Posts Tagged ‘Wywiad’

Między Młotem a Kowadłem… – The Fantasy Hammer z The Fantasy Hammer.

Posted on September 18th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest The Fantasy Hammer, który od grudnia 2012 roku prowadzi blog The Fantasy Hammer.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez The Fantasy Hammer teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

The Fantasy Hammer: Moja przygoda z fantastyką i figurkowymi systemami bitewnymi rozpoczęła się dość standardowo. Jeszcze w gimnazjum zostałem zarażony pasją do świata Warhammer Fantasy. Na niemal każdej przerwie lekcyjnej wyciągaliśmy karty postaci do WFRP i kości, a Mistrz Gry prowadził nas wśród niebezpieczeństw Zamku Drachenfels i Wewnętrznego Wroga. Potem przez chwilę było Advanced Dungeons and Dragons i Vampire Masquarade oraz niesamowita seria Baldur’s Gate. W tym momencie samo RPG i gry komputerowe przestały mi jednak wystarczać, a jak wiadomo w Internecie jeszcze nie za wiele się działo. Odkryłem wówczas Warhammer Fantasy Battles i absolutnie zakochałem się w tym systemie. :) Z początku grałem pożyczonymi figurkami Nieumarłych i odgrywaliśmy fluffowe ataki Nagasha na Imperium. Później było już z górki i nie było miesiąca bym nie kupił chociaż jednego blistra i to z każdej możliwej armii. Przeczytałem przy tym chyba wszystkie możliwe kodeksy armijne. :) Malowanie figurek było dla mnie w ten czas wyłącznie dodatkiem do grania i wynikało raczej z niechęci do wystawiania bezbarwnych oddziałów. W krótkim czasie dysponowałem już pokaźnym zestawem figurek, które niestety później straciłem…


Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

The Fantasy Hammer: Blog TFH niedługo będzie świętował swoje 5-te urodziny. :)  Grami bitewnymi interesuję się od ponad 15 lat, a fantastyką odkąd tylko sięgam pamięcią (prowadziłem kiedyś nawet stronę jednego z zakonów Baldur’s Gate). Po stracie kolekcji figurek, przez kilka lat “siedziałem w uśpieniu”, gdyż stałem się raczej obserwatorem niż uczestnikiem naszego wspólnego hobby. W pewnym momencie odkryłem świetną stronę asrai.org (obecnie asrai.druchii.net), a wraz z nią zauroczył mnie bajeczny świat Leśnych Elfów. Mimo że nie była to wówczas zbyt konkurencyjna armia do grania (przestarzały kodeks) to do tej pory uważam ją za najpiękniejszą z armii świata Warhammera. W końcu zdecydowałem się na zakup Batalionu Leśnych Elfów. Chciałem wówczas powrócić nie tylko do kolekcjonowania figurek, ale również pomalować elfy w kolorach jesieni (ulubiona pora roku mojej Żony). W tym samym czasie stałem się też zapalonym czytelnikiem bloga Massive Voodoo i odkryłem nowo powstałe Wrota, a wraz z nimi szereg arcyciekawych polskich blogów (np. DancE MacabrE, czy Coloured Dust). Od razu pomyślałem, że może warto byłoby założyć motywacyjnego bloga i wrzucać na niego zdjęcia pomalowanych przeze mnie figurek oraz innych związanych z fantastyką rzeczy. Moją pierwszą pomalowaną figurką na TFH była konwersja Driady Branchwraith do armii Leśnych Elfów.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

The Fantasy Hammer: Wybór Blogspota to kwestia gustu (nie przepadam za Wordpressem) i poniekąd braku czasu. Google dużo rzeczy robi bowiem za mnie, jest darmowy, łatwy w obsłudze i wbrew pozorom poddaje się nawet sporym modyfikacjom. Wiem jednak, że gdybym miał więcej czasu to dałbym radę zrobić samodzielną stronę o dużo lepszej funkcjonalności. Co więcej, najstarsi obserwatorzy mojego bloga może pamiętają, że przez pierwsze pół roku jego istnienia dostępna była osobno polska i angielska strona bloga. Nie było to jednak dobre rozwiązanie, więc zacząłem pisać w obu językach na raz.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

The Fantasy Hammer: Tworząc The Fantasy Hammer (Warhammer i Fantastyka) wymyśliłem jego motto: “pędzlem kształtuję piękne modele i scenerię na kowadle fantastyki”. Dla mnie w grach bitewnych (nie tylko w kwestii malowania) zawsze najważniejsza była fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. :) TFH powstał przy tym, jako dość ambitny projekt dedykowany głównie systemom Warhammer, Warhammer 40k, grom i książkom fantasy. Od początku chciałem wrzucać nie tylko zdjęcia figurek i scenerii, ale również artykuły, poradniki, recenzje (także książek), a także raporty bitewne i sztukę fantasy. Niestety brak czasu częściowo zweryfikował te wysokie plany, ale nie odpuszczam i staram się regularnie wrzucać jakieś poradniki, licząc, że komuś się przydadzą.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

The Fantasy Hammer: Generalnie raz/dwa razy w miesiącu, ale jeśli wrzuciłem coś w moim mniemaniu wartościowego i postarałem się to wypromować to zdarzało się, że i codziennie. :) Popularność jest fajna i czasem zaskakująca, ale tak naprawdę zależy mi na większej liczbie stałych bywalców i komentujących niż na pozycji strony w wyszukiwarce i liczniku odwiedzin. Tak w ogóle, to promowanie bloga to naprawdę świetna sprawa, ale mam wrażenie, że zabiera mi więcej czasu niż namalowanie freehandu na figurce. 😉 Dlatego też ograniczam się raczej do kilku sieci blogów figurkowych i Facebooka. Staram się też być w miarę aktywny na Instagramie, ale w moim odczuciu nie wpływa on na ilość wejść na bloga.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

The Fantasy Hammer: Zawsze znajduję trochę czasu, by odwiedzać blogi zgromadzone wokół Wrót. Starałem się komentować niemal każdy post, ale ostatnio nie mam nawet czasu na malowanie i wrzucanie postów na TFH, a co dopiero na komentowanie prac innych twórców. To oczywiście przejściowe “problemy”, więc raczej wrócę do aktywnego komentowania.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

The Fantasy Hammer: Ostatnio napisałem obszerny artykuł na temat komentowania, który spotkał się z wyjątkowo dużym odzewem. Pokazaliście, że polska blogosfera bitewniakowa to naprawdę przyjazne miejsce. Co więcej, wychodzi na to, że zdecydowanie częstsze są przesłodzone niż przesadzone komentarze, a demotywujące wyjątki to naprawdę rzadkość. Bardzo niefajne i niemerytoryczne komentarze to ostatnio raczej domena mediów społecznościowych.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

The Fantasy Hammer: Ciekawych komentarzy trochę już na TFH się zebrało i nie chciałbym tu nikogo faworyzować, bo stała ekipa Wrotowiczów zostawia komentarze na naprawdę najwyższym poziomie! Na szybko mogę wskazać jednak te:
  • Figurka nie tylko na CMONie już lata – wiedz, że coś się dzieje jeśli widzisz figurkę na rosyjskich portalach społecznościowych 😉 Strach lodówkę otworzyć! (wellofeternity)
  • Masz niesamowicie esencjonalne zestawienia kolorów, wychodzące poza kanon ogólnie przyjętego standardu, jednocześnie tożsame z fluffem. No i są spójne ze wszystkim co malujesz (Leibowitz Mr)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

The Fantasy Hammer: Odwiedzam w zasadzie wszystkie blogi zgromadzone wokół Wrót. Nie będę tu wszystkich wymieniał, bo cenię sobie wszystko, co wrzucacie i nieraz nawet na najbardziej casualowym blogu znajduje najlepsze wpisy. Co ważne, podsumowania na Wrotach i podsumowania miesiąca na poszczególnych blogach naprawdę ułatwiają śledzenie polskiej blogosfery. Niektóre blogi odwiedzam oczywiście częściej, bo i postów dużo (np. Maniexite, DancE MacabrE). Interesują mnie zaś głównie pomalowane figurki i poradniki (np. na Coloured Dust), ale bardzo lubię też poczytać wprowadzenia np. na DwarfCrypt i na Kuźnia Imarthila, pooglądać oldskulowe figurki np. na Wojna w miniaturze, zabawne i klimatyczne wpisy np. na shadow grey i na Gangs of Mordheim oraz artykuły np. na bitewniakowe pogranicza. Nie stronię też od wpisów dotyczących często innych systemów, jak np. na Dust Brothers, Kostka Domina, czy Małe Figurkowo. Generalnie zawartości coraz więcej, a czasu powoli na to wszystko nie starcza. :)


Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

The Fantasy Hammer: Zdecydowanie za mało, choć jeszcze parę miesięcy temu udawało mi się na hobby przeznaczyć nawet z 10 godzin tygodniowo. Od niedawna mam większe lokum, więc i na warsztat się miejsce znalazło, ale jakoś ciężej go odwiedzać, gdy nie jest już absolutnie pod ręką.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

The Fantasy Hammer: Jak pewnie niemal wszyscy zaczynałem od Citadela i do tej pory to właśnie produkty GW wyznaczają dla mnie pewien standard. Ograniczenie wydatków spowodowało jednak zakup dużej ilości farbek Warpaints, które sobie bardzo chwalę. Wciąż jednak nie dorobiłem się dobrego pędzla z naturalnego włosia. Ostatnio staram się też eksperymentować (np. ze śniegiem) i robić coś samemu (DIY). Przymierzam się też do kupna aerografu (mimo że jestem wręcz wyznawcą malowania pędzlem, a nie psikawką) i farbek Vallejo.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

The Fantasy Hammer: W malowaniu/modelowaniu czuję się najlepiej. Walczę jednak ze sobą, by ograniczyć kolekcjonowanie i na pewno chciałbym więcej grać. To jest tak, że zbieram figurki, bo chcę je kiedyś pomalować, a nie zagram dopóki ich nie skończę. Trochę błędne koło z tego wychodzi, ale w praktyce, gdybym miał więcej czasu na malowanie i zaczął malować też na poziomie tabletop, to mógłbym spokojnie powiększyć swoją kolekcję i również więcej grać.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

The Fantasy Hammer: W dobie Internetu to właśnie w sieci można znaleźć najwięcej inspiracji, ale dla mnie to za mało. Można powiedzieć, że to co znajduję daje mi wyobrażenie o ogólnie przyjętym schemacie malowania/modelowania danej figurki/terenu. Nie zawsze mi się ten schemat podoba, a do tego ja zazwyczaj staram się wyjść poza przyjęty kanon. Dlatego też najlepiej maluje mi się figurki, które rzadko są brane przez innych na warsztat, albo mało kto stara się poświęcić im naprawdę dość czasu. Dzięki temu mam możliwość naprawdę dać upust swojej wyobraźni, chociaż czasem narażam się przez to na komentarze typu: “super malowanie, ale kolorystyka to zupełnie nie moja bajka”. Prawdziwe jest poza tym powiedzenie, że “lubimy tylko to, co już znamy”, więc tym trudniej jest kogoś przekonać do swojej nowej interpretacji.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

The Fantasy Hammer: Na pewno byłby to Changeling Tzeentcha. Ale to tylko dlatego, że jego nowa odsłona jest równie imponująca, co poprzednia. Malowanie go sprawiło mi mnóstwo przyjemności, więc zdecydowanie mógłbym to powtórzyć i spróbować przebić wynik poprzedniego – obecnie 2 miejsce wśród Changelingów na CoolMiniOrNot.com. :).

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

The Fantasy Hammer: Mam za mało czasu na malowanie, więc ponowne malowanie identycznej figurki generalnie już samo w sobie mija się z celem, z zastrzeżeniem odpowiedzi na pytanie powyżej.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

The Fantasy Hammer: To co do tej pory pomalowałem i opublikowałem na blogu to ledwie ułamek posiadanych przeze mnie figurek. W większości są to duże zestawy pudełkowe i pojedyncze blistery od Games Workshop, ale mam też kilka figurek od innych producentów np. Reaper Miniatures i Guild of Harmony, albo od takich, których nigdy nie znałem, albo nie pamiętam. Wybierając figurki zazwyczaj myślę o tym czy pasują do moich armii, albo czy chcę daną armię zbierać w przyszłości i nią zagrać (nawet jeśli dopiero za 20 lat się uda). Generalnie jednak dominuje skala 28mm, choć od dłuższego czasu przymierzam się do pomalowania dwóch naprawdę świetnych popiersi. W kwestii jakości polecać nie będę, bo aż tak dużego wyboru figurek od różnych producentów nie mam, ale jeśli chodzi o klimat to zdecydowanie Games Workshop, a w kwestii farb i chemii modelarskiej zachęcam do eksperymentowania i dzielenia się efektami na Waszych blogach.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

The Fantasy Hammer: Staram się wspierać sklepy stacjonarne, takie jak FABER i FABER i oczywiście Games Workshop w Złotych Tarasach (oba w Warszawie). Niestety ceny w sklepie GW są kosmiczne, więc korzystam również z portalu Allegro i zagranicznego Ebaya (starsze modele) oraz ze sklepów internetowych, takich jak vanaheim.pl. Akcesoria i części najczęściej kupuję zaś w AGTOMie.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

The Fantasy Hammer: Jeśli chodzi o gry bitewne to:
  • fluffowo – Stary Świat Warhammera i chyba nie trzeba tego tłumaczyć,
  • kolekcjonersko i modelarsko uniwersum Warhammera 30k/40k, bo pozwala na olbrzymią swobodę tworzenia,
  • do grania Warheim Fantasy Skirmish, bo potyczki w klimacie Warhammera bez angażowania dużej ilości jednostek to coś wspaniałego i Age of Sigmar (zwłaszcza Skirmish), bo pozwala na szybką i pełną frajdy grę.

A poza uniwersami gier bitewnych to Forgotten Realms, czyli świat zapomnianych Krain Abeir-Torilu, a konkretniej Faerunu, zamieszkiwany przez dwóch moich ulubionych bohaterów – Mrocznego Elfa Drizta Do’Urdena i ludzkiego zabójcę Artemisa Entreri, a także postacie, takie jak Elminster, niesamowite smoki, z bogami przybierającymi ludzkie postacie i mieszającymi się w sprawy śmiertelników, a także z najlepszymi według mnie grami (Baldur’s Gate, Icewind Dale, Neverwinter Nights).


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

The Fantasy Hammer: Na dzień dzisiejszy na pierwszym miejscu jest chyba Green Knight do Bretonni. Reszta to tylko kilka figurek, o których od razu pomyślałem: Dieter Helsnicht na Mantykorze, stary Vlad i Isabella von Carstein, Lucrezia Belladonna i wiele innych.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

The Fantasy Hammer: Na ponad 3000 pkt w Warhammera Fantasy Battles 4, ewentualnie 5 edycji, a z poza gier bitewnych to w Warhammera Fantasy Roleplay i Wampira Maskaradę.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

The Fantasy Hammer: Raczej nie ma takiej, bo zanim jeszcze w coś zagrałem to już wiedziałem, że mi się pewnie spodoba.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

The Fantasy Hammer: Moja lepsza połówka, pieszczotliwie zwana Żoną, w pełni akceptuje i wręcz pomaga mi w rozwijaniu mego hobby (nawet jeździ ze mną na turnieje), chociaż czasem marudzi, gdy Jej za mało czasu poświęcam. 😉 Ma też zauważalny wpływ na finalny efekt mojej pracy. Starsi w rodzinie (głównie rodzice) traktują to hobby, jako nieszkodliwe choć niepotrzebne i nieco dziecinne dziwactwo. Na szczęście zaczęli trochę zmieniać zdanie, gdy zacząłem zajmować honorowane miejsca w konkursach malarskich. 😉

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnymi? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

The Fantasy Hammer: Nie często biorę udział w bitewniakowych wydarzeniach, chyba że chodzi o konkursy malarskie, takie jak Armies on Parade (moja makieta Rytuału Oriona Leśnych Elfów zdobyła brązowy medal w 2015 r.), czy Hussar. W styczniu 2017 r. wziąłem jednak udział w turnieju Warheim Fantasy Skirmish – Ucieczka z Gór Środkowych w Katowicach. To był mój pierwszy poważny turniej i jednocześnie pierwsze 5 potyczek w Warheim FS, którego zasady dopiero starałem się opanować. Mimo to, moim Leśnym Elfom z Athel Loren udało się zająć 7 miejsce na 22 uczestników. We wrześniu 2017 r. planuję wziąć udział w kolejnym turnieju Warheim FS – Mitterherbst, ale niestety na razie jestem tylko na liście rezerwowej (może uda się mnie jeszcze wcisnąć). 😉

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

The Fantasy Hammer: Obserwatorzy TFH doskonale wiedzą, że liczba niedokończonych projektów jest dość duża. Dlatego też chciałbym je jak najszybciej pozamykać. Co więcej, podjąłem w tym roku wyzwanie Tzeentcha i naprawdę zamierzam pomalować wszystkie posiadane przez mnie figurki Pana Zmian.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

The Fantasy Hammer: Tu gdzie jestem, ale malującego więcej i szybciej, a także częściej publikującego na TFH. Chciałbym również więcej grać i przestać narzekać na brak czasu.


Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

The Fantasy Hammer: Zdecydowanie figurkowe i bitewne wydanie cyklu Imperium Grozy Glena Cooka. Jest tam mnóstwo niezwykłych bohaterów, takich jak pochodzący z Trolledyngji Bragi Ragnarson – najpierw najemnik, potem król Kavelina, skrytobójca i król na wygnaniu Haroun bin Yousif, Niszczyciel Imperium – arcymag Varthlokkur, el Murid – Adept, arcymag i Cesarzowa Mgła i wielu innych z mistycznym Gwiezdnym Jeźdźcem na czele. A to wszystko w świecie politycznych, militarnych i finansowych wojen państw zachodu i Wysokiej Iglicy z Imperium Nieznającym Porażki – Shinsanem i jego Czarnymi Legionami oraz czarownikami Tervola.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

The Fantasy Hammer: Zbieram gry komputerowe i planszowe/karciane, w które pewnie i tak nie będę miał czasu zagrać. 😛 Mozolnie staram się ukończyć te kilka wybranych przeze mnie tytułów (dopiero niedawno udało mi się przejść Wiedźmina 1) i chociaż raz pograć w jakąś karciankę (polecam Gwinta!). Jakieś wymierne osiągnięcia mam zaś w Diablo III, bo łatwo jest tam krok po kroku stawać się coraz lepszym. :)


Dominig z Kostki Domina zapytał cię: Jak uzyskujesz tak intensywne i żywe kolory na swoich figurkach? Chętnie zobaczyłbym pomalowany w Twoim stylu model, ale w jakiejś ograniczonej i stonowanej kolorystyce, planujesz może coś podobnego?

