Posts Tagged ‘undead’

Chorąży | Standard bearer

Posted on June 13th, 2017 under , , , , . Posted by

Mimo dość powolnego tempa prac nad kolejnym oddziałem starych szkieletów z czasów 3. edycji, i tak w końcu nadszedł czas zabrać się za grupę dowodzenia, kończącą ten projekcik. “Jednogodzinne” szkielety nie znikną, rzecz jasna, do pomalowania mam ich obecnie jeszcze ze 30 wzorów z tamtych czasów, niemniej jednak jedna z faz, dość umowna, zostanie zamknięta.
O ile z dowódcą oddziału i muzykiem nie ma żadnych problemów – tych pierwszych mam nienaruszonych pędzlem jeszcze kilka wzorów, a muzyka, ostatni brakujący wzór z lat osiemdziesiątych niedawno kupiłem, o tyle problem mam z chorążym. Brakuje mi nadal jednego z wzorów z tamtego okresu, pojawił się nawet niedawno na ebayu, ale w absolutnie nieakceptowalnej cenie. Duplikaty już pomalowanych wzorów też mi się skończyły… Jednak rzut oka na półeczkę wstydu, z rozpoczętymi dawno temu figurkami, wybawił mnie z problemu.
Stały tam rozpoczęte dwie figurki chorążych armii undeadów. O ile wight z Forge World byłby pewną przesadą, o tyle chorąży grave guard z końca lat 90. czasowo będzie się nadawał.
Pomalowałem go kolorami, jakich dawno temu użyłem na figurce konnego wighta z tego samego okresu. Sztandar wzorowany na oryginalnym dizajnie Games Workshopu, malowałem go powolnie i w mękach – cóż, freehand nie jest moją mocną stroną, ale ogólnie jestem zadowolony.
A sama figurka jest fajna, do tego stopnia, że chyba pomaluję oddział tej gwardii… Mam ich ze 30…
Despite rather slow progress of painting of my another 3rd edition unit of skeletons, it is time to paint a command group. Champion, standard bearer and musician will mark an end to this project. I will still paint more old school skeletons, of course, I still have about 30 more of them to paint currently, but this will be the end of certain phase of this project.

Well, I have at least five of six different skeletal champions from 3rd edition WFB still to paint, I managed to grab the only missing musician miniature recently but I don’t currently have any standard bearers from this era to paint. I miss only one design and it was available on ebay recently but its price was way above my treshold (I like my miniatures cheap, You know;)). I also don’t have any unpainted duplicates anymore…. But, fortunately, my shelf of shame, with miniatures started but finished, contained two standard bearers.

Forge World’s wight standard bearer is certainly too ornate for this unit, but grave guard standard bearer from the end of nineties will do nicely, for a time being.

I painted it with colours used long time ago for painting my black knight from the same release period. Standard was painted with original GW design in mind – it was slow and painful, as my freehand skills are zero but generally speaking I’m rather pleased how it looks.
And miniature itself is really nice, I think I will paint the rest of this unit soo, just about 30 of them in the box are waiting to be painted for a long time…


Chorąży | Standard bearer

Posted on June 13th, 2017 under , , , , . Posted by

Mimo dość powolnego tempa prac nad kolejnym oddziałem starych szkieletów z czasów 3. edycji, i tak w końcu nadszedł czas zabrać się za grupę dowodzenia, kończącą ten projekcik. “Jednogodzinne” szkielety nie znikną, rzecz jasna, do pomalowania mam ich obecnie jeszcze ze 30 wzorów z tamtych czasów, niemniej jednak jedna z faz, dość umowna, zostanie zamknięta.
O ile z dowódcą oddziału i muzykiem nie ma żadnych problemów – tych pierwszych mam nienaruszonych pędzlem jeszcze kilka wzorów, a muzyka, ostatni brakujący wzór z lat osiemdziesiątych niedawno kupiłem, o tyle problem mam z chorążym. Brakuje mi nadal jednego z wzorów z tamtego okresu, pojawił się nawet niedawno na ebayu, ale w absolutnie nieakceptowalnej cenie. Duplikaty już pomalowanych wzorów też mi się skończyły… Jednak rzut oka na półeczkę wstydu, z rozpoczętymi dawno temu figurkami, wybawił mnie z problemu.
Stały tam rozpoczęte dwie figurki chorążych armii undeadów. O ile wight z Forge World byłby pewną przesadą, o tyle chorąży grave guard z końca lat 90. czasowo będzie się nadawał.
Pomalowałem go kolorami, jakich dawno temu użyłem na figurce konnego wighta z tego samego okresu. Sztandar wzorowany na oryginalnym dizajnie Games Workshopu, malowałem go powolnie i w mękach – cóż, freehand nie jest moją mocną stroną, ale ogólnie jestem zadowolony.
A sama figurka jest fajna, do tego stopnia, że chyba pomaluję oddział tej gwardii… Mam ich ze 30…
Despite rather slow progress of painting of my another 3rd edition unit of skeletons, it is time to paint a command group. Champion, standard bearer and musician will mark an end to this project. I will still paint more old school skeletons, of course, I still have about 30 more of them to paint currently, but this will be the end of certain phase of this project.

