czerpiesz inspirację do tworzenia tak ciekawych i zarazem różnorodnych taktyk do AoS ? Nie patrząc na wyniki rozgrywek turniejowych, która armia z AoS według Ciebie jest mocna, ale wymaga od gracza dużo finezji, kombinowania i inwencji podczas rozgrywki?

Wojtek: Spędzam mnóstwo czasu nad warscrollami różnych frakcji i szukam często nieoczywistych synergii między nimi – innych to nudzi mnie kręci szukanie możliwości jakie daje połączenie kilku umiejętności rozsianych po zasadach różnych jednostek i mechanice gry. Sprawdzam też regularnie fora AoSowe w poszukiwaniu aktualnych, turniejowych rozpisek i staram się ogarnąć to jak działają (i jak możne je ulepszyć oczywiście!). Jeśli chodzi o mocną armię która jednak sama nie wygrywa i w której gracz musi trochę nagłówkować to po wejściu General`s Handbooka 2017 (nowego “podręcznika”) sprawa się nieco skomplikowała bo sporo armii dostało nowe zasady i ciężko jednoznacznie określić która spełnia te warunki. Na pewno sporo taktyki wymaga granie Free People opartej na powiązaniach pomiędzy oddziałami (znane z WHFB Empire i kontyngenty) która sama z siebie jest słabsza od wielu przeciwników jednak umiejętne pozycjonowanie oddziałów i wykorzystanie synergii między jednostkami sprawia, że zmienia się siłę zdolną rozstrzelać każdego przeciwnika. Mógłbym też wskazać Sylventhów jako wciąż silną a przy tym zupełnie odmienną w stylu grania armię opartą na mobilności-teleportowaniu się między lasami i magii lasu.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Wojtek: Dlaczego wybrał armię Stormcast Eternals jako “wejście” w Age of Sigmar pomimo raczej chłodnego ich przyjęcia przez środowisko graczy.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

WojtekMikołaj z NerdWorkshop.


Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Imarthil z Kuźni Imarthila.

Posted on October 30th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Imarthil, który od czerwca 2012 roku prowadzi blog Kuźnia Imarthila.

Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Imarthila teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.



Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Imarthil: Na studiach grałem z kolegami w LOTRa na zupełnym luzie. Pomimo względnego spokoju pojawiały się emocje, sojusze i planowanie bitwy. Bardzo miło wspominam rozgrywki z tamtych dni.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Imarthil: Szukałem dla siebie hobby, żeby mieć odskocznię od pracy. Wróciłem po bardzo wielu latach do pasji z dzieciństwa czyli do figurek w mojej ulubionej skali 1:72. Nie planowałem w zasadzie malowania innych skal chociaż miałem oko również na figurki z LOTRa. Krok po kroku, na błędach uczyłem się malowania figurek. Pamiętam, że blog prowadzony przez Yoriego zrobił na mnie wrażenie. Postanowiłem spróbować swoich sił i zacząłem publikować swoje prace co w zasadzie z różnym efektem robię do dziś.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Imarthil: Prostota i intuicyjna obsługa chyba to przeważyło. W zasadzie chciałbym docelowo wiele zmienić na blogu jednak nie mam kompletnie czasu na takie zabiegi.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

Imarthil: Kuźnia z tego względu, że kojarzy się z tworzeniem. Nie skupiam się na figurkach z jednego systemu. W zasadzie maluję dość szerokie spectrum postaci z różnych gier i nie tylko. Imarthil to moja ksywa, której przez lata używałem w grach – takie czwarte imię. Dlatego Kuźnia Imarthila.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Imarthil: Szczerze nie sprawdzam. Blog traktuję jak archiwum własnych prac. Dzięki niemu mogę śledzić postępy pędzlowania.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Imarthil: Tak, oczywiście w wolnym czasie śledzę. Uważam, że wśród wyWrotowców jest bardzo wielu rewelacyjnych artystów zajmujących się malowaniem figurek z pasją. Podziwiam również scenerie do gier bitewnych pojawiające się na łamach niektórych blogów. Robią wrażenie i kosztują autorów zapewne masę trudu, czasu i cierpliwości. Z powodu permanentnego braku czasu nie jestem w stanie komentować wszystkich prac, które wpadły mi w oko. Przyznam, że takich prac jest bardzo wiele. Mam kilka ulubionych blogów, które zwykle komentuję i regularnie przeglądam.


Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Imarthil: Komentarze są miłe i przyjazne co świadczy o bardzo życzliwym i przyjacielskim podejściu do publikowanych prac. Generalnie nie ukrywam, że mam włączoną opcję selekcji komentarzy, bo zdarzały się w przeszłości komentarze nieprzyjemne i jednocześnie niemerytoryczne pisane przez sfrustrowanych pseudo-historyków oraz przez osoby z objawami syndromu “samozwańczego autorytetu”. Od kilku dobrych lat nie zablokowałem ani jednego komentarza. Uważam, że kultura komentowania jest naprawdę zacna za co należą się podziękowania i brawa wszystkim wyWrotowcom.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Imarthil: Tak, ale szczerze to nie chciałbym go tutaj przytaczać. 😉


Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Imarthil: Pewnie, że mam. Regularnie odwiedzam DwarfCrypt, DancE MacabrE, The Fantasy Hammer, Krypta Królów, Blog Valadoru, Maniexite, Kostka Domina, Małe Figurkowo, Hakostwo, Well of Eternity, Bitewniakowe pogranicza, Wojna w miniaturze i kilka innych. Wszystkie aktywnie publikujące blogi są warte uwagi, bo przecież powstają z pasji do hobby i za to należy się szacun.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Imarthil: Staram się codziennie poświęcić przynajmniej godzinę na hobby. Jeżeli biurko znajdujące się stale w stanie artystycznego nieładu, na którym z trudem mieści się stanowisko do malowania HobbyZone można nazwać warsztatem tak to mam warsztat. 😉


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Imarthil: W moim prywatnym piekle modelarskim dominują dwa rodzaje farbek Vallejo i Citadel. Pigmenty AK i Vallejo. Mam trochę przydatnej chemii głównie Vallejo. Washe tylko i wyłącznie Vallejo (model wash) i Citadel. Pędzle Kolibi i Italeri. Stanowisko HobbyZone.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Imarthil: Wszystkim po trochu z największym akcentem na modelarza.


Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Imarthil: Zależy od tematu. Prace historyczne muszę chcąc nie chcąc oprzeć na źródłach, których się staram się trzymać. Jednak nie lubię żadnych ograniczeń. Stąd może największa frajda to malowanie figurek z Alternatywnej II WŚ – SOTTR/INCURSION, gdzie rzeczywistość historyczna miesza się z kompletnie pojechaną po bandzie fantazją. Podobnie jest z malowaniem figurek z Shadow of Brimstone.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Imarthil: Najbrzydszą jaką popełniłem. Mam sporo takich z LOTRa. Powiedzmy, że w zamierzchłych czasach skrzywdziłem swoim “talentem” zbyt wiele figurek. Obiecałem sobie, że jak przyjdzie dogodny moment naprawie zaszłe krzywdy. 🙂


Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Imarthil: Jest takich wiele, ale wygrywają dwie pozycje. Niechlubnym zwycięzcą plebiscytu są ohydni, gumowaci Niemcy z First to Fight – wszystkie zestawy się tutaj kwalifikują z naciskiem na broń wsparcia. Nadlewki, linie odlewu, koszmarna rzeźba, beznadziejny materiał sprawił, że bardzo źle wspominam malowanie tych figurek. Z przykrością to piszę, ale wolałbym do nich nigdy wracać. Drugi produkt, który odradzam wszystkim to Rzymianie Zvezdy. Mega padlina zaczynając od rzeźby kończąc na plastiko-podobnym, łamliwym materiale. O ile wszystkie pudełkowe zestawy Zvezdy (z większą ilością figurek) są wykonane z tego samego fatalnego materiału to jednak mają całkiem dobre detale i tym właśnie różnią się zdecydowanie od pokracznych i po prostu brzydkich Rzymian.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Imarthil: Mam sporo różnych modeli. Celuję zwykle w te mniej znane. Mam trochę figurek z WH40K i AoS (Warhammera). Zdecydowanie pochodzą z różnych źródeł. Kupują to co mi się w danym momencie podoba. Jakie figurki polecam. Nie będę pisał tutaj o GW czy Warlord, bo wszyscy praktycznie wiedzą, że to produkty dobrej jakości. Produkty Perry Miniatures są według mnie genialne – do tego cena i ilość figurek w pudełku, Prodos – AvP po prostu rewelacja (jestem fanem filmów o Obcym i Predatorze), chociaż dali dranie ciała ze skalą Marines w AvP Hunt Begins Sec.edition, Mantic – figurki do Warpath/Deadzone – są po prostu świetne i klimatyczne (czego nie mogę powiedzieć o bardzo wielu figurkach z KoW), CP Models figurki Sci-fi Alien Federaion i Near Future troopers miodzio, Dreamforge Eisenkern – według mnie ideał sam w sobie – najlepsze figurki Sci-fi odlane z plastiku na koniec modele wydane przez Hasslefree są warte uwagi Kev White robi tutaj genialną robotę – tylko metale, bo figurki z żywicy są przesadnie drogie.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Imarthil: Battle Models z Gdyni – zdecydowanie najlepszym sklepem, w którym kupowałem modele jest niezawodny BM do tego ma ciekawy asortyment, w którym gustuję. Polecam jeszcze Modelmanię z Gdańska – szeroki wybór modeli i figurek do gier bitewnych, SCG z Łodzi bardzo fajny i godny polecenia sklep, Vanaheim z Krakowa – dobra komunikacja i obsługa klienta , Wargamera z Warszawy uprzejma, pomocna obsługa, Martolę – ze względu na bardzo duży wybór figurek w skali 1:72 oraz sklep Mgła.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Imarthil: Historycznie II WŚ – trochę z sentymentu, trochę ze względu na sprzęt/wyposażenie, charakter walk i oczywiście Polaków jako strony konfliktu z naciskiem na Wrzesień 1939. Uniwerum ciężko powiedzieć jest ich kilka AvP, WH, WH40K, Star Wars – bo lubię ten klimat. W WH40K zdecydowanie trzy frakcje mnie intersują Deathwatch, Genestealers Cult i Orks. WH póki co tylko ludzie z Averlandu, System – może odpowiem nietypowo bardzo lubię pograć w AvP i w Shadow of Brimstone. To gry planszowe, z którymi mam obecnie więcej wspólnego niż z bitewniakami. Szybka rozgrywka, możliwość zagrania solo.


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Imarthil: Mantic – Liche King – przegapiłem go i wypadł “bastardo” z produkcji. 🙂.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Imarthil: W SC2 ryzyko, ale nie mogę, bo nie mam pod ręką tej bardzo fajnej gry. 🙂.


W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Imarthil: W remika. 🙂

Zdjęcia publikowane na twoim blogu mają niesamowity klimat, może zdradzić sekret i opowiedzieć jakich programów używasz do obróbki zdjęć?

Imarthil: Do obróbki zdjęć używam prostego programu PhotoScape. Właściwie nie zmieniam w zdjęciu za wiele, bo dodaję wyostrzenie +10, obniżam poziom jasności z 0 do -5, dodaję ramkę i efekt starego zdjęcia. Cały przepis na obróbkę moich zdjęć. Do oświetlenia przedmiotów używam niestety zwykłej, leciwej lampy biurkowej, co w zasadzie negatywnie wpływa na  wynik  fotografowania.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Imarthil: Życzliwie. Muszę w tym miejscu gorąco podziękować mojej wspaniałej żonie za wielką cierpliwość jaką dla mnie ma w tej kwestii. 🙂


Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Imarthil: Niestety nie. Może za jakiś czas to się zmieni. 🙂.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Imarthil: Oprócz kontynuowania prac nad armia Averlandu, pojawią się kolejne figurki z SoB, modele ze Star Wars oraz jakieś inne dziwolągi. W sumie maluję to na co mam w danej chwili ochotę. Bez przypływu weny nie maluję.


