Posts Tagged ‘Między Młotem a Kowadłem’

Między Młotem a Kowadłem… – Krzysztof z Dust Brothers.

Posted on July 17th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Krzysztof, który od lipca 2014 roku prowadzi blog Dust Brothers.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:

Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Krzyśka teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Krzysztof: Od szkoły podstawowej kręciło mnie modelarstwo, wiadomo Matchbox w składnicy, kolejka z NRD (był taki kraj), Samoloty z Czechosłowacji (to taka Słowacja i Czechy, tylko razem). W liceum i na studiach modele redukcyjne to był mój świat, miałem wszystkie rosyjskie MIG’i od 15 do 29 . Potem przyszło dorosłe życie i trzeba było hobby w kącik rzucić. 
Ale zawsze obok, mój starszy brat (jak wpadał do domu ze studiów we Wrocławiu) opowiadał z wypiekami o wielkich bitwach Krasnoludów, Imperium i Elfów. No nie kumałem, aż pewnego dnia, już w Warszawie zobaczyłem jego armię Leśnych Elfów . To było już w 21 wieku, jakieś 12 lat temu. No i wpadłem na krótki romans z Warhammer’em. Konkretnie zbierałem Bretonię, ale nie było z kim grać. Wtedy mnie to przerosło i towar poszedł do ludzi, ale wróciłem do malowania modeli pojazdów pancernych i pracowałem nad warsztatem. Gry młodszy syn podrósł poszliśmy na Planszówki na Narodowym (chyba w 2013 lub 2014). Ciągnęło mnie do bitewniaków. A nóż/widelec, może młody się wkręci i będzie dobry powód. I wtedy wpadły mi w oko mega pojazdy w stylu Weird War do Dusta. Sam system taki prosty, w sam raz dla amatora i tak wielkie pole do działania dla modelarza. Miodzio i trwam w tym. A w tym roku wracam do świata Warhammera Age of Sigmar, na jeszcze półce czekają Warbandy Vikingów … i droga robi się pełna zakrętów modelarskich i bitewniaków. :)


Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Krzysztof: Wcześniej było kilka takich projektów, ale o innej tematyce. A pierwszy post pojawił się dokładnie 06 lipca 2014 roku. Na początku to była zabawa w naukę obsługi strony. Teraz to jest dalej zabawa, choć coraz poważniejsza. Okazało się, że mój blog jest jednym z niewielu aktywnych na Świecie o systemie Dust Tactics, którego oficjalna nazwa teraz to Dust1947. Czuję się w obowiązku. 😉

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Krzysztof: Bo nie znałem Blogspota, bo korzystałem z Wordpressa. Wordpress teraz już lubię bo znam i ma sporo dodatków. Nie jest źle, może mogłoby być lepiej. Blogspot ma chyba lepsze narzędzia społecznościowe.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

Krzysztof: Gdy go zakładałem to pogrywaliśmy w Dusta z synem i to miało być tak, jakby „Braterstwo Dusta”. Syn nie gra, blog został, Dust mnie wchłonął i nie wypuszcza, choć …pojawia się Age of Sigmar.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Krzysztof: Kiedyś się tym jarałem, ale jak masz blog o jednym systemie i to, szczerze mówiąc niewiodącym na rynku, to w sumie nie jest źle ok 15 tyś rocznie. No i nie bardzo ogarniam promocję w sieci. Dopiero teraz coś takiego jak plug-in SEO sobie uruchomiłem. Po za tym standard, czyli szerowanie postów. Dodam, że wraz z uporządkowanie systemu, nowymi zasadami Dust1947 i kiedy mamy dystrybutora na Europę w Warszawie to widać przyrosty, jeśli chodzi o polskich odbiorców. Jednak nadal większość czytelników pochodzi z USA oraz trochę Europy Zachodniej i Azji.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Krzysztof: Szczerze mówiąc, głupio się przyznać, ale raczej jestem biernym uczestnikiem życia towarzyskiego blogerów. Czasem, jak coś mi się mocno spodoba to wrzucę komentarz.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Krzysztof: Hmm, zmieniło się. Odkąd jestem na Bitewnych Wrotach to się pojawiły jakieś komentarze, bo zagranica to głównie na Facebooku pisze. No i polska scena blogowa zauważyła mój blog. To poczytuje sobie za wielki sukces. :) Jednak ciągle kombinuję jak to jest, że na innych blogach bywa po kilkanaście, kilkadziesiąt komentarzy. Może dlatego, że sam niewiele komentuję.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Krzysztof: Trudno wskazać konkretny wpis. Ale zawsze fajne dwa słowa wrzucą wyWrotowcy. Najczęściej przewijają się: Świat Valadoru, Małe Figurkowo, Kostka Domina i The Fantasy Hammer. Szacunek, za każdy komentarz, to zawsze motywuje.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Krzysztof: W zasadzie to lista blogów, które wspomniałem wyżej. A i jeszcze Maniex (człowiek rakieta, jak ogarnia tak szybko publikować???). Choć zauważyłem ciekawe zjawisko, że jak złapałem bakcyla Age of Sigmar, to ostatnio poszukuję wszelkie blogi o tym systemie. Dodam, że wszystkie wasze blogi są świetne, ale czas niestety nie jest z gumy. Dlatego nie mam szans czytać szczegółowo wszystko i wszystkich. Ale dobrze być w takim świetnym klubie.


Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Krzysztof: Bóg kości w tej kwestii dał mi szansę wyrzucić COMBO. :) Mam swój własny kawałek podłogi, jakieś 4-5 m2 zamykanej klitki z biureczkiem, osprzętem i wszystkim czego potrzebuje modelarz, bloger i kolekcjoner. Ostatnio po remoncie jest super i moje hobby nie wchodzi innym na głowę. I jeszcze stanowisko z aerografem w garażu. Magia, więcej do szczęścia nie potrzeba…póki co. 😉

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Krzysztof: Paleta farb to w zasadzie 100% Vallejo. Filtry, washe i pigmenty od MIG, AK i Vallejo. Celowo nie sięgam po innych producentów. Trzymam się tego, co mi pasuje. Nawet mam taki kajecik, gdzie zapisuje co mi się skończyło i zamawiam takie same kolory przez sklep na Allegro.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Krzysztof: Core, jak historia pokazuje to modelowanie i kolekcjonowanie. Mam nadzieję, że w końcu skończę jakąś frakcję malować (ale jeszcze co najmniej 20 pojazdów zostało do roboty, nie licząc piechoty). Natomiast gram dwa, trzy razy w miesiącu i staram się zaliczać wszystkie imprezy i turnieje Dustowe. Zobaczymy jak będzie z Age of Sigmar, póki co malowanie.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Krzysztof: Trochę z podglądania innych projektów, trochę z materiałów historycznych, ale szczerze mówiąc najbardziej lubię swobodę. W zasadzie nie mam modelu, który odwzorowywałby oryginalny model premium producenta lub jakiś faktyczny kamuflaż. Lubię używać wyobraźni i tworzyć swój styl, najlepiej unikalny.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Krzysztof: Manfreda. To mój ulubiony bohater z frakcji Niemieckiej. Niestety był wydany za czasów gumowatych żołnierzyków. Super, gdyby został ponownie wydany w stylu nowych figurek (twarde tworzywo, dużo detali, dużo oporządzenia). Taki jest Krzysio „Christopher” z miotaczem.


Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Krzysztof: Hmm, to szczerze nie mam pomysłu, poddaje się. :)

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Krzysztof: No to tak, uwaga …niespodzianka Dust Studio (wydawca Dust1947) jest moim źródełkiem modeli. Na początku brałem jak leci, wszystkie trzy frakcje Aliantów, Państwa Osi (Axis), Blok Sino-Sowiecki (SSU). Teraz skupiam się na perełkach i nowościach do Axis, Najemniczek i SSU. Żeby być szczerym, na początku to nie była jakość GW, ale teraz to już niezła liga, niektóre modele zasługują na celującą ocenę. Szczególnie wersje do składania, raj dla modelarzy z alternatywnymi opcjami uzbrojenia i bonusami. Moim zdaniem Dust ma najlepszy klimat jak ktoś lubi Weird War. Potem jest Tamiya bo, niespodzianka… Dust1947 dopuszcza Dustyfikację modeli Tamiya i wtedy chodzą, jako oficjalne jednostki. A ostatnio wkradają się model GW do Age of Sigmar. To jest jakość!!!


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Krzysztof: No to Dusta kupuję na www.warfactory.pl, bezpośrednio od Marka Laskowskiego, który jest dystrybutorem na Europę systemu. Dodatkowo mam to szczęście, że Paolo Parente z Dust Studio od czasu do czasu podrzuca mi modele do robienia recenzji. Wtedy wpadają taki miłe unboxingi na blogu. Co do zakupu chemii i takich drobiazgów to nie mam jakiegoś przywiązania, Allegro, JadarHobby to taki trochę standard. Natomiast AoS to z checią u Tolla w Wargamerze lub grapla.pl w Ząbkach. Świetne miejsce, które niedawno odkryłem.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny i dlaczego jest to DUST 1947?

Krzysztof: To pytanie nadaje się na oddzielny artykuł. 😉 Jak pisałem, nie jestem heroicznym bohaterem tysięcy systemów. Nie grałem ich wiele. Dust mi przypadł do gustu w stylem i modelami; mechami, samolotami, laserami, zombiakami. Albo to lubisz, albo nie. W dodatku sympatycznie to się składa i maluje. Teraz o samych zasadach. Nie jestem hardcore grania i lubię prostotę, dynamikę i przyjemność grania z nutką myśli taktycznej. To mi daje Dust, bo to są takie szachy (szczególnie w wersji na macie), tylko masz dowolność kreowania wojska. Gra jest dynamiczna, ty jedna jednostka, oponent jedna jednostka. I jest szybka (stosunkowo) 1 godzina do 2 max, chyba że masz myśliciela po drugiej stronie. 😉 Mata powoduje, że nie ma szans dyskutować, czy przesunąłeś się o 1 cal za dużo, czy widzisz jednostki. To jest wielki bonus. Ale gra ma też inny wymiar. Jest w pełni oficjalna wersja bez maty, 100% bitewniak, ale przy tych samych regułach, kartach i mechanice gry. Nie trzeba nic dodatkowego poza miarką i templateami wybuchów. Wszystkie reguły i karty do Dust1947 są za free na legalu. Dust, po trudnym okresie nabiera skrzydeł. W grze są trzy kluczowe bloki do wyboru Państwa Osi, Alianci i Blok Sino-Sowiecki. Każdy Blok ma frakcje i tak w przypadku Osi jest Wermacht, Neu Deutche Africa Korps, Zombiaki, Luftwaffe. Latem pojawi się frakcja Chinczyków do SSU oraz Komandosów Brytyjskich/Francuskich do Aliantów. A na Boże Narodzenie Wyznawcy Chtulu. :) Dzieje się i to lubię.