Well, I have at least five of six different skeletal champions from 3rd edition WFB still to paint, I managed to grab the only missing musician miniature recently but I don’t currently have any standard bearers from this era to paint. I miss only one design and it was available on ebay recently but its price was way above my treshold (I like my miniatures cheap, You know;)). I also don’t have any unpainted duplicates anymore…. But, fortunately, my shelf of shame, with miniatures started but finished, contained two standard bearers.

Forge World’s wight standard bearer is certainly too ornate for this unit, but grave guard standard bearer from the end of nineties will do nicely, for a time being.

I painted it with colours used long time ago for painting my black knight from the same release period. Standard was painted with original GW design in mind – it was slow and painful, as my freehand skills are zero but generally speaking I’m rather pleased how it looks.
And miniature itself is really nice, I think I will paint the rest of this unit soo, just about 30 of them in the box are waiting to be painted for a long time…


Age of Sigmar – Banshee

Posted on June 9th, 2017 under , , , . Posted by

Today I am pleased to show you the Banshee and some more Spirits. The model was fantastic to paint and I might check if there is any conversion for my Mechanicum army, the model is suitable for. Advertisements Tagged: Age of Sigmar, Death, Undead

Pożegnanie z ghulami | Goodbye to the ghouls

Posted on June 8th, 2017 under , , , , . Posted by

Niniejszym wpisem żegnam się z ghulami – tymi konkretnymi, nie gatunkiem stworów jako takim. Więcej trupojadów wydanych w ramach tej serii malować już nie zamierzam, w kolekcji mam wszystkie wzory i wystarczy.
Natomiast co do ghouli jako takich – będą inne. Do pomalowania czeka kilka stworów tego rodzaju z czasów 3. edycji WFB (to będą już duplikaty, dzięki nim będę mógł wystawić cały oddział ghuli z czasów tej edycji), blisko 2/3 wzorów trupożerców z czasów 4. edycji Warhammera, rzeźbionych przez Morley’a, dwudziestka obecnych wzorów, która kiedyś dołączy do pomalowanej parę lat temu dziesiątki i jakaś trzydziestka goblinów, najnowszych wzorów z Hobbita, które świetnie, bez żadnych przeróbek, sprawdzą się w roli poddanych Władcy Umarłych – ale to za czas jakiś.
And with this very note I’d like to say goodbay to ghouls – not the species of course, but those ghouls released within this range. My collection contains all the designs and all of them are painted (some of them in four or five different colours) and I don’t want to buy any more of them. Enough is enough:)

But, ghouls as ghouls – well, that’s a different story. There are some 3rd edition ghouls waiting to be painted (duplicate of one I already have). I will be able to field small unit of those creatures built from ‘correct’ 3rd. edition miniatures, once they will be finished. I also already have about two third of all ghouls’ designs sculpted by Gary Morley for 4th edition of WFB. There are also 20 current ones, waiting to be added to the first ten of them, painted few years ago. And I also have about 30 goblins from the newest incarnation of Hobbit game, which are, for me anyway, perfect as ghouls – it is a simple matter of painting them in unhealthy colours. But they won’t be painted anytime soon I guess…


Pożegnanie z ghulami | Goodbye to the ghouls

Posted on June 8th, 2017 under , , , , . Posted by

Niniejszym wpisem żegnam się z ghulami – tymi konkretnymi, nie gatunkiem stworów jako takim. Więcej trupojadów wydanych w ramach tej serii malować już nie zamierzam, w kolekcji mam wszystkie wzory i wystarczy.
Natomiast co do ghouli jako takich – będą inne. Do pomalowania czeka kilka stworów tego rodzaju z czasów 3. edycji WFB (to będą już duplikaty, dzięki nim będę mógł wystawić cały oddział ghuli z czasów tej edycji), blisko 2/3 wzorów trupożerców z czasów 4. edycji Warhammera, rzeźbionych przez Morley’a, dwudziestka obecnych wzorów, która kiedyś dołączy do pomalowanej parę lat temu dziesiątki i jakaś trzydziestka goblinów, najnowszych wzorów z Hobbita, które świetnie, bez żadnych przeróbek, sprawdzą się w roli poddanych Władcy Umarłych – ale to za czas jakiś.
And with this very note I’d like to say goodbay to ghouls – not the species of course, but those ghouls released within this range. My collection contains all the designs and all of them are painted (some of them in four or five different colours) and I don’t want to buy any more of them. Enough is enough:)