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Imarthil: Powoli biorę kurs na tworzenie dioram. Za jakiś czas planuję zająć się tym tematem na poważnie. Oprócz mini dioram nadal zamierzam tworzyć figurki przeznaczone do bitewniaków i gier planszowych.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Imarthil: W wydaniu figurkowym chciałem zobaczyć Star Wars, Grę o Tron i Fallouta, ale to już się dzieje. Ostatnio zacząłem oglądać serial “The 100” i przyznam, że jest to bardzo przyzwoita seria. Dobry materiał na grę planszową lub bitewniaka.


Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Imarthil: W wolnym czasie moim drugim sekretnym hobby jest czytanie bajek dla dzieci, wierszy Brzechwy Tuwima, oglądanie Strażaka Sama, Świnki Pepy, Boba Budowniczego. Tylko nie mówicie nikomu, bo to tajemnica.

Maciek z The Fantasy Hammer przygotował dla Ciebie pytanie: Pytania będą dwa. Na Twoim blogu, poza figurkami z okresu II wojny światowej i Warhammera, pojawiają się wyjątkowe i mroczne figurki ze świata The Call of Cthulhu. Skąd pomysł na malowanie figurek związanych z twórczością Lovecraft’a, gdzie kupujesz figurki i skąd czerpiesz inspiracje dla ich konwersji i historii? Ponadto, czy planujesz napisać jakieś np. opowiadanie na podstawie Twoich wprowadzeń do poszczególnych wpisów?

Imarthil: Lubię działa Lovecraft’a. Dlatego wybór miniaturek i gry planszowej padł na SOB (Shadow of Brimstone). Tutaj znów fantazja miesza się z rzeczywistością jak w przypadku Alternatywnej II WŚ. Taki klimat najbardziej lubię. Figurki kupuję na e-bay lub w sklepach z grami planszowymi. W sklepie Rebel są dostępne figurki z SoB. Generalnie z opowiadaniami jest tak, że pisze je na gorąco jak mam pomysł i czas. Mam zamiar kiedyś ukończyć dwa projekty – Pierwszy to gierka oparta na rywalizacji drużyn w klimacie Sci-Fi “Fallen Colony” – będę tworzyć historyjki szkicujące fabułę. Drugim pomysłem jest figurkowy Dungeon Crawler w świecie fantasy Mam zrobione zapiski z założeniami rozgrywki, ale póki co nie ruszyłem z tym projektem do przodu przez ponad pół roku. Tutaj również historyjki będą opowiadać historię ludzi i opisywać miejsca, w których będzie dotyczyć rozgrywka. Oba tematy patrząc przez pryzmat braku czasu to raczej odległa przyszłość.


Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Imarthil: Skąd czerpiesz inspirację do tworzenia tak ciekawych i zarazem różnorodnych taktyk do AoS ? Nie patrząc na wyniki rozgrywek turniejowych, która armia z AoS według Ciebie jest mocna, ale wymaga od gracza dużo finezji, kombinowania i inwencji podczas rozgrywki.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

ImarthilWojtek z Well of Eternity.


Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Imarthil z Kuźni Imarthila.

Posted on October 30th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Imarthil, który od czerwca 2012 roku prowadzi blog Kuźnia Imarthila.

Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Imarthila teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.



Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Imarthil: Na studiach grałem z kolegami w LOTRa na zupełnym luzie. Pomimo względnego spokoju pojawiały się emocje, sojusze i planowanie bitwy. Bardzo miło wspominam rozgrywki z tamtych dni.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Imarthil: Szukałem dla siebie hobby, żeby mieć odskocznię od pracy. Wróciłem po bardzo wielu latach do pasji z dzieciństwa czyli do figurek w mojej ulubionej skali 1:72. Nie planowałem w zasadzie malowania innych skal chociaż miałem oko również na figurki z LOTRa. Krok po kroku, na błędach uczyłem się malowania figurek. Pamiętam, że blog prowadzony przez Yoriego zrobił na mnie wrażenie. Postanowiłem spróbować swoich sił i zacząłem publikować swoje prace co w zasadzie z różnym efektem robię do dziś.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Imarthil: Prostota i intuicyjna obsługa chyba to przeważyło. W zasadzie chciałbym docelowo wiele zmienić na blogu jednak nie mam kompletnie czasu na takie zabiegi.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

Imarthil: Kuźnia z tego względu, że kojarzy się z tworzeniem. Nie skupiam się na figurkach z jednego systemu. W zasadzie maluję dość szerokie spectrum postaci z różnych gier i nie tylko. Imarthil to moja ksywa, której przez lata używałem w grach – takie czwarte imię. Dlatego Kuźnia Imarthila.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Imarthil: Szczerze nie sprawdzam. Blog traktuję jak archiwum własnych prac. Dzięki niemu mogę śledzić postępy pędzlowania.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Imarthil: Tak, oczywiście w wolnym czasie śledzę. Uważam, że wśród wyWrotowców jest bardzo wielu rewelacyjnych artystów zajmujących się malowaniem figurek z pasją. Podziwiam również scenerie do gier bitewnych pojawiające się na łamach niektórych blogów. Robią wrażenie i kosztują autorów zapewne masę trudu, czasu i cierpliwości. Z powodu permanentnego braku czasu nie jestem w stanie komentować wszystkich prac, które wpadły mi w oko. Przyznam, że takich prac jest bardzo wiele. Mam kilka ulubionych blogów, które zwykle komentuję i regularnie przeglądam.


Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Imarthil: Komentarze są miłe i przyjazne co świadczy o bardzo życzliwym i przyjacielskim podejściu do publikowanych prac. Generalnie nie ukrywam, że mam włączoną opcję selekcji komentarzy, bo zdarzały się w przeszłości komentarze nieprzyjemne i jednocześnie niemerytoryczne pisane przez sfrustrowanych pseudo-historyków oraz przez osoby z objawami syndromu “samozwańczego autorytetu”. Od kilku dobrych lat nie zablokowałem ani jednego komentarza. Uważam, że kultura komentowania jest naprawdę zacna za co należą się podziękowania i brawa wszystkim wyWrotowcom.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Imarthil: Tak, ale szczerze to nie chciałbym go tutaj przytaczać. 😉


Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Imarthil: Pewnie, że mam. Regularnie odwiedzam DwarfCrypt, DancE MacabrE, The Fantasy Hammer, Krypta Królów, Blog Valadoru, Maniexite, Kostka Domina, Małe Figurkowo, Hakostwo, Well of Eternity, Bitewniakowe pogranicza, Wojna w miniaturze i kilka innych. Wszystkie aktywnie publikujące blogi są warte uwagi, bo przecież powstają z pasji do hobby i za to należy się szacun.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Imarthil: Staram się codziennie poświęcić przynajmniej godzinę na hobby. Jeżeli biurko znajdujące się stale w stanie artystycznego nieładu, na którym z trudem mieści się stanowisko do malowania HobbyZone można nazwać warsztatem tak to mam warsztat. 😉


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Imarthil: W moim prywatnym piekle modelarskim dominują dwa rodzaje farbek Vallejo i Citadel. Pigmenty AK i Vallejo. Mam trochę przydatnej chemii głównie Vallejo. Washe tylko i wyłącznie Vallejo (model wash) i Citadel. Pędzle Kolibi i Italeri. Stanowisko HobbyZone.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Imarthil: Wszystkim po trochu z największym akcentem na modelarza.


Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Imarthil: Zależy od tematu. Prace historyczne muszę chcąc nie chcąc oprzeć na źródłach, których się staram się trzymać. Jednak nie lubię żadnych ograniczeń. Stąd może największa frajda to malowanie figurek z Alternatywnej II WŚ – SOTTR/INCURSION, gdzie rzeczywistość historyczna miesza się z kompletnie pojechaną po bandzie fantazją. Podobnie jest z malowaniem figurek z Shadow of Brimstone.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Imarthil: Najbrzydszą jaką popełniłem. Mam sporo takich z LOTRa. Powiedzmy, że w zamierzchłych czasach skrzywdziłem swoim “talentem” zbyt wiele figurek. Obiecałem sobie, że jak przyjdzie dogodny moment naprawie zaszłe krzywdy. 🙂


Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Imarthil: Jest takich wiele, ale wygrywają dwie pozycje. Niechlubnym zwycięzcą plebiscytu są ohydni, gumowaci Niemcy z First to Fight – wszystkie zestawy się tutaj kwalifikują z naciskiem na broń wsparcia. Nadlewki, linie odlewu, koszmarna rzeźba, beznadziejny materiał sprawił, że bardzo źle wspominam malowanie tych figurek. Z przykrością to piszę, ale wolałbym do nich nigdy wracać. Drugi produkt, który odradzam wszystkim to Rzymianie Zvezdy. Mega padlina zaczynając od rzeźby kończąc na plastiko-podobnym, łamliwym materiale. O ile wszystkie pudełkowe zestawy Zvezdy (z większą ilością figurek) są wykonane z tego samego fatalnego materiału to jednak mają całkiem dobre detale i tym właśnie różnią się zdecydowanie od pokracznych i po prostu brzydkich Rzymian.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Imarthil: Mam sporo różnych modeli. Celuję zwykle w te mniej znane. Mam trochę figurek z WH40K i AoS (Warhammera). Zdecydowanie pochodzą z różnych źródeł. Kupują to co mi się w danym momencie podoba. Jakie figurki polecam. Nie będę pisał tutaj o GW czy Warlord, bo wszyscy praktycznie wiedzą, że to produkty dobrej jakości. Produkty Perry Miniatures są według mnie genialne – do tego cena i ilość figurek w pudełku, Prodos – AvP po prostu rewelacja (jestem fanem filmów o Obcym i Predatorze), chociaż dali dranie ciała ze skalą Marines w AvP Hunt Begins Sec.edition, Mantic – figurki do Warpath/Deadzone – są po prostu świetne i klimatyczne (czego nie mogę powiedzieć o bardzo wielu figurkach z KoW), CP Models figurki Sci-fi Alien Federaion i Near Future troopers miodzio, Dreamforge Eisenkern – według mnie ideał sam w sobie – najlepsze figurki Sci-fi odlane z plastiku na koniec modele wydane przez Hasslefree są warte uwagi Kev White robi tutaj genialną robotę – tylko metale, bo figurki z żywicy są przesadnie drogie.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Imarthil: Battle Models z Gdyni – zdecydowanie najlepszym sklepem, w którym kupowałem modele jest niezawodny BM do tego ma ciekawy asortyment, w którym gustuję. Polecam jeszcze Modelmanię z Gdańska – szeroki wybór modeli i figurek do gier bitewnych, SCG z Łodzi bardzo fajny i godny polecenia sklep, Vanaheim z Krakowa – dobra komunikacja i obsługa klienta , Wargamera z Warszawy uprzejma, pomocna obsługa, Martolę – ze względu na bardzo duży wybór figurek w skali 1:72 oraz sklep Mgła.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Imarthil: Historycznie II WŚ – trochę z sentymentu, trochę ze względu na sprzęt/wyposażenie, charakter walk i oczywiście Polaków jako strony konfliktu z naciskiem na Wrzesień 1939. Uniwerum ciężko powiedzieć jest ich kilka AvP, WH, WH40K, Star Wars – bo lubię ten klimat. W WH40K zdecydowanie trzy frakcje mnie intersują Deathwatch, Genestealers Cult i Orks. WH póki co tylko ludzie z Averlandu, System – może odpowiem nietypowo bardzo lubię pograć w AvP i w Shadow of Brimstone. To gry planszowe, z którymi mam obecnie więcej wspólnego niż z bitewniakami. Szybka rozgrywka, możliwość zagrania solo.