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Krzysztof: To ja zmienię pytanie na „…którą dodałeś do kolekcji i jak…” . Oficer Najemników, Pani Luisa, którą bardzo chciałem, ale była dostępna tylko dla członków Dust Elite (taki super-premium klub za dużą kasę). Uparłem się i Lusię sobie wykombinowałem poprzez połączenie figurki z inne zestawu Najemniczek z odpowiednią Bazooką. :) O oto jest moja gwiazda.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Krzysztof: Szarża Bretonią na polach Warhammera. Ale nie mam już Bretonii i Warhammera jaki znałem już też nie ma.


W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Krzysztof: Hmm… No nie wiem, może… Nic, pustka w głowie.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Krzysztof: Syn czasem się pytam co tam robię i ocenia jak mi idzie. Podrzuca też pomysły. Np. Luther, który dostał wyróżnienie na Fiestie Modelarskiej to była realizacja jego koncepcji. Żona, moja najbardziej cierpliwa Królowa na świecie, znosi te fanaberie. Czasem proszę ją o radę, co by tu jeszcze dodać, czasem pożycza sobie farbki i narzędzia do swoich dłubanek. Bywają jednak dni, kiedy wpadam „w ciąg uzależnienia od pędzla” i wtedy słyszę: „Zrobię dziś z Twoich Mechów Zupę”. Wiadomo, co trzeba wtedy zrobić. 😉


Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Krzysztof: Staram się brać udział we wszystkich ważniejszych turniejach Dusta w Polsce. Wychodzi tego kilka imprez w roku, ale środowisko się rozkręca. :) Mamy farta, że Oficjalne Mistrzostwa Europy Dust1947 zawitały do Warszawy w 2014 i 2015, w tym roku też były i już wiadomo że w Czerwcu 2017 też będą. To jest super impreza, zawsze na niej są przedstawiciel Dust Studio, Olivier Zamfirescu (autor zasad do gry) lub sam Paolo Parente (który odpowiada za całe uniwersum Dusta). W tym roku grało 40 zawodników w tym koło 10 z Niemiec, Szwecji i Francji. Środowisko jest w pytę, gramy na luzie, imprezy zawsze mają wieczorne spotkania, kiedy dowiadujemy się o nowościach, planowanych na najbliższy rok. Przy tym mam przyjemność, jako Dustbrothers, prowadzić tam Konkurs Modelarski. Także impreza jest nie tylko o graniu, ale też jest to pole do udziału modelarzy i malarzy. Już teraz Was zapraszam, naprawdę warto, szczególnie jeśli chcecie zobaczyć z czym się je tego Dusta.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Krzysztof: Mam nadzieję zrobić w wakacje skończyć malowanie Luftwaffe, może jedną konwersję do Aliantów oraz kolejnego mecha do Najemniczek. Po za tym pracuję nad modelami od Age of Sigmar (które pojawiać się będą tutaj www.mw.dustbrothers.pl).


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Krzysztof: Modelowanie i granie to super sposób na odpoczynek po pracy, sposób na nabranie dystansu do świata i rozładowanie emocji. Dlatego spodziewa się jeszcze więcej Dusta, ale również inne systemy. Chyba brakowało mi czegoś z Fantasy, będzie Age of Sigmar i mam nadzieję w końcu uruchomić Wikingów do Sagi.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Krzysztof: Dobre pytanie, nie znam środowiska gier za bardzo, więc może już to jest. Ale chyba chciałbym zobaczyć epickie bitwy w klimacie Gry o Tron.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Krzysztof: Pisanie bloga, rodzina, relaks i wypoczynek nad wodą. …ale na luzie.


Luca Laga z Gorzej się nie da… zadał ci pytanie: Wolisz grać “na przypał” czy niczym szachista siedzisz wpatrując się w stół i planujesz na pisiont ruchów wprzód?

Krzysztof: No to jest tak, to chyba zależy. Idealnie na turnieju to wychodzi, pierwszy dzień przemyślany, jakieś dwa zwycięstwa i jest perspektywa. Analityka, mózg się grzeje. Potem integracja i drugi dzień to już idzie na luzaka, na przypał, aby dojechać do końca, niech się dzieje wola… No i trzeba być odważnym, może uda się złamać statystykę. Co tam, piechota jest pancerna i żadnego czołgu się nie boi. :) A generalnie, to granie dla mnie to ma być 100% zabawy, bo po to wymyślono gry. Nie cierpię spiny i pyskówek, wtedy odpuszczam, mam to w pompie i idę „wpizdu”, oby dalej…

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Krzysztof: Czy zdarzają się maratony…., jeśli tak to ile tak można, oraz czy malowania, czy może grania?


I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

KrzysztofDominik z Kostka Domina.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Krzysztof: Cieszę się, że jestem na Bitewnych Wrotach, dzięki temu trochę więcej modelarzy i graczy dowiedziało się moim blogu. Ja natomiast mam przyjemność podziwiać prace i artykuły wielu naprawdę wybitnych blogerów, modelarzy, poniekąd artystów. Ja sam o sobie mówię rzemieślnik, umiem coś pomalować, czegoś tam się douczam w tym zakresie i staram się ciągle szukać inspiracji i środowisko (choć wirtualne) daje mi kopa i motywuje do nowych projektów. Dzięki Panie i Panowie, Do poczytania na blogach i forach. Do zobaczenia live.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Luca Lagao z Gorzej się nie da….

Posted on June 26th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.

Bohaterem kolejnego odcinka jest Luca Lagao, który od kwietnia 2016 roku prowadzi blog Gorzej się nie da….


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Luca Lagao teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Luca Lagao: 1995-96? Jakoś tak. Grą był Warzone wtedy bardzo popularny i jakoś to poleciało. Wtedy to nawet jeszcze grałem. Niestety to wszystko odbywało się w skali lokalnej i ograniczało się jedynie do osiedla. A potem były rozwody i powroty i teraz jestem gdzie jestem.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Luca Lagao: Blog niedawno skończył rok! A skąd się na niego pomysł? To taki proces średnio złożony. Po pierwsze chciałem jakoś wpłynąć na moją aktywność/częstotliwość malowania figurek czy zachować gdzieś swoje albo i nie moje patenty czy zestawy kolorów przy malowaniu rożnych części figurek. Kolejnym punktem była chęć poznani ludzi i ich sposobów na malowanie. Nie mam czasu na bieganie po sklepach i wymienianie się poglądami na temat takiej to a takiej techniki. Następną częścią składową był blog QC i jego aktywność na Bejcy. I tak w końcu wyszło. Stwierdziłem – a zrobię co mi szkodzi i poszło i leci….. wolno ale leci. :)

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Luca Lagao: Wiesz… to jest moje drugie podejście do blogowania. Kiedyś dawno temu chciałem coś takiego robić ale blogspotu jeszcze wtedy nie było (chyba) a ta strona z której zamierzałem skorzystać okazała się wtedy na tyle ciężka w obsłudze, że trochę się zraziłem i dałem sobie spokój. Teraz jest inaczej. Łatwiej ,a efekty są identyczne jak nie lepsze. Nie oczekuję niczego ponad, a jeśli już to zawsze mogę się popytać u któregoś z grona blogerów.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Luca Lagao: Na początku sprawdzałem codziennie. Taka śmieszna ekscytacja (łooo panie dziesięciu weszło). Teraz wcale nie zaglądam. OK, ostatni raz zrobiłem to z miesiąc temu jak koleżanka robiła mi w Sydney reklamę (były trzy wejścia hehehe).


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Luca Lagao: Jestem biernym podglądaczem. Czasami coś napiszę, czasami pokiwam głową z aprobatą. Piszę mało. Przepraszam.

Prowadzisz bloga ponad rok, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Czy zmieniało się to na przestrzeni lat?

Luca Lagao: Jakby wszystkie komentarze na fejsie były takie same lub podobne jak na blogu to świat byłby milszy, spokojniejszy. :)

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Luca Lagao: Na blogu nie koniecznie. Wszystkie są na swój sposób miłe nawet jeśli krytykują za to na FB tam to jest wesoło. Był taki jeden co leciał mniej więcej “Człowieku jak można wrzucić tak “prącie” zdjęcia! Nic na nich nie widać”. Okazało się że po prostu kolega na zdjęcia nie klikał, a że do tego doszedł kiepski dzień to wszystko się ułożyło w całość. Ale tak to nic specjalnego. :)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Luca Lagao: Zaglądam do Tomka co Maluje sobie i do Bastardów. Dlaczego? Bo Warzone. :)

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Luca Lagao: Poświęcam za mało. Ale też tyle na ile mogę sobie pozwolić. A warsztat to sfera marzeń które są jak najbardziej do zrealizowania tylko czekam na odpowiedni moment.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Luca Lagao: Do niedawna myślałem, że ograniczę się do jednej firmy ale tak się nie da. Teraz to wygląda jak zachciewajki dziewczynki “o to chcę to jest fajne i to i to i tamto też” potem się okazuje że użyłem raz może dwa ale kolekcja rośnie. :)

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Luca Lagao: Chyyyba kolekcjonerem. Cały czas się upieram, że będę grać. Coś tam wychodzi ale nie jest to poziom, który mnie satysfakcjonuje. Ale walczę!

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Luca Lagao: To zależy od figurki. Czasami to samo przychodzi patrzysz na ten kawałek plastiku/metalu/żywicy i już wiesz (Tak! Ty będziesz miał tutaj dupę! O tak!), a czasami muszę trochę posiedzieć pooglądać jak malują inni, zastanowić się nad detalami, kontrastami.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Luca Lagao: Wolnych Marines do starego Warzone.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Luca Lagao: Każdej zrobionej w technologi Finecast.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Luca Lagao: Nie liczę. Dużo. Różnych firm. Kupuję bo mi się podobają i już wiem jak je chcę pomalować. Czasami kupuję bo muszę bo potrzebuję ich do dioramy. Kupuje też kiedy w mojej głowie rodzi się plan zagrania w coś. A czasami kupuje bo chcę (coś jak zakup bucików ot tak). Ostatnio uciekam od figurek metalowych. Już mnie mory biorą jak pomyślę, że muszę taką pinować i czyścić. Niestety Infinity nie jest plastikowe. Powstrzymam się przed polecaniem. :)

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Luca Lagao: Modele najczęściej kupuję w Wargamerze bo lubię sobie pogadać z Tollem. Innym sklepem gdzie zaopatruję się jest FGB. Tam też kupuję farby. Jeśli wybieram się na zakupy wyłącznie farb, chemii czy pędzli udaję się do JadarHobby po drodze zahaczając o ulicę mazowiecką i sklepy dla plastyków.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Luca Lagao: Wh30k. Dlaczego? Za atmosferę. You know brat przeciw bratu. No dramat. O na przykład utwór, który jest na początku już zawsze będzie mi się kojarzyć z pierwszymi tomami Herezji i z Lokenem.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Luca Lagao: Ostatni Archaon na koniu, Guilliman i Cypher z Gathering Storm III.