The Fantasy Hammer: Współczesny i wciąż postępujący mroczny i ponury klimat figurek nie za bardzo mi odpowiada. Jak już wcześniej wskazałem najważniejsza dla mnie jest fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. Oznacza to, że można się pokusić o “realistyczne” przedstawienie danego modelu, czy też scenki/dioramy, ale bez fantastycznych, a czasem nawet komiksowych elementów, niczym nie będą się one różniły od prac typowo historycznych. Dla przykładu, brudny minotaur stojacy po kolana w błocie, z zakrwawionym toporem, może równie dobrze być malarskim majstersztykiem, ale w tłumie innych prac zapamiętam raczej te gdzie znajdę lśniącą zbroję i magiczny miecz/miecz energetyczny, albo kratowane spodnie i niebieskie włosy. Tak samo, realistycznie przedstawione oświetlenie na modelu zazwyczaj nie wygląda zbyt zachęcająco. Wracając jednak do pytania, to myślę, że to chyba nie kwestia używanych przeze mnie farb (chociaż staram się używać dość czystych kolorów), a raczej wielu nakładanych na siebie kolejno bardzo cienkich warstw farby. Zawsze staram się tak pomalować figurkę, by nie było widać przejść kolorów. W większości przypadków jednak przesadzam, bo nawet na dobrej jakości zdjęciu i tak mojego wysiłku nie widać (co innego gołym okiem w dobrym oświetleniu). Wpływa to jednak na ogólną głębię kolorów. Co więcej, pomalowane przeze mnie figurki zazwyczaj nie mają standardowego tzw. spot koloru, który powinien nieco przytłumić pozostałe. Eksperymentuję co prawda ostatnio z zimnymi i ciepłymi barwami (do tej pory dominowały niemal wyłącznie ciepłe) i kontrastem, ale chyba jeszcze nie znalazłem równowagi między nimi. Malowanie jesiennych Leśnych Elfów i Tzeentcha także wpływa na intensywność kolorów moich figurek.
Mam kilka pomysłów co do stonowanej i ograniczonej palety barw, a Twoja Nieumarła świta Hrabiego von Carstein zdecydowanie mnie natchnęła. Myślę, że będzie to dla mnie pewne wyzwanie, ale jednocześnie bardzo Was wszystkich zaskoczę. :)


Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

The Fantasy Hammer: Pytania będą dwa. Na Twoim blogu, poza figurkami z okresu II wojny światowej i Warhammera, pojawiają się wyjątkowe i mroczne figurki ze świata The Call of Cthulhu. Skąd pomysł na malowanie figurek związanych z twórczością Lovecraft’a, gdzie kupujesz figurki i skąd czerpiesz inspiracje dla ich konwersji i historii? Ponadto, czy planujesz napisać jakieś np. opowiadanie na podstawie Twoich wprowadzeń do poszczególnych wpisów?

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

The Fantasy HammerImarthil prowadzący bloga Kuźnia Imarthila.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie lub odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadaliśmy?

The Fantasy Hammer: Wspólnie daliśmy radę wyWrócić polską blogosferę do góry nogami, więc teraz czas na resztę świata. 😛 Dziękuję Wam, że tak licznie zaglądacie na The Fantasy Hammer i za każdy pozostawiony komentarz, ale najbardziej za to, że tak wspaniale promujecie nasze wspólne hobby!

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – The Fantasy Hammer z The Fantasy Hammer.

Posted on September 18th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest The Fantasy Hammer, który od grudnia 2012 roku prowadzi blog The Fantasy Hammer.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez The Fantasy Hammer teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

The Fantasy Hammer: Moja przygoda z fantastyką i figurkowymi systemami bitewnymi rozpoczęła się dość standardowo. Jeszcze w gimnazjum zostałem zarażony pasją do świata Warhammer Fantasy. Na niemal każdej przerwie lekcyjnej wyciągaliśmy karty postaci do WFRP i kości, a Mistrz Gry prowadził nas wśród niebezpieczeństw Zamku Drachenfels i Wewnętrznego Wroga. Potem przez chwilę było Advanced Dungeons and Dragons i Vampire Masquarade oraz niesamowita seria Baldur’s Gate. W tym momencie samo RPG i gry komputerowe przestały mi jednak wystarczać, a jak wiadomo w Internecie jeszcze nie za wiele się działo. Odkryłem wówczas Warhammer Fantasy Battles i absolutnie zakochałem się w tym systemie. :) Z początku grałem pożyczonymi figurkami Nieumarłych i odgrywaliśmy fluffowe ataki Nagasha na Imperium. Później było już z górki i nie było miesiąca bym nie kupił chociaż jednego blistra i to z każdej możliwej armii. Przeczytałem przy tym chyba wszystkie możliwe kodeksy armijne. :) Malowanie figurek było dla mnie w ten czas wyłącznie dodatkiem do grania i wynikało raczej z niechęci do wystawiania bezbarwnych oddziałów. W krótkim czasie dysponowałem już pokaźnym zestawem figurek, które niestety później straciłem…


Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

The Fantasy Hammer: Blog TFH niedługo będzie świętował swoje 5-te urodziny. :)  Grami bitewnymi interesuję się od ponad 15 lat, a fantastyką odkąd tylko sięgam pamięcią (prowadziłem kiedyś nawet stronę jednego z zakonów Baldur’s Gate). Po stracie kolekcji figurek, przez kilka lat “siedziałem w uśpieniu”, gdyż stałem się raczej obserwatorem niż uczestnikiem naszego wspólnego hobby. W pewnym momencie odkryłem świetną stronę asrai.org (obecnie asrai.druchii.net), a wraz z nią zauroczył mnie bajeczny świat Leśnych Elfów. Mimo że nie była to wówczas zbyt konkurencyjna armia do grania (przestarzały kodeks) to do tej pory uważam ją za najpiękniejszą z armii świata Warhammera. W końcu zdecydowałem się na zakup Batalionu Leśnych Elfów. Chciałem wówczas powrócić nie tylko do kolekcjonowania figurek, ale również pomalować elfy w kolorach jesieni (ulubiona pora roku mojej Żony). W tym samym czasie stałem się też zapalonym czytelnikiem bloga Massive Voodoo i odkryłem nowo powstałe Wrota, a wraz z nimi szereg arcyciekawych polskich blogów (np. DancE MacabrE, czy Coloured Dust). Od razu pomyślałem, że może warto byłoby założyć motywacyjnego bloga i wrzucać na niego zdjęcia pomalowanych przeze mnie figurek oraz innych związanych z fantastyką rzeczy. Moją pierwszą pomalowaną figurką na TFH była konwersja Driady Branchwraith do armii Leśnych Elfów.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

The Fantasy Hammer: Wybór Blogspota to kwestia gustu (nie przepadam za Wordpressem) i poniekąd braku czasu. Google dużo rzeczy robi bowiem za mnie, jest darmowy, łatwy w obsłudze i wbrew pozorom poddaje się nawet sporym modyfikacjom. Wiem jednak, że gdybym miał więcej czasu to dałbym radę zrobić samodzielną stronę o dużo lepszej funkcjonalności. Co więcej, najstarsi obserwatorzy mojego bloga może pamiętają, że przez pierwsze pół roku jego istnienia dostępna była osobno polska i angielska strona bloga. Nie było to jednak dobre rozwiązanie, więc zacząłem pisać w obu językach na raz.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

The Fantasy Hammer: Tworząc The Fantasy Hammer (Warhammer i Fantastyka) wymyśliłem jego motto: “pędzlem kształtuję piękne modele i scenerię na kowadle fantastyki”. Dla mnie w grach bitewnych (nie tylko w kwestii malowania) zawsze najważniejsza była fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. :) TFH powstał przy tym, jako dość ambitny projekt dedykowany głównie systemom Warhammer, Warhammer 40k, grom i książkom fantasy. Od początku chciałem wrzucać nie tylko zdjęcia figurek i scenerii, ale również artykuły, poradniki, recenzje (także książek), a także raporty bitewne i sztukę fantasy. Niestety brak czasu częściowo zweryfikował te wysokie plany, ale nie odpuszczam i staram się regularnie wrzucać jakieś poradniki, licząc, że komuś się przydadzą.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

The Fantasy Hammer: Generalnie raz/dwa razy w miesiącu, ale jeśli wrzuciłem coś w moim mniemaniu wartościowego i postarałem się to wypromować to zdarzało się, że i codziennie. :) Popularność jest fajna i czasem zaskakująca, ale tak naprawdę zależy mi na większej liczbie stałych bywalców i komentujących niż na pozycji strony w wyszukiwarce i liczniku odwiedzin. Tak w ogóle, to promowanie bloga to naprawdę świetna sprawa, ale mam wrażenie, że zabiera mi więcej czasu niż namalowanie freehandu na figurce. 😉 Dlatego też ograniczam się raczej do kilku sieci blogów figurkowych i Facebooka. Staram się też być w miarę aktywny na Instagramie, ale w moim odczuciu nie wpływa on na ilość wejść na bloga.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

The Fantasy Hammer: Zawsze znajduję trochę czasu, by odwiedzać blogi zgromadzone wokół Wrót. Starałem się komentować niemal każdy post, ale ostatnio nie mam nawet czasu na malowanie i wrzucanie postów na TFH, a co dopiero na komentowanie prac innych twórców. To oczywiście przejściowe “problemy”, więc raczej wrócę do aktywnego komentowania.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

The Fantasy Hammer: Ostatnio napisałem obszerny artykuł na temat komentowania, który spotkał się z wyjątkowo dużym odzewem. Pokazaliście, że polska blogosfera bitewniakowa to naprawdę przyjazne miejsce. Co więcej, wychodzi na to, że zdecydowanie częstsze są przesłodzone niż przesadzone komentarze, a demotywujące wyjątki to naprawdę rzadkość. Bardzo niefajne i niemerytoryczne komentarze to ostatnio raczej domena mediów społecznościowych.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

The Fantasy Hammer: Ciekawych komentarzy trochę już na TFH się zebrało i nie chciałbym tu nikogo faworyzować, bo stała ekipa Wrotowiczów zostawia komentarze na naprawdę najwyższym poziomie! Na szybko mogę wskazać jednak te:
  • Figurka nie tylko na CMONie już lata – wiedz, że coś się dzieje jeśli widzisz figurkę na rosyjskich portalach społecznościowych 😉 Strach lodówkę otworzyć! (wellofeternity)
  • Masz niesamowicie esencjonalne zestawienia kolorów, wychodzące poza kanon ogólnie przyjętego standardu, jednocześnie tożsame z fluffem. No i są spójne ze wszystkim co malujesz (Leibowitz Mr)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

The Fantasy Hammer: Odwiedzam w zasadzie wszystkie blogi zgromadzone wokół Wrót. Nie będę tu wszystkich wymieniał, bo cenię sobie wszystko, co wrzucacie i nieraz nawet na najbardziej casualowym blogu znajduje najlepsze wpisy. Co ważne, podsumowania na Wrotach i podsumowania miesiąca na poszczególnych blogach naprawdę ułatwiają śledzenie polskiej blogosfery. Niektóre blogi odwiedzam oczywiście częściej, bo i postów dużo (np. Maniexite, DancE MacabrE). Interesują mnie zaś głównie pomalowane figurki i poradniki (np. na Coloured Dust), ale bardzo lubię też poczytać wprowadzenia np. na DwarfCrypt i na Kuźnia Imarthila, pooglądać oldskulowe figurki np. na Wojna w miniaturze, zabawne i klimatyczne wpisy np. na shadow grey i na Gangs of Mordheim oraz artykuły np. na bitewniakowe pogranicza. Nie stronię też od wpisów dotyczących często innych systemów, jak np. na Dust Brothers, Kostka Domina, czy Małe Figurkowo. Generalnie zawartości coraz więcej, a czasu powoli na to wszystko nie starcza. :)


Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

The Fantasy Hammer: Zdecydowanie za mało, choć jeszcze parę miesięcy temu udawało mi się na hobby przeznaczyć nawet z 10 godzin tygodniowo. Od niedawna mam większe lokum, więc i na warsztat się miejsce znalazło, ale jakoś ciężej go odwiedzać, gdy nie jest już absolutnie pod ręką.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

The Fantasy Hammer: Jak pewnie niemal wszyscy zaczynałem od Citadela i do tej pory to właśnie produkty GW wyznaczają dla mnie pewien standard. Ograniczenie wydatków spowodowało jednak zakup dużej ilości farbek Warpaints, które sobie bardzo chwalę. Wciąż jednak nie dorobiłem się dobrego pędzla z naturalnego włosia. Ostatnio staram się też eksperymentować (np. ze śniegiem) i robić coś samemu (DIY). Przymierzam się też do kupna aerografu (mimo że jestem wręcz wyznawcą malowania pędzlem, a nie psikawką) i farbek Vallejo.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

The Fantasy Hammer: W malowaniu/modelowaniu czuję się najlepiej. Walczę jednak ze sobą, by ograniczyć kolekcjonowanie i na pewno chciałbym więcej grać. To jest tak, że zbieram figurki, bo chcę je kiedyś pomalować, a nie zagram dopóki ich nie skończę. Trochę błędne koło z tego wychodzi, ale w praktyce, gdybym miał więcej czasu na malowanie i zaczął malować też na poziomie tabletop, to mógłbym spokojnie powiększyć swoją kolekcję i również więcej grać.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

The Fantasy Hammer: W dobie Internetu to właśnie w sieci można znaleźć najwięcej inspiracji, ale dla mnie to za mało. Można powiedzieć, że to co znajduję daje mi wyobrażenie o ogólnie przyjętym schemacie malowania/modelowania danej figurki/terenu. Nie zawsze mi się ten schemat podoba, a do tego ja zazwyczaj staram się wyjść poza przyjęty kanon. Dlatego też najlepiej maluje mi się figurki, które rzadko są brane przez innych na warsztat, albo mało kto stara się poświęcić im naprawdę dość czasu. Dzięki temu mam możliwość naprawdę dać upust swojej wyobraźni, chociaż czasem narażam się przez to na komentarze typu: “super malowanie, ale kolorystyka to zupełnie nie moja bajka”. Prawdziwe jest poza tym powiedzenie, że “lubimy tylko to, co już znamy”, więc tym trudniej jest kogoś przekonać do swojej nowej interpretacji.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

The Fantasy Hammer: Na pewno byłby to Changeling Tzeentcha. Ale to tylko dlatego, że jego nowa odsłona jest równie imponująca, co poprzednia. Malowanie go sprawiło mi mnóstwo przyjemności, więc zdecydowanie mógłbym to powtórzyć i spróbować przebić wynik poprzedniego – obecnie 2 miejsce wśród Changelingów na CoolMiniOrNot.com. :).

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

The Fantasy Hammer: Mam za mało czasu na malowanie, więc ponowne malowanie identycznej figurki generalnie już samo w sobie mija się z celem, z zastrzeżeniem odpowiedzi na pytanie powyżej.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

The Fantasy Hammer: To co do tej pory pomalowałem i opublikowałem na blogu to ledwie ułamek posiadanych przeze mnie figurek. W większości są to duże zestawy pudełkowe i pojedyncze blistery od Games Workshop, ale mam też kilka figurek od innych producentów np. Reaper Miniatures i Guild of Harmony, albo od takich, których nigdy nie znałem, albo nie pamiętam. Wybierając figurki zazwyczaj myślę o tym czy pasują do moich armii, albo czy chcę daną armię zbierać w przyszłości i nią zagrać (nawet jeśli dopiero za 20 lat się uda). Generalnie jednak dominuje skala 28mm, choć od dłuższego czasu przymierzam się do pomalowania dwóch naprawdę świetnych popiersi. W kwestii jakości polecać nie będę, bo aż tak dużego wyboru figurek od różnych producentów nie mam, ale jeśli chodzi o klimat to zdecydowanie Games Workshop, a w kwestii farb i chemii modelarskiej zachęcam do eksperymentowania i dzielenia się efektami na Waszych blogach.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

The Fantasy Hammer: Staram się wspierać sklepy stacjonarne, takie jak FABER i FABER i oczywiście Games Workshop w Złotych Tarasach (oba w Warszawie). Niestety ceny w sklepie GW są kosmiczne, więc korzystam również z portalu Allegro i zagranicznego Ebaya (starsze modele) oraz ze sklepów internetowych, takich jak vanaheim.pl. Akcesoria i części najczęściej kupuję zaś w AGTOMie.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

The Fantasy Hammer: Jeśli chodzi o gry bitewne to:
  • fluffowo – Stary Świat Warhammera i chyba nie trzeba tego tłumaczyć,
  • kolekcjonersko i modelarsko uniwersum Warhammera 30k/40k, bo pozwala na olbrzymią swobodę tworzenia,
  • do grania Warheim Fantasy Skirmish, bo potyczki w klimacie Warhammera bez angażowania dużej ilości jednostek to coś wspaniałego i Age of Sigmar (zwłaszcza Skirmish), bo pozwala na szybką i pełną frajdy grę.

A poza uniwersami gier bitewnych to Forgotten Realms, czyli świat zapomnianych Krain Abeir-Torilu, a konkretniej Faerunu, zamieszkiwany przez dwóch moich ulubionych bohaterów – Mrocznego Elfa Drizta Do’Urdena i ludzkiego zabójcę Artemisa Entreri, a także postacie, takie jak Elminster, niesamowite smoki, z bogami przybierającymi ludzkie postacie i mieszającymi się w sprawy śmiertelników, a także z najlepszymi według mnie grami (Baldur’s Gate, Icewind Dale, Neverwinter Nights).