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Imarthil: Mantic – Liche King – przegapiłem go i wypadł “bastardo” z produkcji. 🙂.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Imarthil: W SC2 ryzyko, ale nie mogę, bo nie mam pod ręką tej bardzo fajnej gry. 🙂.


W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Imarthil: W remika. 🙂

Zdjęcia publikowane na twoim blogu mają niesamowity klimat, może zdradzić sekret i opowiedzieć jakich programów używasz do obróbki zdjęć?

Imarthil: Do obróbki zdjęć używam prostego programu PhotoScape. Właściwie nie zmieniam w zdjęciu za wiele, bo dodaję wyostrzenie +10, obniżam poziom jasności z 0 do -5, dodaję ramkę i efekt starego zdjęcia. Cały przepis na obróbkę moich zdjęć. Do oświetlenia przedmiotów używam niestety zwykłej, leciwej lampy biurkowej, co w zasadzie negatywnie wpływa na  wynik  fotografowania.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Imarthil: Życzliwie. Muszę w tym miejscu gorąco podziękować mojej wspaniałej żonie za wielką cierpliwość jaką dla mnie ma w tej kwestii. 🙂


Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Imarthil: Niestety nie. Może za jakiś czas to się zmieni. 🙂.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Imarthil: Oprócz kontynuowania prac nad armia Averlandu, pojawią się kolejne figurki z SoB, modele ze Star Wars oraz jakieś inne dziwolągi. W sumie maluję to na co mam w danej chwili ochotę. Bez przypływu weny nie maluję.


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Imarthil: Powoli biorę kurs na tworzenie dioram. Za jakiś czas planuję zająć się tym tematem na poważnie. Oprócz mini dioram nadal zamierzam tworzyć figurki przeznaczone do bitewniaków i gier planszowych.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Imarthil: W wydaniu figurkowym chciałem zobaczyć Star Wars, Grę o Tron i Fallouta, ale to już się dzieje. Ostatnio zacząłem oglądać serial “The 100” i przyznam, że jest to bardzo przyzwoita seria. Dobry materiał na grę planszową lub bitewniaka.


Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Imarthil: W wolnym czasie moim drugim sekretnym hobby jest czytanie bajek dla dzieci, wierszy Brzechwy Tuwima, oglądanie Strażaka Sama, Świnki Pepy, Boba Budowniczego. Tylko nie mówicie nikomu, bo to tajemnica.

Maciek z The Fantasy Hammer przygotował dla Ciebie pytanie: Pytania będą dwa. Na Twoim blogu, poza figurkami z okresu II wojny światowej i Warhammera, pojawiają się wyjątkowe i mroczne figurki ze świata The Call of Cthulhu. Skąd pomysł na malowanie figurek związanych z twórczością Lovecraft’a, gdzie kupujesz figurki i skąd czerpiesz inspiracje dla ich konwersji i historii? Ponadto, czy planujesz napisać jakieś np. opowiadanie na podstawie Twoich wprowadzeń do poszczególnych wpisów?

Imarthil: Lubię działa Lovecraft’a. Dlatego wybór miniaturek i gry planszowej padł na SOB (Shadow of Brimstone). Tutaj znów fantazja miesza się z rzeczywistością jak w przypadku Alternatywnej II WŚ. Taki klimat najbardziej lubię. Figurki kupuję na e-bay lub w sklepach z grami planszowymi. W sklepie Rebel są dostępne figurki z SoB. Generalnie z opowiadaniami jest tak, że pisze je na gorąco jak mam pomysł i czas. Mam zamiar kiedyś ukończyć dwa projekty – Pierwszy to gierka oparta na rywalizacji drużyn w klimacie Sci-Fi “Fallen Colony” – będę tworzyć historyjki szkicujące fabułę. Drugim pomysłem jest figurkowy Dungeon Crawler w świecie fantasy Mam zrobione zapiski z założeniami rozgrywki, ale póki co nie ruszyłem z tym projektem do przodu przez ponad pół roku. Tutaj również historyjki będą opowiadać historię ludzi i opisywać miejsca, w których będzie dotyczyć rozgrywka. Oba tematy patrząc przez pryzmat braku czasu to raczej odległa przyszłość.


Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Imarthil: Skąd czerpiesz inspirację do tworzenia tak ciekawych i zarazem różnorodnych taktyk do AoS ? Nie patrząc na wyniki rozgrywek turniejowych, która armia z AoS według Ciebie jest mocna, ale wymaga od gracza dużo finezji, kombinowania i inwencji podczas rozgrywki.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

ImarthilWojtek z Well of Eternity.


Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Sowabud z Tűzzel-Vassal Wargaming és más.

Posted on October 9th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Sowabud, który od grudnia 2012 roku prowadzi blog Tűzzel-Vassal Wargaming és más.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Sowabud teledysk.

Sowabud: Moje gusta muzyczne się zmieniają. Dawno temu, do 89 roku to było Depeche Mode, potem w czasie studiów The Cure, a teraz po wakacjach to Bregovic.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Sowabud: To było dawno temu, chyba w 1999, kolega zabrał mnie do klubu na Mokotowskiej. Koledzy grali tam w dość rozbudowany system napoleoński Newburry(?) metalowymi figurkami, które dla mnie w tym czasie były jednak nieosiągalne cenowo. Wcześniej sam sobie wymyślałem systemy do grania dla plastikowych figurek w 1:72.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Sowabud: Pierwszy post napisałem tuż przed sylwestrem 2012 roku. Chciałem wtedy, zachęcony zarówno przez Wargamera jak i kolegów Węgrów, zacząć propagować system Ogniem i Mieczem na Węgrzech, gdzie mieszkałem i pracowałem. Pierwsze posty poświęcone były niemal wyłącznie OiM i figurkom do niego. Z czasem blog się przerodził w moje kalendarium tego co robię, z bardzo nielicznymi wpisami natury osobistej.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Sowabud: Jestem niemalże analfabetą technologicznym, nawet z tym wywiadem sobie średnio radzę. Platforma blogspota jest prosta i nawet takiej osobie jak ja daje się prowadzić. Poza tym ma czytelną i miłą dla oka formę.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Sowabud: Tytuł oczywiście nawiązuje do celu powstania bloga – propagowania OiM. Nazwa to po prostu: “Gra bitewna Ogniem i Mieczem i inne”.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Sowabud: Licznik sprawdzam zawsze rano i wieczorem. Tak dla siebie. Prowadzę bloga w dwóch niszowych językach (jednym nawet bardzo niszowym) o kilku niszowych grach lub własnych projektach. To determinuje jego stosunkowo niedużą, choć stale rosnącą popularność. Rekord pobił wpis o ostatnich (majowych) zapowiedziach wydawniczych polskiej firmy First to Fight, który zlinkowany na kilka forów przez internautów z różnych krajów ma przeszło 1800 wyświetleń. Nie promuję bloga, a raczej swoje prace, blog służy tu jako platforma do pokazywania zdjęć i komunikacji. Ale to miło, że powoli rośnie grupa odwiedzających, choć trzon ciągle stanowią wielbiciele OiM z Polski i z Węgier.

Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Sowabud: Śledzę oczywiście, ale na aktywne komentowanie raczej nie mam już czasu. Musi coś mnie strasznie poruszyć lub się spodobać. Jestem też aktywny na forum Strategie i forum Ogniem i Mieczem.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Sowabud: Nigdy nie mialem niemiłego komentarza.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Sowabud: Tylko wpisy Maximexa z Finlandii, który czasami komentuje po fińsku. Z pomocą tłumacza google jakoś sobie radzimy.


Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Sowabud: Generalnie odwiedzam blogi o bitewniakach historycznych. Jest ich dość sporo. Dwa ulubione z różnych powodów nie są już aktywne – śp. Zwierzaka oraz Yoriego.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Sowabud: W zasadzie przeszedłem na farbki Valejo, choć cały czas posiadam zapas olejnych Humbroli, które wykorzystuję już tylko jako farby podkladowe.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Sowabud: Trudno powiedzieć. Osiągnąłem w malowaniu w moim przekonaniu “górną strefę stanów średnich” i nie sądzę, aby malował w przyszłości lepiej. Ale malowanie sprawia mi przyjemność, stąd nigdy nie zlecałem malowania, mimo zalegania góry figurek. Nie jestem kolekcjonerem, uwielbiam jak moje figurki ożywają na polach bitew, choć niektóre od wielu lat cały czas czekają na swą premierę. A z grania też lubię najbardziej kontakt z drugą, żywą osobą.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Sowabud: Maluję głównie figurki historyczne, stąd materiały są ważnym elementem tego hobby. Nie jestem jednak purystą i lubię kolory, stąd nawet moi tatarzy są nad wyraz kolorowi.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Sowabud: Wszystkie bym przemalował, ale to nierealne, więc co najwyżej zmieniam im podstawki.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Sowabud: Maluję dużo plastików w 1:72. Z tej skali wyrosłem, mam ich najwięcej. Nie cierpię jednak przygotowywać figurek do malowania. Zeskrobywanie nadlewek z niektórych figurek jest tak męczące, że aż odrzuca. Do tego stopnia, że niektóre czekają w kolejce, częściowo oskrobane, po kilka lat.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Sowabud: Mam ok. 3 tysiące figurek plastikowych w skali 1:72 wielu różnych firm. Kilkaset metalowych 15mm do OiM tylko Wargamera. Około setki 28mm zarówno metalowych jak i plastikowych z Gripping Beast, Redoubt Ent, Crusader, North Star, Perry i innych. Teraz dochodzą modeliki O8 w skali 1:600, które nie wiem jak liczyć. Niepomalowanych – pewne drugie tyle.

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Sowabud: Plastiki kupuję w Martoli. Metalowe figurki w Wargamerze. Tereny czasami w Jadarze, a farbki w sklepie w galerii Ursynów. Czasami zamawiam też bezpośrednio u producentów.


Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Sowabud: Wywodzę się trochę z innego kręgu niż większość szanownych blogowiczów z Bitewnych Wrót, bowiem nigdy nie grałem w systemy GW, ani ogólnie fantastyczne. Wyjątkiem są ostatnio figurki w 1:72 fantasy firmy Cesar, do których sam sobie wymyślam zasady. Co do okresów historycznych, do których mam figurki to jest ich wiele, a liczba ich rośnie. W 1:72 to: antyk, głównie okres II wojny punickiej, wojna stuletnia, wielkie wojny włoskie (dla systemów własnych lub Basic Impetusa), kampania 1939 i zima 44-45 (Wał pomorski i Operacje Konrad) – system własny, ale też Battle Group Kursk czy Wrzesień. W 15mm to wojny XVII wieku (Siedmiogród, RON, Tatarzy, Szwedzi, Turcy i Moskwa), a w 28mm to wojna 7-letnia w Ameryce Północnej (Muszkiety i Tomahawki) oraz początek średniowiecza (IX-XII wiek w południowej Italii) – armie Normanów, Longobardów, Arabów i Bizancjum dla różnych systemów, ale głównie Lion Rampant. Ostatnio zaś dominuje Cold War Commander w skali 3mm (siły polskie – 7.ŁDD, 15. DZmech i niemieckie – 6.DGrenPanc.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Sowabud: Jest trochę zestawów plastikowych, zarówno tych starych jak i nowych, których nie mogę zdobyć.


W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Sowabud: Czasami ciągnie mnie do starych planszówek, zwłaszcza mojego Budapesztu, który dla wlasnych celów gruntownie niegdyś przerobiłem. Z braku czasu nie grałem za dużo w X-winga, który bardzo mi się spodobał i mam do niego sporą flotę.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Sowabud: Nie ma takiej.


Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Sowabud: Spokojne i tolerancyjnie. Syn gra w gry, ale nie chce zacząć malować. Żona figurki toleruje, ogląda i chwali.