W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Luca Lagao: Gothic (powtarzam się?). Nie ma gry, nie mam figurek (tak wiem ebay), nie miałbym z kim grać.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Luca Lagao: Warchimera/Hordy. Nie wiem nie trafia do mnie ten system.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Luca Lagao: Żona udaje że ja to coś interesuje ale ogólnie woli aby był porządek i po kilku dniach bałaganu nerwowo kręci się koło mokrej palety. :) Dzieciaki cóż… młodsze czeka tylko aby zajumać farbki bo fajne kolorowe a starsze czasami przyjdzie popatrzy (jak maluje w dzień), a tak to tłucze w Minecrafta. :]

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Luca Lagao: Kiedyś zawsze wybierałem się na Wojennego Młotka. I bardzo miło to wspominam. Szkoda, że się skończyło. Potem była długo przerwa no i jakieś dwa lata temu zacząłem wybierać się na konkursy modelarskie. Fajny był Złoty Troll, ale odbył się tylko raz. Też szkoda. W zeszłym roku ME w Dust Tactics. Polecam. W tym roku znowu się wybieram. Mam nadzieję, że nie przynoszę pecha i za rok znowu się odbędzie. 😉

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Luca Lagao: Przede wszystkim skończyć kolejną dioramkę na podstawie ilustracji z Warzone. Zrobić własny warsztat i zacząć więcej malować (nie wiem jak to inni robią że tak szybko i tak dużo). :)


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Luca Lagao: Tu gdzie jestem. nigdzie się nie wybieram. I chciałbym młodego wkręcać w to jakże pasjonujące hobby.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Luca Lagao: Jeszcze niedawno jęczałbym, że Fallout. Ale już się robi. Co więcej? Nie wiem. Może Ostatnia Rzeczpospolita? Tak. To mogłoby być całkiem fajne. Chociaż może za mało frakcji?

Bird z Tabletop Bastards przygotował dla Ciebie pytanie: Gdybyś miał zacząć zbierać/grać w kolejny system (istniejący lub już nie, koszta nie grają roli, masz wszystko za darmo i samo się maluje) to co by to było?

Luca Lagao: Drogi Bird’u. Co to za pytanie pytam się? :) To pytanie jest w stylu “Osiołkowi w żłoby dano”. Obawiam się, że byłby to jakiś produkt ukochanego przez wszystkich wydawcy z pewnej wyspy gdzie lubują się w herbacie. Bardzo możliwe, że byłoby to coś z uniwersum 40k. Najprawdopodobniej Gothic (Shadow się maluje, BB się maluje). Jeśli nie czterdziestka to poproszę, a wręcz apeluję o Dark Eden (nawet jako system oddzielny ale z możliwością łączenia z WZR).

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Luca Lagao: Wolisz grać “na przypał” czy niczym szachista siedzisz wpatrując się w stół i planujesz na pisiont ruchów wprzód.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

Luca LagaoCiekawi mnie jak sobie poradzi z pytaniami Krzysiek z Dust Brothers.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Luca Lagao: Od czego zaczynasz malowanie figurki? Od głowy. Konkretnie od oczu. Od prawego oka.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Luca Lagao z Gorzej się nie da….

Posted on June 26th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.

Bohaterem kolejnego odcinka jest Luca Lagao, który od kwietnia 2016 roku prowadzi blog Gorzej się nie da….


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Luca Lagao teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Luca Lagao: 1995-96? Jakoś tak. Grą był Warzone wtedy bardzo popularny i jakoś to poleciało. Wtedy to nawet jeszcze grałem. Niestety to wszystko odbywało się w skali lokalnej i ograniczało się jedynie do osiedla. A potem były rozwody i powroty i teraz jestem gdzie jestem.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Luca Lagao: Blog niedawno skończył rok! A skąd się na niego pomysł? To taki proces średnio złożony. Po pierwsze chciałem jakoś wpłynąć na moją aktywność/częstotliwość malowania figurek czy zachować gdzieś swoje albo i nie moje patenty czy zestawy kolorów przy malowaniu rożnych części figurek. Kolejnym punktem była chęć poznani ludzi i ich sposobów na malowanie. Nie mam czasu na bieganie po sklepach i wymienianie się poglądami na temat takiej to a takiej techniki. Następną częścią składową był blog QC i jego aktywność na Bejcy. I tak w końcu wyszło. Stwierdziłem – a zrobię co mi szkodzi i poszło i leci….. wolno ale leci. :)

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Luca Lagao: Wiesz… to jest moje drugie podejście do blogowania. Kiedyś dawno temu chciałem coś takiego robić ale blogspotu jeszcze wtedy nie było (chyba) a ta strona z której zamierzałem skorzystać okazała się wtedy na tyle ciężka w obsłudze, że trochę się zraziłem i dałem sobie spokój. Teraz jest inaczej. Łatwiej ,a efekty są identyczne jak nie lepsze. Nie oczekuję niczego ponad, a jeśli już to zawsze mogę się popytać u któregoś z grona blogerów.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Luca Lagao: Na początku sprawdzałem codziennie. Taka śmieszna ekscytacja (łooo panie dziesięciu weszło). Teraz wcale nie zaglądam. OK, ostatni raz zrobiłem to z miesiąc temu jak koleżanka robiła mi w Sydney reklamę (były trzy wejścia hehehe).


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Luca Lagao: Jestem biernym podglądaczem. Czasami coś napiszę, czasami pokiwam głową z aprobatą. Piszę mało. Przepraszam.

Prowadzisz bloga ponad rok, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Czy zmieniało się to na przestrzeni lat?

Luca Lagao: Jakby wszystkie komentarze na fejsie były takie same lub podobne jak na blogu to świat byłby milszy, spokojniejszy. :)

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Luca Lagao: Na blogu nie koniecznie. Wszystkie są na swój sposób miłe nawet jeśli krytykują za to na FB tam to jest wesoło. Był taki jeden co leciał mniej więcej “Człowieku jak można wrzucić tak “prącie” zdjęcia! Nic na nich nie widać”. Okazało się że po prostu kolega na zdjęcia nie klikał, a że do tego doszedł kiepski dzień to wszystko się ułożyło w całość. Ale tak to nic specjalnego. :)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Luca Lagao: Zaglądam do Tomka co Maluje sobie i do Bastardów. Dlaczego? Bo Warzone. :)

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Luca Lagao: Poświęcam za mało. Ale też tyle na ile mogę sobie pozwolić. A warsztat to sfera marzeń które są jak najbardziej do zrealizowania tylko czekam na odpowiedni moment.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Luca Lagao: Do niedawna myślałem, że ograniczę się do jednej firmy ale tak się nie da. Teraz to wygląda jak zachciewajki dziewczynki “o to chcę to jest fajne i to i to i tamto też” potem się okazuje że użyłem raz może dwa ale kolekcja rośnie. :)

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Luca Lagao: Chyyyba kolekcjonerem. Cały czas się upieram, że będę grać. Coś tam wychodzi ale nie jest to poziom, który mnie satysfakcjonuje. Ale walczę!

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Luca Lagao: To zależy od figurki. Czasami to samo przychodzi patrzysz na ten kawałek plastiku/metalu/żywicy i już wiesz (Tak! Ty będziesz miał tutaj dupę! O tak!), a czasami muszę trochę posiedzieć pooglądać jak malują inni, zastanowić się nad detalami, kontrastami.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Luca Lagao: Wolnych Marines do starego Warzone.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Luca Lagao: Każdej zrobionej w technologi Finecast.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Luca Lagao: Nie liczę. Dużo. Różnych firm. Kupuję bo mi się podobają i już wiem jak je chcę pomalować. Czasami kupuję bo muszę bo potrzebuję ich do dioramy. Kupuje też kiedy w mojej głowie rodzi się plan zagrania w coś. A czasami kupuje bo chcę (coś jak zakup bucików ot tak). Ostatnio uciekam od figurek metalowych. Już mnie mory biorą jak pomyślę, że muszę taką pinować i czyścić. Niestety Infinity nie jest plastikowe. Powstrzymam się przed polecaniem. :)

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Luca Lagao: Modele najczęściej kupuję w Wargamerze bo lubię sobie pogadać z Tollem. Innym sklepem gdzie zaopatruję się jest FGB. Tam też kupuję farby. Jeśli wybieram się na zakupy wyłącznie farb, chemii czy pędzli udaję się do JadarHobby po drodze zahaczając o ulicę mazowiecką i sklepy dla plastyków.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Luca Lagao: Wh30k. Dlaczego? Za atmosferę. You know brat przeciw bratu. No dramat. O na przykład utwór, który jest na początku już zawsze będzie mi się kojarzyć z pierwszymi tomami Herezji i z Lokenem.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Luca Lagao: Ostatni Archaon na koniu, Guilliman i Cypher z Gathering Storm III.


W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Luca Lagao: Gothic (powtarzam się?). Nie ma gry, nie mam figurek (tak wiem ebay), nie miałbym z kim grać.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Luca Lagao: Warchimera/Hordy. Nie wiem nie trafia do mnie ten system.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Luca Lagao: Żona udaje że ja to coś interesuje ale ogólnie woli aby był porządek i po kilku dniach bałaganu nerwowo kręci się koło mokrej palety. :) Dzieciaki cóż… młodsze czeka tylko aby zajumać farbki bo fajne kolorowe a starsze czasami przyjdzie popatrzy (jak maluje w dzień), a tak to tłucze w Minecrafta. :]

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Luca Lagao: Kiedyś zawsze wybierałem się na Wojennego Młotka. I bardzo miło to wspominam. Szkoda, że się skończyło. Potem była długo przerwa no i jakieś dwa lata temu zacząłem wybierać się na konkursy modelarskie. Fajny był Złoty Troll, ale odbył się tylko raz. Też szkoda. W zeszłym roku ME w Dust Tactics. Polecam. W tym roku znowu się wybieram. Mam nadzieję, że nie przynoszę pecha i za rok znowu się odbędzie. 😉

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Luca Lagao: Przede wszystkim skończyć kolejną dioramkę na podstawie ilustracji z Warzone. Zrobić własny warsztat i zacząć więcej malować (nie wiem jak to inni robią że tak szybko i tak dużo). :)


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Luca Lagao: Tu gdzie jestem. nigdzie się nie wybieram. I chciałbym młodego wkręcać w to jakże pasjonujące hobby.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Luca Lagao: Jeszcze niedawno jęczałbym, że Fallout. Ale już się robi. Co więcej? Nie wiem. Może Ostatnia Rzeczpospolita? Tak. To mogłoby być całkiem fajne. Chociaż może za mało frakcji?

Bird z Tabletop Bastards przygotował dla Ciebie pytanie: Gdybyś miał zacząć zbierać/grać w kolejny system (istniejący lub już nie, koszta nie grają roli, masz wszystko za darmo i samo się maluje) to co by to było?

Luca Lagao: Drogi Bird’u. Co to za pytanie pytam się? :) To pytanie jest w stylu “Osiołkowi w żłoby dano”. Obawiam się, że byłby to jakiś produkt ukochanego przez wszystkich wydawcy z pewnej wyspy gdzie lubują się w herbacie. Bardzo możliwe, że byłoby to coś z uniwersum 40k. Najprawdopodobniej Gothic (Shadow się maluje, BB się maluje). Jeśli nie czterdziestka to poproszę, a wręcz apeluję o Dark Eden (nawet jako system oddzielny ale z możliwością łączenia z WZR).