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

The Fantasy Hammer: Na dzień dzisiejszy na pierwszym miejscu jest chyba Green Knight do Bretonni. Reszta to tylko kilka figurek, o których od razu pomyślałem: Dieter Helsnicht na Mantykorze, stary Vlad i Isabella von Carstein, Lucrezia Belladonna i wiele innych.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

The Fantasy Hammer: Na ponad 3000 pkt w Warhammera Fantasy Battles 4, ewentualnie 5 edycji, a z poza gier bitewnych to w Warhammera Fantasy Roleplay i Wampira Maskaradę.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

The Fantasy Hammer: Raczej nie ma takiej, bo zanim jeszcze w coś zagrałem to już wiedziałem, że mi się pewnie spodoba.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

The Fantasy Hammer: Moja lepsza połówka, pieszczotliwie zwana Żoną, w pełni akceptuje i wręcz pomaga mi w rozwijaniu mego hobby (nawet jeździ ze mną na turnieje), chociaż czasem marudzi, gdy Jej za mało czasu poświęcam. 😉 Ma też zauważalny wpływ na finalny efekt mojej pracy. Starsi w rodzinie (głównie rodzice) traktują to hobby, jako nieszkodliwe choć niepotrzebne i nieco dziecinne dziwactwo. Na szczęście zaczęli trochę zmieniać zdanie, gdy zacząłem zajmować honorowane miejsca w konkursach malarskich. 😉

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnymi? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

The Fantasy Hammer: Nie często biorę udział w bitewniakowych wydarzeniach, chyba że chodzi o konkursy malarskie, takie jak Armies on Parade (moja makieta Rytuału Oriona Leśnych Elfów zdobyła brązowy medal w 2015 r.), czy Hussar. W styczniu 2017 r. wziąłem jednak udział w turnieju Warheim Fantasy Skirmish – Ucieczka z Gór Środkowych w Katowicach. To był mój pierwszy poważny turniej i jednocześnie pierwsze 5 potyczek w Warheim FS, którego zasady dopiero starałem się opanować. Mimo to, moim Leśnym Elfom z Athel Loren udało się zająć 7 miejsce na 22 uczestników. We wrześniu 2017 r. planuję wziąć udział w kolejnym turnieju Warheim FS – Mitterherbst, ale niestety na razie jestem tylko na liście rezerwowej (może uda się mnie jeszcze wcisnąć). 😉

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

The Fantasy Hammer: Obserwatorzy TFH doskonale wiedzą, że liczba niedokończonych projektów jest dość duża. Dlatego też chciałbym je jak najszybciej pozamykać. Co więcej, podjąłem w tym roku wyzwanie Tzeentcha i naprawdę zamierzam pomalować wszystkie posiadane przez mnie figurki Pana Zmian.

Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

The Fantasy Hammer: Tu gdzie jestem, ale malującego więcej i szybciej, a także częściej publikującego na TFH. Chciałbym również więcej grać i przestać narzekać na brak czasu.


Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

The Fantasy Hammer: Zdecydowanie figurkowe i bitewne wydanie cyklu Imperium Grozy Glena Cooka. Jest tam mnóstwo niezwykłych bohaterów, takich jak pochodzący z Trolledyngji Bragi Ragnarson – najpierw najemnik, potem król Kavelina, skrytobójca i król na wygnaniu Haroun bin Yousif, Niszczyciel Imperium – arcymag Varthlokkur, el Murid – Adept, arcymag i Cesarzowa Mgła i wielu innych z mistycznym Gwiezdnym Jeźdźcem na czele. A to wszystko w świecie politycznych, militarnych i finansowych wojen państw zachodu i Wysokiej Iglicy z Imperium Nieznającym Porażki – Shinsanem i jego Czarnymi Legionami oraz czarownikami Tervola.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

The Fantasy Hammer: Zbieram gry komputerowe i planszowe/karciane, w które pewnie i tak nie będę miał czasu zagrać. 😛 Mozolnie staram się ukończyć te kilka wybranych przeze mnie tytułów (dopiero niedawno udało mi się przejść Wiedźmina 1) i chociaż raz pograć w jakąś karciankę (polecam Gwinta!). Jakieś wymierne osiągnięcia mam zaś w Diablo III, bo łatwo jest tam krok po kroku stawać się coraz lepszym. :)


Dominig z Kostki Domina zapytał cię: Jak uzyskujesz tak intensywne i żywe kolory na swoich figurkach? Chętnie zobaczyłbym pomalowany w Twoim stylu model, ale w jakiejś ograniczonej i stonowanej kolorystyce, planujesz może coś podobnego?

The Fantasy Hammer: Współczesny i wciąż postępujący mroczny i ponury klimat figurek nie za bardzo mi odpowiada. Jak już wcześniej wskazałem najważniejsza dla mnie jest fantastyka i to w stopniu co najmniej tzw. heroicznego realizmu. Oznacza to, że można się pokusić o “realistyczne” przedstawienie danego modelu, czy też scenki/dioramy, ale bez fantastycznych, a czasem nawet komiksowych elementów, niczym nie będą się one różniły od prac typowo historycznych. Dla przykładu, brudny minotaur stojacy po kolana w błocie, z zakrwawionym toporem, może równie dobrze być malarskim majstersztykiem, ale w tłumie innych prac zapamiętam raczej te gdzie znajdę lśniącą zbroję i magiczny miecz/miecz energetyczny, albo kratowane spodnie i niebieskie włosy. Tak samo, realistycznie przedstawione oświetlenie na modelu zazwyczaj nie wygląda zbyt zachęcająco. Wracając jednak do pytania, to myślę, że to chyba nie kwestia używanych przeze mnie farb (chociaż staram się używać dość czystych kolorów), a raczej wielu nakładanych na siebie kolejno bardzo cienkich warstw farby. Zawsze staram się tak pomalować figurkę, by nie było widać przejść kolorów. W większości przypadków jednak przesadzam, bo nawet na dobrej jakości zdjęciu i tak mojego wysiłku nie widać (co innego gołym okiem w dobrym oświetleniu). Wpływa to jednak na ogólną głębię kolorów. Co więcej, pomalowane przeze mnie figurki zazwyczaj nie mają standardowego tzw. spot koloru, który powinien nieco przytłumić pozostałe. Eksperymentuję co prawda ostatnio z zimnymi i ciepłymi barwami (do tej pory dominowały niemal wyłącznie ciepłe) i kontrastem, ale chyba jeszcze nie znalazłem równowagi między nimi. Malowanie jesiennych Leśnych Elfów i Tzeentcha także wpływa na intensywność kolorów moich figurek.
Mam kilka pomysłów co do stonowanej i ograniczonej palety barw, a Twoja Nieumarła świta Hrabiego von Carstein zdecydowanie mnie natchnęła. Myślę, że będzie to dla mnie pewne wyzwanie, ale jednocześnie bardzo Was wszystkich zaskoczę. :)


Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

The Fantasy Hammer: Pytania będą dwa. Na Twoim blogu, poza figurkami z okresu II wojny światowej i Warhammera, pojawiają się wyjątkowe i mroczne figurki ze świata The Call of Cthulhu. Skąd pomysł na malowanie figurek związanych z twórczością Lovecraft’a, gdzie kupujesz figurki i skąd czerpiesz inspiracje dla ich konwersji i historii? Ponadto, czy planujesz napisać jakieś np. opowiadanie na podstawie Twoich wprowadzeń do poszczególnych wpisów?

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

The Fantasy HammerImarthil prowadzący bloga Kuźnia Imarthila.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie lub odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadaliśmy?

The Fantasy Hammer: Wspólnie daliśmy radę wyWrócić polską blogosferę do góry nogami, więc teraz czas na resztę świata. 😛 Dziękuję Wam, że tak licznie zaglądacie na The Fantasy Hammer i za każdy pozostawiony komentarz, ale najbardziej za to, że tak wspaniale promujecie nasze wspólne hobby!

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Dominig z Kostka Domina.

Posted on August 28th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Dominig, który od czerwca 2016 roku prowadzi blog Kostka Domina.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Dominiga teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Dominig: W okolicach 2003 roku, gdy kończyłem podstawówkę mój dobry kumpel prenumerował czasopismo Władca Pierścieni: Gry strategiczne w Śródziemiu wydawane przez DeAgostini. Gdy przejrzałem kilka pierwszych numerów byłem już kupiony. Parę tygodni później za naszą zachodnią granicą nabyłem dwa pudełka średniowiecznych rycerzy i kilka farbek Revella, na których trenowałem malowanie. Potem przyszedł czas pierwszych figurek produkcji GW – Haradrimów do Władcy Pierścieni, w którego graliśmy z kolegami regularnie i do którego uzbierała się każdemu z nas całkiem spora kolekcja. Po LoTRze przyszedł czas Warhammera Fantasy Battle, w którego grałem dobrych kilka lat i kilku innych systemów takich jak Warzone, WH40K czy Warmachine, które jednak nie były w stanie zastąpić starego dobrego battla.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Dominig: Jestem świeżakiem, pierwszego posta opublikowałem w środę 8 czerwca 2016 roku. Samo założenie bloga było raczej spontaniczne, ale powodów było kilka. Po pierwsze chciałem mieć miejsce w internecie gdzie będę mógł zebrać wszystkie swoje prace, obserwować postęp, wyciągać wnioski i wstawić swoją twórczość na krytykę i ocenę. Drugim ważnym powodem była motywacja, wiedziałem że prowadzenie bloga pomoże mi w narzuceniu sobie pewnego rygoru w malowaniu zaległości. Oprócz tego mogę teraz stwierdzić że bycie częścią bitewnej blogosfery jest bardzo inspirujące, niemal codziennie pojawia się coś co sprawia że mam ochotę usiąść do swojego warsztatu, a dzięki blogom takim jak bitewniakowe pogranicza mogę być na bieżąco z nowościami czy poznać gry, o których w innym wypadku nawet bym nie usłyszał.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Dominig: Blogger jest prosty i intuicyjny, mi do prowadzenia bloga o tej tematyce w zupełności wystarcza. Oprócz tego większość blogów które przeglądałem przed założeniem własnego znajduje się własnie na tej platformie.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Dominig: Na początku sprawdzałem licznik nawet kilka razy dziennie, teraz w dni gdy wrzucam posta sprawdzę raz czy dwa, zazwyczaj przy okazji odpisywania na komentarze. Od czasu do czasu udostępnię też coś na jakimś forum czy facebookowym fanpage’u jeśli szczególnie chcę się czymś pochwalić. Nie ukrywam jednak że komentarze i wyświetlenia działają motywująco.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Dominig: Staram się śledzić na bieżąco i na bieżąco wszystko komentować, ale wiadomo że czasem coś mi umknie. Zmieniło się też moje podejście do oglądania i czerpania inspiracji z cudzej twórczości, oglądam i klikam praktycznie wszystko, nawet jeśli nie jest to związane z systemami, w które gram czy figurkami, które zbieram.

W czerwcu minęła rocznica istnienia Twojego bloga, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Dominig: Moim zdaniem poziom jest wysoki, jeszcze nie spotkałem się z jakimś szczególnie niemiłym komentarzem czy hejtem. Brakuje mi jednak trochę konstruktywnej krytyki i porad w komentarzach, mam wrażenie że często nie chcąc być źle zrozumianym ludzie ograniczają się do samych pochwał.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Dominig: Tak, był to komentarz Dhil Morgan pod moim pierwszym pojazdem do Bolt Action, na którym kalki brzydko się świeciły. Zostały mi wtedy polecone specyfiki do nakładania kalkomanii, których teraz używam i polecam innym. Jak widać dawanie porad w komentarzach ma sens. 😉


Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Dominig: Regularnie odwiedzam większość blogów, które obserwuję, szczególnie tych skupionych wokół Bitewnych Wrót. Raczej nie mam ulubionych, jeśli jakiegoś bloga obserwuję, to dlatego że musiałem na nim zobaczyć coś co mi się spodobało na tyle żebym chciał go dodać do listy, co w pewien sposób włącza go do grona ulubionych.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Dominig: Staram się usiąść do warsztatu codziennie, ale bywa bardzo różnie, czasem przez kilka dni nie mam czasu na nic, by potem w weekend odbić to sobie małym, ośmiogodzinnym maratonem. Sporo drobnych rzeczy typu nakładanie podkładu, opiłowanie nadlewek czy podstawki robię w trakcie krótkich przerw w ciągu dnia np. czekając na ugotowanie makaronu czy na moją dziewczynę aż przygotuje się do wyjścia. Warsztaty mam nawet dwa, jeden u siebie, a drugi w piwnicy rodzinnego domu gdzie trzymam blat do gry i pracuję na makietami.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Dominig: Kiedyś ze względu na dostępność kupowałem praktycznie tylko produkty GW, teraz mając kilka sklepów modelarskich i hobbystycznych w okolicy mogę przebierać w producentach. Ostatnio na moim warsztacie dominują produkty z różnych linii Vallejo, ale używam też farb i chemii od GW, Ammo by Mig Jimenez, Tamiya czy Army Painter, a za jakiś czas coś pewnie do tego dojdzie. Oprócz tego eksperymentuję z różnym rzeczami nie przeznaczonymi stricte do modelarstwa, głównie chemią dla artystów, która okazuje się nieraz lepsza i tańsza od dedykowanych produktów.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Dominig: Uwielbiam grać w bitewniaki wszelkiego rodzaju, a gdy coś maluję lub buduję to z myślą o graniu, więc można powiedzieć że jestem graczem. Nie znaczy to jednak że nie lubię malować czy kolekcjonować modeli, każdy aspekt tego hobby jest dla mnie bardzo ważny i każdy sprawia mi przyjemność, jednak prawdziwą frajdę z pomalowanego modelu, czy nowego elementu terenu mam dopiero wtedy gdy używam go na polu bitwy.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Dominig: W większości wypadków kierują się jedynie wyobraźnią, ale w przypadku gier osadzonych w realiach historycznych staram się zebrać odpowiednie materiały źródłowe i inspiracje co czasem zajmuje naprawdę sporo czasu. Oczywiście czasem zobaczę coś w internecie co szczególnie mnie zainspiruje i mam ochotę to powtórzyć.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Dominig: Raczej nie mam takiej, wolałbym zabrać się za coś nowego i zmniejszyć kupkę wstydu.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Dominig: Maruderów Chaosu produkcji GW, zarówno pieszych jak i konnych.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Dominig: Podobnie jak w przypadku farb i akcesoriów bardzo długo królowały u mnie modele GW, ale teraz jeśli kupuję model ich produkcji to jest to zazwyczaj starszy wzór z drugiej ręki. Oprócz Games Workshop mam modele Warlord Games, Rubicon Models, Hawk Wargames, Gripping Beast, Wargames Factory, Privateer Press i pewnie jeszcze kilku innych, o których nie pamiętam. Oczywiście nowe zestawy GW wciąż biją wszystko inne na głowę, ale warto obserwować takie firmy jak Warlord Games, ich modele i zestawy są z pudełka na pudełko coraz lepsze. Oprócz tego można znaleźć na rynku figurki do takich systemów jak Dark Age, które swoją estetyką i jakością wykonania robią wrażenie.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Dominig: W większości przypadków zakupy robię stacjonarnie w sklepach, w których grywam, ale zdarza mi się kupić modele używane z jakiegoś forum lub znanego wszystkim portalu aukcyjnego. Niestety nie mam w okolicy żadnego sklepu, który posiadałby w ofercie akcesoria do budowy makiet jak posypki czy drzewa i te rzeczy muszę zamawiać przez internet, czego nie lubię bo kolory ze zdjęć zazwyczaj mocno się różnią od tych rzeczywistych.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Dominig: Chyba wciąż Stary Świat, nie umiem znaleźć drugiego tak bogatego i barwnego uniwersum. Ostatnio coraz bardziej pociąga mnie też wargaming historyczny i sam jestem zdziwiony jakie epoki i teatry działań wojennych wydają mi się interesujące. Jeśli chodzi o mechanikę to nie mam swojego ulubionego systemu, w każdym znajduję coś innego co bardzo mi się podoba.


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Dominig: Jest kilka pojazdów do Bolt Action w skali 1:56, które chciałbym mieć, ale czekam aż zostaną wydane w plastiku, bo szkoda życia na żywicę. Oprócz tego jest sporo wzorów oldschoolowych modeli Chaosu, które bardzo chciałbym dołączyć do swojej kolekcji, ale z wiadomych przyczyn są trudno dostępne i zebranie ich zajmuje dużo czasu.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Dominig: Pograłbym sobie casualowo we Władcę Pierścieni, najchętniej jakieś fabularyzowane scenariusze rodem z gazetek DeAgostini. Może za jakiś czas się uda. Nie ukrywam że jest bardzo dużo gier, w które chciałbym grać, ale wiem że nigdy nie znajdę na to wszystko czasu i chętnych.


W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Dominig: Raczej nie mam takiej gry, chociaż po jednej partii Age of Sigmar niespecjalnie mam ochotę na drugą. Nie znaczy to jednak że na ładnym stole z pomalowanymi figurkami nie dałbym AoSowi drugiej szansy.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Dominig: Pozytywnie, nikt raczej nie ma z tym problemów.


Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Dominig: Staram się uczestniczyć we wszelkiego rodzaju eventach, od tych casualowych po te bardziej nastawione na rywalizację, z jednych i drugich potrafię czerpać przyjemność. Bardzo dobrze wspominam Polcon, na którym miałem okazję poznać kilka nowych systemów i dużo pograć. Fajne były też turnieje WFB w niestety nieistniejącym już sklepie Goblin w Rybniku.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Dominig: Chcę skończyć malować warband do Sagi, domalować trochę modeli do Bolt Action i złożyć bandę do Shadow War: Armageddon. Na pewno między tym skończę moją Nieumarłą Świtę Hrabiego Von Carstein i malowanie budynków do Warheim FS. Zostało mi tez kilka detali, których od miesięcy nie umiem pomalować by mieć gotową całą armię na 1500 punktów do Dropzone Commander’a.


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Dominig: Praktycznie w tym samym miejscu, ale z ładniejszymi stołami do gry i większą ilością pomalowanych modeli. Bardzo prawdopodobne jest też to że wejdę w jakiś kolejny system.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Dominig: Total War: Warhammer w skali 6-10mm gdzie można odgrywać naprawdę duże bitwy w Starym Świecie. Wiem że jest Warmaster, ale jego zasady są lekko drewniane jak na obecne standardy, a zdobycie armii graniczy z cudem. Fajnie by było zobaczyć też jakiegoś skirmisha osadzonego w uniwersum gier Gothic i Fallout (ten drugi akurat za niedługo będziemy mieli okazję zobaczyć).


