Posts Tagged ‘undead’

Games Workshop Undead

Posted on August 7th, 2017 under , , . Posted by

These two figures are the first ‘modern’ Games Workshop miniatures I’ve painted and I’m impressed.Small kits of around 6 parts on a single sprue may be common knowledge by now, but it’s a real novelty to me.The figures go together easily and are a joy …

Dwa nagie miecze | Two bared swords

Posted on August 4th, 2017 under , , , , . Posted by

Mam w pracowni taki upał, że przez kilka ostatnich dni w zasadzie nic nie malowałem, farba zasycha na pędzlu. Czas ten poświęcam na skrobanie kolejnych części plastikowych figurek, jednak powolutku wysycha źródełko pomalowanych figurek. Czas chyba wziąć się do malowania.
Pokazywany dziś dowódca oddziału szkieletów ukazał się na rynku w lipcu 1987 r. Wchodził w skład grupy kilkunastu figurek określonych zbiorczo jako Grupy dowodzenia szkieletów, a on sam nosił już mało poetycką nazwę Champion with two swords. W praktyce cały wydany wówczas tuzin miniaturek to wariacje na temat jednego z czterech wzorów – inne uzbrojenie, inne hełmy, zmienione parę detali…
Malując tego dowódcę chciałem nieco rozbić w sumie dość monotonną kolorystykę, wykorzystywaną do malowania moich undeadów. Oprócz kolorów pancerza, kości, itp., barwy moim szkieletom zapewniają resztki ubrań i wyposażenia w kolorach – najczęściej – niebieskim i czerwonym. Tu, dodatkowo, pobrudziłem kolczugę jakimiś nalotami “pleśni”, pobawiłem się tu i ówdzie patyną.
Do pomalowania został jeszcze muzyk i cały oddział będzie gotowy – do momentu pomalowania kolejnych paru szkieletów;)
My man’s cave is so hot and humid that few last days were without painting at all – I spent my hobby time assembling new plastic miniatures, as the paint – literally – dries on the brush. I will have to paint something soon though, as the line of finished miniatures is growing very thin indeed.

Today’s miniature was released back in July ’87 (middle of my High School) as a part of bigger release of Skeleton Command Groups. Miniature was labelled simply as Champion with two swords – rather bland I’d say. Dozen of miniatures released as a part of this group may seem a lot but – in reality – there were only four main designs, with three variants each – different helmet, weapons, some details added or removed here or there…

I tried to distinguish this particular miniature slightly, he deserves that as a champion. So, in addition to usual colors of bone, rusty armour and ‘spot’ colors for my undeads – red and blue – I painted a lot of varied tones on the armour – some patina, some discolorations, etc.

So, only musician left to paint and whole unit will be battle-ready – at least till the time of painting another bunch of skeletons;)


Dwa nagie miecze | Two bared swords

Posted on August 4th, 2017 under , , , , . Posted by

Mam w pracowni taki upał, że przez kilka ostatnich dni w zasadzie nic nie malowałem, farba zasycha na pędzlu. Czas ten poświęcam na skrobanie kolejnych części plastikowych figurek, jednak powolutku wysycha źródełko pomalowanych figurek. Czas chyba wziąć się do malowania.
Pokazywany dziś dowódca oddziału szkieletów ukazał się na rynku w lipcu 1987 r. Wchodził w skład grupy kilkunastu figurek określonych zbiorczo jako Grupy dowodzenia szkieletów, a on sam nosił już mało poetycką nazwę Champion with two swords. W praktyce cały wydany wówczas tuzin miniaturek to wariacje na temat jednego z czterech wzorów – inne uzbrojenie, inne hełmy, zmienione parę detali…
Malując tego dowódcę chciałem nieco rozbić w sumie dość monotonną kolorystykę, wykorzystywaną do malowania moich undeadów. Oprócz kolorów pancerza, kości, itp., barwy moim szkieletom zapewniają resztki ubrań i wyposażenia w kolorach – najczęściej – niebieskim i czerwonym. Tu, dodatkowo, pobrudziłem kolczugę jakimiś nalotami “pleśni”, pobawiłem się tu i ówdzie patyną.
Do pomalowania został jeszcze muzyk i cały oddział będzie gotowy – do momentu pomalowania kolejnych paru szkieletów;)
My man’s cave is so hot and humid that few last days were without painting at all – I spent my hobby time assembling new plastic miniatures, as the paint – literally – dries on the brush. I will have to paint something soon though, as the line of finished miniatures is growing very thin indeed.

Today’s miniature was released back in July ’87 (middle of my High School) as a part of bigger release of Skeleton Command Groups. Miniature was labelled simply as Champion with two swords – rather bland I’d say. Dozen of miniatures released as a part of this group may seem a lot but – in reality – there were only four main designs, with three variants each – different helmet, weapons, some details added or removed here or there…

I tried to distinguish this particular miniature slightly, he deserves that as a champion. So, in addition to usual colors of bone, rusty armour and ‘spot’ colors for my undeads – red and blue – I painted a lot of varied tones on the armour – some patina, some discolorations, etc.