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Luca Lagao: Wolisz grać “na przypał” czy niczym szachista siedzisz wpatrując się w stół i planujesz na pisiont ruchów wprzód.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

Luca LagaoCiekawi mnie jak sobie poradzi z pytaniami Krzysiek z Dust Brothers.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Luca Lagao: Od czego zaczynasz malowanie figurki? Od głowy. Konkretnie od oczu. Od prawego oka.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Gervaz z bitewniakowe pogranicza.

Posted on June 5th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Gervaz, który od lipca 2016 roku prowadzi blog bitewniakowe pogranicze.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Gervaza teledysk.


Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Gervaz: Dawno temu, w ostatnich klasach podstawówki jarałem się Magią i mieczem, Kryształami czasu i tym podobnymi wydawnictwami. Jako że internet był jeszcze pieśnią przyszłości, trzeba był fizycznego spotkania z drugim człowiekiem, by pokłócić się o zasady i o to, która gra obsysa. W tym celu powstały kluby rpgowe. Jednym z nich był kielecki Avatar. Na jedno ze spotkań ktoś przyniósł ulotkę (w zasadzie broszurkę) Games Workshop. Wreszcie mogłem obejrzeć owe figurki w całej okazałości – na zdjęciach w Fantastyce nie było nic widać… Urzekły mnie te kolorowe i jednocześnie groteskowe ludziki, ustawione w równych rzędach, gotowe do stoczenia krwawej bitwy. Takie rzeczy działają na nastolatków, szczególnie wyposzczonych po mało barwnym dzieciństwie późnego PRL… Nic dziwnego, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Niedługo potem kieszonkowe zostało wydane na zamówienie pocztowe pudełka Skavenów i blistera z grupą dowodzenia. Tak to się zaczęło…

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Gervaz: Bitewniakowe pogranicza to stosunkowo nowe przedsięwzięcie. Pierwszy wpis ukazał się 21 lipca 2016. Sam pomysł narodził się na początku zeszłego roku. W trakcie rozmów z bratem zauważyliśmy, że brakuje w polskim internecie miejsca, w którym regularnie ukazują się teksty dotyczące zarówno gier bitewnych jak i ogólnie figurkowego hobby. I takiego, w którym nie ignoruje się faktu, że współcześnie granica między grami figurkowymi, planszówkami i karciankami ulega coraz większemu zatarciu. Nie tylko zasady się mieszają, ale też sama publiczność. Fani planszówek sięgają po ludziki, bitewniakowcy rozkładają plansze… No i do tego klimat. Brakowało mi niepoprawnych politycznie żartów, humoru jadącego po bandzie. Najbliższy tego ideału był blog Fireanta, ale zamilkł mniej więcej w tym okresie, kiedy ja wystartowałem. A jeśli nie ma takiego bloga, to warto go stworzyć samemu. A przy okazji sprawdzić, jak będzie mi się regularnie pisać – i jak się będzie to czytać innym. Bo gdybym kiedyś chciał zdywersyfikować profil działalności zawodowej, będzie jak znalazł.


Felietony/publicystyka to główne i charakterystyczne elementy twojego bloga, skąd czerpiesz pomysły na teksty?

Gervaz: Tu aż się prosi o cytat z 12 groszy… Ale to z tego powodu, że konkretna i jasna odpowiedź jest trudna, a źródeł pomysłów jest co najmniej kilka. Pierwsze to rozmowy z bratem i znajomymi. Gadamy sobie nie tylko o grach, ale ogólnie o świecie. I nie raz pojawia się zaskakująca konstatacja, która aż się prosi o rozwinięcie. Czasami ktoś wspomni o czymś, co go zaciekawiło. Poza tym zerkam sobie internet zdecydowanie częściej, niż jest mi to niezbędnie potrzebne. A tam (szczególnie na zachodnich stronach grupujących newsy) jest morze inspiracji. Co parę dni zapowiadany jest nowy system figurkowy. Na zachodzie istnieją relatywnie popularne gry, z rozbudowaną linią modeli, praktycznie nieznane w Polsce. Gdybym chciał pisać tylko o tym, miałbym tematów do końca życia. Trzeci źródło inspiracji jest najdziwniejsze. Bierze się ono z powietrza. Nagle przeczytam lub dostrzegę coś, co na pierwszy rzut oka nie jest niczym dziwnym… ale gdyby zatrzymać się dłużej, pod powierzchnią mogą kryć się bardzo ciekawe rzeczy. Tak było choćby z tematem 32 edycji karnawału blogowego.

Dziadu z Lasu, który wskazał cię jako bohatera tego wywiadu przygotował też dla Ciebie pytanie: Ile czasu poświęcasz na wpis, czy piszesz kilka dni czy i czekasz z publikacją czy wrzucasz na żywo?

Gervaz: Zacznijmy od czasu przygotowania. Duże, czwartkowe wpisy wymagają co najmniej kilku godzin posiedzenia przy kompie. Powiedziałbym że przygotowanie tekstu, to co najmniej cztery godziny czytania informacji źródłowych, opracowywania ich w formie pisemnej i dobierania obrazków. W praktyce ten czas rzadko kiedy jest tak krótki… Wciskają się w niego też takie aktywności jak oglądanie filmików na Youtubie i przeglądanie Facebooka. Ale realnie tego czasu zazwyczaj potrzeba więcej. Gdybym chciał przygotowywać te teksty dużo bardziej rzetelnie (z głębszym grzebaniem w źródłach, lepszą korektą) – nie starczyłoby czasu na pracę. Trochę lepiej jest z wywiadami – są one bowiem opracowywane w podobny sposób jak Między młotem a kowadłem. Tylko że to ja zadaję pytania. :) W efekcie przygotowanie takie zamyka się w trzech godzinach. Mniej więcej. Tego typu teksty czekają na publikację do czwartku rano. Chciałem, by blog funkcjonował regularnie. A środa to taki dzień, gdy mam okienko. I jeśli zawaliłem wcześniej, to wtedy mogę nadrobić zaległości.  Mniejsze teksty – jak krótkie informacje o istotnych nowościach ze świata gier figurkowych (albo prezentacje owoców mego wysiłku malarskiego) piszę szybciej, – i wrzucam od razu.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Gervaz: W moim przypadku nie można mówić o świadomej decyzji. Nie sprawdziłem przed startem kilku różnych stron i ich możliwości. Po prostu Blogger był podpięty pod konto pocztowe Google, nie przytłaczał ilością opcji do ogarnięcia. Łatwo mi było w nim wystartować. Z mojego punktu widzenia największą jego zaletą jest to, że już umiem się nim posługiwać.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Gervaz: To jest akurat dla mnie dość ważna sprawa. Sprawdzam codziennie, w dniu publikacji tekstu nawet kilkukrotnie. Wracam też do starszych tekstów i patrzę, czy coś się zmieniło. Dlaczego tak tego pilnuję? Mam ambicję, by szerzyć wiedzę o mniej popularnych grach figurkowych. W tym celu nawiązuję współpracę z ich autorami, dystrybutorami czy po prostu fanami – którzy zgadzają się wziąć udział w wywiadzie. Pytając ich o zgodę, roztaczam perspektywę zwiększenia liczby ludzi, którzy po wywiadzie poznają dany tytuł. Dobrze robi poparcie owych wizji konkretnymi liczbami. I jeszcze jedna spawa. Poszczególne kamienie milowe w całościowej liczbie wyświetleń to okazja do uczczenia sukcesu piwem. Na razie czekam na dobicie do 50.000.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Gervaz: Zanim zacząłem pisać, śledziłem ją nieregularnie. I głównie skupiłem się raczej na tekstach niż zdjęciach. Ale odkąd sam prowadzę bloga, regularnie patrzę, jak sobie radzą z tym zadaniem inni. I w większym stopniu doceniam, jakim wysiłkiem jest wrzucenie choćby jednego zdjęcia figurki i opisanie go. Stąd zawsze, gdy zobaczę coś fajnego, staram się zostawić po sobie pisemne wyrazy uznania.

Prowadzisz bloga ponad rok, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Czy zmieniało się to na przestrzeni lat?

Gervaz: W tym temacie nastąpiła istotna zmiana. Pierwsze komentarze były nieliczne i umiarkowanie rozbudowane. Wraz z upływem czasu zaczęło ich być coraz więcej, i stawały się dłuższe; zawierały w sobie coraz więcej przemyśleń, informacji i wniosków. W pewnym momencie przestałem za nimi nadążać. W zasadzie każdy komentarz mnie cieszy; nawet niekoniecznie pochwalny. Jeśli pojawia się krytyka, to znak dla mnie, że mój wpis poruszył czytelnika na tyle, by wcisnąć “komentuj” i wystukać choć kilka słów.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Gervaz: Na tyle, by wymienić go tu i teraz, bez grzebania w archiwum? Niestety nie. Treści w internecie żyją krótko. No i pamięć już nie ta. :(

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Gervaz: Mitologia współczesna – by pomyśleć trochę nad procesem myślenia. Z figurkowych: Wargame News And Terrain, żeby wiedzieć, co w trawie piszczy. A z polskich – Asienieboje – wargaming blog. Dzięki niemu mogę poczytać o mniej znanych grach nie tylko po angielsku.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Gervaz: W ostatnim okresie (kiedy to wziąłem się za prowadzenie bloga), szeroko rozumiane hobby (malowanie, sklejanie, granie, czytanie zasad) wypełnia niemal cały mój wolny czas. Ucierpiało oglądanie filmów, czytanie książek czy gry komputerowe… Ale nie żałuję, i tak jest zajebiście :) Bez stałego warsztatu byłoby to bardzo utrudnione. Przy konstruowaniu szafy przesuwnej do mieszkania uwzględniłem w projekcie miejsce na dedykowane stanowisko. Dzięki niemu wystarczy odsunąć drzwi, wysunąć szufladowy blat – i już można wrócić do pracy przerwanej poprzedniego dnia.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Gervaz: Do tej pory trzymałem się głównie farbek i chemii od Games Workshop. Jednak kolejne podwyżki (w tym na przykład te dotyczące cen washy) mocno zmotywowały mnie do szukania zamienników. W tej roli wyśmienicie sprawdzają się farbki od Vallejo i Army Painter. Od czasu do czasu wpadnie coś jeszcze z innych firm. Mam jednak w sobie sporo konserwatysty – i jeśli do tej pory byłem z czegoś zadowolony, to nie poświęcam zbyt dużo czasu na szukanie jeszcze lepszego modelu.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Gervaz: Najmniej jest we mnie aspektu kolekcjonerskiego. Umiem rozróżnić klasyczne i rzadko spotykane modele od masówki, ale nie jara mnie polowanie na te pierwsze. Znacznie więcej czasu poświęcam na klejenie i malowanie figurek, ale to nie dlatego, że rozgrywki są dla mnie tylko dodatkiem do modeli. Po prostu tego rodzaju rozrywka ma też (moim zdaniem) dostarczać przyjemności estetycznej. Na pewno chciałbym grać więcej, niż gram obecnie. Przynajmniej z jedną potyczkę na tydzień.


Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Gervaz: Jeśli chodzi o figurki historyczne, to przed pomalowaniem staram się obejrzeć trochę grafik i obrazków, by mieć jakieś pojęcie o domniemanym wyglądzie jednostek. W przypadku modeli fantasy podążam za własnym gustem i maluję ludki tak, by mi się podobały. Sęk w tym, że ten “własny gust” wcale nie jest własny, ale raczej powstały w dużej mierze na bazie propozycji wydawców danych figurek. I tak Skaveni są brązowi i brudni, a demony Nurgla maluję na różne odcienie zgniłej zieleni, zgniłego brązu, zgniłej żółci, zgniłej bieli i zgniłej szarości.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Gervaz: Nie za bardzo jestem zadowolony z piechoty szwedzkiej krajowej do Ogniem i Mieczem. To były moje pierwsze figurki w skali 15 mm, nie miałem jeszcze wtedy doświadczenia w ich malowaniu. I nie wiedziałem, czym dokładnie są poszczególne fragmenty. Pomyliłem na przykład prochownice z butelkami. Gdyby więc zaszła taka sytuacja, że pomalowałem już wszystko inne i nie mam żadnych nowych figurek do opracowania, to właśnie ci żołdacy poszli by do zmycia.


Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Gervaz: Zdecydowanie najbardziej traumatycznym doświadczeniem malarskim były upiory z Mantic Games. Nawet bohaterów z Descent 2 malowało mi się przyjemniej. Dlatego – nigdy więcej tych upiorów!

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Gervaz: Ile modeli w kolekcji? Jeśli liczyć jako jedną figurkę choćby pojedynczego piechociarza czy konnego do OiM – to na pewno jest ich więcej niż tysiąc. Nie wszystkie zostały jeszcze pomalowane. Oczywiście najwięcej moich ludków narodziło się w fabrykach Games Workshop. Ale niemało jest modeli od Warlord Games, Victrix Ltd i Wargamer. Troszeczkę od Mantic Games. Może te figurki nie są najlepiej wykonane, ale zdecydowanie wolę kupić 10 upiorów za 50 zł, niż wydać na ten cel 450 zł i wzbogacić wiodącego światowego producenta. I do tego spora ilość samoróbek i konwersji. Jak już domyśliliście się, wybierając figurkę, biorę pod uwagę jej cenę. Ale tą sprawdzam tylko wtedy, jeśli w ogóle widzę miejsce danego modelu w mojej armii – i docelowo na stole bitwy. Raczej nie kupuję figurek w celach stricte malarskich i kolekcjonerskich. Na dzień dzisiejszy najbardziej rekomendowałby figurki Victrix Ltd. Cechują się one wyjątkowo dobrym stosunkiem trzech kluczowych, z mojego punktu widzenia, parametrów; jakości wykonania (wystarczająco dobra), ilości figurek w opakowaniu (duża) i ceny (niska w porównaniu do innych producentów). Oczywiście mają też wady – przede wszystkim taką, że przedstawiają wyłącznie historycznych żołnierzy z okresu starożytności i wojen napoleońskich.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Gervaz: Tam, gdzie są szybko i bezproblemowo dostępne, po możliwie najniższych kosztach. Wolę kupować nowe figurki (możliwość sklejenia ich po swojemu, nie trzeba czyścić) – ale nie oprę się atrakcyjnej ofercie na Allegro czy na forum danej gry. Do tego wolę raczej niestandardowe systemy – a co za tym idzie, nie w każdym sklepie kupię np. piechotę templariuszy z Fireforge. Z tej przyczyny ich wybór jest dość ograniczony. Ponadto lubię kupować rzeczy w sklepach stacjonarnych, szczególnie tych, które aktywnie wspierają hobby.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Gervaz: Ulubione uniwersum… Zawężę odpowiedź do światów z gier figurkowych. Wielką miłością darzę Warhammera 40.000. Autorom udało się stworzyć (nie)rzeczywistość pełną potęgi, grozy i absurdu. Z najbardziej opresyjnym i jednocześnie niewydolnym organizmem politycznym – Imperium Człowieka. To świat, w którym każda ze stron ma swoje za uszami – i nie istnieje nikt “dobry”. A jednocześnie trudno wskazać największego “złego”. Niestety sztandarowa gra tego uniwersum rozmieniła na drobne jego potencjał. Dużo lepiej przyswaja mi się książki czy systemy rpg o Warhammerze 40.000. Gdyby tak wznowili Epic… Drugi znakomity świat to druga połowa XVII wieku, Europa środkowa i wschodnia. Czyli uniwersum Ogniem i Mieczem. W tym wypadku autorzy nie musieli nic wymyślać – tylko dokonać odpowiedniej selekcji. I wybrali najlepiej, jak to tylko możliwe. Kilkanaście państw o zupełnie różnych tradycjach wojskowych, systemie politycznym, religiach – i jednocześnie o porównywalnej potędze i potencjale taktycznym. O Sprzecznych interesach i systemie aliansów zmieniających się jak w kalejdoskopie. Znakomita arena do zmagań figurkowych. A do tego z dużą ilością fluffu. :)


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Gervaz: Kartagiński słoń bojowy od firmy Agema Miniatures. Problem z tym zwierzakiem nie polega na tym, że jest wycofany z produkcji, tylko raczej na tym, że nie jest sprowadzany do Polski. A zamówienie indywidualne… Powiem tylko tyle, że chyba wolę poczekać na plastikowego od Victrix Ltd.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Gervaz: Mam bardzo ciepłe wspomnienia związane z Man O’ War
 i bynajmniej nie chodzi tu tylko o zespół. To stara gra o bitwach morskich w Starym Świecie (z WFB). Ależ w niej było klimatu i emocji! A do tego łatwe i szybkie zasady. Niestety – dziś nie ma już tej gry, nie ma już figurek – a Dreadfleet nie dorasta tej grze nawet do zęzy.


W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Gervaz: Odpowiedź jest bardzo prosta. Warhammer Fantasy Battle. Absolutnie nic nie przemawia za powrotem do tamtej mechaniki. Lepiej już sycić sentyment miłymi wspomnieniami – niż zaznać tego koszmaru na żywo po raz kolejny.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Gervaz: Z tym było różnie. Początkowo rodzice irytowali się, że ich nastoletnia latorośl dłubie przy ludzikach, zamiast uczyć się matematyki czy dorabiać sobie na budowie… I nastawianie to łagodniało tylko w nieznacznym stopniu wraz upływem czasu. Na szczęście żona i syn podchodzą do tego z pełną akceptacją a nawet zainteresowaniem. Kibicują mi w turniejach i malowaniu figurek. No i jest to znakomity sposób na spędzenie czasu z synem… Choć trudno mi z nim wygrać w X-Wing.


Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Gervaz: Uczestniczę na tyle, na ile pozawala czas. Nie każdy weekend dorosłego jest wolny, nawet wtedy, kiedy nie idzie się do pracy. Znakomicie bawiłem się na Szturmie – który akurat wtedy nie był turniejem, ale czymś w rodzaju fabularnej kampanii. Świetnie było być częścią drużyny i wspólnie planować kroki przeciwko wrogom! Pod względem organizacji najlepsze wrażenie zrobiły na mnie mistrzostwa Ogniem i Mieczem w Wilanowie. Już wiem, że będę się na nie regularnie wybierał w przyszłości. Ogólnie planuję zwiększyć swe uczestnictwo w imprezach. To doskonała okazja na pełne zanurzenie w figurkowym klimacie. Wiążę duże nadzieje ze zbliżającym się konwentem Gladius.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Gervaz: Dokończyć drugą dywizję do Hail Caesar – czyli oddział Caetrati i dowódcę. W chwili, gdy czytacie te słowa, figurki mogą już być pomalowane. Potem chcę domalować podjazd od Ogniem i Mieczem – posterunek cesarski. W następnej kolejności na farbę czeka reszta szwedzkiej rajtarii i demony Nurgla.


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Gervaz: Wersja minimum: maluję i piszę tyle, ile obecnie. Za to więcej gram. Szczególnie w gry, do których obecnie maluję figurki. I ciągle poznaję nowe systemy. Wersja maksimum – jestem poważnie zaangażowany w coś w rodzaju dziennikarstwa nt. gier figurkowych. Wersja realna – we wrześniu urodzi mi się drugie dziecko.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Gervaz: Przyjmijmy, że system rpg jest książką. W takim układzie nie mogę się doczekać figurkowej wersji Wampir: Mroczne Wieki. Ta gra znacznie lepiej nadaje się na bitewniaka, niż rpg. Być może, gdy wygram w totolotka, zwolnię się z pracy i napiszę do tego zasady, wzorując się na mechanice Frostgrave.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Gervaz: Najchętniej zapytałbym o różnice w hobbym wargamingowym pomiędzy Polską a krajami anglosaskimi.


I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

GervazJeśli jeszcze nie wystąpił, to wzywam Bartka Zyndę ze wspomnianego już bloga Asienieboje – wargaming blog.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie lub odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadaliśmy?

Gervaz: Kiedy zadają takie pytanie w robocie, w odpowiedzi albo nie pojawia się nic istotnego, albo wypływają na wierzch bardzo paskudne historie. To chyba dobry moment, by zakończyć rozmowę. 😉

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Gervaz z bitewniakowe pogranicza.

Posted on June 5th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Gervaz, który od lipca 2016 roku prowadzi blog bitewniakowe pogranicze.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Gervaza teledysk.


Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Gervaz: Dawno temu, w ostatnich klasach podstawówki jarałem się Magią i mieczem, Kryształami czasu i tym podobnymi wydawnictwami. Jako że internet był jeszcze pieśnią przyszłości, trzeba był fizycznego spotkania z drugim człowiekiem, by pokłócić się o zasady i o to, która gra obsysa. W tym celu powstały kluby rpgowe. Jednym z nich był kielecki Avatar. Na jedno ze spotkań ktoś przyniósł ulotkę (w zasadzie broszurkę) Games Workshop. Wreszcie mogłem obejrzeć owe figurki w całej okazałości – na zdjęciach w Fantastyce nie było nic widać… Urzekły mnie te kolorowe i jednocześnie groteskowe ludziki, ustawione w równych rzędach, gotowe do stoczenia krwawej bitwy. Takie rzeczy działają na nastolatków, szczególnie wyposzczonych po mało barwnym dzieciństwie późnego PRL… Nic dziwnego, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Niedługo potem kieszonkowe zostało wydane na zamówienie pocztowe pudełka Skavenów i blistera z grupą dowodzenia. Tak to się zaczęło…

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Gervaz: Bitewniakowe pogranicza to stosunkowo nowe przedsięwzięcie. Pierwszy wpis ukazał się 21 lipca 2016. Sam pomysł narodził się na początku zeszłego roku. W trakcie rozmów z bratem zauważyliśmy, że brakuje w polskim internecie miejsca, w którym regularnie ukazują się teksty dotyczące zarówno gier bitewnych jak i ogólnie figurkowego hobby. I takiego, w którym nie ignoruje się faktu, że współcześnie granica między grami figurkowymi, planszówkami i karciankami ulega coraz większemu zatarciu. Nie tylko zasady się mieszają, ale też sama publiczność. Fani planszówek sięgają po ludziki, bitewniakowcy rozkładają plansze… No i do tego klimat. Brakowało mi niepoprawnych politycznie żartów, humoru jadącego po bandzie. Najbliższy tego ideału był blog Fireanta, ale zamilkł mniej więcej w tym okresie, kiedy ja wystartowałem. A jeśli nie ma takiego bloga, to warto go stworzyć samemu. A przy okazji sprawdzić, jak będzie mi się regularnie pisać – i jak się będzie to czytać innym. Bo gdybym kiedyś chciał zdywersyfikować profil działalności zawodowej, będzie jak znalazł.