But, ghouls as ghouls – well, that’s a different story. There are some 3rd edition ghouls waiting to be painted (duplicate of one I already have). I will be able to field small unit of those creatures built from ‘correct’ 3rd. edition miniatures, once they will be finished. I also already have about two third of all ghouls’ designs sculpted by Gary Morley for 4th edition of WFB. There are also 20 current ones, waiting to be added to the first ten of them, painted few years ago. And I also have about 30 goblins from the newest incarnation of Hobbit game, which are, for me anyway, perfect as ghouls – it is a simple matter of painting them in unhealthy colours. But they won’t be painted anytime soon I guess…


Dla odmiany – wampir | Vampire for the change

Posted on June 6th, 2017 under , , , , . Posted by

Żeby nie zanudzić trupożercami, dziś wampir. Miniaturka z serii Night Horrors, ukazała się w roku 1986 w pierwszej partii figurek C18, nosząc wówczas nazwę Vampire casting spell. Jest to jednocześnie ostatnia postać wampira wydana w ramach Nocnych Strachów, jaką miałem do pomalowania (wcześniejsze są tutaj: wampir, wampir 2, nosferatu, wampirzyca, drakula).
Postanowiłem trochę pobawić się kolorami, stwierdziłem, że nie każdy z krwiopijców musi nosić baaahdzo mhroczne kohlory. Tego wyobrażam sobie jako nekrarchę, jakiegoś mnicha czy uczonego, przemienionego w wampira, nadal noszącego swoje dawne szaty.
Z ciekawostek, jakiś czas temu kupiłem spory zapas tuftów firmy Mininatur, świetnie się nakładają, a te o wysokości bodajże 2-3 mm, jakie widać na podstawce, prezentują się całkiem wiarygodnie jako mech czy podobny porost.
To make things a little less ghoulcentric, today time for another C18 Night Horrors miniature, a vampire. This miniature was a part of original release from November of 1986, it was released under the name ‘Vampire casting spell’. At the same time it is the last vampire from C18 range which I had to paint (you can see other C18 vampires here: vampire, vampire 2, nosferatu, vampiress, dracula).

I decided to depart from traditional, vehry dahrk, vehry ghotic colours used for blood leeches. This particular vampire, in my imagination, is some necrarch, a monk or scholar turned into vampire and still wearing his old robes.

And one more thing – some time ago I bought a rather large lot of Mininatur tufts of various nature. They are simply excellent and the smallest ones – 2-3mm high, which are visible on the base here, are excellent as various mosses I think.


Dla odmiany – wampir | Vampire for the change

Posted on June 6th, 2017 under , , , , . Posted by

Żeby nie zanudzić trupożercami, dziś wampir. Miniaturka z serii Night Horrors, ukazała się w roku 1986 w pierwszej partii figurek C18, nosząc wówczas nazwę Vampire casting spell. Jest to jednocześnie ostatnia postać wampira wydana w ramach Nocnych Strachów, jaką miałem do pomalowania (wcześniejsze są tutaj: wampir, wampir 2, nosferatu, wampirzyca, drakula).
Postanowiłem trochę pobawić się kolorami, stwierdziłem, że nie każdy z krwiopijców musi nosić baaahdzo mhroczne kohlory. Tego wyobrażam sobie jako nekrarchę, jakiegoś mnicha czy uczonego, przemienionego w wampira, nadal noszącego swoje dawne szaty.
Z ciekawostek, jakiś czas temu kupiłem spory zapas tuftów firmy Mininatur, świetnie się nakładają, a te o wysokości bodajże 2-3 mm, jakie widać na podstawce, prezentują się całkiem wiarygodnie jako mech czy podobny porost.
To make things a little less ghoulcentric, today time for another C18 Night Horrors miniature, a vampire. This miniature was a part of original release from November of 1986, it was released under the name ‘Vampire casting spell’. At the same time it is the last vampire from C18 range which I had to paint (you can see other C18 vampires here: vampire, vampire 2, nosferatu, vampiress, dracula).

I decided to depart from traditional, vehry dahrk, vehry ghotic colours used for blood leeches. This particular vampire, in my imagination, is some necrarch, a monk or scholar turned into vampire and still wearing his old robes.

And one more thing – some time ago I bought a rather large lot of Mininatur tufts of various nature. They are simply excellent and the smallest ones – 2-3mm high, which are visible on the base here, are excellent as various mosses I think.


Ghoul po raz drugi | Second Ghoul

Posted on June 1st, 2017 under , , , , . Posted by

Drugi (i przedostatni) z ghouli brakujących do pełnej serii. Ten wzór podoba mi się najmniej, cierpi na chorobę zbyt dużych broni, zresztą, tak naprawdę, cholera wie co trzyma w dłoni. Czy to jakaś maczuga, czy konar drzewa, czy też może jakiś odłamek skalny? Ja nie wiedziałem, pomalowałem jak stare, opalone nad ogniem dla nadania twardości drewno z wbitym kamieniem, służącym do rozbijania czaszek.

Second of the three recently painted ghouls, missing so far in my collection. I like this particular design the least, it suffers from oversized weapon syndrome. And what it is? Is it a club? A tree bark or, maybe, some kind of rock? I don’t know, so decided to paint it as a old tree bark, hardened with fire, with a stone hammered into it – it makes skull bashing a lot easier, I imagine.