Piotr z Małe Figurkowo przygotował dla Ciebie pytanie: Czy będzie więcej Dropzone Commandera na blogu i jak rozwija się to środowisko w naszym kraju?

Dominig: Zdecydowanie będzie więcej, zarówno pomalowanych modeli jak i battle reportów czy tekstów przybliżających tę fajną grę. Środowisko się rozwija, ale nie ukrywam że powoli i praktycznie tylko w większych miastach. Nasza wrocławska ekipa liczy obecnie ok 8 graczy, a za sprawą nowej miejscówki i patronatu sklepu Bolter ta liczba prawdopodobnie się zwiększy bo gra wywołała całkiem spore zainteresowanie w lokalnej społeczności. Wydawca-Hawk Wargames ma bardzo fajny system gratyfikacji dla tzw. Talonów, czyli osób rozkręcających lokalne środowiska, więc zachęcam do zapoznania się z nim i tworzenia społeczności Dropzone Commander’a u siebie.

Pytanie do Ciebie ma także Krzysztof z Dust Brothers: Czy zdarzają się maratony…, jeśli tak to ile tak można, oraz czy malowania, czy może grania??

Dominig: Oczywiście, że zdarzają mi się maratony i to zarówno grania jak i malowania czy budowania terenów. Długość takiego maratonu zależy oczywiście od wolnego czasu, zdarzają się takie okresy w życiu że 30 min przy warsztacie wydaje się maratonem. Najdłużej siedziałem w weekend ponad 8 godzin, oczywiście z krótkimi przerwami. Z graniem jest trudniej bo nie zależy to tylko ode mnie, więc najdłuższy maraton jaki miałem to po prostu turnieje, podczas których grało się nawet 5 gier, ale marzy mi się rozegranie kampanii Warheim FS podczas jednego posiedzenia przy stole, na co potrzeba by było pewnie 12+ godzin w zależności od liczby scenariuszy.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Dominig: Jak uzyskujesz tak intensywne i żywe kolory na swoich figurkach?
Chętnie zobaczyłbym pomalowany w Twoim stylu model, ale w jakiejś ograniczonej i stonowanej kolorystyce, planujesz może coś podobnego? 😉


I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

DominigMorpheus z bloga The Fantasy Hammer.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Dominig: Jak nie macie motywacji do malowania to załóżcie bloga, to pomaga. :)

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Dominig z Kostka Domina.

Posted on August 28th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Dominig, który od czerwca 2016 roku prowadzi blog Kostka Domina.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Dominiga teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Dominig: W okolicach 2003 roku, gdy kończyłem podstawówkę mój dobry kumpel prenumerował czasopismo Władca Pierścieni: Gry strategiczne w Śródziemiu wydawane przez DeAgostini. Gdy przejrzałem kilka pierwszych numerów byłem już kupiony. Parę tygodni później za naszą zachodnią granicą nabyłem dwa pudełka średniowiecznych rycerzy i kilka farbek Revella, na których trenowałem malowanie. Potem przyszedł czas pierwszych figurek produkcji GW – Haradrimów do Władcy Pierścieni, w którego graliśmy z kolegami regularnie i do którego uzbierała się każdemu z nas całkiem spora kolekcja. Po LoTRze przyszedł czas Warhammera Fantasy Battle, w którego grałem dobrych kilka lat i kilku innych systemów takich jak Warzone, WH40K czy Warmachine, które jednak nie były w stanie zastąpić starego dobrego battla.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Dominig: Jestem świeżakiem, pierwszego posta opublikowałem w środę 8 czerwca 2016 roku. Samo założenie bloga było raczej spontaniczne, ale powodów było kilka. Po pierwsze chciałem mieć miejsce w internecie gdzie będę mógł zebrać wszystkie swoje prace, obserwować postęp, wyciągać wnioski i wstawić swoją twórczość na krytykę i ocenę. Drugim ważnym powodem była motywacja, wiedziałem że prowadzenie bloga pomoże mi w narzuceniu sobie pewnego rygoru w malowaniu zaległości. Oprócz tego mogę teraz stwierdzić że bycie częścią bitewnej blogosfery jest bardzo inspirujące, niemal codziennie pojawia się coś co sprawia że mam ochotę usiąść do swojego warsztatu, a dzięki blogom takim jak bitewniakowe pogranicza mogę być na bieżąco z nowościami czy poznać gry, o których w innym wypadku nawet bym nie usłyszał.


Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Dominig: Blogger jest prosty i intuicyjny, mi do prowadzenia bloga o tej tematyce w zupełności wystarcza. Oprócz tego większość blogów które przeglądałem przed założeniem własnego znajduje się własnie na tej platformie.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Dominig: Na początku sprawdzałem licznik nawet kilka razy dziennie, teraz w dni gdy wrzucam posta sprawdzę raz czy dwa, zazwyczaj przy okazji odpisywania na komentarze. Od czasu do czasu udostępnię też coś na jakimś forum czy facebookowym fanpage’u jeśli szczególnie chcę się czymś pochwalić. Nie ukrywam jednak że komentarze i wyświetlenia działają motywująco.


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Dominig: Staram się śledzić na bieżąco i na bieżąco wszystko komentować, ale wiadomo że czasem coś mi umknie. Zmieniło się też moje podejście do oglądania i czerpania inspiracji z cudzej twórczości, oglądam i klikam praktycznie wszystko, nawet jeśli nie jest to związane z systemami, w które gram czy figurkami, które zbieram.

W czerwcu minęła rocznica istnienia Twojego bloga, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Dominig: Moim zdaniem poziom jest wysoki, jeszcze nie spotkałem się z jakimś szczególnie niemiłym komentarzem czy hejtem. Brakuje mi jednak trochę konstruktywnej krytyki i porad w komentarzach, mam wrażenie że często nie chcąc być źle zrozumianym ludzie ograniczają się do samych pochwał.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Dominig: Tak, był to komentarz Dhil Morgan pod moim pierwszym pojazdem do Bolt Action, na którym kalki brzydko się świeciły. Zostały mi wtedy polecone specyfiki do nakładania kalkomanii, których teraz używam i polecam innym. Jak widać dawanie porad w komentarzach ma sens. 😉


Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?

Dominig: Regularnie odwiedzam większość blogów, które obserwuję, szczególnie tych skupionych wokół Bitewnych Wrót. Raczej nie mam ulubionych, jeśli jakiegoś bloga obserwuję, to dlatego że musiałem na nim zobaczyć coś co mi się spodobało na tyle żebym chciał go dodać do listy, co w pewien sposób włącza go do grona ulubionych.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Dominig: Staram się usiąść do warsztatu codziennie, ale bywa bardzo różnie, czasem przez kilka dni nie mam czasu na nic, by potem w weekend odbić to sobie małym, ośmiogodzinnym maratonem. Sporo drobnych rzeczy typu nakładanie podkładu, opiłowanie nadlewek czy podstawki robię w trakcie krótkich przerw w ciągu dnia np. czekając na ugotowanie makaronu czy na moją dziewczynę aż przygotuje się do wyjścia. Warsztaty mam nawet dwa, jeden u siebie, a drugi w piwnicy rodzinnego domu gdzie trzymam blat do gry i pracuję na makietami.

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Dominig: Kiedyś ze względu na dostępność kupowałem praktycznie tylko produkty GW, teraz mając kilka sklepów modelarskich i hobbystycznych w okolicy mogę przebierać w producentach. Ostatnio na moim warsztacie dominują produkty z różnych linii Vallejo, ale używam też farb i chemii od GW, Ammo by Mig Jimenez, Tamiya czy Army Painter, a za jakiś czas coś pewnie do tego dojdzie. Oprócz tego eksperymentuję z różnym rzeczami nie przeznaczonymi stricte do modelarstwa, głównie chemią dla artystów, która okazuje się nieraz lepsza i tańsza od dedykowanych produktów.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Dominig: Uwielbiam grać w bitewniaki wszelkiego rodzaju, a gdy coś maluję lub buduję to z myślą o graniu, więc można powiedzieć że jestem graczem. Nie znaczy to jednak że nie lubię malować czy kolekcjonować modeli, każdy aspekt tego hobby jest dla mnie bardzo ważny i każdy sprawia mi przyjemność, jednak prawdziwą frajdę z pomalowanego modelu, czy nowego elementu terenu mam dopiero wtedy gdy używam go na polu bitwy.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Dominig: W większości wypadków kierują się jedynie wyobraźnią, ale w przypadku gier osadzonych w realiach historycznych staram się zebrać odpowiednie materiały źródłowe i inspiracje co czasem zajmuje naprawdę sporo czasu. Oczywiście czasem zobaczę coś w internecie co szczególnie mnie zainspiruje i mam ochotę to powtórzyć.


Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Dominig: Raczej nie mam takiej, wolałbym zabrać się za coś nowego i zmniejszyć kupkę wstydu.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Dominig: Maruderów Chaosu produkcji GW, zarówno pieszych jak i konnych.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Dominig: Podobnie jak w przypadku farb i akcesoriów bardzo długo królowały u mnie modele GW, ale teraz jeśli kupuję model ich produkcji to jest to zazwyczaj starszy wzór z drugiej ręki. Oprócz Games Workshop mam modele Warlord Games, Rubicon Models, Hawk Wargames, Gripping Beast, Wargames Factory, Privateer Press i pewnie jeszcze kilku innych, o których nie pamiętam. Oczywiście nowe zestawy GW wciąż biją wszystko inne na głowę, ale warto obserwować takie firmy jak Warlord Games, ich modele i zestawy są z pudełka na pudełko coraz lepsze. Oprócz tego można znaleźć na rynku figurki do takich systemów jak Dark Age, które swoją estetyką i jakością wykonania robią wrażenie.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Dominig: W większości przypadków zakupy robię stacjonarnie w sklepach, w których grywam, ale zdarza mi się kupić modele używane z jakiegoś forum lub znanego wszystkim portalu aukcyjnego. Niestety nie mam w okolicy żadnego sklepu, który posiadałby w ofercie akcesoria do budowy makiet jak posypki czy drzewa i te rzeczy muszę zamawiać przez internet, czego nie lubię bo kolory ze zdjęć zazwyczaj mocno się różnią od tych rzeczywistych.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Dominig: Chyba wciąż Stary Świat, nie umiem znaleźć drugiego tak bogatego i barwnego uniwersum. Ostatnio coraz bardziej pociąga mnie też wargaming historyczny i sam jestem zdziwiony jakie epoki i teatry działań wojennych wydają mi się interesujące. Jeśli chodzi o mechanikę to nie mam swojego ulubionego systemu, w każdym znajduję coś innego co bardzo mi się podoba.


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Dominig: Jest kilka pojazdów do Bolt Action w skali 1:56, które chciałbym mieć, ale czekam aż zostaną wydane w plastiku, bo szkoda życia na żywicę. Oprócz tego jest sporo wzorów oldschoolowych modeli Chaosu, które bardzo chciałbym dołączyć do swojej kolekcji, ale z wiadomych przyczyn są trudno dostępne i zebranie ich zajmuje dużo czasu.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Dominig: Pograłbym sobie casualowo we Władcę Pierścieni, najchętniej jakieś fabularyzowane scenariusze rodem z gazetek DeAgostini. Może za jakiś czas się uda. Nie ukrywam że jest bardzo dużo gier, w które chciałbym grać, ale wiem że nigdy nie znajdę na to wszystko czasu i chętnych.


W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Dominig: Raczej nie mam takiej gry, chociaż po jednej partii Age of Sigmar niespecjalnie mam ochotę na drugą. Nie znaczy to jednak że na ładnym stole z pomalowanymi figurkami nie dałbym AoSowi drugiej szansy.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Dominig: Pozytywnie, nikt raczej nie ma z tym problemów.


Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Dominig: Staram się uczestniczyć we wszelkiego rodzaju eventach, od tych casualowych po te bardziej nastawione na rywalizację, z jednych i drugich potrafię czerpać przyjemność. Bardzo dobrze wspominam Polcon, na którym miałem okazję poznać kilka nowych systemów i dużo pograć. Fajne były też turnieje WFB w niestety nieistniejącym już sklepie Goblin w Rybniku.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Dominig: Chcę skończyć malować warband do Sagi, domalować trochę modeli do Bolt Action i złożyć bandę do Shadow War: Armageddon. Na pewno między tym skończę moją Nieumarłą Świtę Hrabiego Von Carstein i malowanie budynków do Warheim FS. Zostało mi tez kilka detali, których od miesięcy nie umiem pomalować by mieć gotową całą armię na 1500 punktów do Dropzone Commander’a.


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Dominig: Praktycznie w tym samym miejscu, ale z ładniejszymi stołami do gry i większą ilością pomalowanych modeli. Bardzo prawdopodobne jest też to że wejdę w jakiś kolejny system.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Dominig: Total War: Warhammer w skali 6-10mm gdzie można odgrywać naprawdę duże bitwy w Starym Świecie. Wiem że jest Warmaster, ale jego zasady są lekko drewniane jak na obecne standardy, a zdobycie armii graniczy z cudem. Fajnie by było zobaczyć też jakiegoś skirmisha osadzonego w uniwersum gier Gothic i Fallout (ten drugi akurat za niedługo będziemy mieli okazję zobaczyć).


Piotr z Małe Figurkowo przygotował dla Ciebie pytanie: Czy będzie więcej Dropzone Commandera na blogu i jak rozwija się to środowisko w naszym kraju?

Dominig: Zdecydowanie będzie więcej, zarówno pomalowanych modeli jak i battle reportów czy tekstów przybliżających tę fajną grę. Środowisko się rozwija, ale nie ukrywam że powoli i praktycznie tylko w większych miastach. Nasza wrocławska ekipa liczy obecnie ok 8 graczy, a za sprawą nowej miejscówki i patronatu sklepu Bolter ta liczba prawdopodobnie się zwiększy bo gra wywołała całkiem spore zainteresowanie w lokalnej społeczności. Wydawca-Hawk Wargames ma bardzo fajny system gratyfikacji dla tzw. Talonów, czyli osób rozkręcających lokalne środowiska, więc zachęcam do zapoznania się z nim i tworzenia społeczności Dropzone Commander’a u siebie.

Pytanie do Ciebie ma także Krzysztof z Dust Brothers: Czy zdarzają się maratony…, jeśli tak to ile tak można, oraz czy malowania, czy może grania??

Dominig: Oczywiście, że zdarzają mi się maratony i to zarówno grania jak i malowania czy budowania terenów. Długość takiego maratonu zależy oczywiście od wolnego czasu, zdarzają się takie okresy w życiu że 30 min przy warsztacie wydaje się maratonem. Najdłużej siedziałem w weekend ponad 8 godzin, oczywiście z krótkimi przerwami. Z graniem jest trudniej bo nie zależy to tylko ode mnie, więc najdłuższy maraton jaki miałem to po prostu turnieje, podczas których grało się nawet 5 gier, ale marzy mi się rozegranie kampanii Warheim FS podczas jednego posiedzenia przy stole, na co potrzeba by było pewnie 12+ godzin w zależności od liczby scenariuszy.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Dominig: Jak uzyskujesz tak intensywne i żywe kolory na swoich figurkach?
Chętnie zobaczyłbym pomalowany w Twoim stylu model, ale w jakiejś ograniczonej i stonowanej kolorystyce, planujesz może coś podobnego? 😉


I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

DominigMorpheus z bloga The Fantasy Hammer.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Dominig: Jak nie macie motywacji do malowania to załóżcie bloga, to pomaga. :)

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Bartek z Asienieboje.

Posted on August 7th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Bartek, który od września 2011 roku prowadzi Asienieboje Wargaming Blog.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Bartka teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Dlaczego Chopin?

Bartek: Maluje mi się przy nim naprawdę dobrze. Zaczęło się kilka lat temu i tak mi już zostało. Dobrze maluje mi się jeszcze przy Chórze Armii Czerwonej (teraz Aleksandrowa) oraz przy niemieckiej muzyce marszowej (z mojej ostatniej wizyty w Paryżu przywiozłem sobie francuską muzykę marszową i również zaczyna być przeze mnie używana jako podkład do malowania). Dlaczego właśnie ta muzyka? Zdecydowana większość moich figurek to 2WŚ, są to duże ilości ludzików malowanych w ten sam sposób, więc siłą rzeczy wpadasz w pewien trans. Wymieniona wyżej muzyka ten trans pogłębia, pomagając przejść mi przez te nudne i monotonne momenty. Z tego wszystkiego wybrałem Chopina. Po pierwsze nasz największy muzyk i do tego bardzo go lubię.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Bartek: Zaczęło się wszystko bardzo, bardzo dawno w zamierzchłych czasach PRL. Wychowywałem się w Gdyni, tam na naszej słynnej Hali Targowej można było nabyć podróbki plastikowych żołnierzyków w skali 1/72. Kupowałem je razem ze swoim kuzynem i razem toczyliśmy boje. Na początku bez zasad, ale z czasem nam się to znudziło i stworzyliśmy sobie jakieś prymitywne reguły. Z czasem rozszerzyliśmy to o bitwy morskie i tak się to jakoś kulało aż dorośliśmy. Ja później zająłem się rekonstrukcją (Rdzenni Mieszkańcy Ameryki Północnej i Polski Ruch Przyjaciół Indian) a kuzyn zajął się swoimi sprawami. To było moje pierwsze rozejście się z hobby. Dużo później pogrywaliśmy sobie z jednym z moich przyjaciół, jednak dalej bez jakichś konkretnych zasad (to była druga dekada lat 90tych). Wtedy też zetknąłem się z RPGami i chyba też wtedy zetknąłem się z zasadami do wargamingu figurkowego (to był Rapid Fire – jednak mogło to nastąpić później, kiedy już mieszkałem w Szkocji) a tam również z już konkretnym figurkami, jednak wtedy nie przejawiałem w tym kierunku zainteresowania. Potem nagle zmieniła się moja sytuacja życiowa i wybrałem życie emigranta. Żyjąc na obczyźnie na początku nie masz czasu na hobby, zasuwasz za trzech, jednak z czasem to się normuje i zaczynasz zastanawiać się co dalej zrobić. Ja postanowiłem rzucić palenie. Aby sobie z tym poradzić i zająć czymś ręce, zacząłem kleić modele. Przeszukując internet natknąłem się na wargaming, potem na Claymore (edynburski konwent wargamingowy), tam poznałem ludzi z South East Scotland Wargaming Club. Poszedłem na pierwsze swoje spotkanie i tak mi już zostało. Opłaciłem składki i w ten sposób oficjalnie zostałem wargamingowcem 😉 To było w 2011 roku.


Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Bartek: Od 2011 roku. Postanowiłem podzielić się z moimi rodakami, jak brytyjski wargaming wygląda od środka.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Bartek: Inni to mieli, to i ja się na to zdecydowałem.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

Bartek: To wiąże się z czasami rekonstrukcji. Zajmowałem się plemieniem Assiniboinów (kiedyś zamieszkiwali pogranicze dzisiejszej Kanady i USA) i w wyniku przekształcenia wyrazu wzięło się Asienieboje.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Bartek: To zależy. Na pewno sprawdzam pod koniec roku. Lubię podsumowania, to po części związane jest z moją pracą. Wtedy sprawdzam, przeliczam, analizuję. Kiedyś bardziej promowałem swojego bloga, teraz robię to bardzo rzadko. Bardziej chodzi o to, że nie mam na to czasu niż chęci.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Bartek: Tak, śledzę bardzo uważnie. Co do komentarzy, to bardzo rzadko je zostawiam. Praca musi mi się naprawdę podobać, albo są to zaprzyjaźnione blogi, gdzie pojawiam się z komentarzem regularnie.

Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Bartek: Głównie są one pozytywne. Czasami padają pytanie dotyczące używanych systemów, pochodzenia figurek, rozwiązań wykorzystanych w scenerii itp. Poziom jest wciąż ten sam na wysokim poziomie. W swojej ponad pięcioletniej historii musiałem usunąć tylko jeden komentarz. To była reklama usługi, umieszczona bez porozumienia.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Bartek: Tak ta reklama, z powyższego powodu.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Bartek: Jest ich kilkadziesiąt, są to wszystkie blogi które śledzę i polecam.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Bartek: Kiedyś było to więcej czasu, teraz jest z tym problem. Staram się zawsze tak ustawić grafik pracy, by móc odwiedzić mój klub w czwartek i rozegrać jakąś grę. Co do malowania, to posiadam swój warsztat, jednak nie oczekujcie zdjęć, ponieważ mam tam okropny burdel.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Bartek: Raczej jestem zwolennikiem jednej, dwóch firm. Wszystko zależy od dostępności. W moim mieście nie mam z tym problemu i mogę farby kupić w każdej chwili. Obecnie powoli przechodzę w całości na farby Vallejo, rezygnując z produktów Games Workshop. Chociaż dalej będę używać ich washe i spraye.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Bartek: Graczem w pierwszej kolejności. Uwielbiam turlać kostki i całą tą otoczkę. Potem kolekcjonerem i na końcu malarzem. Taka kolejność głównie ze względu na moje umiejętności malarskie. Umiem modele mazać, ale nie malować. Ok, kilka udało mi się pomalować i nawet zgarnąć jakieś nagrody, ale bardziej traktowałbym to jako wypadek przy pracy niż jakąś regułę.


Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Bartek: Tak, to ważne pytanie. Zajmuję się głównie wargamingiem historycznym i materiały są tu niezbędne. Są to książki i internet. Wyobraźnię uruchamiam w przypadku modeli ze starszych epok, gdzie można pobawić się w jakąś dowolność.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Bartek: Są to produkty różnych firm. Wszystko zależy od okresu historycznego jaki składam i dostępności modeli i co mi w danej chwili jest potrzebne.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Bartek: Internet i konwenty wargamingowe.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny i dlaczego?

Bartek: 2 Wojna Światowa. Interesuję się tym okresem od dzieciaka i tak mi już zostało.


Jeśli II WŚ to czy któraś ze stron konfliktu cieszy się twoją większą sympatią i dlaczego?

Bartek: Jeżeli chodzi o 2WŚ, to wybrałem sobie jej pewne etapy. Zaczęło się od Polska 1944 w skali 1/72. Moim zamierzeniem jest zrobić wszystkie strony konfliktu, co by można zagrać każdy scenariusz. Na dzień dzisiejszy mam LWP, Armię Czerwoną, Niemców i RONEę. Potem miałem zamiar zrobić 1. DPanc Maczka w 15mm, ale skończyło się tylko na 24 Pułku Ułanów.  Potem pojawił się Bolt Action, a że jestem w UK, to front zachodni, ze zrozumiałych względów cieszy się tu dużo większą popularnością, to postanowiłem zrobić naszych chłopców od Maczka w skali 28mm. Potem pojawiły się modele do 1939 i mam już spore kolekcje Polaków i Niemców (mam nadzieje zrobić Sowietów i Słowaków) w skali 1/72. W zanadrzu i w szufladzie mam jeszcze kilka innych okresów w kilku skalach. A czemu właśnie te? Najbardziej mnie one interesują.

Co dla Ciebie jako gracza jest ważniejsze: mechanika czy fabuła gry?

Bartek: Mechanika. Większość systemów w jakie gram, to systemy historyczne, więc w fabule tam za dużo nie namieszasz. Preferuje systemy nieskomplikowane, szybkie ale do tego w jakiś sposób odwzorowujące realia historyczne. Takim systemem jest mój pierwszy system Rapid Fire. Ze swej strony preferuję systemy brytyjskie (na nich w głównej mierze są oparte systemy europejskie, australijskie i nowozelandzkie) nad tymi pochodzącymi z USA. W amerykańskich zasadach przeszkadza mi ich celowa komplikacja, brak przejrzystości w pisaniu zasad (znalezienie odpowiedniego akapitu zajmuje nieraz naprawdę sporo czasu) i trzymanie się kurczowo zasady, że strzelamy tylko do przodu w linii prostej….

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Bartek: Jest tego naprawdę dużo. Nie jestem specjalistą od konwersji i raczej nie lubię tego robić. Wolę nawet zaakceptować pewne niezgodności historyczne, byleby tego nie robić. Brakuje mi np. współczesnych żołnierzy polskich w skali 28 mm. Lista jest naprawdę długa.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Bartek: Nie ma takiej. Jeżeli chcę wykorzystać któryś z systemów, muszę to zaproponować i znaleźć kogoś chętnego. Z tym nigdy nie było problemu (dobra strona bycia członkiem klubu).

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Bartek: Nie mam takiej.


Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Bartek: Moja druga połowa uważa, że to dziecinne hobby, ale akceptuje. Reszta rodziny jako kolejne moje dziwactwo. Z kolei młodzież (dzieci mojego rodzeństwa) przejawia w tym zakresie zainteresowania. Siostrzeniec zaliczył już kilka Claymore i kulał kostki w klubie.

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Bartek: Tak, na tyle na ile starczy mi czasu. Regularnie uczestniczę w Claymore (to główne źródło dochodu mojego klubu), byłem kilka razy na Salute, Deep Fried Lard. Jestem również członkiem wargamingowej grupy AB1 (zrzesza ona hobbystów ze Szkocji i spotykamy się na weekendowe granie dwa razy do roku). Nigdy nie wziąłem jeszcze udziału w turnieju z prawdziwego zdarzenia, ale coś takiego planuję.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Bartek: Pomalować zalegające tony plastiku i metalu i wtedy kupić nowe rzeczy i tak w nieskończoność.


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Bartek: Mam nadzieję z większą liczbą figurek, modeli i rozegranych gier.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Bartek: Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Widziałem już w wargamingu tyle dziwnych rzeczy, że naprawdę ciężko było by mnie zaskoczyć. Systemów jest taka masa, że wystarczy znaleźć odpowiednie figurki i można przenieść na stół każdą książkę.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Bartek: Podróże.

Gervaz z bitewniakowe pogranicza przygotował dla Ciebie pytanie: Czy i jakie są różnice w hobbym wargamingowym pomiędzy Polską a krajami anglosaskimi?

Bartek: Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Polskie środowisko znam jedynie z internetu (blogi i fora) i ciężko mi na to odpowiedzieć. Wydaje mi się, że główna różnica polega w wieku, organizacji i doświadczeniu tutejszych hobbystów. UK jest światową stolicą tego hobby i istnieje tu w zorganizowanej formie najdłużej i najliczniej. Ma to swoje odbicie w wieku. W Polsce najprawdopodobniej byłbym jednym ze starszych osobników, tu jest odwrotnie. Chociaż gdy obserwuje się konwenty, to widać że jest stały dopływ młodej krwi.


Jak pokrótce wygląda organizacja twojego klubu, jak kształtują się relacje pomiędzy poszczególnymi klubowiczami, czy któreś systemy są faworyzowane i uważane za lepsze od innych, jak traktowani są nowi klubowicze, przeprowadzacie jakiś chrzest dla młodych?

Bartek: Nad wszystkim czuwa wybrany z członków klubu komitet, z prezesem, skarbnikiem itp. Klub powstał w latach 60tych i ma już naprawdę długą historię. Mój klub (South West Scotland Wargaming Club – SWSWC) jest również organizatorem największego konwentu wargamingowego w Szkocji – Claymore w Edynburgu. Co do relacji, jak to w życiu. Niektórzy się lubią mniej inni bardziej, jednak wszystko w dżentelmeńskiej atmosferze. Co do systemów, też jak w życiu. Każdy lubi co innego. Spróbować można ich naprawdę wiele i wybrać co się lubi najbardziej. Inną sprawa jest, ze nasz klub bardzo często testuje nowe produkty od Too Fat Lardies, więc takie gry jak Sharp Practice czy Chain of Command miałem okazję wypróbować, zanim zostały jeszcze oficjalnie wydane. Jednym z członków naszego klubu jest Angus Konstam, znany marynista i historyk. Przez niego testujemy naprawdę dużo systemów morskich, głównie amerykańskich, oraz że współpracuje on z Ospreyem, także i ich gry od czasu do czasu. W moim klubie panuje generalnie zasada, zagram to się wypowiem i albo się spodoba albo nie. Co do nowych członków to są oni zawsze mile widziani. Chrzesty nie są przeprowadzane. 😉

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Bartek: Jak wygląda wargaming na Węgrzech?

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

BartekMarcin Sowa z bloga Tűzzel-Vassal Wargaming és más.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Bartek z Asienieboje.

Posted on August 7th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Bartek, który od września 2011 roku prowadzi Asienieboje Wargaming Blog.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Bartka teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Dlaczego Chopin?

Bartek: Maluje mi się przy nim naprawdę dobrze. Zaczęło się kilka lat temu i tak mi już zostało. Dobrze maluje mi się jeszcze przy Chórze Armii Czerwonej (teraz Aleksandrowa) oraz przy niemieckiej muzyce marszowej (z mojej ostatniej wizyty w Paryżu przywiozłem sobie francuską muzykę marszową i również zaczyna być przeze mnie używana jako podkład do malowania). Dlaczego właśnie ta muzyka? Zdecydowana większość moich figurek to 2WŚ, są to duże ilości ludzików malowanych w ten sam sposób, więc siłą rzeczy wpadasz w pewien trans. Wymieniona wyżej muzyka ten trans pogłębia, pomagając przejść mi przez te nudne i monotonne momenty. Z tego wszystkiego wybrałem Chopina. Po pierwsze nasz największy muzyk i do tego bardzo go lubię.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Bartek: Zaczęło się wszystko bardzo, bardzo dawno w zamierzchłych czasach PRL. Wychowywałem się w Gdyni, tam na naszej słynnej Hali Targowej można było nabyć podróbki plastikowych żołnierzyków w skali 1/72. Kupowałem je razem ze swoim kuzynem i razem toczyliśmy boje. Na początku bez zasad, ale z czasem nam się to znudziło i stworzyliśmy sobie jakieś prymitywne reguły. Z czasem rozszerzyliśmy to o bitwy morskie i tak się to jakoś kulało aż dorośliśmy. Ja później zająłem się rekonstrukcją (Rdzenni Mieszkańcy Ameryki Północnej i Polski Ruch Przyjaciół Indian) a kuzyn zajął się swoimi sprawami. To było moje pierwsze rozejście się z hobby. Dużo później pogrywaliśmy sobie z jednym z moich przyjaciół, jednak dalej bez jakichś konkretnych zasad (to była druga dekada lat 90tych). Wtedy też zetknąłem się z RPGami i chyba też wtedy zetknąłem się z zasadami do wargamingu figurkowego (to był Rapid Fire – jednak mogło to nastąpić później, kiedy już mieszkałem w Szkocji) a tam również z już konkretnym figurkami, jednak wtedy nie przejawiałem w tym kierunku zainteresowania. Potem nagle zmieniła się moja sytuacja życiowa i wybrałem życie emigranta. Żyjąc na obczyźnie na początku nie masz czasu na hobby, zasuwasz za trzech, jednak z czasem to się normuje i zaczynasz zastanawiać się co dalej zrobić. Ja postanowiłem rzucić palenie. Aby sobie z tym poradzić i zająć czymś ręce, zacząłem kleić modele. Przeszukując internet natknąłem się na wargaming, potem na Claymore (edynburski konwent wargamingowy), tam poznałem ludzi z South East Scotland Wargaming Club. Poszedłem na pierwsze swoje spotkanie i tak mi już zostało. Opłaciłem składki i w ten sposób oficjalnie zostałem wargamingowcem 😉 To było w 2011 roku.


Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Bartek: Od 2011 roku. Postanowiłem podzielić się z moimi rodakami, jak brytyjski wargaming wygląda od środka.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Bartek: Inni to mieli, to i ja się na to zdecydowałem.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

Bartek: To wiąże się z czasami rekonstrukcji. Zajmowałem się plemieniem Assiniboinów (kiedyś zamieszkiwali pogranicze dzisiejszej Kanady i USA) i w wyniku przekształcenia wyrazu wzięło się Asienieboje.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Bartek: To zależy. Na pewno sprawdzam pod koniec roku. Lubię podsumowania, to po części związane jest z moją pracą. Wtedy sprawdzam, przeliczam, analizuję. Kiedyś bardziej promowałem swojego bloga, teraz robię to bardzo rzadko. Bardziej chodzi o to, że nie mam na to czasu niż chęci.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Bartek: Tak, śledzę bardzo uważnie. Co do komentarzy, to bardzo rzadko je zostawiam. Praca musi mi się naprawdę podobać, albo są to zaprzyjaźnione blogi, gdzie pojawiam się z komentarzem regularnie.

Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Bartek: Głównie są one pozytywne. Czasami padają pytanie dotyczące używanych systemów, pochodzenia figurek, rozwiązań wykorzystanych w scenerii itp. Poziom jest wciąż ten sam na wysokim poziomie. W swojej ponad pięcioletniej historii musiałem usunąć tylko jeden komentarz. To była reklama usługi, umieszczona bez porozumienia.


Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Bartek: Tak ta reklama, z powyższego powodu.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Bartek: Jest ich kilkadziesiąt, są to wszystkie blogi które śledzę i polecam.

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Bartek: Kiedyś było to więcej czasu, teraz jest z tym problem. Staram się zawsze tak ustawić grafik pracy, by móc odwiedzić mój klub w czwartek i rozegrać jakąś grę. Co do malowania, to posiadam swój warsztat, jednak nie oczekujcie zdjęć, ponieważ mam tam okropny burdel.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Bartek: Raczej jestem zwolennikiem jednej, dwóch firm. Wszystko zależy od dostępności. W moim mieście nie mam z tym problemu i mogę farby kupić w każdej chwili. Obecnie powoli przechodzę w całości na farby Vallejo, rezygnując z produktów Games Workshop. Chociaż dalej będę używać ich washe i spraye.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Bartek: Graczem w pierwszej kolejności. Uwielbiam turlać kostki i całą tą otoczkę. Potem kolekcjonerem i na końcu malarzem. Taka kolejność głównie ze względu na moje umiejętności malarskie. Umiem modele mazać, ale nie malować. Ok, kilka udało mi się pomalować i nawet zgarnąć jakieś nagrody, ale bardziej traktowałbym to jako wypadek przy pracy niż jakąś regułę.


Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Bartek: Tak, to ważne pytanie. Zajmuję się głównie wargamingiem historycznym i materiały są tu niezbędne. Są to książki i internet. Wyobraźnię uruchamiam w przypadku modeli ze starszych epok, gdzie można pobawić się w jakąś dowolność.

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Bartek: Są to produkty różnych firm. Wszystko zależy od okresu historycznego jaki składam i dostępności modeli i co mi w danej chwili jest potrzebne.


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Bartek: Internet i konwenty wargamingowe.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny i dlaczego?

Bartek: 2 Wojna Światowa. Interesuję się tym okresem od dzieciaka i tak mi już zostało.


Jeśli II WŚ to czy któraś ze stron konfliktu cieszy się twoją większą sympatią i dlaczego?

Bartek: Jeżeli chodzi o 2WŚ, to wybrałem sobie jej pewne etapy. Zaczęło się od Polska 1944 w skali 1/72. Moim zamierzeniem jest zrobić wszystkie strony konfliktu, co by można zagrać każdy scenariusz. Na dzień dzisiejszy mam LWP, Armię Czerwoną, Niemców i RONEę. Potem miałem zamiar zrobić 1. DPanc Maczka w 15mm, ale skończyło się tylko na 24 Pułku Ułanów.  Potem pojawił się Bolt Action, a że jestem w UK, to front zachodni, ze zrozumiałych względów cieszy się tu dużo większą popularnością, to postanowiłem zrobić naszych chłopców od Maczka w skali 28mm. Potem pojawiły się modele do 1939 i mam już spore kolekcje Polaków i Niemców (mam nadzieje zrobić Sowietów i Słowaków) w skali 1/72. W zanadrzu i w szufladzie mam jeszcze kilka innych okresów w kilku skalach. A czemu właśnie te? Najbardziej mnie one interesują.

Co dla Ciebie jako gracza jest ważniejsze: mechanika czy fabuła gry?