Felietony/publicystyka to główne i charakterystyczne elementy twojego bloga, skąd czerpiesz pomysły na teksty?

Gervaz: Tu aż się prosi o cytat z 12 groszy… Ale to z tego powodu, że konkretna i jasna odpowiedź jest trudna, a źródeł pomysłów jest co najmniej kilka. Pierwsze to rozmowy z bratem i znajomymi. Gadamy sobie nie tylko o grach, ale ogólnie o świecie. I nie raz pojawia się zaskakująca konstatacja, która aż się prosi o rozwinięcie. Czasami ktoś wspomni o czymś, co go zaciekawiło. Poza tym zerkam sobie internet zdecydowanie częściej, niż jest mi to niezbędnie potrzebne. A tam (szczególnie na zachodnich stronach grupujących newsy) jest morze inspiracji. Co parę dni zapowiadany jest nowy system figurkowy. Na zachodzie istnieją relatywnie popularne gry, z rozbudowaną linią modeli, praktycznie nieznane w Polsce. Gdybym chciał pisać tylko o tym, miałbym tematów do końca życia. Trzeci źródło inspiracji jest najdziwniejsze. Bierze się ono z powietrza. Nagle przeczytam lub dostrzegę coś, co na pierwszy rzut oka nie jest niczym dziwnym… ale gdyby zatrzymać się dłużej, pod powierzchnią mogą kryć się bardzo ciekawe rzeczy. Tak było choćby z tematem 32 edycji karnawału blogowego.

Dziadu z Lasu, który wskazał cię jako bohatera tego wywiadu przygotował też dla Ciebie pytanie: Ile czasu poświęcasz na wpis, czy piszesz kilka dni czy i czekasz z publikacją czy wrzucasz na żywo?

Gervaz: Zacznijmy od czasu przygotowania. Duże, czwartkowe wpisy wymagają co najmniej kilku godzin posiedzenia przy kompie. Powiedziałbym że przygotowanie tekstu, to co najmniej cztery godziny czytania informacji źródłowych, opracowywania ich w formie pisemnej i dobierania obrazków. W praktyce ten czas rzadko kiedy jest tak krótki… Wciskają się w niego też takie aktywności jak oglądanie filmików na Youtubie i przeglądanie Facebooka. Ale realnie tego czasu zazwyczaj potrzeba więcej. Gdybym chciał przygotowywać te teksty dużo bardziej rzetelnie (z głębszym grzebaniem w źródłach, lepszą korektą) – nie starczyłoby czasu na pracę. Trochę lepiej jest z wywiadami – są one bowiem opracowywane w podobny sposób jak Między młotem a kowadłem. Tylko że to ja zadaję pytania. :) W efekcie przygotowanie takie zamyka się w trzech godzinach. Mniej więcej. Tego typu teksty czekają na publikację do czwartku rano. Chciałem, by blog funkcjonował regularnie. A środa to taki dzień, gdy mam okienko. I jeśli zawaliłem wcześniej, to wtedy mogę nadrobić zaległości.  Mniejsze teksty – jak krótkie informacje o istotnych nowościach ze świata gier figurkowych (albo prezentacje owoców mego wysiłku malarskiego) piszę szybciej, – i wrzucam od razu.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Gervaz: W moim przypadku nie można mówić o świadomej decyzji. Nie sprawdziłem przed startem kilku różnych stron i ich możliwości. Po prostu Blogger był podpięty pod konto pocztowe Google, nie przytłaczał ilością opcji do ogarnięcia. Łatwo mi było w nim wystartować. Z mojego punktu widzenia największą jego zaletą jest to, że już umiem się nim posługiwać.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Gervaz: To jest akurat dla mnie dość ważna sprawa. Sprawdzam codziennie, w dniu publikacji tekstu nawet kilkukrotnie. Wracam też do starszych tekstów i patrzę, czy coś się zmieniło. Dlaczego tak tego pilnuję? Mam ambicję, by szerzyć wiedzę o mniej popularnych grach figurkowych. W tym celu nawiązuję współpracę z ich autorami, dystrybutorami czy po prostu fanami – którzy zgadzają się wziąć udział w wywiadzie. Pytając ich o zgodę, roztaczam perspektywę zwiększenia liczby ludzi, którzy po wywiadzie poznają dany tytuł. Dobrze robi poparcie owych wizji konkretnymi liczbami. I jeszcze jedna spawa. Poszczególne kamienie milowe w całościowej liczbie wyświetleń to okazja do uczczenia sukcesu piwem. Na razie czekam na dobicie do 50.000.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Gervaz: Zanim zacząłem pisać, śledziłem ją nieregularnie. I głównie skupiłem się raczej na tekstach niż zdjęciach. Ale odkąd sam prowadzę bloga, regularnie patrzę, jak sobie radzą z tym zadaniem inni. I w większym stopniu doceniam, jakim wysiłkiem jest wrzucenie choćby jednego zdjęcia figurki i opisanie go. Stąd zawsze, gdy zobaczę coś fajnego, staram się zostawić po sobie pisemne wyrazy uznania.

Prowadzisz bloga ponad rok, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Czy zmieniało się to na przestrzeni lat?

Gervaz: W tym temacie nastąpiła istotna zmiana. Pierwsze komentarze były nieliczne i umiarkowanie rozbudowane. Wraz z upływem czasu zaczęło ich być coraz więcej, i stawały się dłuższe; zawierały w sobie coraz więcej przemyśleń, informacji i wniosków. W pewnym momencie przestałem za nimi nadążać. W zasadzie każdy komentarz mnie cieszy; nawet niekoniecznie pochwalny. Jeśli pojawia się krytyka, to znak dla mnie, że mój wpis poruszył czytelnika na tyle, by wcisnąć “komentuj” i wystukać choć kilka słów.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Gervaz: Na tyle, by wymienić go tu i teraz, bez grzebania w archiwum? Niestety nie. Treści w internecie żyją krótko. No i pamięć już nie ta. :(

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Gervaz: Mitologia współczesna – by pomyśleć trochę nad procesem myślenia. Z figurkowych: Wargame News And Terrain, żeby wiedzieć, co w trawie piszczy. A z polskich – Asienieboje – wargaming blog. Dzięki niemu mogę poczytać o mniej znanych grach nie tylko po angielsku.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Gervaz: W ostatnim okresie (kiedy to wziąłem się za prowadzenie bloga), szeroko rozumiane hobby (malowanie, sklejanie, granie, czytanie zasad) wypełnia niemal cały mój wolny czas. Ucierpiało oglądanie filmów, czytanie książek czy gry komputerowe… Ale nie żałuję, i tak jest zajebiście :) Bez stałego warsztatu byłoby to bardzo utrudnione. Przy konstruowaniu szafy przesuwnej do mieszkania uwzględniłem w projekcie miejsce na dedykowane stanowisko. Dzięki niemu wystarczy odsunąć drzwi, wysunąć szufladowy blat – i już można wrócić do pracy przerwanej poprzedniego dnia.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Gervaz: Do tej pory trzymałem się głównie farbek i chemii od Games Workshop. Jednak kolejne podwyżki (w tym na przykład te dotyczące cen washy) mocno zmotywowały mnie do szukania zamienników. W tej roli wyśmienicie sprawdzają się farbki od Vallejo i Army Painter. Od czasu do czasu wpadnie coś jeszcze z innych firm. Mam jednak w sobie sporo konserwatysty – i jeśli do tej pory byłem z czegoś zadowolony, to nie poświęcam zbyt dużo czasu na szukanie jeszcze lepszego modelu.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Gervaz: Najmniej jest we mnie aspektu kolekcjonerskiego. Umiem rozróżnić klasyczne i rzadko spotykane modele od masówki, ale nie jara mnie polowanie na te pierwsze. Znacznie więcej czasu poświęcam na klejenie i malowanie figurek, ale to nie dlatego, że rozgrywki są dla mnie tylko dodatkiem do modeli. Po prostu tego rodzaju rozrywka ma też (moim zdaniem) dostarczać przyjemności estetycznej. Na pewno chciałbym grać więcej, niż gram obecnie. Przynajmniej z jedną potyczkę na tydzień.


Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Gervaz: Jeśli chodzi o figurki historyczne, to przed pomalowaniem staram się obejrzeć trochę grafik i obrazków, by mieć jakieś pojęcie o domniemanym wyglądzie jednostek. W przypadku modeli fantasy podążam za własnym gustem i maluję ludki tak, by mi się podobały. Sęk w tym, że ten “własny gust” wcale nie jest własny, ale raczej powstały w dużej mierze na bazie propozycji wydawców danych figurek. I tak Skaveni są brązowi i brudni, a demony Nurgla maluję na różne odcienie zgniłej zieleni, zgniłego brązu, zgniłej żółci, zgniłej bieli i zgniłej szarości.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Gervaz: Nie za bardzo jestem zadowolony z piechoty szwedzkiej krajowej do Ogniem i Mieczem. To były moje pierwsze figurki w skali 15 mm, nie miałem jeszcze wtedy doświadczenia w ich malowaniu. I nie wiedziałem, czym dokładnie są poszczególne fragmenty. Pomyliłem na przykład prochownice z butelkami. Gdyby więc zaszła taka sytuacja, że pomalowałem już wszystko inne i nie mam żadnych nowych figurek do opracowania, to właśnie ci żołdacy poszli by do zmycia.


Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Gervaz: Zdecydowanie najbardziej traumatycznym doświadczeniem malarskim były upiory z Mantic Games. Nawet bohaterów z Descent 2 malowało mi się przyjemniej. Dlatego – nigdy więcej tych upiorów!