So, only musician left to paint and whole unit will be battle-ready – at least till the time of painting another bunch of skeletons;)


Szkielet z mieczem | Skeleton swordsman

Posted on July 20th, 2017 under , , , , . Posted by

Szkielet z dużym pałaszem wydano wiosną 1987 r., a więc zaledwie kilkanaście tygodni wcześniej niż pokazywanego przedwczoraj kalekę. Podoba mi się jego zawadiacka poza i wielka pochwa na rzeczony pałasz, w jakiś dziwny, przewrotny sposób dobrze komponująca się z całością.
Malując tego rodzaju elementy zawsze mam pewien dylemat – malować je tak, jak powinny wyglądać po paru latach leżenia w ziemi, czy też raczej bardziej świeżo? Cóż, w tym wypadku realizm był, chyba, stroną przegraną;)

This skeleton with really large cutlass was released by Spring 1987, which makes him few weeks older then his crippled friend which was shown lately here. I really like his adventorous pose and big scabbard – it completes him in some strange way I think.

I have dillemma painting such details on undead miniatures. Should I paint it realistically, freshly taken out of the grave, with the look of decay or should I paint it in more vivid colors?


Szkielet z mieczem | Skeleton swordsman

Posted on July 20th, 2017 under , , , , . Posted by

Szkielet z dużym pałaszem wydano wiosną 1987 r., a więc zaledwie kilkanaście tygodni wcześniej niż pokazywanego przedwczoraj kalekę. Podoba mi się jego zawadiacka poza i wielka pochwa na rzeczony pałasz, w jakiś dziwny, przewrotny sposób dobrze komponująca się z całością.
Malując tego rodzaju elementy zawsze mam pewien dylemat – malować je tak, jak powinny wyglądać po paru latach leżenia w ziemi, czy też raczej bardziej świeżo? Cóż, w tym wypadku realizm był, chyba, stroną przegraną;)

This skeleton with really large cutlass was released by Spring 1987, which makes him few weeks older then his crippled friend which was shown lately here. I really like his adventorous pose and big scabbard – it completes him in some strange way I think.

I have dillemma painting such details on undead miniatures. Should I paint it realistically, freshly taken out of the grave, with the look of decay or should I paint it in more vivid colors?


Kaleki szkielet | Crippled skeleton

Posted on July 18th, 2017 under , , , , . Posted by

Szkielet na zdjęciu to jeden z relatywnie niedawnych nabytków, niestety trafił do mnie lekko uszkodzony. W transporcie odłamała mu się połowa ręki. Na szczęście udało mi się to nieco naprawić, używając cienkiego drutu, superglue i zaufanej “szpachlówki” w postaci drobin papierowej chusteczki, czyli – po prostu – celulozy.
Drobiny papieru reagują z klejem, tworząc twardą, sztywną skorupę, ładnie wypełniającą ubytki i nadającą wytrzymałość. Po wyschnięciu można je w miarę łatwo opiłować. 
A sam bohater tego wpisu? No cóż, to jeszcze jeden szeregowy umarlak z kończonego już oddziału starych, metalowych szkieletów. Na rynku ukazał się latem 1987 pod – jakże trafną – nazwą wojownik. A skoro mowa o całym oddziale – grupa dowodzenia jest niemal, niemal gotowa, ale nie oznacza to, że nie mogę od czasu do czasu dodawać do jednostki czegoś nowego, prawda?
Skeleton on the photo is one of my relatively new purchases, unforunately it was damaged in transport – his arm was broken in two. Fortunately I was able to repair this using thin wire, superglue and trusty ‘filler’ – small pieces of paper tissue.

Paper tissue reacts with superglue, forming stron bond and filling cavities. It is sandable once cured and easily takes paint too.

Well, what about skeleton then? It is one more ordinary undead trooper from my unit of old, metal skeletons, which is practically finished. It was released in July 1987 as – simply – warrior. Speaking of unit of skeletons – command group is close to being finished too, but I think I can always add one or two more skellies, right? 