Ghoul po raz drugi | Second Ghoul

Posted on June 1st, 2017 under , , , , . Posted by

Drugi (i przedostatni) z ghouli brakujących do pełnej serii. Ten wzór podoba mi się najmniej, cierpi na chorobę zbyt dużych broni, zresztą, tak naprawdę, cholera wie co trzyma w dłoni. Czy to jakaś maczuga, czy konar drzewa, czy też może jakiś odłamek skalny? Ja nie wiedziałem, pomalowałem jak stare, opalone nad ogniem dla nadania twardości drewno z wbitym kamieniem, służącym do rozbijania czaszek.

Second of the three recently painted ghouls, missing so far in my collection. I like this particular design the least, it suffers from oversized weapon syndrome. And what it is? Is it a club? A tree bark or, maybe, some kind of rock? I don’t know, so decided to paint it as a old tree bark, hardened with fire, with a stone hammered into it – it makes skull bashing a lot easier, I imagine.



Fantasy Heroes 4

Posted on May 25th, 2017 under , , , . Posted by

Painted back in the first quarter of this year, here is the bulk of a Hordes of the Things Undead army from Alternative Armies. Nice figures that are very easy to paint and capture the fell nature of the army well.The  whole forceSkeleton HordesWi…

Fantasy Heroes 4

Posted on May 25th, 2017 under , , , . Posted by

Painted back in the first quarter of this year, here is the bulk of a Hordes of the Things Undead army from Alternative Armies. Nice figures that are very easy to paint and capture the fell nature of the army well.The  whole forceSkeleton HordesWi…

Trupożer | Corpse eater

Posted on May 25th, 2017 under , , , , . Posted by

Dawno, dawno temu, w czasach pamiętanych tylko przeze mnie i ze dwóch starych czytelników bloga, pomalowałem hordę kilkunastu ghouli rzeźbionych przez Paula Mullera – zarówno produkcji Citadel, jak i kilka jego już całkowicie autorskich z Heresy Miniatures. Ogółem było ich czterdzieści – w tym kilka trzecioedycyjnych, już nie tego rzeźbiarza. Tak się jakoś jednak złożyło, że wśród tych kilkudziesięciu modeli nadal brakowało mi trzech konkretnych wzorów. Na szczęście parę miesięcy temu udało mi się je zdobyć. Wrzuciłem do dettolu i… zapomniałem.
Wydobyłem je parę dni temu. Były zaschnięte, a resztki dettolu dosłownie zespoliły się z metalem. Pracowicie, fragmencik po fragmencie usunąłem to acetonem, nożykiem i duża dawką przekleństw. Niestety, w niektórych miejscach nie dałem rady całkowicie przywrócić stan “nowości” i wprawne oko dostrzeże lekkie “zmiękczenie” szczegółów. 
Przez własne zagapienie narobiłem sobie roboty i – przyznam szczerze – niespecjalnie fajnie malowało mi się te trzy wzory. Pomalowane nie wyglądają źle, ale jednak gdzieś tam w głębi czaszki tkwi irytujący cierń, że mogłyby być lepsze, gdyby nie ta przedłużona kąpiel w dettolu… Niemniej jednak sam dettol to dla mnie już przeszłość, ale o tym w następnym tygodniu.

Long time ago, in the times barely remembered by anyone but me (and maybe two or three very old blog readers) I painted a horde of ghouls sculpted by Paul Muller – released by both Citadel and his personal company Heresy Miniatures. Horde numbered 40 ghouls total, including a few released for 3rd edition of WFB too. But, as it happens, my collection was actually short of three specific variants. Fortunatelly, I was able to buy them a few months ago. Dettol bath and… I forgot about them.

I found them two weeks ago. Dettol dried up of course, leaving nasty, hard, residue all over the miniatures. I was able to remove it with acetone, patience and cursing (lots of cursing). Unfortunately, some details are a little ‘soft’ now, as I wasn’t able to remove it completely.


So, I gave myself a lot of unecessary work. Painting too was less then pleasent, with a constant nabbing somewhere in the back of my head, that those ghouls are not ‘perfect’ due to dettol leftovers. Anyway, dettol is a thing of past for me, but I will write more about it next week.