Bartek: Mechanika. Większość systemów w jakie gram, to systemy historyczne, więc w fabule tam za dużo nie namieszasz. Preferuje systemy nieskomplikowane, szybkie ale do tego w jakiś sposób odwzorowujące realia historyczne. Takim systemem jest mój pierwszy system Rapid Fire. Ze swej strony preferuję systemy brytyjskie (na nich w głównej mierze są oparte systemy europejskie, australijskie i nowozelandzkie) nad tymi pochodzącymi z USA. W amerykańskich zasadach przeszkadza mi ich celowa komplikacja, brak przejrzystości w pisaniu zasad (znalezienie odpowiedniego akapitu zajmuje nieraz naprawdę sporo czasu) i trzymanie się kurczowo zasady, że strzelamy tylko do przodu w linii prostej….

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Bartek: Jest tego naprawdę dużo. Nie jestem specjalistą od konwersji i raczej nie lubię tego robić. Wolę nawet zaakceptować pewne niezgodności historyczne, byleby tego nie robić. Brakuje mi np. współczesnych żołnierzy polskich w skali 28 mm. Lista jest naprawdę długa.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Bartek: Nie ma takiej. Jeżeli chcę wykorzystać któryś z systemów, muszę to zaproponować i znaleźć kogoś chętnego. Z tym nigdy nie było problemu (dobra strona bycia członkiem klubu).

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Bartek: Nie mam takiej.


Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Bartek: Moja druga połowa uważa, że to dziecinne hobby, ale akceptuje. Reszta rodziny jako kolejne moje dziwactwo. Z kolei młodzież (dzieci mojego rodzeństwa) przejawia w tym zakresie zainteresowania. Siostrzeniec zaliczył już kilka Claymore i kulał kostki w klubie.

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Bartek: Tak, na tyle na ile starczy mi czasu. Regularnie uczestniczę w Claymore (to główne źródło dochodu mojego klubu), byłem kilka razy na Salute, Deep Fried Lard. Jestem również członkiem wargamingowej grupy AB1 (zrzesza ona hobbystów ze Szkocji i spotykamy się na weekendowe granie dwa razy do roku). Nigdy nie wziąłem jeszcze udziału w turnieju z prawdziwego zdarzenia, ale coś takiego planuję.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Bartek: Pomalować zalegające tony plastiku i metalu i wtedy kupić nowe rzeczy i tak w nieskończoność.


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Bartek: Mam nadzieję z większą liczbą figurek, modeli i rozegranych gier.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Bartek: Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Widziałem już w wargamingu tyle dziwnych rzeczy, że naprawdę ciężko było by mnie zaskoczyć. Systemów jest taka masa, że wystarczy znaleźć odpowiednie figurki i można przenieść na stół każdą książkę.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Bartek: Podróże.

Gervaz z bitewniakowe pogranicza przygotował dla Ciebie pytanie: Czy i jakie są różnice w hobbym wargamingowym pomiędzy Polską a krajami anglosaskimi?

Bartek: Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Polskie środowisko znam jedynie z internetu (blogi i fora) i ciężko mi na to odpowiedzieć. Wydaje mi się, że główna różnica polega w wieku, organizacji i doświadczeniu tutejszych hobbystów. UK jest światową stolicą tego hobby i istnieje tu w zorganizowanej formie najdłużej i najliczniej. Ma to swoje odbicie w wieku. W Polsce najprawdopodobniej byłbym jednym ze starszych osobników, tu jest odwrotnie. Chociaż gdy obserwuje się konwenty, to widać że jest stały dopływ młodej krwi.


Jak pokrótce wygląda organizacja twojego klubu, jak kształtują się relacje pomiędzy poszczególnymi klubowiczami, czy któreś systemy są faworyzowane i uważane za lepsze od innych, jak traktowani są nowi klubowicze, przeprowadzacie jakiś chrzest dla młodych?

Bartek: Nad wszystkim czuwa wybrany z członków klubu komitet, z prezesem, skarbnikiem itp. Klub powstał w latach 60tych i ma już naprawdę długą historię. Mój klub (South West Scotland Wargaming Club – SWSWC) jest również organizatorem największego konwentu wargamingowego w Szkocji – Claymore w Edynburgu. Co do relacji, jak to w życiu. Niektórzy się lubią mniej inni bardziej, jednak wszystko w dżentelmeńskiej atmosferze. Co do systemów, też jak w życiu. Każdy lubi co innego. Spróbować można ich naprawdę wiele i wybrać co się lubi najbardziej. Inną sprawa jest, ze nasz klub bardzo często testuje nowe produkty od Too Fat Lardies, więc takie gry jak Sharp Practice czy Chain of Command miałem okazję wypróbować, zanim zostały jeszcze oficjalnie wydane. Jednym z członków naszego klubu jest Angus Konstam, znany marynista i historyk. Przez niego testujemy naprawdę dużo systemów morskich, głównie amerykańskich, oraz że współpracuje on z Ospreyem, także i ich gry od czasu do czasu. W moim klubie panuje generalnie zasada, zagram to się wypowiem i albo się spodoba albo nie. Co do nowych członków to są oni zawsze mile widziani. Chrzesty nie są przeprowadzane. 😉

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Bartek: Jak wygląda wargaming na Węgrzech?

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

BartekMarcin Sowa z bloga Tűzzel-Vassal Wargaming és más.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Krzysztof z Dust Brothers.

Posted on July 17th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Krzysztof, który od lipca 2014 roku prowadzi blog Dust Brothers.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:

Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Krzyśka teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Krzysztof: Od szkoły podstawowej kręciło mnie modelarstwo, wiadomo Matchbox w składnicy, kolejka z NRD (był taki kraj), Samoloty z Czechosłowacji (to taka Słowacja i Czechy, tylko razem). W liceum i na studiach modele redukcyjne to był mój świat, miałem wszystkie rosyjskie MIG’i od 15 do 29 . Potem przyszło dorosłe życie i trzeba było hobby w kącik rzucić. 
Ale zawsze obok, mój starszy brat (jak wpadał do domu ze studiów we Wrocławiu) opowiadał z wypiekami o wielkich bitwach Krasnoludów, Imperium i Elfów. No nie kumałem, aż pewnego dnia, już w Warszawie zobaczyłem jego armię Leśnych Elfów . To było już w 21 wieku, jakieś 12 lat temu. No i wpadłem na krótki romans z Warhammer’em. Konkretnie zbierałem Bretonię, ale nie było z kim grać. Wtedy mnie to przerosło i towar poszedł do ludzi, ale wróciłem do malowania modeli pojazdów pancernych i pracowałem nad warsztatem. Gry młodszy syn podrósł poszliśmy na Planszówki na Narodowym (chyba w 2013 lub 2014). Ciągnęło mnie do bitewniaków. A nóż/widelec, może młody się wkręci i będzie dobry powód. I wtedy wpadły mi w oko mega pojazdy w stylu Weird War do Dusta. Sam system taki prosty, w sam raz dla amatora i tak wielkie pole do działania dla modelarza. Miodzio i trwam w tym. A w tym roku wracam do świata Warhammera Age of Sigmar, na jeszcze półce czekają Warbandy Vikingów … i droga robi się pełna zakrętów modelarskich i bitewniaków. :)


Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Krzysztof: Wcześniej było kilka takich projektów, ale o innej tematyce. A pierwszy post pojawił się dokładnie 06 lipca 2014 roku. Na początku to była zabawa w naukę obsługi strony. Teraz to jest dalej zabawa, choć coraz poważniejsza. Okazało się, że mój blog jest jednym z niewielu aktywnych na Świecie o systemie Dust Tactics, którego oficjalna nazwa teraz to Dust1947. Czuję się w obowiązku. 😉

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Krzysztof: Bo nie znałem Blogspota, bo korzystałem z Wordpressa. Wordpress teraz już lubię bo znam i ma sporo dodatków. Nie jest źle, może mogłoby być lepiej. Blogspot ma chyba lepsze narzędzia społecznościowe.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

Krzysztof: Gdy go zakładałem to pogrywaliśmy w Dusta z synem i to miało być tak, jakby „Braterstwo Dusta”. Syn nie gra, blog został, Dust mnie wchłonął i nie wypuszcza, choć …pojawia się Age of Sigmar.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Krzysztof: Kiedyś się tym jarałem, ale jak masz blog o jednym systemie i to, szczerze mówiąc niewiodącym na rynku, to w sumie nie jest źle ok 15 tyś rocznie. No i nie bardzo ogarniam promocję w sieci. Dopiero teraz coś takiego jak plug-in SEO sobie uruchomiłem. Po za tym standard, czyli szerowanie postów. Dodam, że wraz z uporządkowanie systemu, nowymi zasadami Dust1947 i kiedy mamy dystrybutora na Europę w Warszawie to widać przyrosty, jeśli chodzi o polskich odbiorców. Jednak nadal większość czytelników pochodzi z USA oraz trochę Europy Zachodniej i Azji.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Krzysztof: Szczerze mówiąc, głupio się przyznać, ale raczej jestem biernym uczestnikiem życia towarzyskiego blogerów. Czasem, jak coś mi się mocno spodoba to wrzucę komentarz.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Krzysztof: Hmm, zmieniło się. Odkąd jestem na Bitewnych Wrotach to się pojawiły jakieś komentarze, bo zagranica to głównie na Facebooku pisze. No i polska scena blogowa zauważyła mój blog. To poczytuje sobie za wielki sukces. :) Jednak ciągle kombinuję jak to jest, że na innych blogach bywa po kilkanaście, kilkadziesiąt komentarzy. Może dlatego, że sam niewiele komentuję.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Krzysztof: Trudno wskazać konkretny wpis. Ale zawsze fajne dwa słowa wrzucą wyWrotowcy. Najczęściej przewijają się: Świat Valadoru, Małe Figurkowo, Kostka Domina i The Fantasy Hammer. Szacunek, za każdy komentarz, to zawsze motywuje.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Krzysztof: W zasadzie to lista blogów, które wspomniałem wyżej. A i jeszcze Maniex (człowiek rakieta, jak ogarnia tak szybko publikować???). Choć zauważyłem ciekawe zjawisko, że jak złapałem bakcyla Age of Sigmar, to ostatnio poszukuję wszelkie blogi o tym systemie. Dodam, że wszystkie wasze blogi są świetne, ale czas niestety nie jest z gumy. Dlatego nie mam szans czytać szczegółowo wszystko i wszystkich. Ale dobrze być w takim świetnym klubie.


Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Krzysztof: Bóg kości w tej kwestii dał mi szansę wyrzucić COMBO. :) Mam swój własny kawałek podłogi, jakieś 4-5 m2 zamykanej klitki z biureczkiem, osprzętem i wszystkim czego potrzebuje modelarz, bloger i kolekcjoner. Ostatnio po remoncie jest super i moje hobby nie wchodzi innym na głowę. I jeszcze stanowisko z aerografem w garażu. Magia, więcej do szczęścia nie potrzeba…póki co. 😉

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Krzysztof: Paleta farb to w zasadzie 100% Vallejo. Filtry, washe i pigmenty od MIG, AK i Vallejo. Celowo nie sięgam po innych producentów. Trzymam się tego, co mi pasuje. Nawet mam taki kajecik, gdzie zapisuje co mi się skończyło i zamawiam takie same kolory przez sklep na Allegro.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Krzysztof: Core, jak historia pokazuje to modelowanie i kolekcjonowanie. Mam nadzieję, że w końcu skończę jakąś frakcję malować (ale jeszcze co najmniej 20 pojazdów zostało do roboty, nie licząc piechoty). Natomiast gram dwa, trzy razy w miesiącu i staram się zaliczać wszystkie imprezy i turnieje Dustowe. Zobaczymy jak będzie z Age of Sigmar, póki co malowanie.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Krzysztof: Trochę z podglądania innych projektów, trochę z materiałów historycznych, ale szczerze mówiąc najbardziej lubię swobodę. W zasadzie nie mam modelu, który odwzorowywałby oryginalny model premium producenta lub jakiś faktyczny kamuflaż. Lubię używać wyobraźni i tworzyć swój styl, najlepiej unikalny.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Krzysztof: Manfreda. To mój ulubiony bohater z frakcji Niemieckiej. Niestety był wydany za czasów gumowatych żołnierzyków. Super, gdyby został ponownie wydany w stylu nowych figurek (twarde tworzywo, dużo detali, dużo oporządzenia). Taki jest Krzysio „Christopher” z miotaczem.


Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Krzysztof: Hmm, to szczerze nie mam pomysłu, poddaje się. :)

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Krzysztof: No to tak, uwaga …niespodzianka Dust Studio (wydawca Dust1947) jest moim źródełkiem modeli. Na początku brałem jak leci, wszystkie trzy frakcje Aliantów, Państwa Osi (Axis), Blok Sino-Sowiecki (SSU). Teraz skupiam się na perełkach i nowościach do Axis, Najemniczek i SSU. Żeby być szczerym, na początku to nie była jakość GW, ale teraz to już niezła liga, niektóre modele zasługują na celującą ocenę. Szczególnie wersje do składania, raj dla modelarzy z alternatywnymi opcjami uzbrojenia i bonusami. Moim zdaniem Dust ma najlepszy klimat jak ktoś lubi Weird War. Potem jest Tamiya bo, niespodzianka… Dust1947 dopuszcza Dustyfikację modeli Tamiya i wtedy chodzą, jako oficjalne jednostki. A ostatnio wkradają się model GW do Age of Sigmar. To jest jakość!!!


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Krzysztof: No to Dusta kupuję na www.warfactory.pl, bezpośrednio od Marka Laskowskiego, który jest dystrybutorem na Europę systemu. Dodatkowo mam to szczęście, że Paolo Parente z Dust Studio od czasu do czasu podrzuca mi modele do robienia recenzji. Wtedy wpadają taki miłe unboxingi na blogu. Co do zakupu chemii i takich drobiazgów to nie mam jakiegoś przywiązania, Allegro, JadarHobby to taki trochę standard. Natomiast AoS to z checią u Tolla w Wargamerze lub grapla.pl w Ząbkach. Świetne miejsce, które niedawno odkryłem.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny i dlaczego jest to DUST 1947?

Krzysztof: To pytanie nadaje się na oddzielny artykuł. 😉 Jak pisałem, nie jestem heroicznym bohaterem tysięcy systemów. Nie grałem ich wiele. Dust mi przypadł do gustu w stylem i modelami; mechami, samolotami, laserami, zombiakami. Albo to lubisz, albo nie. W dodatku sympatycznie to się składa i maluje. Teraz o samych zasadach. Nie jestem hardcore grania i lubię prostotę, dynamikę i przyjemność grania z nutką myśli taktycznej. To mi daje Dust, bo to są takie szachy (szczególnie w wersji na macie), tylko masz dowolność kreowania wojska. Gra jest dynamiczna, ty jedna jednostka, oponent jedna jednostka. I jest szybka (stosunkowo) 1 godzina do 2 max, chyba że masz myśliciela po drugiej stronie. 😉 Mata powoduje, że nie ma szans dyskutować, czy przesunąłeś się o 1 cal za dużo, czy widzisz jednostki. To jest wielki bonus. Ale gra ma też inny wymiar. Jest w pełni oficjalna wersja bez maty, 100% bitewniak, ale przy tych samych regułach, kartach i mechanice gry. Nie trzeba nic dodatkowego poza miarką i templateami wybuchów. Wszystkie reguły i karty do Dust1947 są za free na legalu. Dust, po trudnym okresie nabiera skrzydeł. W grze są trzy kluczowe bloki do wyboru Państwa Osi, Alianci i Blok Sino-Sowiecki. Każdy Blok ma frakcje i tak w przypadku Osi jest Wermacht, Neu Deutche Africa Korps, Zombiaki, Luftwaffe. Latem pojawi się frakcja Chinczyków do SSU oraz Komandosów Brytyjskich/Francuskich do Aliantów. A na Boże Narodzenie Wyznawcy Chtulu. :) Dzieje się i to lubię.


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Krzysztof: To ja zmienię pytanie na „…którą dodałeś do kolekcji i jak…” . Oficer Najemników, Pani Luisa, którą bardzo chciałem, ale była dostępna tylko dla członków Dust Elite (taki super-premium klub za dużą kasę). Uparłem się i Lusię sobie wykombinowałem poprzez połączenie figurki z inne zestawu Najemniczek z odpowiednią Bazooką. :) O oto jest moja gwiazda.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Krzysztof: Szarża Bretonią na polach Warhammera. Ale nie mam już Bretonii i Warhammera jaki znałem już też nie ma.


W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Krzysztof: Hmm… No nie wiem, może… Nic, pustka w głowie.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Krzysztof: Syn czasem się pytam co tam robię i ocenia jak mi idzie. Podrzuca też pomysły. Np. Luther, który dostał wyróżnienie na Fiestie Modelarskiej to była realizacja jego koncepcji. Żona, moja najbardziej cierpliwa Królowa na świecie, znosi te fanaberie. Czasem proszę ją o radę, co by tu jeszcze dodać, czasem pożycza sobie farbki i narzędzia do swoich dłubanek. Bywają jednak dni, kiedy wpadam „w ciąg uzależnienia od pędzla” i wtedy słyszę: „Zrobię dziś z Twoich Mechów Zupę”. Wiadomo, co trzeba wtedy zrobić. 😉


Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Krzysztof: Staram się brać udział we wszystkich ważniejszych turniejach Dusta w Polsce. Wychodzi tego kilka imprez w roku, ale środowisko się rozkręca. :) Mamy farta, że Oficjalne Mistrzostwa Europy Dust1947 zawitały do Warszawy w 2014 i 2015, w tym roku też były i już wiadomo że w Czerwcu 2017 też będą. To jest super impreza, zawsze na niej są przedstawiciel Dust Studio, Olivier Zamfirescu (autor zasad do gry) lub sam Paolo Parente (który odpowiada za całe uniwersum Dusta). W tym roku grało 40 zawodników w tym koło 10 z Niemiec, Szwecji i Francji. Środowisko jest w pytę, gramy na luzie, imprezy zawsze mają wieczorne spotkania, kiedy dowiadujemy się o nowościach, planowanych na najbliższy rok. Przy tym mam przyjemność, jako Dustbrothers, prowadzić tam Konkurs Modelarski. Także impreza jest nie tylko o graniu, ale też jest to pole do udziału modelarzy i malarzy. Już teraz Was zapraszam, naprawdę warto, szczególnie jeśli chcecie zobaczyć z czym się je tego Dusta.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Krzysztof: Mam nadzieję zrobić w wakacje skończyć malowanie Luftwaffe, może jedną konwersję do Aliantów oraz kolejnego mecha do Najemniczek. Po za tym pracuję nad modelami od Age of Sigmar (które pojawiać się będą tutaj www.mw.dustbrothers.pl).