Kaleki szkielet | Crippled skeleton

Posted on July 18th, 2017 under , , , , . Posted by

Szkielet na zdjęciu to jeden z relatywnie niedawnych nabytków, niestety trafił do mnie lekko uszkodzony. W transporcie odłamała mu się połowa ręki. Na szczęście udało mi się to nieco naprawić, używając cienkiego drutu, superglue i zaufanej “szpachlówki” w postaci drobin papierowej chusteczki, czyli – po prostu – celulozy.
Drobiny papieru reagują z klejem, tworząc twardą, sztywną skorupę, ładnie wypełniającą ubytki i nadającą wytrzymałość. Po wyschnięciu można je w miarę łatwo opiłować. 
A sam bohater tego wpisu? No cóż, to jeszcze jeden szeregowy umarlak z kończonego już oddziału starych, metalowych szkieletów. Na rynku ukazał się latem 1987 pod – jakże trafną – nazwą wojownik. A skoro mowa o całym oddziale – grupa dowodzenia jest niemal, niemal gotowa, ale nie oznacza to, że nie mogę od czasu do czasu dodawać do jednostki czegoś nowego, prawda?
Skeleton on the photo is one of my relatively new purchases, unforunately it was damaged in transport – his arm was broken in two. Fortunately I was able to repair this using thin wire, superglue and trusty ‘filler’ – small pieces of paper tissue.

Paper tissue reacts with superglue, forming stron bond and filling cavities. It is sandable once cured and easily takes paint too.

Well, what about skeleton then? It is one more ordinary undead trooper from my unit of old, metal skeletons, which is practically finished. It was released in July 1987 as – simply – warrior. Speaking of unit of skeletons – command group is close to being finished too, but I think I can always add one or two more skellies, right? 


Kolejna zmora | One more wraith

Posted on July 6th, 2017 under , , , , . Posted by

W moje ręce wpadł jakiś czas temu przedostatni z brakujących mi modeli zmór wydanych do 4-5 edycji WFB, czas więc, by dołączył do swoich wcześniej pomalowanych kolegów (lub koleżanek, w sumie nie zaglądałem im pod całuny).
Malowanie bez żadnych zmian, nie miałem w sumie pomysłu na nietypowy ornament na kosie. Ostatecznie pomalowałem go metalicznym brązem i nieco spatynowałem. Niespecjalnie wyróżnia się na tle dość zaniedbanego ostrza, ale w sumie mi to nie przeszkadza. Jakoś nie przepadam za cukierkowo malowanymi ożywieńcami, a jedyne pomysły, jakie przychodziły mi do głowy, wiązały się z użyciem jasnych kolorów.
Przy okazji, jeśli ktoś chciałby pozbyć się ostatniego brakującego mi wraitha – o tego tutaj, oznaczonego jako wraith 5, chętnie przygarnąłbym go za niewygórowaną cenę;)
I managed to get hold of second to last missing wraith miniature from 4-5th edition of WFB, so it is highest time for him (or her, I didn’t look under the shroud of course) to join his/her earlier painted friends.

Painting was done without any changes to the paintint scheme already described on the blog. I didn’t know how to paint unusual detail on the scythe’s blade, finally I settled with metalic bronze and a slight patina. The only other ideas involved I had involved using bright colors and this is something I don’t really like on undead figures.


Kolejna zmora | One more wraith

Posted on July 6th, 2017 under , , , , . Posted by

W moje ręce wpadł jakiś czas temu przedostatni z brakujących mi modeli zmór wydanych do 4-5 edycji WFB, czas więc, by dołączył do swoich wcześniej pomalowanych kolegów (lub koleżanek, w sumie nie zaglądałem im pod całuny).
Malowanie bez żadnych zmian, nie miałem w sumie pomysłu na nietypowy ornament na kosie. Ostatecznie pomalowałem go metalicznym brązem i nieco spatynowałem. Niespecjalnie wyróżnia się na tle dość zaniedbanego ostrza, ale w sumie mi to nie przeszkadza. Jakoś nie przepadam za cukierkowo malowanymi ożywieńcami, a jedyne pomysły, jakie przychodziły mi do głowy, wiązały się z użyciem jasnych kolorów.
Przy okazji, jeśli ktoś chciałby pozbyć się ostatniego brakującego mi wraitha – o tego tutaj, oznaczonego jako wraith 5, chętnie przygarnąłbym go za niewygórowaną cenę;)
I managed to get hold of second to last missing wraith miniature from 4-5th edition of WFB, so it is highest time for him (or her, I didn’t look under the shroud of course) to join his/her earlier painted friends.

Painting was done without any changes to the paintint scheme already described on the blog. I didn’t know how to paint unusual detail on the scythe’s blade, finally I settled with metalic bronze and a slight patina. The only other ideas involved I had involved using bright colors and this is something I don’t really like on undead figures.