Trupożer | Corpse eater

Posted on May 25th, 2017 under , , , , . Posted by

Dawno, dawno temu, w czasach pamiętanych tylko przeze mnie i ze dwóch starych czytelników bloga, pomalowałem hordę kilkunastu ghouli rzeźbionych przez Paula Mullera – zarówno produkcji Citadel, jak i kilka jego już całkowicie autorskich z Heresy Miniatures. Ogółem było ich czterdzieści – w tym kilka trzecioedycyjnych, już nie tego rzeźbiarza. Tak się jakoś jednak złożyło, że wśród tych kilkudziesięciu modeli nadal brakowało mi trzech konkretnych wzorów. Na szczęście parę miesięcy temu udało mi się je zdobyć. Wrzuciłem do dettolu i… zapomniałem.
Wydobyłem je parę dni temu. Były zaschnięte, a resztki dettolu dosłownie zespoliły się z metalem. Pracowicie, fragmencik po fragmencie usunąłem to acetonem, nożykiem i duża dawką przekleństw. Niestety, w niektórych miejscach nie dałem rady całkowicie przywrócić stan “nowości” i wprawne oko dostrzeże lekkie “zmiękczenie” szczegółów. 
Przez własne zagapienie narobiłem sobie roboty i – przyznam szczerze – niespecjalnie fajnie malowało mi się te trzy wzory. Pomalowane nie wyglądają źle, ale jednak gdzieś tam w głębi czaszki tkwi irytujący cierń, że mogłyby być lepsze, gdyby nie ta przedłużona kąpiel w dettolu… Niemniej jednak sam dettol to dla mnie już przeszłość, ale o tym w następnym tygodniu.

Long time ago, in the times barely remembered by anyone but me (and maybe two or three very old blog readers) I painted a horde of ghouls sculpted by Paul Muller – released by both Citadel and his personal company Heresy Miniatures. Horde numbered 40 ghouls total, including a few released for 3rd edition of WFB too. But, as it happens, my collection was actually short of three specific variants. Fortunatelly, I was able to buy them a few months ago. Dettol bath and… I forgot about them.

I found them two weeks ago. Dettol dried up of course, leaving nasty, hard, residue all over the miniatures. I was able to remove it with acetone, patience and cursing (lots of cursing). Unfortunately, some details are a little ‘soft’ now, as I wasn’t able to remove it completely.


So, I gave myself a lot of unecessary work. Painting too was less then pleasent, with a constant nabbing somewhere in the back of my head, that those ghouls are not ‘perfect’ due to dettol leftovers. Anyway, dettol is a thing of past for me, but I will write more about it next week.


Grobowa straż | Grave guard

Posted on May 23rd, 2017 under , , , , . Posted by

Następny szkielet z serii C17 Citadel nosił w pierwszej reklamie, w jakiej się pojawił, nazwę Grave Guard. Miniaturka pojawiła się na rynku w sierpniu 1987 r., a mój egzemplarz strażnika dołącza do swoich kolegów, takich jak Flakorwij.
Rzeźba tej konkretnej figurki nie rzuca się specjalnie w oczy – ot, sztywny trup opierający się praktycznie o włócznię. Jest jednak parę detali, które sprawiają, że całość nabiera fajnego wyglądu. To ładnie zdetalowana czaszka, parę szczegółów pancerza, paradoksalnie zwłaszcza z tyłu figurki, a także nieproporcjonalnie wielkie buciska. Swoją drogą, spora część szkieletów z tych czasów posiada takowe, stanowiąc żywy (he, he) przykład powiedzenia, że “umarł w butach”.
Next C17 skeleton was released in 1987 and was introduced in August advert under the name of Grave Guard. My example of this guardsman join other skeletons from this period, like – for example – Gutripper.

Sculpt of this miniature is rather mediocre – stiff skeleton and a spear, nothing special to be honest. But there are few details which brings this miniature to life, so to speak;) – nicely detailed skull, some armour details, especially on the back side and large boots. Such boots are present on quite a few skeleton sculpts from this era, being perfect example of saying that someone died with boots on…


Grobowa straż | Grave guard

Posted on May 23rd, 2017 under , , , , . Posted by

Następny szkielet z serii C17 Citadel nosił w pierwszej reklamie, w jakiej się pojawił, nazwę Grave Guard. Miniaturka pojawiła się na rynku w sierpniu 1987 r., a mój egzemplarz strażnika dołącza do swoich kolegów, takich jak Flakorwij.
Rzeźba tej konkretnej figurki nie rzuca się specjalnie w oczy – ot, sztywny trup opierający się praktycznie o włócznię. Jest jednak parę detali, które sprawiają, że całość nabiera fajnego wyglądu. To ładnie zdetalowana czaszka, parę szczegółów pancerza, paradoksalnie zwłaszcza z tyłu figurki, a także nieproporcjonalnie wielkie buciska. Swoją drogą, spora część szkieletów z tych czasów posiada takowe, stanowiąc żywy (he, he) przykład powiedzenia, że “umarł w butach”.
Next C17 skeleton was released in 1987 and was introduced in August advert under the name of Grave Guard. My example of this guardsman join other skeletons from this period, like – for example – Gutripper.