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Sowabud: Uczestniczę w mistrzostwach świata w OiM (turniej w Wilanowie), od trzech lat z tym samym podjazdem Hadży Gireja, raz nawet z niezłym skutkiem (7 lub 8 miejsce) rok temu. Staram się być na Polach Chwały, także w tym roku, choć nie planuję teraz grać w turnieju OiM, a raczej oddać się zajęciom spokojniejszym. Chciałbym pojechać w tym roku na któryś z turniejów Bitwy o Śląsk w OiM.


Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Sowabud: Kilogramy drobiazgów O8 aby skończyć 7. Łużycką Dywizję Desantową i Niemców z 6. DGrenPanc aby móc grać, sukcesywnie malować Włochów do wojen włoskich, Normanów i figurki do IIWW (Operacje Konrad).

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Sowabud: W tym samym miejscu, tylko pudełka niepomalowanych figurek będą już na pewno wysypywać się z szafy.


Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Sowabud: Od póltora roku zawzięcie maluję figurki, robię tereny i modele do zimy 1944/45 dla walk na Węgrzech (Operacje Konrad). I chciałbym móc wreszcie skończyć, ale z czasem kiepsko. Książka, o tym, w moim tlumaczeniu, mam nadzieję ukaże się już jesienią.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Sowabud: Podróże, jazda na rowerze i bieganie na nartach. Mimo, że to dodatkowa praca, a nie hobby, to bardzo lubię tłumaczyć książki.


Bartek z Asienieboje Wargaming Blog przygotował dla Ciebie pytanie: Jak wygląda wargaming na Węgrzech?

Sowabud: Odpowiem z zastrzeżeniem, że od 4 lat jestem już w Polsce, choć utrzymuję kontakty z przyjaciółmi i kolegami. Liznąłem tylko środowisko bitewniaków historycznych, bo jak wspominałem, produkty GW i inne gry fantasy są mi obce. Środowisko jest małe, w popularne systemy gra po paręnaście osób. Spośród nich najpopularniejszy to FoW w który nie gram. Ale podobają mi się ich kluby, których w Budapeszcie jest kilka i możliwość grania w nich w co się chce. Pewnych rzeczy niestety nie rozumiem. Niektóre gry i produkty nie chcą się tam przyjąć, jak na przykład piękna linia figurek 15mm dla wojny węgiersko-austriackiej 1848-49 (Wiosna Ludów), mimo iż to produkt węgierski, czy figurki do armii Siedmiogrodu do OiM. Może wszechobecne przeświadczenie własnej klęski, w którym wyrastają wszyscy Węgrzy, ma na to wpływ?

Wspominałeś o lokalnych produktach wargamingowych na Węgrzech. Czy możesz powiedzieć coś więcej o tym co robią Węgrzy?

Sowabud: Figurki robi Krisztian Takacs, oglądać je można na stronie wargame.hu a kupić jak na razie przez niemieckich sprzedawców.
Są to dedykowane figurki do wojny Węgiersko-Austriackiej 1848-49 (u nas znanej jako węgierska Wiosna Ludów) a na Węgrzech jako Wojna o wolność 1848-49. Figurki są bardzo ładne, sporo wzorów, także unikalnych formacji jak węgierska Straż Narodowa, w tym “Ojczulek” Bem (jak nazywano naszego generała) oraz inni wyżsi oficerowie obu stron. Będą także formacje polskie. Mam nadzieję najpóźniej w przyszłym roku w końcu je nabyć, tym bardziej, że na wiosnę 2018 roku awizowane jest wydanie Węgierskiej Wojny o Wolność w moim tłumaczeniu.


Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Sowabud: Skąd wizął się pomysł na grę Sarmacki skirmish.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

SowabudM.P. z bloga Prawem i Lewem – sarmacka gra figurkowo-przygodowa.


A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Sowabud: Polecam się, jeżeli ktoś szuka informacji o wojskowości Węgier.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Sowabud z Tűzzel-Vassal Wargaming és más.

Posted on October 9th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Sowabud, który od grudnia 2012 roku prowadzi blog Tűzzel-Vassal Wargaming és más.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Sowabud teledysk.

Sowabud: Moje gusta muzyczne się zmieniają. Dawno temu, do 89 roku to było Depeche Mode, potem w czasie studiów The Cure, a teraz po wakacjach to Bregovic.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Sowabud: To było dawno temu, chyba w 1999, kolega zabrał mnie do klubu na Mokotowskiej. Koledzy grali tam w dość rozbudowany system napoleoński Newburry(?) metalowymi figurkami, które dla mnie w tym czasie były jednak nieosiągalne cenowo. Wcześniej sam sobie wymyślałem systemy do grania dla plastikowych figurek w 1:72.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Sowabud: Pierwszy post napisałem tuż przed sylwestrem 2012 roku. Chciałem wtedy, zachęcony zarówno przez Wargamera jak i kolegów Węgrów, zacząć propagować system Ogniem i Mieczem na Węgrzech, gdzie mieszkałem i pracowałem. Pierwsze posty poświęcone były niemal wyłącznie OiM i figurkom do niego. Z czasem blog się przerodził w moje kalendarium tego co robię, z bardzo nielicznymi wpisami natury osobistej.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Sowabud: Jestem niemalże analfabetą technologicznym, nawet z tym wywiadem sobie średnio radzę. Platforma blogspota jest prosta i nawet takiej osobie jak ja daje się prowadzić. Poza tym ma czytelną i miłą dla oka formę.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Sowabud: Tytuł oczywiście nawiązuje do celu powstania bloga – propagowania OiM. Nazwa to po prostu: “Gra bitewna Ogniem i Mieczem i inne”.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Sowabud: Licznik sprawdzam zawsze rano i wieczorem. Tak dla siebie. Prowadzę bloga w dwóch niszowych językach (jednym nawet bardzo niszowym) o kilku niszowych grach lub własnych projektach. To determinuje jego stosunkowo niedużą, choć stale rosnącą popularność. Rekord pobił wpis o ostatnich (majowych) zapowiedziach wydawniczych polskiej firmy First to Fight, który zlinkowany na kilka forów przez internautów z różnych krajów ma przeszło 1800 wyświetleń. Nie promuję bloga, a raczej swoje prace, blog służy tu jako platforma do pokazywania zdjęć i komunikacji. Ale to miło, że powoli rośnie grupa odwiedzających, choć trzon ciągle stanowią wielbiciele OiM z Polski i z Węgier.

Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Sowabud: Śledzę oczywiście, ale na aktywne komentowanie raczej nie mam już czasu. Musi coś mnie strasznie poruszyć lub się spodobać. Jestem też aktywny na forum Strategie i forum Ogniem i Mieczem.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Sowabud: Nigdy nie mialem niemiłego komentarza.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Sowabud: Tylko wpisy Maximexa z Finlandii, który czasami komentuje po fińsku. Z pomocą tłumacza google jakoś sobie radzimy.


Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Sowabud: Generalnie odwiedzam blogi o bitewniakach historycznych. Jest ich dość sporo. Dwa ulubione z różnych powodów nie są już aktywne – śp. Zwierzaka oraz Yoriego.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Sowabud: W zasadzie przeszedłem na farbki Valejo, choć cały czas posiadam zapas olejnych Humbroli, które wykorzystuję już tylko jako farby podkladowe.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Sowabud: Trudno powiedzieć. Osiągnąłem w malowaniu w moim przekonaniu “górną strefę stanów średnich” i nie sądzę, aby malował w przyszłości lepiej. Ale malowanie sprawia mi przyjemność, stąd nigdy nie zlecałem malowania, mimo zalegania góry figurek. Nie jestem kolekcjonerem, uwielbiam jak moje figurki ożywają na polach bitew, choć niektóre od wielu lat cały czas czekają na swą premierę. A z grania też lubię najbardziej kontakt z drugą, żywą osobą.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Sowabud: Maluję głównie figurki historyczne, stąd materiały są ważnym elementem tego hobby. Nie jestem jednak purystą i lubię kolory, stąd nawet moi tatarzy są nad wyraz kolorowi.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Sowabud: Wszystkie bym przemalował, ale to nierealne, więc co najwyżej zmieniam im podstawki.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Sowabud: Maluję dużo plastików w 1:72. Z tej skali wyrosłem, mam ich najwięcej. Nie cierpię jednak przygotowywać figurek do malowania. Zeskrobywanie nadlewek z niektórych figurek jest tak męczące, że aż odrzuca. Do tego stopnia, że niektóre czekają w kolejce, częściowo oskrobane, po kilka lat.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Sowabud: Mam ok. 3 tysiące figurek plastikowych w skali 1:72 wielu różnych firm. Kilkaset metalowych 15mm do OiM tylko Wargamera. Około setki 28mm zarówno metalowych jak i plastikowych z Gripping Beast, Redoubt Ent, Crusader, North Star, Perry i innych. Teraz dochodzą modeliki O8 w skali 1:600, które nie wiem jak liczyć. Niepomalowanych – pewne drugie tyle.

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Sowabud: Plastiki kupuję w Martoli. Metalowe figurki w Wargamerze. Tereny czasami w Jadarze, a farbki w sklepie w galerii Ursynów. Czasami zamawiam też bezpośrednio u producentów.


Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Sowabud: Wywodzę się trochę z innego kręgu niż większość szanownych blogowiczów z Bitewnych Wrót, bowiem nigdy nie grałem w systemy GW, ani ogólnie fantastyczne. Wyjątkiem są ostatnio figurki w 1:72 fantasy firmy Cesar, do których sam sobie wymyślam zasady. Co do okresów historycznych, do których mam figurki to jest ich wiele, a liczba ich rośnie. W 1:72 to: antyk, głównie okres II wojny punickiej, wojna stuletnia, wielkie wojny włoskie (dla systemów własnych lub Basic Impetusa), kampania 1939 i zima 44-45 (Wał pomorski i Operacje Konrad) – system własny, ale też Battle Group Kursk czy Wrzesień. W 15mm to wojny XVII wieku (Siedmiogród, RON, Tatarzy, Szwedzi, Turcy i Moskwa), a w 28mm to wojna 7-letnia w Ameryce Północnej (Muszkiety i Tomahawki) oraz początek średniowiecza (IX-XII wiek w południowej Italii) – armie Normanów, Longobardów, Arabów i Bizancjum dla różnych systemów, ale głównie Lion Rampant. Ostatnio zaś dominuje Cold War Commander w skali 3mm (siły polskie – 7.ŁDD, 15. DZmech i niemieckie – 6.DGrenPanc.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Sowabud: Jest trochę zestawów plastikowych, zarówno tych starych jak i nowych, których nie mogę zdobyć.


W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Sowabud: Czasami ciągnie mnie do starych planszówek, zwłaszcza mojego Budapesztu, który dla wlasnych celów gruntownie niegdyś przerobiłem. Z braku czasu nie grałem za dużo w X-winga, który bardzo mi się spodobał i mam do niego sporą flotę.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Sowabud: Nie ma takiej.


Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Sowabud: Spokojne i tolerancyjnie. Syn gra w gry, ale nie chce zacząć malować. Żona figurki toleruje, ogląda i chwali.

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Sowabud: Uczestniczę w mistrzostwach świata w OiM (turniej w Wilanowie), od trzech lat z tym samym podjazdem Hadży Gireja, raz nawet z niezłym skutkiem (7 lub 8 miejsce) rok temu. Staram się być na Polach Chwały, także w tym roku, choć nie planuję teraz grać w turnieju OiM, a raczej oddać się zajęciom spokojniejszym. Chciałbym pojechać w tym roku na któryś z turniejów Bitwy o Śląsk w OiM.


Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Sowabud: Kilogramy drobiazgów O8 aby skończyć 7. Łużycką Dywizję Desantową i Niemców z 6. DGrenPanc aby móc grać, sukcesywnie malować Włochów do wojen włoskich, Normanów i figurki do IIWW (Operacje Konrad).

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Sowabud: W tym samym miejscu, tylko pudełka niepomalowanych figurek będą już na pewno wysypywać się z szafy.


Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Sowabud: Od póltora roku zawzięcie maluję figurki, robię tereny i modele do zimy 1944/45 dla walk na Węgrzech (Operacje Konrad). I chciałbym móc wreszcie skończyć, ale z czasem kiepsko. Książka, o tym, w moim tlumaczeniu, mam nadzieję ukaże się już jesienią.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Sowabud: Podróże, jazda na rowerze i bieganie na nartach. Mimo, że to dodatkowa praca, a nie hobby, to bardzo lubię tłumaczyć książki.


Bartek z Asienieboje Wargaming Blog przygotował dla Ciebie pytanie: Jak wygląda wargaming na Węgrzech?

Sowabud: Odpowiem z zastrzeżeniem, że od 4 lat jestem już w Polsce, choć utrzymuję kontakty z przyjaciółmi i kolegami. Liznąłem tylko środowisko bitewniaków historycznych, bo jak wspominałem, produkty GW i inne gry fantasy są mi obce. Środowisko jest małe, w popularne systemy gra po paręnaście osób. Spośród nich najpopularniejszy to FoW w który nie gram. Ale podobają mi się ich kluby, których w Budapeszcie jest kilka i możliwość grania w nich w co się chce. Pewnych rzeczy niestety nie rozumiem. Niektóre gry i produkty nie chcą się tam przyjąć, jak na przykład piękna linia figurek 15mm dla wojny węgiersko-austriackiej 1848-49 (Wiosna Ludów), mimo iż to produkt węgierski, czy figurki do armii Siedmiogrodu do OiM. Może wszechobecne przeświadczenie własnej klęski, w którym wyrastają wszyscy Węgrzy, ma na to wpływ?

Wspominałeś o lokalnych produktach wargamingowych na Węgrzech. Czy możesz powiedzieć coś więcej o tym co robią Węgrzy?

Sowabud: Figurki robi Krisztian Takacs, oglądać je można na stronie wargame.hu a kupić jak na razie przez niemieckich sprzedawców.
Są to dedykowane figurki do wojny Węgiersko-Austriackiej 1848-49 (u nas znanej jako węgierska Wiosna Ludów) a na Węgrzech jako Wojna o wolność 1848-49. Figurki są bardzo ładne, sporo wzorów, także unikalnych formacji jak węgierska Straż Narodowa, w tym “Ojczulek” Bem (jak nazywano naszego generała) oraz inni wyżsi oficerowie obu stron. Będą także formacje polskie. Mam nadzieję najpóźniej w przyszłym roku w końcu je nabyć, tym bardziej, że na wiosnę 2018 roku awizowane jest wydanie Węgierskiej Wojny o Wolność w moim tłumaczeniu.


Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Sowabud: Skąd wziął się pomysł na grę Sarmacki skirmish.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

SowabudM.P. z bloga Prawem i Lewem – sarmacka gra figurkowo-przygodowa.


A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Sowabud: Polecam się, jeżeli ktoś szuka informacji o wojskowości Węgier.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – The Fantasy Hammer z The Fantasy Hammer.

Posted on September 18th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest The Fantasy Hammer, który od grudnia 2012 roku prowadzi blog The Fantasy Hammer.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez The Fantasy Hammer teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

The Fantasy Hammer: Moja przygoda z fantastyką i figurkowymi systemami bitewnymi rozpoczęła się dość standardowo. Jeszcze w gimnazjum zostałem zarażony pasją do świata Warhammer Fantasy. Na niemal każdej przerwie lekcyjnej wyciągaliśmy karty postaci do WFRP i kości, a Mistrz Gry prowadził nas wśród niebezpieczeństw Zamku Drachenfels i Wewnętrznego Wroga. Potem przez chwilę było Advanced Dungeons and Dragons i Vampire Masquarade oraz niesamowita seria Baldur’s Gate. W tym momencie samo RPG i gry komputerowe przestały mi jednak wystarczać, a jak wiadomo w Internecie jeszcze nie za wiele się działo. Odkryłem wówczas Warhammer Fantasy Battles i absolutnie zakochałem się w tym systemie. 🙂 Z początku grałem pożyczonymi figurkami Nieumarłych i odgrywaliśmy fluffowe ataki Nagasha na Imperium. Później było już z górki i nie było miesiąca bym nie kupił chociaż jednego blistra i to z każdej możliwej armii. Przeczytałem przy tym chyba wszystkie możliwe kodeksy armijne. 🙂 Malowanie figurek było dla mnie w ten czas wyłącznie dodatkiem do grania i wynikało raczej z niechęci do wystawiania bezbarwnych oddziałów. W krótkim czasie dysponowałem już pokaźnym zestawem figurek, które niestety później straciłem…


Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

The Fantasy Hammer: Blog TFH niedługo będzie świętował swoje 5-te urodziny. 🙂  Grami bitewnymi interesuję się od ponad 15 lat, a fantastyką odkąd tylko sięgam pamięcią (prowadziłem kiedyś nawet stronę jednego z zakonów Baldur’s Gate). Po stracie kolekcji figurek, przez kilka lat “siedziałem w uśpieniu”, gdyż stałem się raczej obserwatorem niż uczestnikiem naszego wspólnego hobby. W pewnym momencie odkryłem świetną stronę asrai.org (obecnie asrai.druchii.net), a wraz z nią zauroczył mnie bajeczny świat Leśnych Elfów. Mimo że nie była to wówczas zbyt konkurencyjna armia do grania (przestarzały kodeks) to do tej pory uważam ją za najpiękniejszą z armii świata Warhammera. W końcu zdecydowałem się na zakup Batalionu Leśnych Elfów. Chciałem wówczas powrócić nie tylko do kolekcjonowania figurek, ale również pomalować elfy w kolorach jesieni (ulubiona pora roku mojej Żony). W tym samym czasie stałem się też zapalonym czytelnikiem bloga Massive Voodoo i odkryłem nowo powstałe Wrota, a wraz z nimi szereg arcyciekawych polskich blogów (np. DancE MacabrE, czy Coloured Dust). Od razu pomyślałem, że może warto byłoby założyć motywacyjnego bloga i wrzucać na niego zdjęcia pomalowanych przeze mnie figurek oraz innych związanych z fantastyką rzeczy. Moją pierwszą pomalowaną figurką na TFH była konwersja Driady Branchwraith do armii Leśnych Elfów.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

The Fantasy Hammer: Wybór Blogspota to kwestia gustu (nie przepadam za Wordpressem) i poniekąd braku czasu. Google dużo rzeczy robi bowiem za mnie, jest darmowy, łatwy w obsłudze i wbrew pozorom poddaje się nawet sporym modyfikacjom. Wiem jednak, że gdybym miał więcej czasu to dałbym radę zrobić samodzielną stronę o dużo lepszej funkcjonalności. Co więcej, najstarsi obserwatorzy mojego bloga może pamiętają, że przez pierwsze pół roku jego istnienia dostępna była osobno polska i angielska strona bloga. Nie było to jednak dobre rozwiązanie, więc zacząłem pisać w obu językach na raz.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

The Fantasy Hammer: Tworząc The Fantasy Hammer (Warhammer i Fantastyka) wymyśliłem jego motto: “pędzlem kształtuję piękne modele i scenerię na kowadle fantastyki”. Dla mnie w grach bitewnych (nie tylko w kwestii malowania) zawsze najważniejsza była fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. 🙂 TFH powstał przy tym, jako dość ambitny projekt dedykowany głównie systemom Warhammer, Warhammer 40k, grom i książkom fantasy. Od początku chciałem wrzucać nie tylko zdjęcia figurek i scenerii, ale również artykuły, poradniki, recenzje (także książek), a także raporty bitewne i sztukę fantasy. Niestety brak czasu częściowo zweryfikował te wysokie plany, ale nie odpuszczam i staram się regularnie wrzucać jakieś poradniki, licząc, że komuś się przydadzą.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

The Fantasy Hammer: Generalnie raz/dwa razy w miesiącu, ale jeśli wrzuciłem coś w moim mniemaniu wartościowego i postarałem się to wypromować to zdarzało się, że i codziennie. 🙂 Popularność jest fajna i czasem zaskakująca, ale tak naprawdę zależy mi na większej liczbie stałych bywalców i komentujących niż na pozycji strony w wyszukiwarce i liczniku odwiedzin. Tak w ogóle, to promowanie bloga to naprawdę świetna sprawa, ale mam wrażenie, że zabiera mi więcej czasu niż namalowanie freehandu na figurce. 😉 Dlatego też ograniczam się raczej do kilku sieci blogów figurkowych i Facebooka. Staram się też być w miarę aktywny na Instagramie, ale w moim odczuciu nie wpływa on na ilość wejść na bloga.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

The Fantasy Hammer: Zawsze znajduję trochę czasu, by odwiedzać blogi zgromadzone wokół Wrót. Starałem się komentować niemal każdy post, ale ostatnio nie mam nawet czasu na malowanie i wrzucanie postów na TFH, a co dopiero na komentowanie prac innych twórców. To oczywiście przejściowe “problemy”, więc raczej wrócę do aktywnego komentowania.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

The Fantasy Hammer: Ostatnio napisałem obszerny artykuł na temat komentowania, który spotkał się z wyjątkowo dużym odzewem. Pokazaliście, że polska blogosfera bitewniakowa to naprawdę przyjazne miejsce. Co więcej, wychodzi na to, że zdecydowanie częstsze są przesłodzone niż przesadzone komentarze, a demotywujące wyjątki to naprawdę rzadkość. Bardzo niefajne i niemerytoryczne komentarze to ostatnio raczej domena mediów społecznościowych.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

The Fantasy Hammer: Ciekawych komentarzy trochę już na TFH się zebrało i nie chciałbym tu nikogo faworyzować, bo stała ekipa Wrotowiczów zostawia komentarze na naprawdę najwyższym poziomie! Na szybko mogę wskazać jednak te:

  • Figurka nie tylko na CMONie już lata – wiedz, że coś się dzieje jeśli widzisz figurkę na rosyjskich portalach społecznościowych 😉 Strach lodówkę otworzyć! (wellofeternity)
  • Masz niesamowicie esencjonalne zestawienia kolorów, wychodzące poza kanon ogólnie przyjętego standardu, jednocześnie tożsame z fluffem. No i są spójne ze wszystkim co malujesz (Leibowitz Mr)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

The Fantasy Hammer: Odwiedzam w zasadzie wszystkie blogi zgromadzone wokół Wrót. Nie będę tu wszystkich wymieniał, bo cenię sobie wszystko, co wrzucacie i nieraz nawet na najbardziej casualowym blogu znajduje najlepsze wpisy. Co ważne, podsumowania na Wrotach i podsumowania miesiąca na poszczególnych blogach naprawdę ułatwiają śledzenie polskiej blogosfery. Niektóre blogi odwiedzam oczywiście częściej, bo i postów dużo (np. Maniexite, DancE MacabrE). Interesują mnie zaś głównie pomalowane figurki i poradniki (np. na Coloured Dust), ale bardzo lubię też poczytać wprowadzenia np. na DwarfCrypt i na Kuźnia Imarthila, pooglądać oldskulowe figurki np. na Wojna w miniaturze, zabawne i klimatyczne wpisy np. na shadow grey i na Gangs of Mordheim oraz artykuły np. na bitewniakowe pogranicza. Nie stronię też od wpisów dotyczących często innych systemów, jak np. na Dust Brothers, Kostka Domina, czy Małe Figurkowo. Generalnie zawartości coraz więcej, a czasu powoli na to wszystko nie starcza. 🙂


Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

The Fantasy Hammer: Zdecydowanie za mało, choć jeszcze parę miesięcy temu udawało mi się na hobby przeznaczyć nawet z 10 godzin tygodniowo. Od niedawna mam większe lokum, więc i na warsztat się miejsce znalazło, ale jakoś ciężej go odwiedzać, gdy nie jest już absolutnie pod ręką.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