Chorąży | Standard bearer

Posted on June 13th, 2017 under , , , , . Posted by

Mimo dość powolnego tempa prac nad kolejnym oddziałem starych szkieletów z czasów 3. edycji, i tak w końcu nadszedł czas zabrać się za grupę dowodzenia, kończącą ten projekcik. “Jednogodzinne” szkielety nie znikną, rzecz jasna, do pomalowania mam ich obecnie jeszcze ze 30 wzorów z tamtych czasów, niemniej jednak jedna z faz, dość umowna, zostanie zamknięta.
O ile z dowódcą oddziału i muzykiem nie ma żadnych problemów – tych pierwszych mam nienaruszonych pędzlem jeszcze kilka wzorów, a muzyka, ostatni brakujący wzór z lat osiemdziesiątych niedawno kupiłem, o tyle problem mam z chorążym. Brakuje mi nadal jednego z wzorów z tamtego okresu, pojawił się nawet niedawno na ebayu, ale w absolutnie nieakceptowalnej cenie. Duplikaty już pomalowanych wzorów też mi się skończyły… Jednak rzut oka na półeczkę wstydu, z rozpoczętymi dawno temu figurkami, wybawił mnie z problemu.
Stały tam rozpoczęte dwie figurki chorążych armii undeadów. O ile wight z Forge World byłby pewną przesadą, o tyle chorąży grave guard z końca lat 90. czasowo będzie się nadawał.
Pomalowałem go kolorami, jakich dawno temu użyłem na figurce konnego wighta z tego samego okresu. Sztandar wzorowany na oryginalnym dizajnie Games Workshopu, malowałem go powolnie i w mękach – cóż, freehand nie jest moją mocną stroną, ale ogólnie jestem zadowolony.
A sama figurka jest fajna, do tego stopnia, że chyba pomaluję oddział tej gwardii… Mam ich ze 30…
Despite rather slow progress of painting of my another 3rd edition unit of skeletons, it is time to paint a command group. Champion, standard bearer and musician will mark an end to this project. I will still paint more old school skeletons, of course, I still have about 30 more of them to paint currently, but this will be the end of certain phase of this project.

Well, I have at least five of six different skeletal champions from 3rd edition WFB still to paint, I managed to grab the only missing musician miniature recently but I don’t currently have any standard bearers from this era to paint. I miss only one design and it was available on ebay recently but its price was way above my treshold (I like my miniatures cheap, You know;)). I also don’t have any unpainted duplicates anymore…. But, fortunately, my shelf of shame, with miniatures started but finished, contained two standard bearers.

Forge World’s wight standard bearer is certainly too ornate for this unit, but grave guard standard bearer from the end of nineties will do nicely, for a time being.

I painted it with colours used long time ago for painting my black knight from the same release period. Standard was painted with original GW design in mind – it was slow and painful, as my freehand skills are zero but generally speaking I’m rather pleased how it looks.
And miniature itself is really nice, I think I will paint the rest of this unit soo, just about 30 of them in the box are waiting to be painted for a long time…


Chorąży | Standard bearer

Posted on June 13th, 2017 under , , , , . Posted by

Mimo dość powolnego tempa prac nad kolejnym oddziałem starych szkieletów z czasów 3. edycji, i tak w końcu nadszedł czas zabrać się za grupę dowodzenia, kończącą ten projekcik. “Jednogodzinne” szkielety nie znikną, rzecz jasna, do pomalowania mam ich obecnie jeszcze ze 30 wzorów z tamtych czasów, niemniej jednak jedna z faz, dość umowna, zostanie zamknięta.
O ile z dowódcą oddziału i muzykiem nie ma żadnych problemów – tych pierwszych mam nienaruszonych pędzlem jeszcze kilka wzorów, a muzyka, ostatni brakujący wzór z lat osiemdziesiątych niedawno kupiłem, o tyle problem mam z chorążym. Brakuje mi nadal jednego z wzorów z tamtego okresu, pojawił się nawet niedawno na ebayu, ale w absolutnie nieakceptowalnej cenie. Duplikaty już pomalowanych wzorów też mi się skończyły… Jednak rzut oka na półeczkę wstydu, z rozpoczętymi dawno temu figurkami, wybawił mnie z problemu.
Stały tam rozpoczęte dwie figurki chorążych armii undeadów. O ile wight z Forge World byłby pewną przesadą, o tyle chorąży grave guard z końca lat 90. czasowo będzie się nadawał.
Pomalowałem go kolorami, jakich dawno temu użyłem na figurce konnego wighta z tego samego okresu. Sztandar wzorowany na oryginalnym dizajnie Games Workshopu, malowałem go powolnie i w mękach – cóż, freehand nie jest moją mocną stroną, ale ogólnie jestem zadowolony.
A sama figurka jest fajna, do tego stopnia, że chyba pomaluję oddział tej gwardii… Mam ich ze 30…
Despite rather slow progress of painting of my another 3rd edition unit of skeletons, it is time to paint a command group. Champion, standard bearer and musician will mark an end to this project. I will still paint more old school skeletons, of course, I still have about 30 more of them to paint currently, but this will be the end of certain phase of this project.