Sculpt of this miniature is rather mediocre – stiff skeleton and a spear, nothing special to be honest. But there are few details which brings this miniature to life, so to speak;) – nicely detailed skull, some armour details, especially on the back side and large boots. Such boots are present on quite a few skeleton sculpts from this era, being perfect example of saying that someone died with boots on…


Bezszczęki | Jawless

Posted on May 18th, 2017 under , , , , . Posted by

Dzisiejszy szkielet ukazał się na rynku w lipcu 1987 r. pod mało wymyślną nazwą Reaper, czyli Kosiarz. To rówieśnik pokazywanego kilka dni temu Łupacza Kości, nieco wcześniej Szalonego Topornika, czy całkiem dawno kościeja wyłażącego z grobu, ale już rwącego się do walki.
Nazwa Bezszczęki pasuje jednak do niego ciut lepiej – jakoś tak się bowiem złożyło, że przywiozłem go obarczonego wadą. Odlew nie posiadał praktycznie żuchwy, mikrutką resztkę usunąłem nożykiem, otrzymując nieco wybrakowany egzemplarz, ale w szkielecie to chyba niespecjalnie przeszkadza, zwłaszcza na polu walki. Co prawda, do kolekcji będę poszukiwał egzemplarza całego, ale to całkowicie odmienna historia.
Today’s skeleton was released in July 1987 under rather ordinary name of Reaper. This is the same release as the recently shown Bone Splitter, Mad Axeman shown few months ago or Dygger, which was presented on the blog more then 6 years ago.

But mine particular miniature is named Jawless, as it suits it much better – recently turned out, that my copy of this design has a flaw – namely badly casted mandible. It was very, very smal and looked more like a small blop of metal then a lower jaw. So I decided to remove it altogether, as being jawless is nothing unusual for a skeleton I think. But to be honest – I have to find a good cast of this miniature for my collection now:)


Bezszczęki | Jawless

Posted on May 18th, 2017 under , , , , . Posted by

Dzisiejszy szkielet ukazał się na rynku w lipcu 1987 r. pod mało wymyślną nazwą Reaper, czyli Kosiarz. To rówieśnik pokazywanego kilka dni temu Łupacza Kości, nieco wcześniej Szalonego Topornika, czy całkiem dawno kościeja wyłażącego z grobu, ale już rwącego się do walki.
Nazwa Bezszczęki pasuje jednak do niego ciut lepiej – jakoś tak się bowiem złożyło, że przywiozłem go obarczonego wadą. Odlew nie posiadał praktycznie żuchwy, mikrutką resztkę usunąłem nożykiem, otrzymując nieco wybrakowany egzemplarz, ale w szkielecie to chyba niespecjalnie przeszkadza, zwłaszcza na polu walki. Co prawda, do kolekcji będę poszukiwał egzemplarza całego, ale to całkowicie odmienna historia.
Today’s skeleton was released in July 1987 under rather ordinary name of Reaper. This is the same release as the recently shown Bone Splitter, Mad Axeman shown few months ago or Dygger, which was presented on the blog more then 6 years ago.

But mine particular miniature is named Jawless, as it suits it much better – recently turned out, that my copy of this design has a flaw – namely badly casted mandible. It was very, very smal and looked more like a small blop of metal then a lower jaw. So I decided to remove it altogether, as being jawless is nothing unusual for a skeleton I think. But to be honest – I have to find a good cast of this miniature for my collection now:)


A wtedy ja go tom pałom | And then I struck him with this club

Posted on May 16th, 2017 under , , , , . Posted by

Tytuł dość hermetyczny, niemniej jednak skojarzył mi się z dzisiejszym szkieletem. Otóż za czasów, gdy mój starszy syn miał circa dwa lata, uwielbiał bawić się gąbkowym czymś, co kojarzyło mu się z maczugą. Najmiętnie powtarzał przy tym swoim dziecinnym głosikiem – A wtedy ja go tom pałom!
Kościej z dzisiejszych fotek trafił do sprzedaży gdzieś w okolicach lipca 1987 r., nosił wówczas wdzięczną nazwę Łupacz Kości. Myślę, że z jego uzbrojeniem była ona całkowicie usprawiedliwiona.
Title is quite obscure I think, as it is related to my older son. When he was about 2 years old, (quite a long time ago) he loved to cruise around the flat with some kind of rubber club hitting random furnitures and saying in his childisch voice – ‘And then I struck him with this club!’

Today’s skeleton was released in the middle of 1987, it was shown of July flyer for the first time I believe, under the really nice name of Bone Splitter. Considering his weapon, I think this name was justified.

A wtedy ja go tom pałom | And then I struck him with this club

Posted on May 16th, 2017 under , , , , . Posted by

Tytuł dość hermetyczny, niemniej jednak skojarzył mi się z dzisiejszym szkieletem. Otóż za czasów, gdy mój starszy syn miał circa dwa lata, uwielbiał bawić się gąbkowym czymś, co kojarzyło mu się z maczugą. Najmiętnie powtarzał przy tym swoim dziecinnym głosikiem – A wtedy ja go tom pałom!
Kościej z dzisiejszych fotek trafił do sprzedaży gdzieś w okolicach lipca 1987 r., nosił wówczas wdzięczną nazwę Łupacz Kości. Myślę, że z jego uzbrojeniem była ona całkowicie usprawiedliwiona.
Title is quite obscure I think, as it is related to my older son. When he was about 2 years old, (quite a long time ago) he loved to cruise around the flat with some kind of rubber club hitting random furnitures and saying in his childisch voice – ‘And then I struck him with this club!’