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Gervaz: Ile modeli w kolekcji? Jeśli liczyć jako jedną figurkę choćby pojedynczego piechociarza czy konnego do OiM – to na pewno jest ich więcej niż tysiąc. Nie wszystkie zostały jeszcze pomalowane. Oczywiście najwięcej moich ludków narodziło się w fabrykach Games Workshop. Ale niemało jest modeli od Warlord Games, Victrix Ltd i Wargamer. Troszeczkę od Mantic Games. Może te figurki nie są najlepiej wykonane, ale zdecydowanie wolę kupić 10 upiorów za 50 zł, niż wydać na ten cel 450 zł i wzbogacić wiodącego światowego producenta. I do tego spora ilość samoróbek i konwersji. Jak już domyśliliście się, wybierając figurkę, biorę pod uwagę jej cenę. Ale tą sprawdzam tylko wtedy, jeśli w ogóle widzę miejsce danego modelu w mojej armii – i docelowo na stole bitwy. Raczej nie kupuję figurek w celach stricte malarskich i kolekcjonerskich. Na dzień dzisiejszy najbardziej rekomendowałby figurki Victrix Ltd. Cechują się one wyjątkowo dobrym stosunkiem trzech kluczowych, z mojego punktu widzenia, parametrów; jakości wykonania (wystarczająco dobra), ilości figurek w opakowaniu (duża) i ceny (niska w porównaniu do innych producentów). Oczywiście mają też wady – przede wszystkim taką, że przedstawiają wyłącznie historycznych żołnierzy z okresu starożytności i wojen napoleońskich.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Gervaz: Tam, gdzie są szybko i bezproblemowo dostępne, po możliwie najniższych kosztach. Wolę kupować nowe figurki (możliwość sklejenia ich po swojemu, nie trzeba czyścić) – ale nie oprę się atrakcyjnej ofercie na Allegro czy na forum danej gry. Do tego wolę raczej niestandardowe systemy – a co za tym idzie, nie w każdym sklepie kupię np. piechotę templariuszy z Fireforge. Z tej przyczyny ich wybór jest dość ograniczony. Ponadto lubię kupować rzeczy w sklepach stacjonarnych, szczególnie tych, które aktywnie wspierają hobby.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Gervaz: Ulubione uniwersum… Zawężę odpowiedź do światów z gier figurkowych. Wielką miłością darzę Warhammera 40.000. Autorom udało się stworzyć (nie)rzeczywistość pełną potęgi, grozy i absurdu. Z najbardziej opresyjnym i jednocześnie niewydolnym organizmem politycznym – Imperium Człowieka. To świat, w którym każda ze stron ma swoje za uszami – i nie istnieje nikt “dobry”. A jednocześnie trudno wskazać największego “złego”. Niestety sztandarowa gra tego uniwersum rozmieniła na drobne jego potencjał. Dużo lepiej przyswaja mi się książki czy systemy rpg o Warhammerze 40.000. Gdyby tak wznowili Epic… Drugi znakomity świat to druga połowa XVII wieku, Europa środkowa i wschodnia. Czyli uniwersum Ogniem i Mieczem. W tym wypadku autorzy nie musieli nic wymyślać – tylko dokonać odpowiedniej selekcji. I wybrali najlepiej, jak to tylko możliwe. Kilkanaście państw o zupełnie różnych tradycjach wojskowych, systemie politycznym, religiach – i jednocześnie o porównywalnej potędze i potencjale taktycznym. O Sprzecznych interesach i systemie aliansów zmieniających się jak w kalejdoskopie. Znakomita arena do zmagań figurkowych. A do tego z dużą ilością fluffu. :)


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Gervaz: Kartagiński słoń bojowy od firmy Agema Miniatures. Problem z tym zwierzakiem nie polega na tym, że jest wycofany z produkcji, tylko raczej na tym, że nie jest sprowadzany do Polski. A zamówienie indywidualne… Powiem tylko tyle, że chyba wolę poczekać na plastikowego od Victrix Ltd.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Gervaz: Mam bardzo ciepłe wspomnienia związane z Man O’ War
 i bynajmniej nie chodzi tu tylko o zespół. To stara gra o bitwach morskich w Starym Świecie (z WFB). Ależ w niej było klimatu i emocji! A do tego łatwe i szybkie zasady. Niestety – dziś nie ma już tej gry, nie ma już figurek – a Dreadfleet nie dorasta tej grze nawet do zęzy.


W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Gervaz: Odpowiedź jest bardzo prosta. Warhammer Fantasy Battle. Absolutnie nic nie przemawia za powrotem do tamtej mechaniki. Lepiej już sycić sentyment miłymi wspomnieniami – niż zaznać tego koszmaru na żywo po raz kolejny.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Gervaz: Z tym było różnie. Początkowo rodzice irytowali się, że ich nastoletnia latorośl dłubie przy ludzikach, zamiast uczyć się matematyki czy dorabiać sobie na budowie… I nastawianie to łagodniało tylko w nieznacznym stopniu wraz upływem czasu. Na szczęście żona i syn podchodzą do tego z pełną akceptacją a nawet zainteresowaniem. Kibicują mi w turniejach i malowaniu figurek. No i jest to znakomity sposób na spędzenie czasu z synem… Choć trudno mi z nim wygrać w X-Wing.


Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Gervaz: Uczestniczę na tyle, na ile pozawala czas. Nie każdy weekend dorosłego jest wolny, nawet wtedy, kiedy nie idzie się do pracy. Znakomicie bawiłem się na Szturmie – który akurat wtedy nie był turniejem, ale czymś w rodzaju fabularnej kampanii. Świetnie było być częścią drużyny i wspólnie planować kroki przeciwko wrogom! Pod względem organizacji najlepsze wrażenie zrobiły na mnie mistrzostwa Ogniem i Mieczem w Wilanowie. Już wiem, że będę się na nie regularnie wybierał w przyszłości. Ogólnie planuję zwiększyć swe uczestnictwo w imprezach. To doskonała okazja na pełne zanurzenie w figurkowym klimacie. Wiążę duże nadzieje ze zbliżającym się konwentem Gladius.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Gervaz: Dokończyć drugą dywizję do Hail Caesar – czyli oddział Caetrati i dowódcę. W chwili, gdy czytacie te słowa, figurki mogą już być pomalowane. Potem chcę domalować podjazd od Ogniem i Mieczem – posterunek cesarski. W następnej kolejności na farbę czeka reszta szwedzkiej rajtarii i demony Nurgla.


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Gervaz: Wersja minimum: maluję i piszę tyle, ile obecnie. Za to więcej gram. Szczególnie w gry, do których obecnie maluję figurki. I ciągle poznaję nowe systemy. Wersja maksimum – jestem poważnie zaangażowany w coś w rodzaju dziennikarstwa nt. gier figurkowych. Wersja realna – we wrześniu urodzi mi się drugie dziecko.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Gervaz: Przyjmijmy, że system rpg jest książką. W takim układzie nie mogę się doczekać figurkowej wersji Wampir: Mroczne Wieki. Ta gra znacznie lepiej nadaje się na bitewniaka, niż rpg. Być może, gdy wygram w totolotka, zwolnię się z pracy i napiszę do tego zasady, wzorując się na mechanice Frostgrave.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Gervaz: Najchętniej zapytałbym o różnice w hobbym wargamingowym pomiędzy Polską a krajami anglosaskimi.


I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

GervazJeśli jeszcze nie wystąpił, to wzywam Bartka Zyndę ze wspomnianego już bloga Asienieboje – wargaming blog.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie lub odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadaliśmy?

Gervaz: Kiedy zadają takie pytanie w robocie, w odpowiedzi albo nie pojawia się nic istotnego, albo wypływają na wierzch bardzo paskudne historie. To chyba dobry moment, by zakończyć rozmowę. 😉

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Bird i Nef z Tabletop Bastards.

Posted on May 15th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie TUTAJ.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterami kolejnego odcinka są Bird i Nef, który od stycznia 2016 roku prowadzą blog Tabletop Bastards.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Birda i Nefa film.


Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.
Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Bird: Okolice roku 1996/97 i pierwsza edycja Warzone. Zobaczyłem zdjęcia free marines Capitolu w jakimś numerze Magii i Miecza, potem przeszedłem się do okolicznego sklepu z ludkami i jakoś to poszło. 😉 Rozpisywałem się kiedyś na ten temat na blogu przy okazji XXIX edycji FKB.
Nef: To było coś koło 1996, kiedy z ojcem przypadkiem trafiliśmy do jednego z pierwszych sklepów hobbystycznych i tam naciągnąłem go na dwa ludki do Warzone: Seana Gallaghera z Imperialu i Ragathola z Legionu Ciemności. I wtedy też stanąłem przed pierwszą poważną, życiową decyzją: Którą z tych dwóch frakcji zacząć zbierać. Ostatecznie stanęło na Legionie. A Warzone towarzyszy mi do dziś, żaden inny bitewniak nie był w stanie mi go zastąpić.
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
BirdNiewiele ponad rok czasu. Sam nie wiem co mnie do tego nakłoniło, najbardziej chyba chęć pokazania własnoręcznie pomalowanych modeli, oraz współtworzenia pewnej bardzo specyficznej społeczności dziwolągów. 😉
NefPrawdę mówiąc to nie mój pomysł, tylko Birda. Ja swoje modele do tej pory wrzucałem do galerii na facebooku i to też nie zawsze. To za namową jego i Dziada z Lasu założyliśmy Tabletop Bastards. Nie żałuję. Fajnie jednak móc się pochwalić swoim malowaniem przy innych okazjach niż turnieje.
Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
BirdNie miałem zielonego pojęcia o platformach blogowych oraz o tym, jak są skonstruowane. Z dwóch darmowych (blogspot i wordpress) losowo wybraliśmy jedna z nich.
NefWybraliśmy Wordpressa jak jeszcze kompletnie się nie znaliśmy na blogowaniu i prawdę powiedziawszy, coraz częściej na niego narzekamy. Nie wykluczone, że zmienimy platformę blogową.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
BirdNie sprawdzam. Popularność bloga ma dla mnie jakieś tam znaczenie, ale jestem świadomy ograniczonego zasięgu i tego, że blogi figurkowo-modelarskie są odwiedzane przez bardzo wąską grupę podobnych nam entuzjastów. Jeśli chodzi o promocję, to prowadzimy również fanpage na facebooku, a ja dodatkowo instagramowy profil angry_birdman.
NefW ogóle. Żadne z powyższych. Swoją aktywność blogową traktuję czysto rekreacyjnie.
Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
BirdOwszem, śledzę i komentuję. Ograniczam się jednak do systemów i kategorii które są mi bliskie, także blogi o tematyce np. historycznej to dla mnie obcy temat.
NefNiestety jedynie bierne oglądanie. Natłok różnych zajęć nie pozwala mi na porządne zagłębienie się w polską blogosferę figurkową.
Swojego bloga prowadzisz od ponad roku, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
BirdNie są obraźliwe więc chyba spoko? 😉 A tak na serio to w miarę progresu w malowaniu komentarzy pojawia się więcej i są zdecydowanie przychylne. Jakość zdjęć ma tutaj również duże znaczenie.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