Well, I have at least five of six different skeletal champions from 3rd edition WFB still to paint, I managed to grab the only missing musician miniature recently but I don’t currently have any standard bearers from this era to paint. I miss only one design and it was available on ebay recently but its price was way above my treshold (I like my miniatures cheap, You know;)). I also don’t have any unpainted duplicates anymore…. But, fortunately, my shelf of shame, with miniatures started but finished, contained two standard bearers.

Forge World’s wight standard bearer is certainly too ornate for this unit, but grave guard standard bearer from the end of nineties will do nicely, for a time being.

I painted it with colours used long time ago for painting my black knight from the same release period. Standard was painted with original GW design in mind – it was slow and painful, as my freehand skills are zero but generally speaking I’m rather pleased how it looks.
And miniature itself is really nice, I think I will paint the rest of this unit soo, just about 30 of them in the box are waiting to be painted for a long time…


Age of Sigmar – Banshee

Posted on June 9th, 2017 under , , , . Posted by

Today I am pleased to show you the Banshee and some more Spirits. The model was fantastic to paint and I might check if there is any conversion for my Mechanicum army, the model is suitable for. Advertisements Tagged: Age of Sigmar, Death, Undead

Pożegnanie z ghulami | Goodbye to the ghouls

Posted on June 8th, 2017 under , , , , . Posted by

Niniejszym wpisem żegnam się z ghulami – tymi konkretnymi, nie gatunkiem stworów jako takim. Więcej trupojadów wydanych w ramach tej serii malować już nie zamierzam, w kolekcji mam wszystkie wzory i wystarczy.
Natomiast co do ghouli jako takich – będą inne. Do pomalowania czeka kilka stworów tego rodzaju z czasów 3. edycji WFB (to będą już duplikaty, dzięki nim będę mógł wystawić cały oddział ghuli z czasów tej edycji), blisko 2/3 wzorów trupożerców z czasów 4. edycji Warhammera, rzeźbionych przez Morley’a, dwudziestka obecnych wzorów, która kiedyś dołączy do pomalowanej parę lat temu dziesiątki i jakaś trzydziestka goblinów, najnowszych wzorów z Hobbita, które świetnie, bez żadnych przeróbek, sprawdzą się w roli poddanych Władcy Umarłych – ale to za czas jakiś.
And with this very note I’d like to say goodbay to ghouls – not the species of course, but those ghouls released within this range. My collection contains all the designs and all of them are painted (some of them in four or five different colours) and I don’t want to buy any more of them. Enough is enough:)

But, ghouls as ghouls – well, that’s a different story. There are some 3rd edition ghouls waiting to be painted (duplicate of one I already have). I will be able to field small unit of those creatures built from ‘correct’ 3rd. edition miniatures, once they will be finished. I also already have about two third of all ghouls’ designs sculpted by Gary Morley for 4th edition of WFB. There are also 20 current ones, waiting to be added to the first ten of them, painted few years ago. And I also have about 30 goblins from the newest incarnation of Hobbit game, which are, for me anyway, perfect as ghouls – it is a simple matter of painting them in unhealthy colours. But they won’t be painted anytime soon I guess…


Pożegnanie z ghulami | Goodbye to the ghouls

Posted on June 8th, 2017 under , , , , . Posted by

Niniejszym wpisem żegnam się z ghulami – tymi konkretnymi, nie gatunkiem stworów jako takim. Więcej trupojadów wydanych w ramach tej serii malować już nie zamierzam, w kolekcji mam wszystkie wzory i wystarczy.
Natomiast co do ghouli jako takich – będą inne. Do pomalowania czeka kilka stworów tego rodzaju z czasów 3. edycji WFB (to będą już duplikaty, dzięki nim będę mógł wystawić cały oddział ghuli z czasów tej edycji), blisko 2/3 wzorów trupożerców z czasów 4. edycji Warhammera, rzeźbionych przez Morley’a, dwudziestka obecnych wzorów, która kiedyś dołączy do pomalowanej parę lat temu dziesiątki i jakaś trzydziestka goblinów, najnowszych wzorów z Hobbita, które świetnie, bez żadnych przeróbek, sprawdzą się w roli poddanych Władcy Umarłych – ale to za czas jakiś.
And with this very note I’d like to say goodbay to ghouls – not the species of course, but those ghouls released within this range. My collection contains all the designs and all of them are painted (some of them in four or five different colours) and I don’t want to buy any more of them. Enough is enough:)

But, ghouls as ghouls – well, that’s a different story. There are some 3rd edition ghouls waiting to be painted (duplicate of one I already have). I will be able to field small unit of those creatures built from ‘correct’ 3rd. edition miniatures, once they will be finished. I also already have about two third of all ghouls’ designs sculpted by Gary Morley for 4th edition of WFB. There are also 20 current ones, waiting to be added to the first ten of them, painted few years ago. And I also have about 30 goblins from the newest incarnation of Hobbit game, which are, for me anyway, perfect as ghouls – it is a simple matter of painting them in unhealthy colours. But they won’t be painted anytime soon I guess…