Today’s skeleton was released in the middle of 1987, it was shown of July flyer for the first time I believe, under the really nice name of Bone Splitter. Considering his weapon, I think this name was justified.

Właściciel norskiego topora | An owner of the norscan axe

Posted on May 11th, 2017 under , , , , . Posted by

Mianem norskiego topora pozwoliłem sobie, per analogiam do topora duńskiego, nazwać uzbrojenie dziś pokazywanego szkieletu. Poza, mocowanie tarczy no i uzbrojenie przywodzi mi na myśl, jako żywo (he, he;)) norskiego berserkera, z tym że nieco po przejściach.
Figurka pojawiła się w sprzedaży – według moich być może nieprecyzyjnych ustaleń – w okolicach roku 1990, nie znalazłem jej we wcześniejszych reklamach i katalogach, choć – prawdę mówiąc – posiada wszelkie charakterystyczne cechy wcześniejszych szkieletów.
To jeden z moich ulubionych wzorów, istnieje jeszcze drugi podobny, różniący się detalami pancerza i uzbrojeniem.
Norscan axe is – per analogiam to Danish Axe – weapon of this skeleton. Its pose, shield on the back and the weapon itself just screams ‘I’m (well, I was) a norscan berserker!

This particular miniature was sculpted probably around 1990 year, as the first catalogue or advert I was able to find it inside was released in 1991. I like this particular miniature very much and there is another one, very similar, different in some details of armour and wielding a sword.



Właściciel norskiego topora | An owner of the norscan axe

Posted on May 11th, 2017 under , , , , . Posted by

Mianem norskiego topora pozwoliłem sobie, per analogiam do topora duńskiego, nazwać uzbrojenie dziś pokazywanego szkieletu. Poza, mocowanie tarczy no i uzbrojenie przywodzi mi na myśl, jako żywo (he, he;)) norskiego berserkera, z tym że nieco po przejściach.
Figurka pojawiła się w sprzedaży – według moich być może nieprecyzyjnych ustaleń – w okolicach roku 1990, nie znalazłem jej we wcześniejszych reklamach i katalogach, choć – prawdę mówiąc – posiada wszelkie charakterystyczne cechy wcześniejszych szkieletów.
To jeden z moich ulubionych wzorów, istnieje jeszcze drugi podobny, różniący się detalami pancerza i uzbrojeniem.
Norscan axe is – per analogiam to Danish Axe – weapon of this skeleton. Its pose, shield on the back and the weapon itself just screams ‘I’m (well, I was) a norscan berserker!

This particular miniature was sculpted probably around 1990 year, as the first catalogue or advert I was able to find it inside was released in 1991. I like this particular miniature very much and there is another one, very similar, different in some details of armour and wielding a sword.



Szkielet w turbanie | Skeleton in a turban

Posted on May 9th, 2017 under , , , , . Posted by

Jeszcze jeden przedstawiciel szkieletów z dawnych czasów Citadel, który mógłby znaleźć się w całkiem współczesnej armii Władców Grobowców. Wydany w 1988 r. i oznaczony już jedynie numerem, nadal pozostaje w stylu wcześniejszych szkieletów tego producenta.
Najciekawszym, moim zdaniem, elementem tej figurki jest zawój, czy też turban, na jej głowie – dość rzadko spotykany element wśród przedstawicieli kościejów. Przyznam też, że lubię malować elementy tego rodzaju – wszelkiego rodzaju fałdy są przyjemne w cieniowaniu i dają niezły efekt.
One more example of old school Citadel’s skeletons, which easily may be incorporated into “almost modern” army of Tomb Kings. Released back in 1988 it wasn’t named, as earlier releases, instead it got reference number only – still it is sculpted very much in a style of earlier skeletons.

The most interesting part of this miniature is its turban I think – rather rarely seen detail in undead army. I really like to paint such folded materials, as it is easy to highlight and looks very good once finished.


Szkielet w turbanie | Skeleton in a turban

Posted on May 9th, 2017 under , , , , . Posted by

Jeszcze jeden przedstawiciel szkieletów z dawnych czasów Citadel, który mógłby znaleźć się w całkiem współczesnej armii Władców Grobowców. Wydany w 1988 r. i oznaczony już jedynie numerem, nadal pozostaje w stylu wcześniejszych szkieletów tego producenta.
Najciekawszym, moim zdaniem, elementem tej figurki jest zawój, czy też turban, na jej głowie – dość rzadko spotykany element wśród przedstawicieli kościejów. Przyznam też, że lubię malować elementy tego rodzaju – wszelkiego rodzaju fałdy są przyjemne w cieniowaniu i dają niezły efekt.
One more example of old school Citadel’s skeletons, which easily may be incorporated into “almost modern” army of Tomb Kings. Released back in 1988 it wasn’t named, as earlier releases, instead it got reference number only – still it is sculpted very much in a style of earlier skeletons.