BirdHeh :) Nie tak dawno temu pomalowałem stone troll’a od GW. Spędziłem nad figurką sporo czasu, a efekt końcowy bardzo mnie zadowolił. Wśród komentarzy aprobujących malowanie, całokształt modeli itp. ktoś napisał “fajna podstawka” i… nic więcej 😀 Do tej pory nie wiem co o tym myśleć. 😉
NefNiestety nie jestem w stanie sobie przypomnieć jakiegoś konkretnego.
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
BirdRegularnie odwiedzam blog Maniexa bo codziennie coś wrzuca, a zazwyczaj są to ciekawe ludki. Poza tym staram się regularnie śledziś posty Koyotha na Shadow Grey i blog naszego serdecznego zioma Dziada z Lasu. Zawsze znajdzie się również coś ciekawego na Gangs of MordheimSobie Maluje, u Hakostwa czy na DansE MacabrE. W tym temacie podsumowania tygodniowe i podziały na kategorie są bardzo pomocne. Nie ukrywam, że śledzę i komentuję głównie posty dotyczące pomalowanych modeli. Raczej nie interesują mnie unboxingi, combosy zasad i bitewne raporty. Zdecydowanie bardziej skupiam się na malowaniu.
NefZdecydowanie jest to Linia Frontu. Cały czas naiwnie wierzę, że się reaktywuje tak jak za dawnych lat.
Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
BirdZdecydowanie nie tyle ile bym chciał. :( Praca na pełen etat, zaoczna edukacja, życie codzienne oraz drugie (a właściwie pierwsze) hobby jakim jest muzykowanie skutecznie wysysają mój czas. Efekt tego taki, że siedzę po nocach nad ludkami i często niedosypiam. 😛 Na szczęście posiadam osobny, malutki pokoik który jest warsztatem, samotnią i moim małym azylem od codzienności. Bardzo go sobie cenię.
NefWarsztat? O bogowie, co ja bym dał za osobny warsztat! Moim warsztatem jest obecnie skrawek biurka obok komputera. A co do czasu poświęconego na hobby to naprawdę nie ma reguły. Potrafię nie tknąć żadnego ludka długi czas, żeby nagle zamienić się w jednoosobową manufakturę i trzaskać modele taśmowo jeden po drugim.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
BirdZdecydowanie dominują produkty firmy GW, ale nie ograniczam się tylko do nich. Jestem otwarty na wszelakie firmy, jedynym warunkiem jest jakość oferowanych produktów. Często staram się również stosować patenty typu DIY. 😉
NefNa chwilę obecną używam niemal tylko i wyłącznie artykułów Cytadelek, ale od dłuższego czasu się przymierzam, żeby się przerzucić na Vallejo.
Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
BirdNa pierwszym miejscu modelarzem-malowaczem. 😉 Następnie kolekcjonerem (a raczej zbieraczem, mam w swoim warsztacie sporo figurkowych śmieciuchów) a na ostatnim miejscu graczem.
NefMyślę, że modelarzem, kolekcjonerem i graczem w podobnym stopniu. Zbieram ludki bo są ładne i podoba mi się setting gry, gram bo fajnie tymi ludkami “czasem się pobawić”, a maluję je bo cenię sobie walory estetyczne w wargamingu.
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
BirdDużym źródłem inspiracji są dla mnie starsze kodeksy i White Dwarfy z jasnym, kolorowym malowaniem. Lubię żywe kolory i komiksowa estetykę, co chyba widać na moich figurkach. Nie rozumiem współczesnego, mroczno-ponuro-czaszkowego klimatu bitewniaków. To nie do końca moja estetyka. Doskonałym źródłem inspiracji są również zdjęcia użytkowników Instagrama (polecam, prawdziwa kopalnia pomysłów) oraz tutoriale na youtube.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
BirdStare Chaos Dwarfy które niestety sprzedałem prawie 10 lat temu. :(
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
BirdTroll i Krasnolud do planszówki Talizman. Był to koszmar jakich mało! 😛
Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
BirdNie mam pojęcia! Pomalowanych będzie około 150, może 200. Niepomalowane liczyłbym raczej w metrach sześciennych. 😉 W mojej kolekcji dominują produkty Games Workshop, ale mam też sporą kolekcję z 1 i 2 ed. Warzone. Poza tym pełen przekrój: Reaper miniatures, Avatars of War, Maxmini, Spellcrow, Kromlech, Prodos, kilka brzydali z Mantica też się znajdzie. Kieruję się jedna prostą zasadą: jak się podoba i mogę sobie na to pozwolić to biere! 😉 
NefPotężny sentyment mam do starych figurek Target Gamesa odlewanych przez Heartbrakera. Obecnie zbieram głównie modele od Prodos Games, jako że jest swojego rodzaju spadkobiercą spuścizny TG.

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
BirdCzęsto kupuję używki na allegro lub za pośrednictwem facebooka. Nowe wydawnictwa zamawiam zdalnie za pośrednictwem zaprzyjaźnionego sklepu. Poza tym pracuję w jednej z rodzimych firm figurkowych i mam tam w czym wybierać. :) 
NefPod tym względem jestem staroświecki. Lubię przejść się do sklepu stacjonarnego, popatrzeć sobie na ekspozycję, zapłacić sprzedawcy i z towarem w łapkach potruchtać sobie do domu. Najczęściej odwiedzam Wargamera na Wilczej, czasem też mi się zdarzy zajrzeć do figurkowego zagłębia na Rydygiera.
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
BirdHmm… Mordheim, Necromunda i Gorkamorka. Kolejność dowolna. Lubie nieduże skirmishe które daja spore pole do popisu w temacie konwersji. Poza tym klimat i setting tych trzech gier jest niepowtarzalny i absolutnie wspaniały. Szczególnie Necromundy!
NefChyba nikogo, kto czytał to co do tej pory pisałem, nie zdziwi moja odpowiedź. Zdecydowanie Warzone – Mutant Chronicles. Jestem 100% die-hard fanem tego świata.
Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
BirdGangi Goliath, Cawdor i Redempcji do Necromundy, oraz prawie wszystko do Gorkamorki.
NefZestaw Blade Maidens, z frakcji Sons of Kronos, wydane do Chronopii przez Target Games w 1998 roku.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
BirdNecromunda. Ciężko znaleźć chętnych z pomalowanymi figurkami do zabawy we wskrzeszanie zapomnianego systemu.
NefW Chronopię, w którą nigdy nie miałem okazji zagrać, aż w końcu system upadł i do dnia dzisiejszego nikt się nie kwapi, by go wskrzesić.
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
BirdTutaj narażę się wielu purystom, ale jest to WFB. Za dużo jednostek, za dużo zasad, za dużo kostek, za mało dynamiki i jakies to takie nudne mi się wydało. Rozegrałem w swoim życiu całe 2 bitwy i podziękuję.
NefNie ciągnie mnie już do Umbry Turris, która przez ostatnie lata sprawiała wrażenie produktu nieukończonego, a teraz w ogóle nic się z nim nie dzieje.
Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
BirdUważają że zabiera mi ono za dużo czasu i ze pod jego wpływem “dziadzieję” z czym się absolutnie nie zgadzam. Uważam iż jest to pasja zdecydowanie rozwijająca, pobudzająca wyobraźnię, zmuszając do nieszablonowego myślenia. Poza tym malowanie niezwykle mnie wycisza i relaksuje.Wolę taką formę spędzania wolnego czasu od picia piwa przed telewizorem, lub włóczenia się po knajpach.
NefWiększość moich znajomych to też fiugurkowcy albo inne nerdy, więc nie robię za dziwoląga w towarzystwie. :)

No właśnie, czy to jeszcze hobby czy już praca? Możesz opowiedzieć więcej o twojej pracy w MaxMini.eu?
BirdHobby stało się moją pracą i… jest mi z tym super! Zapał do malowania i kolekcjonowania nie zgasł, wręcz przeciwnie. Poza tym zacząłem patrzeć na modele w nieco inny sposób. Większą uwagę zwracam na proporcje, dynamikę modelu oraz na kwestie techniczne. Odkąd jestem świadomy całego procesu produkcyjnego, drogi jaką przebywa model od koncepcji do finalnego produktu, zupełnie inaczej patrze na figurkowy świat. Przestałem się np. denerwować na wieloczęściowe zestawy plastikowych modeli GW (bo wiem już, że w przypadku plastiku inaczej by się nie dało) i coraz bardziej podziwiam ich rzeźbiarzy. Coraz przychylniej patrzę również na modele projektowane w 3D które jest przyszłością tego hobby. Modele rzeźbione ręcznie moim zdaniem nigdy nie dadzą tak dokładnego i precyzyjnego detalu.
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
BirdNie za bardzo. Tak jak wspominałem wcześniej, skupiam się głównie na malowaniu i zbieraniu. Jak już gram, to w czysto kumpelskim, kameralnym gronie. Nie lubię turniejów i ich “pospinanej” atmosfery. Poza tym jestem zwolennikiem fluffowych, klimatycznych rozpisek a te na turniejach rzadko kiedy się sprawdzają. 😉
NefNie tylko uczestniczę, ale i też organizuję. Od paru rad działam w programie Prodos Crusaders i opiekuje się warszawską sceną turniejową WZR.
Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
BirdArmia (a raczej armijka) gretchinów do wh40k, oraz nieco zmutowana banda orków do Necromundy/Shadow War: Armageddon. Co do tego drugiego projektu to nie zdradzę nic więcej, ale będzie nietypowo. :)
NefTu nie ma co planować. Tu trzeba zwyczajnie zakasać rękawy i się brać za malowanie.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
BirdWidzę jak na przestrzeni ostatniego roku poprawił mi się skill malowania, planuje również w końcu zainwestować w aerograf. Mam nadzieję zatem że będę robił to samo tylko dużo, dużo lepiej. Chcę się rozwijać jako malarz.
NefWow. Serio? To pytanie zabrzmiało tak kołczersko, że bardziej się chyba nie da. A czy koniecznie muszę mieć jakieś konkretne plany? Muszę się gdzieś widzieć za 5 lat? Czy proste czerpanie radochy ze swojego hobby to za mało.
Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
BirdMroczny skirmish w świecie Cthulhu to by było to! Nie pogardziłbym również figurkowym Mad Maxem… ale Gorkamorka już w sumie powstała :) Szczerze mówiąc nie do końca “czuję” przenoszenie filmu w świat bitewniaków. Wolę tworzenie własnych bohaterów, konwersji, schematów kolorystycznych itp. Filmy czy komiksy najczęściej z góry narzucają pewien schemat.
NefPewnie nie będę oryginalny, ale sądzę, że z lore Wiedźmina dałoby się zrobić fajnego bitewniaka. Ewentualnie Kawaleria Kosmosu (Starship Troopers), ale trochę mało frakcji by było do wyboru.
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
BirdGdybyś miał zacząć zbierać/grać w kolejny system (istniejący lub już nie, koszta nie grają roli, masz wszystko za darmo i samo się maluje) to co by to było.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
BirdLuca Lagao z “Gorzej się nie da
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
BirdMoją ulubiona frakcją w praktycznie każdej grze są Zielonoskórzy. Dlaczego? Bo są najlepsi. Dziękuję,  pozdrawiam!
NefMowa jest srebrem, a milczenie owiec. Więc ja już zamilknę. Kłaniam się w pas i polecam na przyszłość .
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?