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Krzysztof: Modelowanie i granie to super sposób na odpoczynek po pracy, sposób na nabranie dystansu do świata i rozładowanie emocji. Dlatego spodziewa się jeszcze więcej Dusta, ale również inne systemy. Chyba brakowało mi czegoś z Fantasy, będzie Age of Sigmar i mam nadzieję w końcu uruchomić Wikingów do Sagi.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Krzysztof: Dobre pytanie, nie znam środowiska gier za bardzo, więc może już to jest. Ale chyba chciałbym zobaczyć epickie bitwy w klimacie Gry o Tron.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Krzysztof: Pisanie bloga, rodzina, relaks i wypoczynek nad wodą. …ale na luzie.


Luca Laga z Gorzej się nie da… zadał ci pytanie: Wolisz grać “na przypał” czy niczym szachista siedzisz wpatrując się w stół i planujesz na pisiont ruchów wprzód?

Krzysztof: No to jest tak, to chyba zależy. Idealnie na turnieju to wychodzi, pierwszy dzień przemyślany, jakieś dwa zwycięstwa i jest perspektywa. Analityka, mózg się grzeje. Potem integracja i drugi dzień to już idzie na luzaka, na przypał, aby dojechać do końca, niech się dzieje wola… No i trzeba być odważnym, może uda się złamać statystykę. Co tam, piechota jest pancerna i żadnego czołgu się nie boi. :) A generalnie, to granie dla mnie to ma być 100% zabawy, bo po to wymyślono gry. Nie cierpię spiny i pyskówek, wtedy odpuszczam, mam to w pompie i idę „wpizdu”, oby dalej…

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Krzysztof: Czy zdarzają się maratony…., jeśli tak to ile tak można, oraz czy malowania, czy może grania?


I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

KrzysztofDominik z Kostka Domina.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Krzysztof: Cieszę się, że jestem na Bitewnych Wrotach, dzięki temu trochę więcej modelarzy i graczy dowiedziało się moim blogu. Ja natomiast mam przyjemność podziwiać prace i artykuły wielu naprawdę wybitnych blogerów, modelarzy, poniekąd artystów. Ja sam o sobie mówię rzemieślnik, umiem coś pomalować, czegoś tam się douczam w tym zakresie i staram się ciągle szukać inspiracji i środowisko (choć wirtualne) daje mi kopa i motywuje do nowych projektów. Dzięki Panie i Panowie, Do poczytania na blogach i forach. Do zobaczenia live.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Krzysztof z Dust Brothers.

Posted on July 17th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Krzysztof, który od lipca 2014 roku prowadzi blog Dust Brothers.


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:

Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Krzyśka teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Krzysztof: Od szkoły podstawowej kręciło mnie modelarstwo, wiadomo Matchbox w składnicy, kolejka z NRD (był taki kraj), Samoloty z Czechosłowacji (to taka Słowacja i Czechy, tylko razem). W liceum i na studiach modele redukcyjne to był mój świat, miałem wszystkie rosyjskie MIG’i od 15 do 29 . Potem przyszło dorosłe życie i trzeba było hobby w kącik rzucić. 
Ale zawsze obok, mój starszy brat (jak wpadał do domu ze studiów we Wrocławiu) opowiadał z wypiekami o wielkich bitwach Krasnoludów, Imperium i Elfów. No nie kumałem, aż pewnego dnia, już w Warszawie zobaczyłem jego armię Leśnych Elfów . To było już w 21 wieku, jakieś 12 lat temu. No i wpadłem na krótki romans z Warhammer’em. Konkretnie zbierałem Bretonię, ale nie było z kim grać. Wtedy mnie to przerosło i towar poszedł do ludzi, ale wróciłem do malowania modeli pojazdów pancernych i pracowałem nad warsztatem. Gry młodszy syn podrósł poszliśmy na Planszówki na Narodowym (chyba w 2013 lub 2014). Ciągnęło mnie do bitewniaków. A nóż/widelec, może młody się wkręci i będzie dobry powód. I wtedy wpadły mi w oko mega pojazdy w stylu Weird War do Dusta. Sam system taki prosty, w sam raz dla amatora i tak wielkie pole do działania dla modelarza. Miodzio i trwam w tym. A w tym roku wracam do świata Warhammera Age of Sigmar, na jeszcze półce czekają Warbandy Vikingów … i droga robi się pełna zakrętów modelarskich i bitewniaków. :)


Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Krzysztof: Wcześniej było kilka takich projektów, ale o innej tematyce. A pierwszy post pojawił się dokładnie 06 lipca 2014 roku. Na początku to była zabawa w naukę obsługi strony. Teraz to jest dalej zabawa, choć coraz poważniejsza. Okazało się, że mój blog jest jednym z niewielu aktywnych na Świecie o systemie Dust Tactics, którego oficjalna nazwa teraz to Dust1947. Czuję się w obowiązku. 😉

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Krzysztof: Bo nie znałem Blogspota, bo korzystałem z Wordpressa. Wordpress teraz już lubię bo znam i ma sporo dodatków. Nie jest źle, może mogłoby być lepiej. Blogspot ma chyba lepsze narzędzia społecznościowe.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?

Krzysztof: Gdy go zakładałem to pogrywaliśmy w Dusta z synem i to miało być tak, jakby „Braterstwo Dusta”. Syn nie gra, blog został, Dust mnie wchłonął i nie wypuszcza, choć …pojawia się Age of Sigmar.


Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Krzysztof: Kiedyś się tym jarałem, ale jak masz blog o jednym systemie i to, szczerze mówiąc niewiodącym na rynku, to w sumie nie jest źle ok 15 tyś rocznie. No i nie bardzo ogarniam promocję w sieci. Dopiero teraz coś takiego jak plug-in SEO sobie uruchomiłem. Po za tym standard, czyli szerowanie postów. Dodam, że wraz z uporządkowanie systemu, nowymi zasadami Dust1947 i kiedy mamy dystrybutora na Europę w Warszawie to widać przyrosty, jeśli chodzi o polskich odbiorców. Jednak nadal większość czytelników pochodzi z USA oraz trochę Europy Zachodniej i Azji.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Krzysztof: Szczerze mówiąc, głupio się przyznać, ale raczej jestem biernym uczestnikiem życia towarzyskiego blogerów. Czasem, jak coś mi się mocno spodoba to wrzucę komentarz.

Swojego bloga prowadzisz od kilku lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?

Krzysztof: Hmm, zmieniło się. Odkąd jestem na Bitewnych Wrotach to się pojawiły jakieś komentarze, bo zagranica to głównie na Facebooku pisze. No i polska scena blogowa zauważyła mój blog. To poczytuje sobie za wielki sukces. :) Jednak ciągle kombinuję jak to jest, że na innych blogach bywa po kilkanaście, kilkadziesiąt komentarzy. Może dlatego, że sam niewiele komentuję.

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?

Krzysztof: Trudno wskazać konkretny wpis. Ale zawsze fajne dwa słowa wrzucą wyWrotowcy. Najczęściej przewijają się: Świat Valadoru, Małe Figurkowo, Kostka Domina i The Fantasy Hammer. Szacunek, za każdy komentarz, to zawsze motywuje.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Krzysztof: W zasadzie to lista blogów, które wspomniałem wyżej. A i jeszcze Maniex (człowiek rakieta, jak ogarnia tak szybko publikować???). Choć zauważyłem ciekawe zjawisko, że jak złapałem bakcyla Age of Sigmar, to ostatnio poszukuję wszelkie blogi o tym systemie. Dodam, że wszystkie wasze blogi są świetne, ale czas niestety nie jest z gumy. Dlatego nie mam szans czytać szczegółowo wszystko i wszystkich. Ale dobrze być w takim świetnym klubie.


Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Krzysztof: Bóg kości w tej kwestii dał mi szansę wyrzucić COMBO. :) Mam swój własny kawałek podłogi, jakieś 4-5 m2 zamykanej klitki z biureczkiem, osprzętem i wszystkim czego potrzebuje modelarz, bloger i kolekcjoner. Ostatnio po remoncie jest super i moje hobby nie wchodzi innym na głowę. I jeszcze stanowisko z aerografem w garażu. Magia, więcej do szczęścia nie potrzeba…póki co. 😉

W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Krzysztof: Paleta farb to w zasadzie 100% Vallejo. Filtry, washe i pigmenty od MIG, AK i Vallejo. Celowo nie sięgam po innych producentów. Trzymam się tego, co mi pasuje. Nawet mam taki kajecik, gdzie zapisuje co mi się skończyło i zamawiam takie same kolory przez sklep na Allegro.


Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Krzysztof: Core, jak historia pokazuje to modelowanie i kolekcjonowanie. Mam nadzieję, że w końcu skończę jakąś frakcję malować (ale jeszcze co najmniej 20 pojazdów zostało do roboty, nie licząc piechoty). Natomiast gram dwa, trzy razy w miesiącu i staram się zaliczać wszystkie imprezy i turnieje Dustowe. Zobaczymy jak będzie z Age of Sigmar, póki co malowanie.

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Krzysztof: Trochę z podglądania innych projektów, trochę z materiałów historycznych, ale szczerze mówiąc najbardziej lubię swobodę. W zasadzie nie mam modelu, który odwzorowywałby oryginalny model premium producenta lub jakiś faktyczny kamuflaż. Lubię używać wyobraźni i tworzyć swój styl, najlepiej unikalny.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Krzysztof: Manfreda. To mój ulubiony bohater z frakcji Niemieckiej. Niestety był wydany za czasów gumowatych żołnierzyków. Super, gdyby został ponownie wydany w stylu nowych figurek (twarde tworzywo, dużo detali, dużo oporządzenia). Taki jest Krzysio „Christopher” z miotaczem.


Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Krzysztof: Hmm, to szczerze nie mam pomysłu, poddaje się. :)

Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Krzysztof: No to tak, uwaga …niespodzianka Dust Studio (wydawca Dust1947) jest moim źródełkiem modeli. Na początku brałem jak leci, wszystkie trzy frakcje Aliantów, Państwa Osi (Axis), Blok Sino-Sowiecki (SSU). Teraz skupiam się na perełkach i nowościach do Axis, Najemniczek i SSU. Żeby być szczerym, na początku to nie była jakość GW, ale teraz to już niezła liga, niektóre modele zasługują na celującą ocenę. Szczególnie wersje do składania, raj dla modelarzy z alternatywnymi opcjami uzbrojenia i bonusami. Moim zdaniem Dust ma najlepszy klimat jak ktoś lubi Weird War. Potem jest Tamiya bo, niespodzianka… Dust1947 dopuszcza Dustyfikację modeli Tamiya i wtedy chodzą, jako oficjalne jednostki. A ostatnio wkradają się model GW do Age of Sigmar. To jest jakość!!!


Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Krzysztof: No to Dusta kupuję na www.warfactory.pl, bezpośrednio od Marka Laskowskiego, który jest dystrybutorem na Europę systemu. Dodatkowo mam to szczęście, że Paolo Parente z Dust Studio od czasu do czasu podrzuca mi modele do robienia recenzji. Wtedy wpadają taki miłe unboxingi na blogu. Co do zakupu chemii i takich drobiazgów to nie mam jakiegoś przywiązania, Allegro, JadarHobby to taki trochę standard. Natomiast AoS to z checią u Tolla w Wargamerze lub grapla.pl w Ząbkach. Świetne miejsce, które niedawno odkryłem.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny i dlaczego jest to DUST 1947?

Krzysztof: To pytanie nadaje się na oddzielny artykuł. 😉 Jak pisałem, nie jestem heroicznym bohaterem tysięcy systemów. Nie grałem ich wiele. Dust mi przypadł do gustu w stylem i modelami; mechami, samolotami, laserami, zombiakami. Albo to lubisz, albo nie. W dodatku sympatycznie to się składa i maluje. Teraz o samych zasadach. Nie jestem hardcore grania i lubię prostotę, dynamikę i przyjemność grania z nutką myśli taktycznej. To mi daje Dust, bo to są takie szachy (szczególnie w wersji na macie), tylko masz dowolność kreowania wojska. Gra jest dynamiczna, ty jedna jednostka, oponent jedna jednostka. I jest szybka (stosunkowo) 1 godzina do 2 max, chyba że masz myśliciela po drugiej stronie. 😉 Mata powoduje, że nie ma szans dyskutować, czy przesunąłeś się o 1 cal za dużo, czy widzisz jednostki. To jest wielki bonus. Ale gra ma też inny wymiar. Jest w pełni oficjalna wersja bez maty, 100% bitewniak, ale przy tych samych regułach, kartach i mechanice gry. Nie trzeba nic dodatkowego poza miarką i templateami wybuchów. Wszystkie reguły i karty do Dust1947 są za free na legalu. Dust, po trudnym okresie nabiera skrzydeł. W grze są trzy kluczowe bloki do wyboru Państwa Osi, Alianci i Blok Sino-Sowiecki. Każdy Blok ma frakcje i tak w przypadku Osi jest Wermacht, Neu Deutche Africa Korps, Zombiaki, Luftwaffe. Latem pojawi się frakcja Chinczyków do SSU oraz Komandosów Brytyjskich/Francuskich do Aliantów. A na Boże Narodzenie Wyznawcy Chtulu. :) Dzieje się i to lubię.


Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Krzysztof: To ja zmienię pytanie na „…którą dodałeś do kolekcji i jak…” . Oficer Najemników, Pani Luisa, którą bardzo chciałem, ale była dostępna tylko dla członków Dust Elite (taki super-premium klub za dużą kasę). Uparłem się i Lusię sobie wykombinowałem poprzez połączenie figurki z inne zestawu Najemniczek z odpowiednią Bazooką. :) O oto jest moja gwiazda.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Krzysztof: Szarża Bretonią na polach Warhammera. Ale nie mam już Bretonii i Warhammera jaki znałem już też nie ma.


W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Krzysztof: Hmm… No nie wiem, może… Nic, pustka w głowie.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Krzysztof: Syn czasem się pytam co tam robię i ocenia jak mi idzie. Podrzuca też pomysły. Np. Luther, który dostał wyróżnienie na Fiestie Modelarskiej to była realizacja jego koncepcji. Żona, moja najbardziej cierpliwa Królowa na świecie, znosi te fanaberie. Czasem proszę ją o radę, co by tu jeszcze dodać, czasem pożycza sobie farbki i narzędzia do swoich dłubanek. Bywają jednak dni, kiedy wpadam „w ciąg uzależnienia od pędzla” i wtedy słyszę: „Zrobię dziś z Twoich Mechów Zupę”. Wiadomo, co trzeba wtedy zrobić. 😉


Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Krzysztof: Staram się brać udział we wszystkich ważniejszych turniejach Dusta w Polsce. Wychodzi tego kilka imprez w roku, ale środowisko się rozkręca. :) Mamy farta, że Oficjalne Mistrzostwa Europy Dust1947 zawitały do Warszawy w 2014 i 2015, w tym roku też były i już wiadomo że w Czerwcu 2017 też będą. To jest super impreza, zawsze na niej są przedstawiciel Dust Studio, Olivier Zamfirescu (autor zasad do gry) lub sam Paolo Parente (który odpowiada za całe uniwersum Dusta). W tym roku grało 40 zawodników w tym koło 10 z Niemiec, Szwecji i Francji. Środowisko jest w pytę, gramy na luzie, imprezy zawsze mają wieczorne spotkania, kiedy dowiadujemy się o nowościach, planowanych na najbliższy rok. Przy tym mam przyjemność, jako Dustbrothers, prowadzić tam Konkurs Modelarski. Także impreza jest nie tylko o graniu, ale też jest to pole do udziału modelarzy i malarzy. Już teraz Was zapraszam, naprawdę warto, szczególnie jeśli chcecie zobaczyć z czym się je tego Dusta.

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Krzysztof: Mam nadzieję zrobić w wakacje skończyć malowanie Luftwaffe, może jedną konwersję do Aliantów oraz kolejnego mecha do Najemniczek. Po za tym pracuję nad modelami od Age of Sigmar (które pojawiać się będą tutaj www.mw.dustbrothers.pl).


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Krzysztof: Modelowanie i granie to super sposób na odpoczynek po pracy, sposób na nabranie dystansu do świata i rozładowanie emocji. Dlatego spodziewa się jeszcze więcej Dusta, ale również inne systemy. Chyba brakowało mi czegoś z Fantasy, będzie Age of Sigmar i mam nadzieję w końcu uruchomić Wikingów do Sagi.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Krzysztof: Dobre pytanie, nie znam środowiska gier za bardzo, więc może już to jest. Ale chyba chciałbym zobaczyć epickie bitwy w klimacie Gry o Tron.

Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?

Krzysztof: Pisanie bloga, rodzina, relaks i wypoczynek nad wodą. …ale na luzie.


Luca Laga z Gorzej się nie da… zadał ci pytanie: Wolisz grać “na przypał” czy niczym szachista siedzisz wpatrując się w stół i planujesz na pisiont ruchów wprzód?

Krzysztof: No to jest tak, to chyba zależy. Idealnie na turnieju to wychodzi, pierwszy dzień przemyślany, jakieś dwa zwycięstwa i jest perspektywa. Analityka, mózg się grzeje. Potem integracja i drugi dzień to już idzie na luzaka, na przypał, aby dojechać do końca, niech się dzieje wola… No i trzeba być odważnym, może uda się złamać statystykę. Co tam, piechota jest pancerna i żadnego czołgu się nie boi. :) A generalnie, to granie dla mnie to ma być 100% zabawy, bo po to wymyślono gry. Nie cierpię spiny i pyskówek, wtedy odpuszczam, mam to w pompie i idę „wpizdu”, oby dalej…

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Krzysztof: Czy zdarzają się maratony…., jeśli tak to ile tak można, oraz czy malowania, czy może grania?