Dla odmiany – wampir | Vampire for the change

Posted on June 6th, 2017 under , , , , . Posted by

Żeby nie zanudzić trupożercami, dziś wampir. Miniaturka z serii Night Horrors, ukazała się w roku 1986 w pierwszej partii figurek C18, nosząc wówczas nazwę Vampire casting spell. Jest to jednocześnie ostatnia postać wampira wydana w ramach Nocnych Strachów, jaką miałem do pomalowania (wcześniejsze są tutaj: wampir, wampir 2, nosferatu, wampirzyca, drakula).
Postanowiłem trochę pobawić się kolorami, stwierdziłem, że nie każdy z krwiopijców musi nosić baaahdzo mhroczne kohlory. Tego wyobrażam sobie jako nekrarchę, jakiegoś mnicha czy uczonego, przemienionego w wampira, nadal noszącego swoje dawne szaty.
Z ciekawostek, jakiś czas temu kupiłem spory zapas tuftów firmy Mininatur, świetnie się nakładają, a te o wysokości bodajże 2-3 mm, jakie widać na podstawce, prezentują się całkiem wiarygodnie jako mech czy podobny porost.
To make things a little less ghoulcentric, today time for another C18 Night Horrors miniature, a vampire. This miniature was a part of original release from November of 1986, it was released under the name ‘Vampire casting spell’. At the same time it is the last vampire from C18 range which I had to paint (you can see other C18 vampires here: vampire, vampire 2, nosferatu, vampiress, dracula).

I decided to depart from traditional, vehry dahrk, vehry ghotic colours used for blood leeches. This particular vampire, in my imagination, is some necrarch, a monk or scholar turned into vampire and still wearing his old robes.

And one more thing – some time ago I bought a rather large lot of Mininatur tufts of various nature. They are simply excellent and the smallest ones – 2-3mm high, which are visible on the base here, are excellent as various mosses I think.


Dla odmiany – wampir | Vampire for the change

Posted on June 6th, 2017 under , , , , . Posted by

Żeby nie zanudzić trupożercami, dziś wampir. Miniaturka z serii Night Horrors, ukazała się w roku 1986 w pierwszej partii figurek C18, nosząc wówczas nazwę Vampire casting spell. Jest to jednocześnie ostatnia postać wampira wydana w ramach Nocnych Strachów, jaką miałem do pomalowania (wcześniejsze są tutaj: wampir, wampir 2, nosferatu, wampirzyca, drakula).
Postanowiłem trochę pobawić się kolorami, stwierdziłem, że nie każdy z krwiopijców musi nosić baaahdzo mhroczne kohlory. Tego wyobrażam sobie jako nekrarchę, jakiegoś mnicha czy uczonego, przemienionego w wampira, nadal noszącego swoje dawne szaty.
Z ciekawostek, jakiś czas temu kupiłem spory zapas tuftów firmy Mininatur, świetnie się nakładają, a te o wysokości bodajże 2-3 mm, jakie widać na podstawce, prezentują się całkiem wiarygodnie jako mech czy podobny porost.
To make things a little less ghoulcentric, today time for another C18 Night Horrors miniature, a vampire. This miniature was a part of original release from November of 1986, it was released under the name ‘Vampire casting spell’. At the same time it is the last vampire from C18 range which I had to paint (you can see other C18 vampires here: vampire, vampire 2, nosferatu, vampiress, dracula).

I decided to depart from traditional, vehry dahrk, vehry ghotic colours used for blood leeches. This particular vampire, in my imagination, is some necrarch, a monk or scholar turned into vampire and still wearing his old robes.

And one more thing – some time ago I bought a rather large lot of Mininatur tufts of various nature. They are simply excellent and the smallest ones – 2-3mm high, which are visible on the base here, are excellent as various mosses I think.


Ghoul po raz drugi | Second Ghoul

Posted on June 1st, 2017 under , , , , . Posted by

Drugi (i przedostatni) z ghouli brakujących do pełnej serii. Ten wzór podoba mi się najmniej, cierpi na chorobę zbyt dużych broni, zresztą, tak naprawdę, cholera wie co trzyma w dłoni. Czy to jakaś maczuga, czy konar drzewa, czy też może jakiś odłamek skalny? Ja nie wiedziałem, pomalowałem jak stare, opalone nad ogniem dla nadania twardości drewno z wbitym kamieniem, służącym do rozbijania czaszek.

Second of the three recently painted ghouls, missing so far in my collection. I like this particular design the least, it suffers from oversized weapon syndrome. And what it is? Is it a club? A tree bark or, maybe, some kind of rock? I don’t know, so decided to paint it as a old tree bark, hardened with fire, with a stone hammered into it – it makes skull bashing a lot easier, I imagine.