The Fantasy Hammer: Jak pewnie niemal wszyscy zaczynałem od Citadela i do tej pory to właśnie produkty GW wyznaczają dla mnie pewien standard. Ograniczenie wydatków spowodowało jednak zakup dużej ilości farbek Warpaints, które sobie bardzo chwalę. Wciąż jednak nie dorobiłem się dobrego pędzla z naturalnego włosia. Ostatnio staram się też eksperymentować (np. ze śniegiem) i robić coś samemu (DIY). Przymierzam się też do kupna aerografu (mimo że jestem wręcz wyznawcą malowania pędzlem, a nie psikawką) i farbek Vallejo.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

The Fantasy Hammer: W malowaniu/modelowaniu czuję się najlepiej. Walczę jednak ze sobą, by ograniczyć kolekcjonowanie i na pewno chciałbym więcej grać. To jest tak, że zbieram figurki, bo chcę je kiedyś pomalować, a nie zagram dopóki ich nie skończę. Trochę błędne koło z tego wychodzi, ale w praktyce, gdybym miał więcej czasu na malowanie i zaczął malować też na poziomie tabletop, to mógłbym spokojnie powiększyć swoją kolekcję i również więcej grać.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

The Fantasy Hammer: W dobie Internetu to właśnie w sieci można znaleźć najwięcej inspiracji, ale dla mnie to za mało. Można powiedzieć, że to co znajduję daje mi wyobrażenie o ogólnie przyjętym schemacie malowania/modelowania danej figurki/terenu. Nie zawsze mi się ten schemat podoba, a do tego ja zazwyczaj staram się wyjść poza przyjęty kanon. Dlatego też najlepiej maluje mi się figurki, które rzadko są brane przez innych na warsztat, albo mało kto stara się poświęcić im naprawdę dość czasu. Dzięki temu mam możliwość naprawdę dać upust swojej wyobraźni, chociaż czasem narażam się przez to na komentarze typu: “super malowanie, ale kolorystyka to zupełnie nie moja bajka”. Prawdziwe jest poza tym powiedzenie, że “lubimy tylko to, co już znamy”, więc tym trudniej jest kogoś przekonać do swojej nowej interpretacji.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

The Fantasy Hammer: Na pewno byłby to Changeling Tzeentcha. Ale to tylko dlatego, że jego nowa odsłona jest równie imponująca, co poprzednia. Malowanie go sprawiło mi mnóstwo przyjemności, więc zdecydowanie mógłbym to powtórzyć i spróbować przebić wynik poprzedniego – obecnie 2 miejsce wśród Changelingów na CoolMiniOrNot.com. 🙂.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

The Fantasy Hammer: Mam za mało czasu na malowanie, więc ponowne malowanie identycznej figurki generalnie już samo w sobie mija się z celem, z zastrzeżeniem odpowiedzi na pytanie powyżej.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

The Fantasy Hammer: To co do tej pory pomalowałem i opublikowałem na blogu to ledwie ułamek posiadanych przeze mnie figurek. W większości są to duże zestawy pudełkowe i pojedyncze blistery od Games Workshop, ale mam też kilka figurek od innych producentów np. Reaper Miniatures i Guild of Harmony, albo od takich, których nigdy nie znałem, albo nie pamiętam. Wybierając figurki zazwyczaj myślę o tym czy pasują do moich armii, albo czy chcę daną armię zbierać w przyszłości i nią zagrać (nawet jeśli dopiero za 20 lat się uda). Generalnie jednak dominuje skala 28mm, choć od dłuższego czasu przymierzam się do pomalowania dwóch naprawdę świetnych popiersi. W kwestii jakości polecać nie będę, bo aż tak dużego wyboru figurek od różnych producentów nie mam, ale jeśli chodzi o klimat to zdecydowanie Games Workshop, a w kwestii farb i chemii modelarskiej zachęcam do eksperymentowania i dzielenia się efektami na Waszych blogach.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

The Fantasy Hammer: Staram się wspierać sklepy stacjonarne, takie jak FABER i FABER i oczywiście Games Workshop w Złotych Tarasach (oba w Warszawie). Niestety ceny w sklepie GW są kosmiczne, więc korzystam również z portalu Allegro i zagranicznego Ebaya (starsze modele) oraz ze sklepów internetowych, takich jak vanaheim.pl. Akcesoria i części najczęściej kupuję zaś w AGTOMie.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

The Fantasy Hammer: Jeśli chodzi o gry bitewne to:

  • fluffowo – Stary Świat Warhammera i chyba nie trzeba tego tłumaczyć,
  • kolekcjonersko i modelarsko uniwersum Warhammera 30k/40k, bo pozwala na olbrzymią swobodę tworzenia,
  • do grania Warheim Fantasy Skirmish, bo potyczki w klimacie Warhammera bez angażowania dużej ilości jednostek to coś wspaniałego i Age of Sigmar (zwłaszcza Skirmish), bo pozwala na szybką i pełną frajdy grę.

A poza uniwersami gier bitewnych to Forgotten Realms, czyli świat zapomnianych Krain Abeir-Torilu, a konkretniej Faerunu, zamieszkiwany przez dwóch moich ulubionych bohaterów – Mrocznego Elfa Drizta Do’Urdena i ludzkiego zabójcę Artemisa Entreri, a także postacie, takie jak Elminster, niesamowite smoki, z bogami przybierającymi ludzkie postacie i mieszającymi się w sprawy śmiertelników, a także z najlepszymi według mnie grami (Baldur’s Gate, Icewind Dale, Neverwinter Nights).


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

The Fantasy Hammer: Na dzień dzisiejszy na pierwszym miejscu jest chyba Green Knight do Bretonni. Reszta to tylko kilka figurek, o których od razu pomyślałem: Dieter Helsnicht na Mantykorze, stary Vlad i Isabella von Carstein, Lucrezia Belladonna i wiele innych.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

The Fantasy Hammer: Na ponad 3000 pkt w Warhammera Fantasy Battles 4, ewentualnie 5 edycji, a z poza gier bitewnych to w Warhammera Fantasy Roleplay i Wampira Maskaradę.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

The Fantasy Hammer: Raczej nie ma takiej, bo zanim jeszcze w coś zagrałem to już wiedziałem, że mi się pewnie spodoba.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

The Fantasy Hammer: Moja lepsza połówka, pieszczotliwie zwana Żoną, w pełni akceptuje i wręcz pomaga mi w rozwijaniu mego hobby (nawet jeździ ze mną na turnieje), chociaż czasem marudzi, gdy Jej za mało czasu poświęcam. 😉 Ma też zauważalny wpływ na finalny efekt mojej pracy. Starsi w rodzinie (głównie rodzice) traktują to hobby, jako nieszkodliwe choć niepotrzebne i nieco dziecinne dziwactwo. Na szczęście zaczęli trochę zmieniać zdanie, gdy zacząłem zajmować honorowane miejsca w konkursach malarskich. 😉

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnymi? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

The Fantasy Hammer: Nie często biorę udział w bitewniakowych wydarzeniach, chyba że chodzi o konkursy malarskie, takie jak Armies on Parade (moja makieta Rytuału Oriona Leśnych Elfów zdobyła brązowy medal w 2015 r.), czy Hussar. W styczniu 2017 r. wziąłem jednak udział w turnieju Warheim Fantasy Skirmish – Ucieczka z Gór Środkowych w Katowicach. To był mój pierwszy poważny turniej i jednocześnie pierwsze 5 potyczek w Warheim FS, którego zasady dopiero starałem się opanować. Mimo to, moim Leśnym Elfom z Athel Loren udało się zająć 7 miejsce na 22 uczestników. We wrześniu 2017 r. planuję wziąć udział w kolejnym turnieju Warheim FS – Mitterherbst, ale niestety na razie jestem tylko na liście rezerwowej (może uda się mnie jeszcze wcisnąć). 😉

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

The Fantasy Hammer: Obserwatorzy TFH doskonale wiedzą, że liczba niedokończonych projektów jest dość duża. Dlatego też chciałbym je jak najszybciej pozamykać. Co więcej, podjąłem w tym roku wyzwanie Tzeentcha i naprawdę zamierzam pomalować wszystkie posiadane przez mnie figurki Pana Zmian.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

The Fantasy Hammer: Tu gdzie jestem, ale malującego więcej i szybciej, a także częściej publikującego na TFH. Chciałbym również więcej grać i przestać narzekać na brak czasu.


Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

The Fantasy Hammer: Zdecydowanie figurkowe i bitewne wydanie cyklu Imperium Grozy Glena Cooka. Jest tam mnóstwo niezwykłych bohaterów, takich jak pochodzący z Trolledyngji Bragi Ragnarson – najpierw najemnik, potem król Kavelina, skrytobójca i król na wygnaniu Haroun bin Yousif, Niszczyciel Imperium – arcymag Varthlokkur, el Murid – Adept, arcymag i Cesarzowa Mgła i wielu innych z mistycznym Gwiezdnym Jeźdźcem na czele. A to wszystko w świecie politycznych, militarnych i finansowych wojen państw zachodu i Wysokiej Iglicy z Imperium Nieznającym Porażki – Shinsanem i jego Czarnymi Legionami oraz czarownikami Tervola.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

The Fantasy Hammer: Zbieram gry komputerowe i planszowe/karciane, w które pewnie i tak nie będę miał czasu zagrać. 😛 Mozolnie staram się ukończyć te kilka wybranych przeze mnie tytułów (dopiero niedawno udało mi się przejść Wiedźmina 1) i chociaż raz pograć w jakąś karciankę (polecam Gwinta!). Jakieś wymierne osiągnięcia mam zaś w Diablo III, bo łatwo jest tam krok po kroku stawać się coraz lepszym. 🙂


Dominig z Kostki Domina zapytał cię: Jak uzyskujesz tak intensywne i żywe kolory na swoich figurkach? Chętnie zobaczyłbym pomalowany w Twoim stylu model, ale w jakiejś ograniczonej i stonowanej kolorystyce, planujesz może coś podobnego?

The Fantasy Hammer: Współczesny i wciąż postępujący mroczny i ponury klimat figurek nie za bardzo mi odpowiada. Jak już wcześniej wskazałem najważniejsza dla mnie jest fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. Oznacza to, że można się pokusić o “realistyczne” przedstawienie danego modelu, czy też scenki/dioramy, ale bez fantastycznych, a czasem nawet komiksowych elementów, niczym nie będą się one różniły od prac typowo historycznych. Dla przykładu, brudny minotaur stojacy po kolana w błocie, z zakrwawionym toporem, może równie dobrze być malarskim majstersztykiem, ale w tłumie innych prac zapamiętam raczej te gdzie znajdę lśniącą zbroję i magiczny miecz/miecz energetyczny, albo kratowane spodnie i niebieskie włosy. Tak samo, realistycznie przedstawione oświetlenie na modelu zazwyczaj nie wygląda zbyt zachęcająco. Wracając jednak do pytania, to myślę, że to chyba nie kwestia używanych przeze mnie farb (chociaż staram się używać dość czystych kolorów), a raczej wielu nakładanych na siebie kolejno bardzo cienkich warstw farby. Zawsze staram się tak pomalować figurkę, by nie było widać przejść kolorów. W większości przypadków jednak przesadzam, bo nawet na dobrej jakości zdjęciu i tak mojego wysiłku nie widać (co innego gołym okiem w dobrym oświetleniu). Wpływa to jednak na ogólną głębię kolorów. Co więcej, pomalowane przeze mnie figurki zazwyczaj nie mają standardowego tzw. spot koloru, który powinien nieco przytłumić pozostałe. Eksperymentuję co prawda ostatnio z zimnymi i ciepłymi barwami (do tej pory dominowały niemal wyłącznie ciepłe) i kontrastem, ale chyba jeszcze nie znalazłem równowagi między nimi. Malowanie jesiennych Leśnych Elfów i Tzeentcha także wpływa na intensywność kolorów moich figurek.
Mam kilka pomysłów co do stonowanej i ograniczonej palety barw, a Twoja Nieumarła świta Hrabiego von Carstein zdecydowanie mnie natchnęła. Myślę, że będzie to dla mnie pewne wyzwanie, ale jednocześnie bardzo Was wszystkich zaskoczę. 🙂


Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

The Fantasy Hammer: Pytania będą dwa. Na Twoim blogu, poza figurkami z okresu II wojny światowej i Warhammera, pojawiają się wyjątkowe i mroczne figurki ze świata The Call of Cthulhu. Skąd pomysł na malowanie figurek związanych z twórczością Lovecraft’a, gdzie kupujesz figurki i skąd czerpiesz inspiracje dla ich konwersji i historii? Ponadto, czy planujesz napisać jakieś np. opowiadanie na podstawie Twoich wprowadzeń do poszczególnych wpisów?