I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

KrzysztofDominik z Kostka Domina.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Krzysztof: Cieszę się, że jestem na Bitewnych Wrotach, dzięki temu trochę więcej modelarzy i graczy dowiedziało się moim blogu. Ja natomiast mam przyjemność podziwiać prace i artykuły wielu naprawdę wybitnych blogerów, modelarzy, poniekąd artystów. Ja sam o sobie mówię rzemieślnik, umiem coś pomalować, czegoś tam się douczam w tym zakresie i staram się ciągle szukać inspiracji i środowisko (choć wirtualne) daje mi kopa i motywuje do nowych projektów. Dzięki Panie i Panowie, Do poczytania na blogach i forach. Do zobaczenia live.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Luca Lagao z Gorzej się nie da….

Posted on June 26th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.

Bohaterem kolejnego odcinka jest Luca Lagao, który od kwietnia 2016 roku prowadzi blog Gorzej się nie da….


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Luca Lagao teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Luca Lagao: 1995-96? Jakoś tak. Grą był Warzone wtedy bardzo popularny i jakoś to poleciało. Wtedy to nawet jeszcze grałem. Niestety to wszystko odbywało się w skali lokalnej i ograniczało się jedynie do osiedla. A potem były rozwody i powroty i teraz jestem gdzie jestem.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Luca Lagao: Blog niedawno skończył rok! A skąd się na niego pomysł? To taki proces średnio złożony. Po pierwsze chciałem jakoś wpłynąć na moją aktywność/częstotliwość malowania figurek czy zachować gdzieś swoje albo i nie moje patenty czy zestawy kolorów przy malowaniu rożnych części figurek. Kolejnym punktem była chęć poznani ludzi i ich sposobów na malowanie. Nie mam czasu na bieganie po sklepach i wymienianie się poglądami na temat takiej to a takiej techniki. Następną częścią składową był blog QC i jego aktywność na Bejcy. I tak w końcu wyszło. Stwierdziłem – a zrobię co mi szkodzi i poszło i leci….. wolno ale leci. :)

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Luca Lagao: Wiesz… to jest moje drugie podejście do blogowania. Kiedyś dawno temu chciałem coś takiego robić ale blogspotu jeszcze wtedy nie było (chyba) a ta strona z której zamierzałem skorzystać okazała się wtedy na tyle ciężka w obsłudze, że trochę się zraziłem i dałem sobie spokój. Teraz jest inaczej. Łatwiej ,a efekty są identyczne jak nie lepsze. Nie oczekuję niczego ponad, a jeśli już to zawsze mogę się popytać u któregoś z grona blogerów.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Luca Lagao: Na początku sprawdzałem codziennie. Taka śmieszna ekscytacja (łooo panie dziesięciu weszło). Teraz wcale nie zaglądam. OK, ostatni raz zrobiłem to z miesiąc temu jak koleżanka robiła mi w Sydney reklamę (były trzy wejścia hehehe).


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Luca Lagao: Jestem biernym podglądaczem. Czasami coś napiszę, czasami pokiwam głową z aprobatą. Piszę mało. Przepraszam.

Prowadzisz bloga ponad rok, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Czy zmieniało się to na przestrzeni lat?

Luca Lagao: Jakby wszystkie komentarze na fejsie były takie same lub podobne jak na blogu to świat byłby milszy, spokojniejszy. :)

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Luca Lagao: Na blogu nie koniecznie. Wszystkie są na swój sposób miłe nawet jeśli krytykują za to na FB tam to jest wesoło. Był taki jeden co leciał mniej więcej “Człowieku jak można wrzucić tak “prącie” zdjęcia! Nic na nich nie widać”. Okazało się że po prostu kolega na zdjęcia nie klikał, a że do tego doszedł kiepski dzień to wszystko się ułożyło w całość. Ale tak to nic specjalnego. :)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Luca Lagao: Zaglądam do Tomka co Maluje sobie i do Bastardów. Dlaczego? Bo Warzone. :)

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Luca Lagao: Poświęcam za mało. Ale też tyle na ile mogę sobie pozwolić. A warsztat to sfera marzeń które są jak najbardziej do zrealizowania tylko czekam na odpowiedni moment.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Luca Lagao: Do niedawna myślałem, że ograniczę się do jednej firmy ale tak się nie da. Teraz to wygląda jak zachciewajki dziewczynki “o to chcę to jest fajne i to i to i tamto też” potem się okazuje że użyłem raz może dwa ale kolekcja rośnie. :)

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Luca Lagao: Chyyyba kolekcjonerem. Cały czas się upieram, że będę grać. Coś tam wychodzi ale nie jest to poziom, który mnie satysfakcjonuje. Ale walczę!

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Luca Lagao: To zależy od figurki. Czasami to samo przychodzi patrzysz na ten kawałek plastiku/metalu/żywicy i już wiesz (Tak! Ty będziesz miał tutaj dupę! O tak!), a czasami muszę trochę posiedzieć pooglądać jak malują inni, zastanowić się nad detalami, kontrastami.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Luca Lagao: Wolnych Marines do starego Warzone.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Luca Lagao: Każdej zrobionej w technologi Finecast.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Luca Lagao: Nie liczę. Dużo. Różnych firm. Kupuję bo mi się podobają i już wiem jak je chcę pomalować. Czasami kupuję bo muszę bo potrzebuję ich do dioramy. Kupuje też kiedy w mojej głowie rodzi się plan zagrania w coś. A czasami kupuje bo chcę (coś jak zakup bucików ot tak). Ostatnio uciekam od figurek metalowych. Już mnie mory biorą jak pomyślę, że muszę taką pinować i czyścić. Niestety Infinity nie jest plastikowe. Powstrzymam się przed polecaniem. :)

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Luca Lagao: Modele najczęściej kupuję w Wargamerze bo lubię sobie pogadać z Tollem. Innym sklepem gdzie zaopatruję się jest FGB. Tam też kupuję farby. Jeśli wybieram się na zakupy wyłącznie farb, chemii czy pędzli udaję się do JadarHobby po drodze zahaczając o ulicę mazowiecką i sklepy dla plastyków.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Luca Lagao: Wh30k. Dlaczego? Za atmosferę. You know brat przeciw bratu. No dramat. O na przykład utwór, który jest na początku już zawsze będzie mi się kojarzyć z pierwszymi tomami Herezji i z Lokenem.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Luca Lagao: Ostatni Archaon na koniu, Guilliman i Cypher z Gathering Storm III.


W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Luca Lagao: Gothic (powtarzam się?). Nie ma gry, nie mam figurek (tak wiem ebay), nie miałbym z kim grać.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Luca Lagao: Warchimera/Hordy. Nie wiem nie trafia do mnie ten system.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Luca Lagao: Żona udaje że ja to coś interesuje ale ogólnie woli aby był porządek i po kilku dniach bałaganu nerwowo kręci się koło mokrej palety. :) Dzieciaki cóż… młodsze czeka tylko aby zajumać farbki bo fajne kolorowe a starsze czasami przyjdzie popatrzy (jak maluje w dzień), a tak to tłucze w Minecrafta. :]

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Luca Lagao: Kiedyś zawsze wybierałem się na Wojennego Młotka. I bardzo miło to wspominam. Szkoda, że się skończyło. Potem była długo przerwa no i jakieś dwa lata temu zacząłem wybierać się na konkursy modelarskie. Fajny był Złoty Troll, ale odbył się tylko raz. Też szkoda. W zeszłym roku ME w Dust Tactics. Polecam. W tym roku znowu się wybieram. Mam nadzieję, że nie przynoszę pecha i za rok znowu się odbędzie. 😉

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Luca Lagao: Przede wszystkim skończyć kolejną dioramkę na podstawie ilustracji z Warzone. Zrobić własny warsztat i zacząć więcej malować (nie wiem jak to inni robią że tak szybko i tak dużo). :)


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Luca Lagao: Tu gdzie jestem. nigdzie się nie wybieram. I chciałbym młodego wkręcać w to jakże pasjonujące hobby.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Luca Lagao: Jeszcze niedawno jęczałbym, że Fallout. Ale już się robi. Co więcej? Nie wiem. Może Ostatnia Rzeczpospolita? Tak. To mogłoby być całkiem fajne. Chociaż może za mało frakcji?

Bird z Tabletop Bastards przygotował dla Ciebie pytanie: Gdybyś miał zacząć zbierać/grać w kolejny system (istniejący lub już nie, koszta nie grają roli, masz wszystko za darmo i samo się maluje) to co by to było?

Luca Lagao: Drogi Bird’u. Co to za pytanie pytam się? :) To pytanie jest w stylu “Osiołkowi w żłoby dano”. Obawiam się, że byłby to jakiś produkt ukochanego przez wszystkich wydawcy z pewnej wyspy gdzie lubują się w herbacie. Bardzo możliwe, że byłoby to coś z uniwersum 40k. Najprawdopodobniej Gothic (Shadow się maluje, BB się maluje). Jeśli nie czterdziestka to poproszę, a wręcz apeluję o Dark Eden (nawet jako system oddzielny ale z możliwością łączenia z WZR).

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Luca Lagao: Wolisz grać “na przypał” czy niczym szachista siedzisz wpatrując się w stół i planujesz na pisiont ruchów wprzód.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

Luca LagaoCiekawi mnie jak sobie poradzi z pytaniami Krzysiek z Dust Brothers.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Luca Lagao: Od czego zaczynasz malowanie figurki? Od głowy. Konkretnie od oczu. Od prawego oka.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

Między Młotem a Kowadłem… – Luca Lagao z Gorzej się nie da….

Posted on June 26th, 2017 under , . Posted by

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota – polska sieć blogów bitewnych.

Bohaterem kolejnego odcinka jest Luca Lagao, który od kwietnia 2016 roku prowadzi blog Gorzej się nie da….


Kwestionariusz osobowy…

…osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Luca Lagao teledysk.

Wywiad…

…czyli między młotem a kowadłem.


Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?

Luca Lagao: 1995-96? Jakoś tak. Grą był Warzone wtedy bardzo popularny i jakoś to poleciało. Wtedy to nawet jeszcze grałem. Niestety to wszystko odbywało się w skali lokalnej i ograniczało się jedynie do osiedla. A potem były rozwody i powroty i teraz jestem gdzie jestem.

Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?

Luca Lagao: Blog niedawno skończył rok! A skąd się na niego pomysł? To taki proces średnio złożony. Po pierwsze chciałem jakoś wpłynąć na moją aktywność/częstotliwość malowania figurek czy zachować gdzieś swoje albo i nie moje patenty czy zestawy kolorów przy malowaniu rożnych części figurek. Kolejnym punktem była chęć poznani ludzi i ich sposobów na malowanie. Nie mam czasu na bieganie po sklepach i wymienianie się poglądami na temat takiej to a takiej techniki. Następną częścią składową był blog QC i jego aktywność na Bejcy. I tak w końcu wyszło. Stwierdziłem – a zrobię co mi szkodzi i poszło i leci….. wolno ale leci. :)

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?

Luca Lagao: Wiesz… to jest moje drugie podejście do blogowania. Kiedyś dawno temu chciałem coś takiego robić ale blogspotu jeszcze wtedy nie było (chyba) a ta strona z której zamierzałem skorzystać okazała się wtedy na tyle ciężka w obsłudze, że trochę się zraziłem i dałem sobie spokój. Teraz jest inaczej. Łatwiej ,a efekty są identyczne jak nie lepsze. Nie oczekuję niczego ponad, a jeśli już to zawsze mogę się popytać u któregoś z grona blogerów.

Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?

Luca Lagao: Na początku sprawdzałem codziennie. Taka śmieszna ekscytacja (łooo panie dziesięciu weszło). Teraz wcale nie zaglądam. OK, ostatni raz zrobiłem to z miesiąc temu jak koleżanka robiła mi w Sydney reklamę (były trzy wejścia hehehe).


Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?

Luca Lagao: Jestem biernym podglądaczem. Czasami coś napiszę, czasami pokiwam głową z aprobatą. Piszę mało. Przepraszam.

Prowadzisz bloga ponad rok, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Czy zmieniało się to na przestrzeni lat?

Luca Lagao: Jakby wszystkie komentarze na fejsie były takie same lub podobne jak na blogu to świat byłby milszy, spokojniejszy. :)

Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Luca Lagao: Na blogu nie koniecznie. Wszystkie są na swój sposób miłe nawet jeśli krytykują za to na FB tam to jest wesoło. Był taki jeden co leciał mniej więcej “Człowieku jak można wrzucić tak “prącie” zdjęcia! Nic na nich nie widać”. Okazało się że po prostu kolega na zdjęcia nie klikał, a że do tego doszedł kiepski dzień to wszystko się ułożyło w całość. Ale tak to nic specjalnego. :)

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Luca Lagao: Zaglądam do Tomka co Maluje sobie i do Bastardów. Dlaczego? Bo Warzone. :)

Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?

Luca Lagao: Poświęcam za mało. Ale też tyle na ile mogę sobie pozwolić. A warsztat to sfera marzeń które są jak najbardziej do zrealizowania tylko czekam na odpowiedni moment.


W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?

Luca Lagao: Do niedawna myślałem, że ograniczę się do jednej firmy ale tak się nie da. Teraz to wygląda jak zachciewajki dziewczynki “o to chcę to jest fajne i to i to i tamto też” potem się okazuje że użyłem raz może dwa ale kolekcja rośnie. :)

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?

Luca Lagao: Chyyyba kolekcjonerem. Cały czas się upieram, że będę grać. Coś tam wychodzi ale nie jest to poziom, który mnie satysfakcjonuje. Ale walczę!

Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?

Luca Lagao: To zależy od figurki. Czasami to samo przychodzi patrzysz na ten kawałek plastiku/metalu/żywicy i już wiesz (Tak! Ty będziesz miał tutaj dupę! O tak!), a czasami muszę trochę posiedzieć pooglądać jak malują inni, zastanowić się nad detalami, kontrastami.

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?

Luca Lagao: Wolnych Marines do starego Warzone.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?

Luca Lagao: Każdej zrobionej w technologi Finecast.


Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?

Luca Lagao: Nie liczę. Dużo. Różnych firm. Kupuję bo mi się podobają i już wiem jak je chcę pomalować. Czasami kupuję bo muszę bo potrzebuję ich do dioramy. Kupuje też kiedy w mojej głowie rodzi się plan zagrania w coś. A czasami kupuje bo chcę (coś jak zakup bucików ot tak). Ostatnio uciekam od figurek metalowych. Już mnie mory biorą jak pomyślę, że muszę taką pinować i czyścić. Niestety Infinity nie jest plastikowe. Powstrzymam się przed polecaniem. :)

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?

Luca Lagao: Modele najczęściej kupuję w Wargamerze bo lubię sobie pogadać z Tollem. Innym sklepem gdzie zaopatruję się jest FGB. Tam też kupuję farby. Jeśli wybieram się na zakupy wyłącznie farb, chemii czy pędzli udaję się do JadarHobby po drodze zahaczając o ulicę mazowiecką i sklepy dla plastyków.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?

Luca Lagao: Wh30k. Dlaczego? Za atmosferę. You know brat przeciw bratu. No dramat. O na przykład utwór, który jest na początku już zawsze będzie mi się kojarzyć z pierwszymi tomami Herezji i z Lokenem.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?

Luca Lagao: Ostatni Archaon na koniu, Guilliman i Cypher z Gathering Storm III.


W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?

Luca Lagao: Gothic (powtarzam się?). Nie ma gry, nie mam figurek (tak wiem ebay), nie miałbym z kim grać.

W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?

Luca Lagao: Warchimera/Hordy. Nie wiem nie trafia do mnie ten system.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?

Luca Lagao: Żona udaje że ja to coś interesuje ale ogólnie woli aby był porządek i po kilku dniach bałaganu nerwowo kręci się koło mokrej palety. :) Dzieciaki cóż… młodsze czeka tylko aby zajumać farbki bo fajne kolorowe a starsze czasami przyjdzie popatrzy (jak maluje w dzień), a tak to tłucze w Minecrafta. :]

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?

Luca Lagao: Kiedyś zawsze wybierałem się na Wojennego Młotka. I bardzo miło to wspominam. Szkoda, że się skończyło. Potem była długo przerwa no i jakieś dwa lata temu zacząłem wybierać się na konkursy modelarskie. Fajny był Złoty Troll, ale odbył się tylko raz. Też szkoda. W zeszłym roku ME w Dust Tactics. Polecam. W tym roku znowu się wybieram. Mam nadzieję, że nie przynoszę pecha i za rok znowu się odbędzie. 😉

Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?

Luca Lagao: Przede wszystkim skończyć kolejną dioramkę na podstawie ilustracji z Warzone. Zrobić własny warsztat i zacząć więcej malować (nie wiem jak to inni robią że tak szybko i tak dużo). :)


Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?

Luca Lagao: Tu gdzie jestem. nigdzie się nie wybieram. I chciałbym młodego wkręcać w to jakże pasjonujące hobby.

Gdybyś miał taką możliwość – jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?

Luca Lagao: Jeszcze niedawno jęczałbym, że Fallout. Ale już się robi. Co więcej? Nie wiem. Może Ostatnia Rzeczpospolita? Tak. To mogłoby być całkiem fajne. Chociaż może za mało frakcji?

Bird z Tabletop Bastards przygotował dla Ciebie pytanie: Gdybyś miał zacząć zbierać/grać w kolejny system (istniejący lub już nie, koszta nie grają roli, masz wszystko za darmo i samo się maluje) to co by to było?

Luca Lagao: Drogi Bird’u. Co to za pytanie pytam się? :) To pytanie jest w stylu “Osiołkowi w żłoby dano”. Obawiam się, że byłby to jakiś produkt ukochanego przez wszystkich wydawcy z pewnej wyspy gdzie lubują się w herbacie. Bardzo możliwe, że byłoby to coś z uniwersum 40k. Najprawdopodobniej Gothic (Shadow się maluje, BB się maluje). Jeśli nie czterdziestka to poproszę, a wręcz apeluję o Dark Eden (nawet jako system oddzielny ale z możliwością łączenia z WZR).

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?

Luca Lagao: Wolisz grać “na przypał” czy niczym szachista siedzisz wpatrując się w stół i planujesz na pisiont ruchów wprzód.

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?

Luca LagaoCiekawi mnie jak sobie poradzi z pytaniami Krzysiek z Dust Brothers.

A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?

Luca Lagao: Od czego zaczynasz malowanie figurki? Od głowy. Konkretnie od oczu. Od prawego oka.

Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie…

…czyli do następnego razu.

…a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?