Ghoul po raz drugi | Second Ghoul

Posted on June 1st, 2017 under , , , , . Posted by

Drugi (i przedostatni) z ghouli brakujących do pełnej serii. Ten wzór podoba mi się najmniej, cierpi na chorobę zbyt dużych broni, zresztą, tak naprawdę, cholera wie co trzyma w dłoni. Czy to jakaś maczuga, czy konar drzewa, czy też może jakiś odłamek skalny? Ja nie wiedziałem, pomalowałem jak stare, opalone nad ogniem dla nadania twardości drewno z wbitym kamieniem, służącym do rozbijania czaszek.

Second of the three recently painted ghouls, missing so far in my collection. I like this particular design the least, it suffers from oversized weapon syndrome. And what it is? Is it a club? A tree bark or, maybe, some kind of rock? I don’t know, so decided to paint it as a old tree bark, hardened with fire, with a stone hammered into it – it makes skull bashing a lot easier, I imagine.



Fantasy Heroes 4

Posted on May 25th, 2017 under , , , . Posted by

Painted back in the first quarter of this year, here is the bulk of a Hordes of the Things Undead army from Alternative Armies. Nice figures that are very easy to paint and capture the fell nature of the army well.The  whole forceSkeleton HordesWi…

Fantasy Heroes 4

Posted on May 25th, 2017 under , , , . Posted by

Painted back in the first quarter of this year, here is the bulk of a Hordes of the Things Undead army from Alternative Armies. Nice figures that are very easy to paint and capture the fell nature of the army well.The  whole forceSkeleton HordesWi…

Trupożer | Corpse eater

Posted on May 25th, 2017 under , , , , . Posted by

Dawno, dawno temu, w czasach pamiętanych tylko przeze mnie i ze dwóch starych czytelników bloga, pomalowałem hordę kilkunastu ghouli rzeźbionych przez Paula Mullera – zarówno produkcji Citadel, jak i kilka jego już całkowicie autorskich z Heresy Miniatures. Ogółem było ich czterdzieści – w tym kilka trzecioedycyjnych, już nie tego rzeźbiarza. Tak się jakoś jednak złożyło, że wśród tych kilkudziesięciu modeli nadal brakowało mi trzech konkretnych wzorów. Na szczęście parę miesięcy temu udało mi się je zdobyć. Wrzuciłem do dettolu i… zapomniałem.
Wydobyłem je parę dni temu. Były zaschnięte, a resztki dettolu dosłownie zespoliły się z metalem. Pracowicie, fragmencik po fragmencie usunąłem to acetonem, nożykiem i duża dawką przekleństw. Niestety, w niektórych miejscach nie dałem rady całkowicie przywrócić stan “nowości” i wprawne oko dostrzeże lekkie “zmiękczenie” szczegółów. 
Przez własne zagapienie narobiłem sobie roboty i – przyznam szczerze – niespecjalnie fajnie malowało mi się te trzy wzory. Pomalowane nie wyglądają źle, ale jednak gdzieś tam w głębi czaszki tkwi irytujący cierń, że mogłyby być lepsze, gdyby nie ta przedłużona kąpiel w dettolu… Niemniej jednak sam dettol to dla mnie już przeszłość, ale o tym w następnym tygodniu.

Long time ago, in the times barely remembered by anyone but me (and maybe two or three very old blog readers) I painted a horde of ghouls sculpted by Paul Muller – released by both Citadel and his personal company Heresy Miniatures. Horde numbered 40 ghouls total, including a few released for 3rd edition of WFB too. But, as it happens, my collection was actually short of three specific variants. Fortunatelly, I was able to buy them a few months ago. Dettol bath and… I forgot about them.

I found them two weeks ago. Dettol dried up of course, leaving nasty, hard, residue all over the miniatures. I was able to remove it with acetone, patience and cursing (lots of cursing). Unfortunately, some details are a little ‘soft’ now, as I wasn’t able to remove it completely.


So, I gave myself a lot of unecessary work. Painting too was less then pleasent, with a constant nabbing somewhere in the back of my head, that those ghouls are not ‘perfect’ due to dettol leftovers. Anyway, dettol is a thing of past for me, but I will write more about it next week.