The most interesting part of this miniature is its turban I think – rather rarely seen detail in undead army. I really like to paint such folded materials, as it is easy to highlight and looks very good once finished.


Strażnik grobowca | Skeleton guardsman

Posted on May 6th, 2017 under , , , , . Posted by

Najnowszym dodatkiem do pomalowanej części mojej kolekcji ożywieńców jest ten oto strażnik (taką nazwę nosił w reklamie z Citadel Journala z wiosny 1987 r., gdy wprowadzono go do sprzedaży). Czyni to z niego rówieśnika wcześniej pokazywanego szkieletu uzbrojonego w sierp i nieco dziwny miecz.
Podczas malowania miałem mały dylemat, związany z jego hełmem. Podział na części wskazuje, że mogła to być, po prostu, jakaś skórzana czapka, zdecydowałem się jednak na pomalowanie tego elementu w kolorze starego metalu, uznając, że to szłom znitowany z czterech kawałków blachy, występujący rzeczywiście w świecie realnym.
Pancerz łuskowy pomalowałem w kolorze bardzo starego brązu – podobnie jak w przypadku większości innych pancerzy tego rodzaju w mojej armii – wychodząc z założenia, że to szkielet jakiegoś naprawdę antycznego wojownika.
W sumie, biorąc pod uwagę właśnie pancerz i zawój na hełmie, to jedna ze stosunkowo nielicznych figurek szkieletów z czasów 3. edycji, która bez zmian mogłaby trafić do armii Władców Grobowców – zwłaszcza, gdyby wyposażyć ją w nieco bardziej “egipską” tarczę.

The newest addition to the painted part of my Undead collection is this skeleton guardsman – it was labelled as such in its first advert, published in Citadel Journal Spring’87, when it was released. It means that this miniature was released together with earlier shown ambidextrous warrior.

I have had a small dillema painting its helmet – considering it consists of four conical parts, it may be a leather cap too. Finally, I decided to paint it in the color of rusted, worn metal, as it is – in my interpretation – a conical helmet riveted from four pieces of metal sheet, well known from our world.

Scaled armour was painted in the colour of old, patined bronze, as most of armours of this type in my army is painted this way, as I assume this is a skeleton of some truly ancient warrior.

Considering that the helmet has some kind of fabric draped around it, this skeleton is an example of one of relatively few miniatures, which could be used without any conversions in the Tomb Kings army – especially with more ‘egyptian’ looking shield.


Strażnik grobowca | Skeleton guardsman

Posted on May 6th, 2017 under , , , , . Posted by

Najnowszym dodatkiem do pomalowanej części mojej kolekcji ożywieńców jest ten oto strażnik (taką nazwę nosił w reklamie z Citadel Journala z wiosny 1987 r., gdy wprowadzono go do sprzedaży). Czyni to z niego rówieśnika wcześniej pokazywanego szkieletu uzbrojonego w sierp i nieco dziwny miecz.
Podczas malowania miałem mały dylemat, związany z jego hełmem. Podział na części wskazuje, że mogła to być, po prostu, jakaś skórzana czapka, zdecydowałem się jednak na pomalowanie tego elementu w kolorze starego metalu, uznając, że to szłom znitowany z czterech kawałków blachy, występujący rzeczywiście w świecie realnym.
Pancerz łuskowy pomalowałem w kolorze bardzo starego brązu – podobnie jak w przypadku większości innych pancerzy tego rodzaju w mojej armii – wychodząc z założenia, że to szkielet jakiegoś naprawdę antycznego wojownika.
W sumie, biorąc pod uwagę właśnie pancerz i zawój na hełmie, to jedna ze stosunkowo nielicznych figurek szkieletów z czasów 3. edycji, która bez zmian mogłaby trafić do armii Władców Grobowców – zwłaszcza, gdyby wyposażyć ją w nieco bardziej “egipską” tarczę.

The newest addition to the painted part of my Undead collection is this skeleton guardsman – it was labelled as such in its first advert, published in Citadel Journal Spring’87, when it was released. It means that this miniature was released together with earlier shown ambidextrous warrior.

I have had a small dillema painting its helmet – considering it consists of four conical parts, it may be a leather cap too. Finally, I decided to paint it in the color of rusted, worn metal, as it is – in my interpretation – a conical helmet riveted from four pieces of metal sheet, well known from our world.

Scaled armour was painted in the colour of old, patined bronze, as most of armours of this type in my army is painted this way, as I assume this is a skeleton of some truly ancient warrior.

Considering that the helmet has some kind of fabric draped around it, this skeleton is an example of one of relatively few miniatures, which could be used without any conversions in the Tomb Kings army – especially with more ‘egyptian’ looking shield.