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

The Fantasy HammerImarthil prowadzący bloga Kuźnia Imarthila.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie lub odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadaliśmy?

The Fantasy Hammer: Wspólnie daliśmy radę wyWrócić polską blogosferę do góry nogami, więc teraz czas na resztę świata. 😛 Dziękuję Wam, że tak licznie zaglądacie na The Fantasy Hammer i za każdy pozostawiony komentarz, ale najbardziej za to, że tak wspaniale promujecie nasze wspólne hobby!

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – The Fantasy Hammer z The Fantasy Hammer.

Posted on September 18th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest The Fantasy Hammer, który od grudnia 2012 roku prowadzi blog The Fantasy Hammer.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez The Fantasy Hammer teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

The Fantasy Hammer: Moja przygoda z fantastyką i figurkowymi systemami bitewnymi rozpoczęła się dość standardowo. Jeszcze w gimnazjum zostałem zarażony pasją do świata Warhammer Fantasy. Na niemal każdej przerwie lekcyjnej wyciągaliśmy karty postaci do WFRP i kości, a Mistrz Gry prowadził nas wśród niebezpieczeństw Zamku Drachenfels i Wewnętrznego Wroga. Potem przez chwilę było Advanced Dungeons and Dragons i Vampire Masquarade oraz niesamowita seria Baldur’s Gate. W tym momencie samo RPG i gry komputerowe przestały mi jednak wystarczać, a jak wiadomo w Internecie jeszcze nie za wiele się działo. Odkryłem wówczas Warhammer Fantasy Battles i absolutnie zakochałem się w tym systemie. 🙂 Z początku grałem pożyczonymi figurkami Nieumarłych i odgrywaliśmy fluffowe ataki Nagasha na Imperium. Później było już z górki i nie było miesiąca bym nie kupił chociaż jednego blistra i to z każdej możliwej armii. Przeczytałem przy tym chyba wszystkie możliwe kodeksy armijne. 🙂 Malowanie figurek było dla mnie w ten czas wyłącznie dodatkiem do grania i wynikało raczej z niechęci do wystawiania bezbarwnych oddziałów. W krótkim czasie dysponowałem już pokaźnym zestawem figurek, które niestety później straciłem…


Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

The Fantasy Hammer: Blog TFH niedługo będzie świętował swoje 5-te urodziny. 🙂  Grami bitewnymi interesuję się od ponad 15 lat, a fantastyką odkąd tylko sięgam pamięcią (prowadziłem kiedyś nawet stronę jednego z zakonów Baldur’s Gate). Po stracie kolekcji figurek, przez kilka lat “siedziałem w uśpieniu”, gdyż stałem się raczej obserwatorem niż uczestnikiem naszego wspólnego hobby. W pewnym momencie odkryłem świetną stronę asrai.org (obecnie asrai.druchii.net), a wraz z nią zauroczył mnie bajeczny świat Leśnych Elfów. Mimo że nie była to wówczas zbyt konkurencyjna armia do grania (przestarzały kodeks) to do tej pory uważam ją za najpiękniejszą z armii świata Warhammera. W końcu zdecydowałem się na zakup Batalionu Leśnych Elfów. Chciałem wówczas powrócić nie tylko do kolekcjonowania figurek, ale również pomalować elfy w kolorach jesieni (ulubiona pora roku mojej Żony). W tym samym czasie stałem się też zapalonym czytelnikiem bloga Massive Voodoo i odkryłem nowo powstałe Wrota, a wraz z nimi szereg arcyciekawych polskich blogów (np. DancE MacabrE, czy Coloured Dust). Od razu pomyślałem, że może warto byłoby założyć motywacyjnego bloga i wrzucać na niego zdjęcia pomalowanych przeze mnie figurek oraz innych związanych z fantastyką rzeczy. Moją pierwszą pomalowaną figurką na TFH była konwersja Driady Branchwraith do armii Leśnych Elfów.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

The Fantasy Hammer: Wybór Blogspota to kwestia gustu (nie przepadam za Wordpressem) i poniekąd braku czasu. Google dużo rzeczy robi bowiem za mnie, jest darmowy, łatwy w obsłudze i wbrew pozorom poddaje się nawet sporym modyfikacjom. Wiem jednak, że gdybym miał więcej czasu to dałbym radę zrobić samodzielną stronę o dużo lepszej funkcjonalności. Co więcej, najstarsi obserwatorzy mojego bloga może pamiętają, że przez pierwsze pół roku jego istnienia dostępna była osobno polska i angielska strona bloga. Nie było to jednak dobre rozwiązanie, więc zacząłem pisać w obu językach na raz.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

The Fantasy Hammer: Tworząc The Fantasy Hammer (Warhammer i Fantastyka) wymyśliłem jego motto: “pędzlem kształtuję piękne modele i scenerię na kowadle fantastyki”. Dla mnie w grach bitewnych (nie tylko w kwestii malowania) zawsze najważniejsza była fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. 🙂 TFH powstał przy tym, jako dość ambitny projekt dedykowany głównie systemom Warhammer, Warhammer 40k, grom i książkom fantasy. Od początku chciałem wrzucać nie tylko zdjęcia figurek i scenerii, ale również artykuły, poradniki, recenzje (także książek), a także raporty bitewne i sztukę fantasy. Niestety brak czasu częściowo zweryfikował te wysokie plany, ale nie odpuszczam i staram się regularnie wrzucać jakieś poradniki, licząc, że komuś się przydadzą.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

The Fantasy Hammer: Generalnie raz/dwa razy w miesiącu, ale jeśli wrzuciłem coś w moim mniemaniu wartościowego i postarałem się to wypromować to zdarzało się, że i codziennie. 🙂 Popularność jest fajna i czasem zaskakująca, ale tak naprawdę zależy mi na większej liczbie stałych bywalców i komentujących niż na pozycji strony w wyszukiwarce i liczniku odwiedzin. Tak w ogóle, to promowanie bloga to naprawdę świetna sprawa, ale mam wrażenie, że zabiera mi więcej czasu niż namalowanie freehandu na figurce. 😉 Dlatego też ograniczam się raczej do kilku sieci blogów figurkowych i Facebooka. Staram się też być w miarę aktywny na Instagramie, ale w moim odczuciu nie wpływa on na ilość wejść na bloga.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

The Fantasy Hammer: Zawsze znajduję trochę czasu, by odwiedzać blogi zgromadzone wokół Wrót. Starałem się komentować niemal każdy post, ale ostatnio nie mam nawet czasu na malowanie i wrzucanie postów na TFH, a co dopiero na komentowanie prac innych twórców. To oczywiście przejściowe “problemy”, więc raczej wrócę do aktywnego komentowania.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

The Fantasy Hammer: Ostatnio napisałem obszerny artykuł na temat komentowania, który spotkał się z wyjątkowo dużym odzewem. Pokazaliście, że polska blogosfera bitewniakowa to naprawdę przyjazne miejsce. Co więcej, wychodzi na to, że zdecydowanie częstsze są przesłodzone niż przesadzone komentarze, a demotywujące wyjątki to naprawdę rzadkość. Bardzo niefajne i niemerytoryczne komentarze to ostatnio raczej domena mediów społecznościowych.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

The Fantasy Hammer: Ciekawych komentarzy trochę już na TFH się zebrało i nie chciałbym tu nikogo faworyzować, bo stała ekipa Wrotowiczów zostawia komentarze na naprawdę najwyższym poziomie! Na szybko mogę wskazać jednak te:

  • Figurka nie tylko na CMONie już lata – wiedz, że coś się dzieje jeśli widzisz figurkę na rosyjskich portalach społecznościowych 😉 Strach lodówkę otworzyć! (wellofeternity)
  • Masz niesamowicie esencjonalne zestawienia kolorów, wychodzące poza kanon ogólnie przyjętego standardu, jednocześnie tożsame z fluffem. No i są spójne ze wszystkim co malujesz (Leibowitz Mr)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

The Fantasy Hammer: Odwiedzam w zasadzie wszystkie blogi zgromadzone wokół Wrót. Nie będę tu wszystkich wymieniał, bo cenię sobie wszystko, co wrzucacie i nieraz nawet na najbardziej casualowym blogu znajduje najlepsze wpisy. Co ważne, podsumowania na Wrotach i podsumowania miesiąca na poszczególnych blogach naprawdę ułatwiają śledzenie polskiej blogosfery. Niektóre blogi odwiedzam oczywiście częściej, bo i postów dużo (np. Maniexite, DancE MacabrE). Interesują mnie zaś głównie pomalowane figurki i poradniki (np. na Coloured Dust), ale bardzo lubię też poczytać wprowadzenia np. na DwarfCrypt i na Kuźnia Imarthila, pooglądać oldskulowe figurki np. na Wojna w miniaturze, zabawne i klimatyczne wpisy np. na shadow grey i na Gangs of Mordheim oraz artykuły np. na bitewniakowe pogranicza. Nie stronię też od wpisów dotyczących często innych systemów, jak np. na Dust Brothers, Kostka Domina, czy Małe Figurkowo. Generalnie zawartości coraz więcej, a czasu powoli na to wszystko nie starcza. 🙂


Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

The Fantasy Hammer: Zdecydowanie za mało, choć jeszcze parę miesięcy temu udawało mi się na hobby przeznaczyć nawet z 10 godzin tygodniowo. Od niedawna mam większe lokum, więc i na warsztat się miejsce znalazło, ale jakoś ciężej go odwiedzać, gdy nie jest już absolutnie pod ręką.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

The Fantasy Hammer: Jak pewnie niemal wszyscy zaczynałem od Citadela i do tej pory to właśnie produkty GW wyznaczają dla mnie pewien standard. Ograniczenie wydatków spowodowało jednak zakup dużej ilości farbek Warpaints, które sobie bardzo chwalę. Wciąż jednak nie dorobiłem się dobrego pędzla z naturalnego włosia. Ostatnio staram się też eksperymentować (np. ze śniegiem) i robić coś samemu (DIY). Przymierzam się też do kupna aerografu (mimo że jestem wręcz wyznawcą malowania pędzlem, a nie psikawką) i farbek Vallejo.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

The Fantasy Hammer: W malowaniu/modelowaniu czuję się najlepiej. Walczę jednak ze sobą, by ograniczyć kolekcjonowanie i na pewno chciałbym więcej grać. To jest tak, że zbieram figurki, bo chcę je kiedyś pomalować, a nie zagram dopóki ich nie skończę. Trochę błędne koło z tego wychodzi, ale w praktyce, gdybym miał więcej czasu na malowanie i zaczął malować też na poziomie tabletop, to mógłbym spokojnie powiększyć swoją kolekcję i również więcej grać.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