Trupożer | Corpse eater

Posted on May 25th, 2017 under , , , , . Posted by

Dawno, dawno temu, w czasach pamiętanych tylko przeze mnie i ze dwóch starych czytelników bloga, pomalowałem hordę kilkunastu ghouli rzeźbionych przez Paula Mullera – zarówno produkcji Citadel, jak i kilka jego już całkowicie autorskich z Heresy Miniatures. Ogółem było ich czterdzieści – w tym kilka trzecioedycyjnych, już nie tego rzeźbiarza. Tak się jakoś jednak złożyło, że wśród tych kilkudziesięciu modeli nadal brakowało mi trzech konkretnych wzorów. Na szczęście parę miesięcy temu udało mi się je zdobyć. Wrzuciłem do dettolu i… zapomniałem.
Wydobyłem je parę dni temu. Były zaschnięte, a resztki dettolu dosłownie zespoliły się z metalem. Pracowicie, fragmencik po fragmencie usunąłem to acetonem, nożykiem i duża dawką przekleństw. Niestety, w niektórych miejscach nie dałem rady całkowicie przywrócić stan “nowości” i wprawne oko dostrzeże lekkie “zmiękczenie” szczegółów. 
Przez własne zagapienie narobiłem sobie roboty i – przyznam szczerze – niespecjalnie fajnie malowało mi się te trzy wzory. Pomalowane nie wyglądają źle, ale jednak gdzieś tam w głębi czaszki tkwi irytujący cierń, że mogłyby być lepsze, gdyby nie ta przedłużona kąpiel w dettolu… Niemniej jednak sam dettol to dla mnie już przeszłość, ale o tym w następnym tygodniu.

Long time ago, in the times barely remembered by anyone but me (and maybe two or three very old blog readers) I painted a horde of ghouls sculpted by Paul Muller – released by both Citadel and his personal company Heresy Miniatures. Horde numbered 40 ghouls total, including a few released for 3rd edition of WFB too. But, as it happens, my collection was actually short of three specific variants. Fortunatelly, I was able to buy them a few months ago. Dettol bath and… I forgot about them.

I found them two weeks ago. Dettol dried up of course, leaving nasty, hard, residue all over the miniatures. I was able to remove it with acetone, patience and cursing (lots of cursing). Unfortunately, some details are a little ‘soft’ now, as I wasn’t able to remove it completely.


So, I gave myself a lot of unecessary work. Painting too was less then pleasent, with a constant nabbing somewhere in the back of my head, that those ghouls are not ‘perfect’ due to dettol leftovers. Anyway, dettol is a thing of past for me, but I will write more about it next week.


Grobowa straż | Grave guard

Posted on May 23rd, 2017 under , , , , . Posted by

Następny szkielet z serii C17 Citadel nosił w pierwszej reklamie, w jakiej się pojawił, nazwę Grave Guard. Miniaturka pojawiła się na rynku w sierpniu 1987 r., a mój egzemplarz strażnika dołącza do swoich kolegów, takich jak Flakorwij.
Rzeźba tej konkretnej figurki nie rzuca się specjalnie w oczy – ot, sztywny trup opierający się praktycznie o włócznię. Jest jednak parę detali, które sprawiają, że całość nabiera fajnego wyglądu. To ładnie zdetalowana czaszka, parę szczegółów pancerza, paradoksalnie zwłaszcza z tyłu figurki, a także nieproporcjonalnie wielkie buciska. Swoją drogą, spora część szkieletów z tych czasów posiada takowe, stanowiąc żywy (he, he) przykład powiedzenia, że “umarł w butach”.
Next C17 skeleton was released in 1987 and was introduced in August advert under the name of Grave Guard. My example of this guardsman join other skeletons from this period, like – for example – Gutripper.

Sculpt of this miniature is rather mediocre – stiff skeleton and a spear, nothing special to be honest. But there are few details which brings this miniature to life, so to speak;) – nicely detailed skull, some armour details, especially on the back side and large boots. Such boots are present on quite a few skeleton sculpts from this era, being perfect example of saying that someone died with boots on…


Grobowa straż | Grave guard

Posted on May 23rd, 2017 under , , , , . Posted by

Następny szkielet z serii C17 Citadel nosił w pierwszej reklamie, w jakiej się pojawił, nazwę Grave Guard. Miniaturka pojawiła się na rynku w sierpniu 1987 r., a mój egzemplarz strażnika dołącza do swoich kolegów, takich jak Flakorwij.
Rzeźba tej konkretnej figurki nie rzuca się specjalnie w oczy – ot, sztywny trup opierający się praktycznie o włócznię. Jest jednak parę detali, które sprawiają, że całość nabiera fajnego wyglądu. To ładnie zdetalowana czaszka, parę szczegółów pancerza, paradoksalnie zwłaszcza z tyłu figurki, a także nieproporcjonalnie wielkie buciska. Swoją drogą, spora część szkieletów z tych czasów posiada takowe, stanowiąc żywy (he, he) przykład powiedzenia, że “umarł w butach”.
Next C17 skeleton was released in 1987 and was introduced in August advert under the name of Grave Guard. My example of this guardsman join other skeletons from this period, like – for example – Gutripper.

Sculpt of this miniature is rather mediocre – stiff skeleton and a spear, nothing special to be honest. But there are few details which brings this miniature to life, so to speak;) – nicely detailed skull, some armour details, especially on the back side and large boots. Such boots are present on quite a few skeleton sculpts from this era, being perfect example of saying that someone died with boots on…