The Fantasy Hammer: W dobie Internetu to właśnie w sieci można znaleźć najwięcej inspiracji, ale dla mnie to za mało. Można powiedzieć, że to co znajduję daje mi wyobrażenie o ogólnie przyjętym schemacie malowania/modelowania danej figurki/terenu. Nie zawsze mi się ten schemat podoba, a do tego ja zazwyczaj staram się wyjść poza przyjęty kanon. Dlatego też najlepiej maluje mi się figurki, które rzadko są brane przez innych na warsztat, albo mało kto stara się poświęcić im naprawdę dość czasu. Dzięki temu mam możliwość naprawdę dać upust swojej wyobraźni, chociaż czasem narażam się przez to na komentarze typu: “super malowanie, ale kolorystyka to zupełnie nie moja bajka”. Prawdziwe jest poza tym powiedzenie, że “lubimy tylko to, co już znamy”, więc tym trudniej jest kogoś przekonać do swojej nowej interpretacji.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

The Fantasy Hammer: Na pewno byłby to Changeling Tzeentcha. Ale to tylko dlatego, że jego nowa odsłona jest równie imponująca, co poprzednia. Malowanie go sprawiło mi mnóstwo przyjemności, więc zdecydowanie mógłbym to powtórzyć i spróbować przebić wynik poprzedniego – obecnie 2 miejsce wśród Changelingów na CoolMiniOrNot.com. 🙂.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

The Fantasy Hammer: Mam za mało czasu na malowanie, więc ponowne malowanie identycznej figurki generalnie już samo w sobie mija się z celem, z zastrzeżeniem odpowiedzi na pytanie powyżej.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

The Fantasy Hammer: To co do tej pory pomalowałem i opublikowałem na blogu to ledwie ułamek posiadanych przeze mnie figurek. W większości są to duże zestawy pudełkowe i pojedyncze blistery od Games Workshop, ale mam też kilka figurek od innych producentów np. Reaper Miniatures i Guild of Harmony, albo od takich, których nigdy nie znałem, albo nie pamiętam. Wybierając figurki zazwyczaj myślę o tym czy pasują do moich armii, albo czy chcę daną armię zbierać w przyszłości i nią zagrać (nawet jeśli dopiero za 20 lat się uda). Generalnie jednak dominuje skala 28mm, choć od dłuższego czasu przymierzam się do pomalowania dwóch naprawdę świetnych popiersi. W kwestii jakości polecać nie będę, bo aż tak dużego wyboru figurek od różnych producentów nie mam, ale jeśli chodzi o klimat to zdecydowanie Games Workshop, a w kwestii farb i chemii modelarskiej zachęcam do eksperymentowania i dzielenia się efektami na Waszych blogach.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

The Fantasy Hammer: Staram się wspierać sklepy stacjonarne, takie jak FABER i FABER i oczywiście Games Workshop w Złotych Tarasach (oba w Warszawie). Niestety ceny w sklepie GW są kosmiczne, więc korzystam również z portalu Allegro i zagranicznego Ebaya (starsze modele) oraz ze sklepów internetowych, takich jak vanaheim.pl. Akcesoria i części najczęściej kupuję zaś w AGTOMie.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

The Fantasy Hammer: Jeśli chodzi o gry bitewne to:

  • fluffowo – Stary Świat Warhammera i chyba nie trzeba tego tłumaczyć,
  • kolekcjonersko i modelarsko uniwersum Warhammera 30k/40k, bo pozwala na olbrzymią swobodę tworzenia,
  • do grania Warheim Fantasy Skirmish, bo potyczki w klimacie Warhammera bez angażowania dużej ilości jednostek to coś wspaniałego i Age of Sigmar (zwłaszcza Skirmish), bo pozwala na szybką i pełną frajdy grę.

A poza uniwersami gier bitewnych to Forgotten Realms, czyli świat zapomnianych Krain Abeir-Torilu, a konkretniej Faerunu, zamieszkiwany przez dwóch moich ulubionych bohaterów – Mrocznego Elfa Drizta Do’Urdena i ludzkiego zabójcę Artemisa Entreri, a także postacie, takie jak Elminster, niesamowite smoki, z bogami przybierającymi ludzkie postacie i mieszającymi się w sprawy śmiertelników, a także z najlepszymi według mnie grami (Baldur’s Gate, Icewind Dale, Neverwinter Nights).


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

The Fantasy Hammer: Na dzień dzisiejszy na pierwszym miejscu jest chyba Green Knight do Bretonni. Reszta to tylko kilka figurek, o których od razu pomyślałem: Dieter Helsnicht na Mantykorze, stary Vlad i Isabella von Carstein, Lucrezia Belladonna i wiele innych.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

The Fantasy Hammer: Na ponad 3000 pkt w Warhammera Fantasy Battles 4, ewentualnie 5 edycji, a z poza gier bitewnych to w Warhammera Fantasy Roleplay i Wampira Maskaradę.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

The Fantasy Hammer: Raczej nie ma takiej, bo zanim jeszcze w coś zagrałem to już wiedziałem, że mi się pewnie spodoba.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

The Fantasy Hammer: Moja lepsza połówka, pieszczotliwie zwana Żoną, w pełni akceptuje i wręcz pomaga mi w rozwijaniu mego hobby (nawet jeździ ze mną na turnieje), chociaż czasem marudzi, gdy Jej za mało czasu poświęcam. 😉 Ma też zauważalny wpływ na finalny efekt mojej pracy. Starsi w rodzinie (głównie rodzice) traktują to hobby, jako nieszkodliwe choć niepotrzebne i nieco dziecinne dziwactwo. Na szczęście zaczęli trochę zmieniać zdanie, gdy zacząłem zajmować honorowane miejsca w konkursach malarskich. 😉

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnymi? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

The Fantasy Hammer: Nie często biorę udział w bitewniakowych wydarzeniach, chyba że chodzi o konkursy malarskie, takie jak Armies on Parade (moja makieta Rytuału Oriona Leśnych Elfów zdobyła brązowy medal w 2015 r.), czy Hussar. W styczniu 2017 r. wziąłem jednak udział w turnieju Warheim Fantasy Skirmish – Ucieczka z Gór Środkowych w Katowicach. To był mój pierwszy poważny turniej i jednocześnie pierwsze 5 potyczek w Warheim FS, którego zasady dopiero starałem się opanować. Mimo to, moim Leśnym Elfom z Athel Loren udało się zająć 7 miejsce na 22 uczestników. We wrześniu 2017 r. planuję wziąć udział w kolejnym turnieju Warheim FS – Mitterherbst, ale niestety na razie jestem tylko na liście rezerwowej (może uda się mnie jeszcze wcisnąć). 😉

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

The Fantasy Hammer: Obserwatorzy TFH doskonale wiedzą, że liczba niedokończonych projektów jest dość duża. Dlatego też chciałbym je jak najszybciej pozamykać. Co więcej, podjąłem w tym roku wyzwanie Tzeentcha i naprawdę zamierzam pomalować wszystkie posiadane przez mnie figurki Pana Zmian.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

The Fantasy Hammer: Tu gdzie jestem, ale malującego więcej i szybciej, a także częściej publikującego na TFH. Chciałbym również więcej grać i przestać narzekać na brak czasu.


Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

The Fantasy Hammer: Zdecydowanie figurkowe i bitewne wydanie cyklu Imperium Grozy Glena Cooka. Jest tam mnóstwo niezwykłych bohaterów, takich jak pochodzący z Trolledyngji Bragi Ragnarson – najpierw najemnik, potem król Kavelina, skrytobójca i król na wygnaniu Haroun bin Yousif, Niszczyciel Imperium – arcymag Varthlokkur, el Murid – Adept, arcymag i Cesarzowa Mgła i wielu innych z mistycznym Gwiezdnym Jeźdźcem na czele. A to wszystko w świecie politycznych, militarnych i finansowych wojen państw zachodu i Wysokiej Iglicy z Imperium Nieznającym Porażki – Shinsanem i jego Czarnymi Legionami oraz czarownikami Tervola.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

The Fantasy Hammer: Zbieram gry komputerowe i planszowe/karciane, w które pewnie i tak nie będę miał czasu zagrać. 😛 Mozolnie staram się ukończyć te kilka wybranych przeze mnie tytułów (dopiero niedawno udało mi się przejść Wiedźmina 1) i chociaż raz pograć w jakąś karciankę (polecam Gwinta!). Jakieś wymierne osiągnięcia mam zaś w Diablo III, bo łatwo jest tam krok po kroku stawać się coraz lepszym. 🙂


Dominig z Kostki Domina zapytał cię: Jak uzyskujesz tak intensywne i żywe kolory na swoich figurkach? Chętnie zobaczyłbym pomalowany w Twoim stylu model, ale w jakiejś ograniczonej i stonowanej kolorystyce, planujesz może coś podobnego?

The Fantasy Hammer: Współczesny i wciąż postępujący mroczny i ponury klimat figurek nie za bardzo mi odpowiada. Jak już wcześniej wskazałem najważniejsza dla mnie jest fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. Oznacza to, że można się pokusić o “realistyczne” przedstawienie danego modelu, czy też scenki/dioramy, ale bez fantastycznych, a czasem nawet komiksowych elementów, niczym nie będą się one różniły od prac typowo historycznych. Dla przykładu, brudny minotaur stojacy po kolana w błocie, z zakrwawionym toporem, może równie dobrze być malarskim majstersztykiem, ale w tłumie innych prac zapamiętam raczej te gdzie znajdę lśniącą zbroję i magiczny miecz/miecz energetyczny, albo kratowane spodnie i niebieskie włosy. Tak samo, realistycznie przedstawione oświetlenie na modelu zazwyczaj nie wygląda zbyt zachęcająco. Wracając jednak do pytania, to myślę, że to chyba nie kwestia używanych przeze mnie farb (chociaż staram się używać dość czystych kolorów), a raczej wielu nakładanych na siebie kolejno bardzo cienkich warstw farby. Zawsze staram się tak pomalować figurkę, by nie było widać przejść kolorów. W większości przypadków jednak przesadzam, bo nawet na dobrej jakości zdjęciu i tak mojego wysiłku nie widać (co innego gołym okiem w dobrym oświetleniu). Wpływa to jednak na ogólną głębię kolorów. Co więcej, pomalowane przeze mnie figurki zazwyczaj nie mają standardowego tzw. spot koloru, który powinien nieco przytłumić pozostałe. Eksperymentuję co prawda ostatnio z zimnymi i ciepłymi barwami (do tej pory dominowały niemal wyłącznie ciepłe) i kontrastem, ale chyba jeszcze nie znalazłem równowagi między nimi. Malowanie jesiennych Leśnych Elfów i Tzeentcha także wpływa na intensywność kolorów moich figurek.
Mam kilka pomysłów co do stonowanej i ograniczonej palety barw, a Twoja Nieumarła świta Hrabiego von Carstein zdecydowanie mnie natchnęła. Myślę, że będzie to dla mnie pewne wyzwanie, ale jednocześnie bardzo Was wszystkich zaskoczę. 🙂


Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

The Fantasy Hammer: Pytania będą dwa. Na Twoim blogu, poza figurkami z okresu II wojny światowej i Warhammera, pojawiają się wyjątkowe i mroczne figurki ze świata The Call of Cthulhu. Skąd pomysł na malowanie figurek związanych z twórczością Lovecraft’a, gdzie kupujesz figurki i skąd czerpiesz inspiracje dla ich konwersji i historii? Ponadto, czy planujesz napisać jakieś np. opowiadanie na podstawie Twoich wprowadzeń do poszczególnych wpisów?

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

The Fantasy HammerImarthil prowadzący bloga Kuźnia Imarthila.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie lub odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadaliśmy?

The Fantasy Hammer: Wspólnie daliśmy radę wyWrócić polską blogosferę do góry nogami, więc teraz czas na resztę świata. 😛 Dziękuję Wam, że tak licznie zaglądacie na The Fantasy Hammer i za każdy pozostawiony komentarz, ale najbardziej za to, że tak wspaniale promujecie nasze wspólne hobby!

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?